Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 08/15/2019 in all areas

  1. 22 points
    Wschód widziany ze Świnicy !
  2. 13 points
    Zachodnie Tatry Słowackie, wydają się tak zapomniane, albo robią wrażenie zapomnianych, a mają tak wiele do zaoferowania, poniżej zbiór zdjęć z tego pięknego zakątka na ziemi 🙂 Ciągle widzę zdjęcia z naszych Tatr i znanych mi miejsc, może macie coś wartego uwagi w swoich szufladach by pokazać? Oczywiście z zachodnich Tatr Słowackich. Chętnie poznam nowe miejsca i zainspiruje się na kolejne wycieczki 🙂
  3. 10 points
    Trasa: Dolina Jaworzynka - Hala Gąsienicowa - Zielona Dolina Gąsienicowa - Karb - Kościelec. Powrót tą samą drogą. Zawsze chciałam wejść na Kościelec i zawsze miałam pietra :D Teraz, gdy mam to już za sobą, powiem krótko, nie taki diabeł straszny :) Chyba gorsze, bo dłuższe było podejście pod Kościelec na Karb. Samo wejście na Kościelec, owszem jest dosyć strome, ale w końcu to są góry. Nie było ani jednego momentu z ekspozycją, a przecież mam jakiś tam lęk wysokości. Oczywiście, jak ktoś chce może sobie stanąć nad przepaścią, tylko po co? Są po drodze płyty, inne mniejsze i większe trudności, ale dla mnie jeden moment tylko był trudny, już pod samym szczytem. Dosyć wysoko trzeba było się wspiąć, a nie bardzo było za co chwycić się. To samo było z zejściem w tym miejscu. Ale jakoś poszło, oczywiście z pomocą :D Bardzo drastycznie musiałam zmniejszyć pojemność zdjęć, więc ich jakość może być nie bardzo 😞
  4. 9 points
    Dopiszę jeszcze dla śmiechu - wyobraźcie sobie miny tej piątki osób, gdy nagle zza drzew wybieglam za nimi cała czerwona, zdyszana 😂a po chwili wyjęłam wodę, napiłam się spokojnie i potem już spokojnie za nimi szłam...patrzyli na mnie jak na wariatkę😂🤦‍♀️ ale przynajmniej w grupie czułam się bezpieczna 😉
  5. 9 points
    Oczekując na moment, kiedy Słowacy otworzą po zimie Tatry zastanawiam się, od czego by tu w Tatrach zacząć sezon 2008. Wygodnie i miło byłoby znaleźć się w poczciwej Roztoce, ale oznaczałoby to zderzenie się z tłumem ludzi na asfalcie prowadzącym do Morskiego Oka i licznymi wycieczkami podchodzącymi do Pięciu Stawów. A od tłumu odzwyczaiłem się w Podsarniu, oj odzwyczaiłem. Wiele lat wyruszałem, jak inni, w Tatry wiosną korzystając z dobrodziejstwa tzw. długiego, majowego weekendu. Ale po serii różnych zdarzeń nazwałem ten czas Wielkim Wiosennym Redykiem. Dlaczego? O tym za chwilę. Przełom kwietnia i maja, idziemy we dwóch, Andrzej Aścik i ja z Roztoki do Stawów przez Siklawę i dalej, przez Świstówkę w stronę MOka (Morskiego Oka). Siadamy sobie na dnie Świstówki na paru wystających tam ze śniegu kamieniach i kontemplujemy miłe dla oka widoki. Wtem w polu widzenia pojawia się, od strony Stawów, grupa młodych ludzi. Zaczynają się dzikie harce, zjazdy bez pojęcia i talentu na dno dolinki. Zjeżdżający