Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/28/2019 in Posts

  1. 6 points
    Witajcie, chyba już ostatnia w tym roku jesienna wyprawa, tym razem padło po raz 4 na Kozi Wierch. Szlak : Palenica - Morskie Oko, Świstówka, 5 - tka, Kozi Wierch, Siklawa, Roztoka , Wodogrzmoty, Palenica . Czas przejścia około 11 godzin, kilometraż około 25 km. Pogoda wręcz idealna, czasami nawet słońce dawało w kość. Ilość turystów znikoma. Widoki jak zwykle - niesamowite. W dolinie Roztoki minął mnie Pan Krzysztof Wielicki , miło było Go spotkać na szlaku i wymienić parę zdań . Z przyczyn , że nie szedł sam nie poprosiłem o wspólne zdjęcie ( trochę głupie ale prywatność należało zachować ). Poniżej parę zdjęć z wyprawy.
  2. 3 points
    Ja byłam w ubiegłą sobotę i wchodziłam i schodziłam do D5SP. Mniej więcej od połowy trasy zaczyna się bardziej strome podejście. A co do widoków - sama oceń😉
  3. 3 points
    Ciężko jeździ się z większym plecakiem - zwłaszcza po nierównościach 😜 Ale od wieeeelu, wieeeeeeelu lat mam plan wypożyczenia sobie kiedyś zimą fatbike'a, wniesienie go na którychś ze szczytów i zjazd na przełaj głową w śniegu, kołami do góry 😈 A skoro każdy dał już swoje zdjęcie, to i ja dam:
  4. 2 points
    Oby więcej takich osób na drodze każdego z nas 😉 Brawo dla Tatromaniaczek !!! 💪
  5. 2 points
    Kask dotychczas używałem tylko na: - Rysach od polskiej strony - Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem - Orlej Perci i dojściowych na Kozią Przełęcz oraz Żlebem Kulczyńskiego Co do parametrów to się nie wypowiem bo się nie znam, ale jak poleci kamień wielkości pięści ze 100 metrów to nic nie pomoże. Co ciekawe kamienie najbardziej fruwały na Wrotach Chałubińskiego i kilka drobnych poleciało przy zejściu ze Skrajnego Granatu na Granacką Przełęcz a nie np na słynnych Rysach. Dużo zależy od tego kto idzie przed tobą i czy jest tłok bo wtedy niecierpliwi wyprzedzają poza szlakiem i strącają.
  6. 2 points
    Kopieniec zaliczyłam rok temu. Dla mnie najgorszy moment to przejście z Przełęczy Nosalowej do Polany Olczyckiej. Krzaki tam były niemiłosierne wchodzące na ścieżkę i bałam się, że gdzieś z nich zaraz wyskoczy zdziwiony misio... 😛 Nie wiem czy to siódmy zmysł podpowiadał, że jednak coś się tam może czaić (mega zawał był za każdym razem jak spod nóg albo gdzieś z boku uciekał jakiś ptak😅) czy strach potęgowany był totalnym brakiem widoczności. Nie mniej tej trasy już nigdy nie chcę pokonywać 😞 W tym roku byliśmy na Nosalu. Udało nam się trafić w dość krótkie okienko pogodowe bo już się bałam, że cały dzień przesiedzimy w hotelu 😕 Widoki bajkowe i muszę tam wrócić w lepszą pogodę! Fotki z Nosala ❤️
  7. 1 point
    Zwykle cieszymy się na ich widok (no, jest jeden wyjątek, którego nikomu nie życzę 😄), sprawiają, że to, czego doświadczamy, wydaje się bardziej prawdziwe. Osobiście uwielbiam patrzeć na kaczki pływające po czystych tatrzańskich stawach czy kozice hasające po stromych zboczach. Ubolewam za to nad faktem, że część z tych naturalnych mieszkańców naszych pięknych gór jest bezmyślnie dokarmiana przez turystów w okolicach schronisk oraz nad faktem, że dawno nie widziałem świstaka 😞 tylko czasem słyszę gdzieś dziada...
  8. 1 point
    Schronisko PTTK „Murowaniec” na Hali Gąsienicowej, czasowo wyłączone zostaje z eksploatacji w okresie od 01 listopada do 20 grudnia. Z uwagi na zmianę podmiotu prowadzącego obiekt oraz konieczne prac konserwacyjno-remontowe. https://tpn.pl/zwiedzaj#komunikat-turystyczny @tatromaniakMyślę, że warto by to było ogłoszone też na stronie.