nie mają pojęcia (w słowniku parlamentarno - rządowym: nie posiadają wiedzy), iż w kępach kosówki, w które wpadają, często głową, czają się niebezpieczeństwa w postaci przyciętych gałęzi kosodrzewiny, bo wiedzie tędy letnia ścieżka. Kamieni też trochę wystaje, a są dobrze zamaskowane kosówką. Jest za daleko, by ich ostrzec, są zresztą zbyt głośni i rozbawieni. Jakaś dziewczyna przebija się z impetem przez trzymetrowy, co najmniej pas kosodrzewiny, leży nieruchomo. Podnosimy się z Andrzejem z kamieni, gotowi ruszyć w górę, ale po chwili dziewczyna się podnosi, nie jest sama, interwencja jest zbędna. Andrzej stwierdza z irytacją: zabierajmy się stąd, bo za chwilę będziemy musieli organizować akcję. Ruszamy dalej, nie mamy ochoty na odwiedzenie zatłoczonego Morskiego Oka, a zatem po dojściu do Żlebu Żandarmerii czekamy na lukę między grupami turystów, aby zejść tym żlebem na Włosiennicę nie pociągając nikogo za sobą. Śnieg jest stabilny, zagrożenie lawinowe praktycznie zerowe, należy tylko wystrzegać się obszernych kawern, ukrytych pod powierzchnią śniegu – nie jest przyjemne znaleźć się nagle w głębokiej jamie z małym okienkiem nad głową, wpaść łatwo, ale wydostać się niezbyt łatwo. Ok., nikogo w polu widzenia, czekany w garść i szybko w dół do miejsca, gdzie żleb zwęża się i zakręca, tu, niewidoczni ze szlaku siadamy sobie wygodnie. Gawędzimy spokojnie, aż do momentu, kiedy pojawia się dwóch chłopaków w wieku, powiedzmy studenckim. Przyzwyczajenie staje się drugą naturą człowieka i nawet nie chodzi tu o długie lata spędzone na uczelni. Mieczysław Świerz, świetny w swoim czasie taternik, autor poczytnego przewodnika wspinaczkowego, a w cywilu profesor Gimnazjum Św. Anny w podwawelskim grodzie, (co było ongiś niezłym wstępem do późniejszego objęcia katedry na krakowskiej Alma Mater) popełnił dawno, dawno temu następujący aforyzm: Najtwardszą skamieliną w Tatrach jest ludzka głupota, nie wietrzeje nigdy. A głupota i brak wyobraźni skutecznie w górach zabijają. Tatry bardzo wcześnie pokazały mnie, iż piętnując głupotę można komuś życie uratować, jeśli dobrze lekcję zapamięta. Podnoszę się zatem z kamienia i groźnym tonem zaczynam przesłuchanie: co tu robią? Czy wiedzą, gdzie są? Czy ten żleb jest podcięty? Itp. Obaj jesteśmy ubrani na czerwono, mamy marsowe miny – młodzi ludzie są wyraźnie wystraszeni i potulni, poszli za naszymi śladami, obiecują poprawę. Udzielamy im paru wskazówek i puszczamy dołu. Na Włosiennicy wypijamy, zgodnie z tradycją po piwie i schodzimy, nie spiesząc się do Roztoki. Tuż przed schroniskiem napotykamy naszych delikwentów ze Żlebu Żandarmerii – chwalą się, iż już wiedzą, gdzie się zapuścili i co to za miejsce, rozpytali się o to Gazdy na Roztoce. Dla bliżej niezorientowanych – dzierżawca schroniska i zarazem ratownik z wieloletnim stażem, a wyżej wzmiankowany żleb to potencjalne źródło lawin o takim wagoniarze, iż potrafiły na parę tygodni odciąć schronisko w MOku. Nazwa żlebu wzięła się stąd, iż za czasów c.k. monarchii postawiono tam koszary dla żandarmów – długo nie postało, nawet górale nie zdążyli tych koszar podpalić. Następnego dnia, dla odmiany, podziwiamy z Andrzejem z wierzchołka Mniszka ślady na śniegu, pozostawione niedawno prze jakiegoś bardzo ostrożnego we własnym mniemaniu turystę, który spacerował sobie w odległości około dwóch metrów od krawędzi urwisk opadających do Mnichowego Żlebu. Rzecz w tym, iż krawędź żlebu jest tam głęboko poszczerbiona, a nawisy, dochodzące do pięciu metrów wysięgu, wyrównały tą krawędź prawie do linii prostej. Mija rok, znowu idę przez Świstówkę, tym razem samotnie. Zejście na dno dolinki nie jest całkowicie bezpieczne, towarzyszą mi typowe zsuwy śnieżne, muszę uważać, aby nie podciąć większej lawinki. To nie są warunki na pałętanie się po Żlebie Żandarmerii – ale, od czego jest tak zwany Piwny Żleb wyprowadzający ostatecznie na Stare Szałasiska i Włosiennicę. Pomny ubiegłorocznych doświadczeń wpadam na głupi w ostatecznym rachunku pomysł: jeśli wykonam trawers w stronę tego żlebu w najbardziej niedogodnym miejscu to nikt po moich śladach nie powinien pójść. O święta naiwności! Trawers jest rzeczywiście niedogodny, bo grożący w razie popełnienia błędu ekspresową podróżą na dno Doliny Roztoki, czyli na łono Abrahama mówiąc wprost. Gdy docieram do górnej granicy lasu postanawiam spożyć małe, co nieco. Siadam wygodnie na zwalonym smreku, pojadam i popijam gorącą herbatkę z termosu. Idyllę psuje mi widok dwojga trzydziestolatków, wyłaniających się zza drzew. Zgubili moje ślady w lesie, są bezradni, jak małe dzieci. Cały ich animusz i odporność psychiczna wypaliły na wspomnianym trawersie, – ale nie zawrócili, pchali się dalej nie wiadomo, po co. Podobnie, jak przed rokiem, włóczę się po Dolinie za Mnichem. Warunki trudne, miejscami twardo, gdzie indziej przepadający śnieg – parę kroków po powierzchni śniegu i nagle siedzi się w nim po pas albo po szyję. Silnie operuje słońce, po południu rozpoczyna się festiwal niezbyt dużych, ale całkiem groźnych lawinek firnowych. Przekraczają one przetorowany na Szpiglasową Przełęcz szlak dochodząc prawie na samo dno Dolinki. Czworo młodych ludzi, nie reagując na ostrzegawcze okrzyki pcha się w stronę przełęczy w najbardziej idiotyczny sposób. Zamiast obejść najsilniej zagrożony teren dołem podchodzą coraz wyżej, tam gdzie żleby tworzą prawie układ dyszy Lavalla zwielokrotniając zagrożenie. Mają szczęście, wpisują się prawie dokładnie w połowę odstępu czasu między dwiema kolejnymi lawinami. Wtedy wówczas nadałem długiemu weekendowi majowemu prywatną nazwę Wielkiego Redyku Wiosennego – nie prawdą jest, iż owiec i baranów jest w Tatrach teraz mniej. Cdn.