  9. 1 point
    Siwa Polana - Polana Chochołowska - Grześ - Rakoń - Wołowiec - Wyżnia Dolina Chochołowska - Polana Chochołowska - Siwa Polana Długość trasy - ok 24 km, najwyższy punkt - Wołowiec (2064 m.n.p.m.), suma podejść ok 1320 m, czas - 11h (tym razem pomyślałem, po co się spieszyć 😄) „Klasyk” - wszędzie słyszę o tych trzech szczytach. Może i tak, ponoć trasa bez większych wymagań, dla każdego, ot tak, nawet na rozruch. Jakiś ten październik dziwny u mnie, niby ładna pogoda w górach a ja nie mam czasu, żeby z niej skorzystać. Nie czas szukać winnych, udało się wybrać, trzeba się cieszyć 🙂 miałem plan w głowie na coś mocnego, ale z zastrzeżeniem, że nic na siłę, pomyślałem, zapewne końcówka ładnej pogody w tym roku, bez szaleństw, po prostu ciesz się tym, co kochasz 🙂 No i padło na „klasyk”, może w końcu czas zacząć robić te Zachodnie, do tej pory bardzo często pomijane. A przecież to piękne okolice, widokowe, rozległe, wymagające ze względu na spore dystanse, ciągłe wejścia, zejścia... i z pozoru prosta trasa kończy się późnym popołudniem, jak już jest ciemno. Tak jak ta 😛 Tu akurat nie przez faktyczne trudności a przez lużne podejście do tematu i spokojne pokonanie wybranej trasy. Kilometrów trochę zrobiłem, ale w sumie spora większość po asfalcie w Chochołowskiej. Był niby pomysł powrotu z Wołowca przez Jarząbczy, Kończysty i Trzydniowiański Wierch, ale jak się okazało, nie przy tej pogodzie (jak dla mnie wiało nieco powyżej mojej normy) i, przede wszystkim, godzinie 🙂 Końcówka, czyli przejście ze schroniska na parking przy Siwej Polanie tragedia, no ale to nie miejsce na narzekanie 🙂 rano w drugą stronę całkiem przyjemnie, jak nie ma ludzi i jest jasno a nie ciemno, to nawet lubię te skałki i potoki. Na pewno wrócę w te rejony, jak będzie trochę bardziej zimowo. Idąc na Wołowca znaczną część drogi wpatrywałem się w słowacką stronę i Rohackie Stawy, wygląda to super, trafia na listę życzeń. Tak jak Rohacze, które robią naprawdę spore wrażenie 🙂 A jakie są Wasze doświadczenia? Lubicie? Którędy chodzicie? W Chochołowskiej rower czy jednak całkowicie o własnych siłach?
  10. 1 point
    Zachodnie Tatry Słowackie, wydają się tak zapomniane, albo robią wrażenie zapomnianych, a mają tak wiele do zaoferowania, poniżej zbiór zdjęć z tego pięknego zakątka na ziemi 🙂 Ciągle widzę zdjęcia z naszych Tatr i znanych mi miejsc, może macie coś wartego uwagi w swoich szufladach by pokazać? Oczywiście z zachodnich Tatr Słowackich. Chętnie poznam nowe miejsca i zainspiruje się na kolejne wycieczki 🙂
  11. 1 point
    Zwykle nie chwale się jakoś za bardzo swoimi trasami, ale ta będzie wyjątkiem. Bo nie codziennie robi się samotnie drogę Lublin-Zakopane, 10-godzinną trasę po górach i powrót Zakopane-Lublin w ciągu 24 godzin. To było czyste szaleństwo ale jestem z tego dumny, mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem pasonatem :D Start 0:45 z Lublina, 6:15 Zakopane, 6:45 Kuznice, nastepnie Przełęcz Miedzy Kopami przez Boczan -> Murowaniec -> Czarny Staw -> Zawrat -> D5S -> Szpiglasowa Przelecz i Szpiglasowy Wierch - Morskie Oko -> 16:45 Palenica Bialczanska, bus do Zakopanego, 18:00 wyjazd do Lublina, 23:45 na miejscu :)
  12. 1 point
    Chcę w tym wątku oglądać Wasze najlepsze zdjęcia wykonane na Kasprowym Wierchu lub w najbliższych okolicach. Zasada prosta. Jeden autor, jedno zdjęcie na dzień. Zdjęcie nie starsze niż dwutygodniowe. Zaczynam ja 🙂
  13. 1 point