  6. 7 points
    Kozi Wierch, to mój pierwszy szczyt, zdobyty w środku zimy 💕 Będąc po kursie turystyki zimowej, zapragnęłam zdobyć właśnie zimą, tę najwyższą górę, w pełni położoną w Polsce. Byłam już wcześniej min. nad Czarnym Stawem pod Rysami, czy na Szpiglasie wiosną, w warunkach zimowych, więc w końcu przyszła pora, na jakiś szczyt, w środku prawdziwej zimy 💕 Wyruszyłyśmy z Roztoczki ok. 7:30. Był mroźny luty, niebo błękitne i my dwie ... górskie wesołe łaziki 😍 Na szlaku nie było prawie nikogo i właśnie to kocham, w zimowych wędrówkach! Pustki na szlaku... dopiero przy Pięciu Stawach, parę napotkanych ludków. Jeszcze trafiłyśmy przy schronisku, na akcję chłopaków z TOPR'u - zabierali kogoś z odnowioną kontuzją kolana. Łyczek gorącej kawki, kanapka z serkiem, sprawdzenie w toalecie prognozy pogody i ruszamy dalej. Tak, okazuje się, że w Pięciu Stawach, Internet śmiga jak szalony, tylko hihi w kibelkach 😉 ale dobrze, że w ogóle jest 😎 Prognozy były łaskawe, bo cały dzień miała być "patelnia", więc około 10:30 ruszyłyśmy dalej, w stronę Koziego... Oczywiście po drodze jeszcze sesja zdjęciowa, ale czego się nie robi, dla upamiętnienia wspomnień ☺️ Po jakimś niedługim czasie, stanęłyśmy pod górą. No i ... dylemat, iść prawą stroną od żlebu, czy lewą stroną. Prawą idą ludzie, jest ich może w sumie z 8 osób, w różnych odstępach, a lewą ani żywej duszy. Z opisów znalezionych w necie, wynikało, że lewą stroną również można pójść, jednak ostatecznie wybrałyśmy prawą stronę. Pomyślałyśmy wtedy, że lepiej iść z ludkami, bo zawsze jakoś tak raźniej, zapuścić się w nieznane 😉 No to w górę! Powiem szczerze, że wchodziło się całkiem przystępnie i choć mróz już zelżał, szło się po śladach kolegów, jak po schodkach. Jedynie co jakiś czas, stopy uciekały lekko w głąb. Wchodziłyśmy w rakach, ale spokojnie można było iść bez, choć chyba w rakach, łatwiej było się nie zapadać. Stopniowo nabierałyśmy wysokości, aż doszłyśmy do skałki, nad którą robiło się już dość stromo. Tutaj postój na coś ciepłego i na podziwianie cudnej, zimowej tatrzańskiej bajki 😍 Po chwili, ruszyłyśmy dalej, w stromą górę. W pewnym momencie, ślad zaczął skręcać w lewo, a tam zaczęła działać moja wyobraźnia ... Był to trawers, przecinający początek żlebu ... pomyślałam no dobra, tam o tam, już jest szczyt, więc wdech i wydech, maksymalne skupienie, czekan w prawej ręce, kijek w drugiej i trawersujemy. Po przejściu tego dość emocjonującego odcinka, już tylko kilka kroków i byłyśmy na szczycie! Radość, szczęście, uśmiechy od ucha do ucha i przepiękna zimowa panorama z Koziego Wierchu. C u d o w n a !!! I ta wszechobecna biel, pięknie współgrająca z błękitem nieba! 💕 Na szczycie kameralnie, bo pięć osób tylko. Posiedziałyśmy trochę, chłonąc cudowne widoki, śnieżnobiałych szczytów, dolin i stawów. Jeszcze kilka fotek, filmików ze szczytu i schodzimy, bo robi się już późno, a była 14:00. Zimą, stwierdzenie "robi się późno", nabiera innego znaczenia 😄 Zejście okazało się łatwiejsze niż wejście, śnieg tak zelżał, że szło się bardzo wygodnie i przyjemnie, co jakiś czas lądując na pupie 😉 Schodziłyśmy sobie powoli w zachodzącym słońcu, na ścieżce nie było już nikogo oprócz nas, gór, lekkiego wiatru i tego cudownego śniegu, który uwielbiam w górach ... w powietrzu czuło się jednak zmianę pogody. Wiatr się wzmagał, przysypując nasze wcześniejsze ślady i sypiąc nam w twarz lodowymi odłamkami śniegu, co nie było zbyt przyjemne, przy mocnych podmuchach wiatru. Na szczęście, były to tylko podmuchy, a nawet niekiedy następowała całkowita cisza ... Słońce zachodziło gdzieś za górami, a my schodziłyśmy już do doliny... Zmrok dopadł nas w lesie, ale wyposażone w czołówki, szybko dotarłyśmy do Roztoki. To był dobry dzień ... następnego wiał już halny. Mili 💕✌️
  7. 7 points
    Luk_ , Bystra w szacie zimowej !
  8. 6 points
  9. 6 points
    Kilka fotek ze szlaku na Starorobociański i z powrotem!
  10. 6 points
    W drodze na Szpiglasowa od Morskiego Oka
  11. 6 points
    Cześć wszystkim. Jestem Szymon 🙂 nie jestem profesjonalnym wspinaczem, po prostu lubię góry. Gdy zbliża się urlop, to pierwsza nachodząca mnie myśl: Gdzie tym razem w góry? Mam nadzieję, że miło będzie przeglądać to forum i dzielić się wiedzą i doświadczeniem 🙂 Z górskimi pozdrowieniami, hej!
  12. 5 points
  13. 5 points
    Anula , nóweczka łańcuch dla Ciebie !!!!😉
  14. 5 points
    Dzięki za odzew 🙂 W planach na przyszły rok mam wschód słońca na Babiej Górze (z noclegiem w schronisku). Na Tatry nie mam właśnie pomysłu. Jak to logistycznie rozgryźć, żeby znaleźć się na szczycie tuż przed świtem. W miarę szybko i oczywiście bezpiecznie Nie chodziłam po ciemku po Tatrach nie licząc asfaltu do Morskiego Oka. @Tatromen zdjęcia cudowne. Przeżycie za pewne też 🙂 zazdroszczę 😎
  15. 5 points
    Jeśli chodzi o wschód słońca to miałem okazję podziwiać w Dolinie Pięciu Stawów. Zdjęcie wrzucałem jakiś czas temu, nie oddaje całości tego co widziałem. Przepiękny widok, poranek, dźwięki, światło.... Ogólnie to koło godziny 16stej ruszyłem z Palenicy do schroniska w owej dolinie. Tam bez wcześniejszego zamawiania pokoju, znalazłem się na tzw "ziemi". Było dość ciepło a w środku tłoczno wiec noc spędziłem tuż przed schroniskiem. Jakoś specjalnie się na to nie przygotowałem. Coś na ząb, woda ręcznik, śpiwór, czyli taki minimalistyczny standard. Po wschodzie można by było śmiało schodzić. Ja miałem jeszcze inne plany .... Więc możesz spróbować coś w tym stylu jak na początek. Sam też ostarnio myślę nad wschodem gdzieś wyżej więc czekam na rozwinięcie tematu xd
  16. 5 points
  17. 5 points
    Chochołowska wygrywa u mnie w tym rankingu ale nie lubię też chodzić z Brzezin przez Suchą Wodę do Murowańca bo kostki mi wykręca na tych kamolach we wszystkie strony!!!
  18. 5 points
    @patrykbala.89 Patryk, całkowicie zgadzam się z Tobą👍 Myślę że forum powinno być poświęcone przede wszystkim tematyce górskiej a głównie Tatrom!!!. Jest wiele pięknych regionów w Polsce ale też wiele miejsc w sieci, gdzie można o tym rozmawiać! Tatromaniak niech pozostanie dla Tatr!!!
  19. 5 points
    Gratuluję Wam i leciutko zazdroszczę bo to mój ulubiony szlak!👍 Moim zdaniem jeden z najpiękniejszych w polskiej części Tatr! Dodatkowo jeszcze bardzo ciekawa Dolinka za Mnichem. Na zdjęciu widok z dolinki na Czarny Staw! Pozdrawiam i życzę kolejnych udanych wypadów!!!
  20. 5 points
    Witam serdecznie. Przygodę z Górami zacząłem 1,5 roku temu, które już na początku mnie zafascynowały. Ze względu na mój lęk wysokości nie zapuszczam się na trudne i wymagające szlaki. Przejść bezpiecznym nie bardzo eksponowanym szlakiem jak najbardziej, jednak te bardziej wymagające szczyty wolę podziwiać z daleka niż je zdobywać. Mimo lęku wysokości chciałbym w miarę możliwości szlifować górskie doświadczenia bo Gór po porostu nie da się nie kochać. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i życzę powodzenia na szlaku.