    Hehe no to jest dobre pytanie !!!😂🙈 łatwo się mówi/pisze a z realizacją różnie to bywa ...😉
  14. 1 point
    Cześć! Ja również mieszkam na co dzień w Krakowie. W Tatry jeżdżę na jednodniowe wycieczki, jak na razie tylko w sezonie letnim, ale przymierzam się do tego, aby i zimą je w końcu odwiedzić. Pozdrawiam ! 🙂
  15. 1 point
    Zdjęcie z 5 września. Szkoda że nie mogę być w górach co dwa tygodnie.😒
  16. 1 point
    Na pewno! Pewnie na kogoś krzyczał bo syf zostawił! 😉
  17. 1 point
    Patrząc po zdjęciach i słońcu byłeś na Kozim chwilę przede mną :) Mnie się zachciało wejść na niego od Zawratu. Pogoda była przepiękna, jesienna. Poniżej panoramka
  18. 1 point
    Cześć, Chciałbym zaprezentować Wam bardzo przyjemną trasę, którą można potraktować jako rozgrzewkę przed kolejnymi, wyższymi już szczytami Tatr 😊 Trasa jest bardzo przyjemna, śmiało można wybrać się wraz z dziećmi. Widoki super, w szczególności przy wejściu oraz na samym szczycie Nosalu oraz na Wielkim Kopieńcu. Jeśli zaplanuje się ją wcześnie rano gwarantowane jest to, że nie spotkamy na tym szlaku dużo turystów. Trasa praktycznie do czarnego szlaku prowadzącego do Murowańca jest pusta i będziemy szli jako jedyni. Długość trasy: 17,4 km* Czas: 7,5h* *dane według portalu mapa-turystyczna.pl Skrócony plan trasy: Kuźnice Polana - Nosal - Wielki Kopieniec - Schronisko Murowaniec - Kuźnice Polana (przez dolinę Jaworzynka) Rozszerzony plan trasy: Kuźnice Polana - Nosal - Przełęcz Nosalowa - Olczyska Polana - Polana Kopieniec - Wielki Kopieniec - Polana Kopieniec - Hala Kopieniec - Sucha Woda - Psia Trawka - Schronisko Murowaniec - Karczmisko - Kuźnicka Polana Opis trasy: Początek szlakiem zielonym, od samego początku dosyć ostro w górę aby podejść na Nosal (1206 m n.p.m). Podczas wchodzenia przy dobrej pogodzie pięknie widać Tatry. Następnie wchodzimy na szlak żółty przy Przełęczy Nosalowej, gdzie kierujemy się na Olczyską Polanę. Ścieżka może być trochę błotna, jeśli dzień wcześniej wystąpiły opady deszczu. Wchodzimy znów na szlak zielony i podchodzimy na Wielki Kopieniec (1328), gdzie przy dobrej pogodzie również przepięknie widać panoramę Tatr. Schodząc z Wielkiego Kopieńca kierujemy się na szlak czerwony, którym później dojdziemy do Psiej Trawki, gdzie następnie przejdziemy na szlak czarny, który poprowadzi nas do schroniska. Tutaj w sumie jedna z gorszych części, z racji na "kocie łby". Trochę nieprzyjemnie się podchodzi, jednak możemy później odpocząć w schronisku i wypić zasłużone piwko 😀. Ze schroniska kierujemy się już w stronę Kuźnic, na początku, krótko szlakiem niebieskim, a później na skrzyżowaniu szlaków moim zdaniem lepiej wybrać żółty przez Dolinę Jaworzynka, która według mnie jest lepszym zejściem niż przez Boczań. Bardzo lubię tą trasę i bardzo często robię ją jako początkową gdy przyjeżdżam w Tatry, ze względu na jej różnorodność, w dużej mierze łatwość. Ogólnie przy dobrej kondycji pokonamy ją w o wiele szybszym czasie. Podsumowanie tej trasy, która robiłem wraz z dziewczyną 26 sierpnia: Start: 6:53 Koniec: 13:20 Czas: 6h 27min (wliczone wszelkie postoje, odpoczynek w schronisku, przerwa na zrobienie zdjęć)
  19. 1 point
    Wczoraj byłem pierwszy raz na Nosalu. Przyznam, że zrobił na mnie wrażenie. Jako, że był to mój 4 dzień pod rząd na szlaku to dobiłem się trasą Dolina Strążyska, Siklawica, Sarnia Skałka, Nosal, Kuźnice. Szlak bardzo fajny, pogoda piękna i widoczki na 5. Wielki Kopieniec następnym razem.