  21. 5 points
    Andrzej Chrobak !!!! Potwierdzam Mili !!! Widział że się boję i tak mnie zagadał że nie wiem kiedy już byliśmy na szczycie.
  22. 5 points
    Witam wszystkich Tatromaniaków 🙂 Kasia, 28 lat, z okolic Warszawy. W Tatrach staram się być przynajmniej raz w roku, zazwyczaj latem. Najwyżej byłam na Świnicy (z Kasprowego, potem przez Zawrat do D5S ). Od tamtej pory pokochałam wysokość i łańcuchy 😁 W tym roku byłam w Tatrach już 3 razy 🙂 w lipcu byłam sama, bez towarzystwa i z tego powodu nie chciałam szarżować, ale postawiłam sobie jeden trudniejszy cel - Krzyżne - i udało się 💪 😉 Nie jestem profesjonalistą, ale z każdą kolejną wyprawą zdobywam cenne doświadczenie i przy okazji cudowne wspomnienia 🙂 Do zobaczenia na szlaku, hej!
  23. 4 points
  24. 4 points
    Ania nie zniechęcaj się !!! Jak weszłaś na Zawrat i Kościelec to Świnicy też dasz radę 👍 Trzymam kciuki !!!
  25. 4 points
    Cubryna z HP 30-40 min z zejściem (ja nie wlazilam ale czekałam na hp wiec tak na oko tyle mniej więcej)
  26. 4 points
    Może komuś taki przypadnie do gustu !!!!
  27. 4 points
    Byliśmy o innej porze roku , widać to po wschodzie ! U mnie wschód pomiędzy Kołowym a Lodowym a u Ciebie pomiędzy Lodowym a Łomnicą , a właściwie pomiędzy Małą Kopą a Durnym !!!!
  28. 4 points
    Ze Skrajnego na Krzyżne jest do przejścia połowa Orlej i jak dla mnie jest to ta trudniejsza część A Ty chyba troszkę źle odczytałeś mapę .
  29. 4 points
    @TatromenI tu się z Tobą zgodzę, jest tam pięknie! Nawet wtedy, gdy pogoda nie jest super. Kiedyś, parę lat temu byłam właśnie przy niezbyt dobrej pogodzie, a i tak było pięknie 🙂
  30. 4 points
    Ja trafiłem na nie najgorszą pogodę , obyło się bez deszczu ! Kiedyś było też tak że dzień wcześniej wróciliśmy ze Słowacji (trzy osoby) ze względu na pogodę nie weszliśmy na Łomnicę. Następny dzień był naszym ostatnim w górach. Postanowiliśmy że pójdziemy do 5-tki bo pogoda była kiepska. Decyzję mieliśmy podjąć w 5-tce gdzie pójdziemy. Niestety lało niemiłosiernie. Na schronie było około 15 osób (sala). Każdy wkurzony na maksa. Nie wytrzymaliśmy . Ubraliśmy się w przeciwdeszczowe i do wyjścia . Niektórzy byli w szoku! Pytali gdzie idziemy ! W takich warunkach mówimy że chociaż na Szpiglasa ! Myśleli że żartujemy a my w drzwi ! Poszliśmy ! W totalnej ulewie dotarliśmy na szczyt ! Zgnojeni totalnie , nic suchego , trochę wychłodzeni bo wiało ale jaka była radocha w tych warunkach na szczycie , jesteśmy , dotarliśmy , zdobyliśmy a przecież wyschniemy , przyjdzie na to czas !!!! Wróciliśmy na schron . W butach akwarium można było założyć ! Biegusiem dawaliśmy na górę do suszarni ! A jak jedzenie smakowało cieplutkie !Takie wyjazdy pamięta się na zawsze !!!! 😉👍Ps. Jak odszukam gdzieś te zdjęcia , (chyba jeszcze schną 😉), to wrzucę !!!!