  20. 1 point
    cześć, miło mi Was poznać:)
  21. 1 point
    Ja używam tylko poza szlakiem w Tatrach Wysokich na Słowacji. Dla mnie dwa czynniki były najważniejsze w wyborze kasku: waga (jak najlżejszy) i kolor (jak najmniej widoczny z oddali). Kask głównie chroni przed spadającymi kamieniami tam, gdzie te kamienie mogą spadać. Przy upadkach to różnie, zależy co to za upadek, w jakim terenie i z jakiej wysokości.
  22. 1 point
    Największy kruk na świecie patroluje Czarny Staw Gąsienicowy. Każdy kto rzuci kiepia albo śmiecia dostaje mandacik od tego szeryfa. 😎
  23. 1 point
  24. 1 point
    Wow! 😮 Gratulacje!
  25. 1 point
    Tak, też miałam okazję schodzić po już zakopanych kocich łbach [*] i idzie się rewelacyjnie 😛 Prawdę mówiąc to wcześniej więcej ludzi szło między drzewami po błocie niż szlakiem po kamieniach. Ciekawe tylko jak długo się ten efekt utrzyma 😛
  26. 1 point
    Ja zawsze na wejście wybierałem Boczań, chociaż te kocie łby nie były sympatyczne. Ale wczoraj mile mnie ten szlak zaskoczył. Wchodziłam na Kasprowy przez Myślenickie i schodziłam do Gąsienicowej, a następnie Boczań, który jest po remoncie i wygląda tak jak na zdjęciu😃 po kocich łbach nie ma śladu!!! Hura!!! 😃👍
  27. 1 point
    @Agnieszka GP ja czekam na fotę szczytową😀😉
  28. 1 point
    To ja coś wrzucę póki Aga nie wróci 😉 Pierwsze 3 zdjęcia to wejście od Murowańca, 4 następne to zejście do Piątki i w takim właśnie kierunku szłam
  29. 1 point
    To ja z dziwnych rzeczy noszę 50-80 litrowe worki na śmieci sztuk dwie - gdyby na drodze stanął nam strumyk, możemy sobie skonstruować 'wodery' i przebrnąć suchą stopą przez wodę. (Zakładając, że nie stracimy trakcji). Zimą do kompletu dorzucam jakąś niewielką flaszkę, na wypadek konieczności dłuższego postoju na chłodzie - parę razy uratowała kończyny przed odpadnięciem 🥶
  30. 1 point
  31. 1 point
    Jeszcze warto poczytać Nieznane Tatry autorstwa Leszka Jaćkiewicza, jeśli zamierzasz czasem " zabłądzić" że znakowanej ścieżki. Przystępne, bogato ilustrowane wydawnictwo w wygodnym formacie.
  32. 1 point
    Wiem, że nie pozwalają pod pokojami. Z jednej strony to słuszne, można być potrąconym, przygniecionym w nocy przez wychodzącego z pokoju. Sama kiedyś wpadłam na leżącego pod pokojem i o mało nie dałam fikołka.
  33. 1 point
    Piękny szlak na Czerwone Wierchy z Doliny Kościeliskiej przez Przysłop Miętusi i Kobylarzowy Żleb - łańcuchy. Dalej przejście przez Małołączniak, Krzesanicę na Ciemniak. U góry wszystko zasłoniły chmury, ale przy podejściu i zejściu piękne widoki. 16 kilometrów, około 1400 metrów podejścia i ponad 10 godzin w trasie. Wrześniowe Tatry są piękne. Opis szlaku na blogu.