  31. 4 points
    Z tego partyzanckiego schronu niebawem nic nie zostanie !
  32. 4 points
    To pewnie dlatego, że poza jednym szlakiem Bielskie od lat 80-tych są zamknięte dla turystów. Szkoda, bo np. Hawrań (2152 m.) robi niesamowite wrażenie.
  33. 4 points
    Tak!!! Herbata przy Zielonym jest pyszna 👍
  34. 4 points
    🙂 @Natalia D @Fibi Oddzielnie szłam na Osterwę (dosyć dawno temu) i w innym terminie na Batyżowiecki Staw. Obecnie chodzę bardzo powoli i w zasadzie pasuje mi to. Idąc powoli ma się więcej czasu na zdjęcia, odpoczynek, itd. Kiedyś też "biegałam" po Tatrach, teraz jest inaczej. Wcale nie dziwię się, że ludzie szybko chodzą, trzeba wykorzystać każdy dzień urlopu, też tak miałam, gdy pracowałam. Polecałabym rozłożyć to na dwa dni, więcej zobaczy się, będzie więcej radości 🙂 Zresztą wszystko zależy od wieku, kondycji i możliwości czasu 🙂 Zdjęcie ze szlaku na Osterwę sprzed kilku lat 🙂
  35. 4 points
    Może nie same Tatry, ale góry, i blisko 🙂 Taka alternatywa dla Słowackiego Raju i dużo mniej ludzi. Przynajmniej my przez cały dzień spotkaliśmy w sumie 14 osób. Całodniowa wycieczka Zakopane => Janosikowe Diery => Zakopane. Całość na spokojnie można w 10 godzin zrobić. TRASA: https://mapa-turystyczna.pl/route/cyws Film z wycieczki, którą popełniliśmy niedawno.
  36. 4 points
    Ja dostałam w prezencie wejście na Mnicha z przewodnikiem. Trochę się bałam ale okazało się całkiem fajnie tylko miałam wrażenie że jakoś tak bardzo szybko weszliśmy. Może to tylko złudzenie ale wydawało mi się że samego wchodzenia było niedużo i już szczyt. 👍
  37. 4 points
    Przy Zbójnickiej Chacie!
  38. 4 points
    Też myślę że Teryho ma najfajniejsze widoki a zapytałam bo nie spałam w żadnym schronisku na Słowacji a chciałabym kiedyś! A to Zbójnicka Chata ze szlaku na Czerwoną Ławkę 🙂 i z bliska!
  39. 4 points
    Może też naskrobię coś trochę o frontach atmosferycznych - a nuż komuś się przyda 🙂 Wyróżniamy 3 rodzaje frontów atmosferycznych: ciepły, chłodny I rodzaju oraz chłodny II rodzaju, zajmę się tym pierwszym 🙂 Nadchodzący front ciepły łatwo rozpoznać patrząc w niebo - jego pierwszym objawem są chmury pierzaste - cirrusy. Tylko dlaczego widzimy je jako pierwsze? Ciepłe powietrze jest lżejsze od zimnego, dlatego nadchodząca masa powietrza nasuwa się (pod skosem) na chłodniejsze powietrze. Para wodna znajdująca się w powietrzu ulega resublimacji i powstają cirrusy. Jeśli obserwujemy cirrusy (o ile nie są one wynikiem pozostałości, np. chmur Cb) oznacza to, że do linii frontu zostało 900-1000km, który przesuwa się bardzo powoli - 20-40km/h, także do nadejścia cieplejszego powietrza mamy jeszcze trochę czasu 🙂 Z racji swojego nachylenia im bliżej czoła frontu, tym zachmurzenie będzie gęstsze - po chmurach cirrus będziemy mogli zaobserwować chmury altostratus, następnie nimbostratus, stratus, a przy ziemi nawet mgłę. W odległości ok. 300km od czoła frontu zaczynają się opady. Z powodu prędkości przemieszczania się frontu opady mogą trwać nawet 3 dni. Po przejściu frontu pogoda nam się poprawia i możemy cieszyć się cieplejszym powietrzem 🙂 Bardzo fajnie widać również przechodzenie frontu ciepłego na wykresach temperatur (chociaż dużo bardziej spektakularnie wygląda to przy frontach chłodnych). Na zdjęciu obraz poglądowy, jak wygląda przekrój frontu ciepłego. Źródło zdjęcia: https://www.pmfias.com/fronts-frontogenesis-stationary-front-cold-front-warm-front-occluded-front/
  40. 4 points
    Do niedawna to był ostatni znakowany szlakiem szczyt w słowackich Tatrach, którego nie udało mi się zdobyć. Kilka lat temu doszliśmy do Zielonego Stawu i nie starczyło już czasu na wejście. W zeszłym roku postanowiłem sobie zrobić prezent na czterdzieste urodziny. Wyjechałem po pracy z Gdańska, o piątej rano byłem już na szlaku i wreszcie się udało :-) Jedna z piękniejszych tras.