  34. 1 point
    Byłem tylko na dwóch z czterech wymienionych, więc ciężko zagłosować. Z odwiedzonych najbardziej lubię Szpiglasową i pod Kopą Kondracką. Ta druga może nie najpiękniejsza ze względu na widoki, ale wystarczy podejść trochę wyżej, na Kopę Kondracką, albo w stronę Kasprowego, żeby zobaczyć genialne panoramy 🙂 No i jest to najwyższa do tej pory przełęcz, którą zdobyłem w warunkach zimowych, razem z Kopą 🙂 szału może nie ma, ale na start, gdzie ja mało zimowy jestem, niech wystarczy 🙂 P.S. Ten temat powinien być gdzieś w dyskusji o szlakach a nie na uboczu forum 🙂
  35. 1 point
    Zaleta jest taka, że nikt nie lubi tej drogi, dlatego na szlaku nie masz tłumów i możesz w spokoju i ciszy iść :). I mam kolejną wadę 4! Podobno na tym szlaku można spotkać niedźwiedzie, więc biorąc pod uwagę fakt, że nikt nie chodzi tę drugą jeśli nie musi + obecność niedźwiedzi = jeśli spotkasz niedźwiedzia, to on z braku wyboru zje Ciebie, bo nie ma innych alternatyw 😄
  36. 1 point
    Mam sentyment do tego szlaku. Może dlatego że mój syn szedł ze mną, a trudno go namówić(zawsze ma swoje sprawy). Mieliśmy wtedy piękną pogodę 👍
  37. 1 point
    Można trochę aparat przechylić i wtedy zdjęcie może mrozić krew w żyłach 😉
  38. 1 point
    Nie jest to typowy cytat górski, ale powtarzany przez wielkiego himalaistę i twórcę PHZ. W sytuacjach "podbramkowych" dla mnie niezastąpiona. "Nie ma bezpośredniego zagrożenia życia, nie ma powodów do paniki" - Artur Hajzer
  39. 1 point
    A tak nieco poza tematem, bo widzę tutaj nadużywanie cytowanie. Dla ogólnej przejrzystości forum sugeruję nie cytować całych (niekiedy długich) wiadomości tylko ten fragment, do którego chcemy się odnieść - na dłuższą metę to strasznie ułatwia dyskusję 🙂
  40. 1 point
    Nigdy nie uda się wyeliminować ryzyka kontuzji w 100%. To się nazywa wypadek losowy. Natomiast Ty próbujesz mnie przekonać, że podejściówki w znaczący sposób to ryzyko kontuzji zwiększają. Jako dowód podajesz przykłady ludzi w półbutach, które zapewne nie miały nic wspólnego z profesjonalnym obuwiem górskim. O wiele istotniejsza od długości cholewki jest moim zdaniem jakość podeszwy, która potrafi dobrze trzymać się każdego podłoża i znacząco zminimalizować to, że stopa ujedzie. Skoro podejściówki są tak kontuzjogenne, to dlaczego chodzą w nich ratownicy TOPR i przewodnicy górscy? Twierdzisz, że doświadczenie nie ma tu nic do rzeczy. Czyli uważasz, że ryzyko doznania kontuzji w górach jest tak samo prawdopodobne w przypadku osób, które idą po raz pierwszy w góry, jak i tych wspinających się np. od kilku lat? Przecież to absurd. Mając odpowiednie doświadczenie, umiejąc rozpoznać podłoże, jestem w stanie przewidzieć co się może stać i dostosować do tego technikę np. zwalniając, asekurując się rękami, znajdując dodatkowy punkt podparcia, próbując ominąć to miejsce itp. Jasne, że to nie daje gwarancji w 100%, ale moja doświadczenie chroni mnie w tym momencie o wiele bardziej, niż osobę bez tego typu wiedzy.
  41. 1 point
    Będąc w Norwegii trafiłem na 3 dni ulewy, po pierwszym dniu buty przemokły mi kompletnie, a zamiast reklamówek owinąłem skarpety folią NRC (oczywiście kawałkami, a nie całą) - coś niesamowitego! Dawało to radę przy 0 stopni, jak i przy 10-15, fajna izolacja termiczna (nie gotowałem się, a o marznięciu w ogóle zapomnij), a skarpety nie przemokły. Zawsze w plecaku mam zapakowaną, nową folię NRC, a w kieszonce w pasie biodrowym mam jedną już odpakowaną właśnie na takie sytuacje do pocięcia na mniejsze kawałki. Myślę, że jako rękawiczki też by się taka opcja sprawdziła (pewnie dużo zabawy z owinięciem palców), ale jeszcze nie miałem potrzeby wypróbowania 🙂
  42. 1 point
    Wystarczy doświadczenie w poruszaniu się po zróżnicowanym, górskim terenie.
×
×
  • Create New...