  41. 4 points
    Fakt. Magiczny szlak, zwłaszcza jak przed godziną 6 jest się już w drodze. Doceniłam nawet brak widoczności na trasie, bo wszystko wokół było spowite gęstą mgłą. Niesamowite wrażenia, kiedy na chwilę się rozstępowała by za moment ponownie zakryć widok mlekiem...
  42. 4 points
    Myślę ze do wszystkiego trzeba dojrzeć i nabrac dowiadczenia. Pamietam jak 10 lat temu podczas pierwszej w życiu wyprawy w góry z mężem wchodzilam na Kościelec. W 3/4 drogi zrezygnowalam, poplakalam sie ze za wysoko itd. A o Orlej zawsze myslalam ze jest poza moimi możliwościami. Sposob myślenia o tym szlaku zmienił mi sie gdy przeszłam juz prawie wszystkie szlaki w polskich tatrach i juz nie bylo alternatywy. W zeszlym roku przeszlam z kolegą Orla od Koziego do Krzyznego, w tym roku ze wzgledu na brak towarzystwa przeszlam sama drugą połowę szlaku. I bylo ekstra. Potem poprobowalam troche wspinaczki, szlaków dostapnych z przewodnikiem a dzis marzy mi sie Gran Mieguszy. Także wszystko jest możliwe i do wszystkiego mozna dorosnąć ☺
  43. 4 points
    Z Doliny Pięciu Stawów przez Świstówke Roztocką nad Morskie Oko.
  44. 4 points
    Ja podobnie- ze Szpiglasowego przy dobrej pogodzie cudowna panorama: Rysy, Koprowy, Wysoka, z drugiej strony Stawy. Z Koprowego podobnie, plus za duzo mniejszą liczbę turystów. Większość na rozwidleniu skreca na Rysy 🙂
  45. 3 points
    @Tatromen I jedno i drugie przyda się 😄 Po wypiciu dobry sen, jak znalazł 😉 😄
  46. 3 points
    Cześć Tatromaniacy! Mam na imię Jacek(53l.) , mieszkam i pracuję w Gdyni(pozdrawiam Gdynian i inne rejony też) , kilka razy w roku tylko Tatry , bez profesjalnego wspinu , lajtowo (przepraszam ale Bieszczady i inne górki mnie nie użekły), tylko po za sezonem wysokim , czy to po suchym czy po mokrym czy białym czy śliskim i tak od 15 lat , jakby można połączyć i pracę i czas wolny w Tatrach to już bym tam został do końca .....
  47. 3 points
    @TatromenPrzepiękne są te Twoje zdjęcia👍👍👍 Bardzo chciałabym dotrzeć kiedyś nad Batyżowiecki Staw!!!
  48. 3 points
    Ja psychicznie przygotowywałem się do OP ze 3 lata. W międzyczasie zdążyłem nawet znaleźć żonę 😄 Szlak super, pełno łańcuchów i możliwości wspinania po gołych skałach, czyli to co najlepsze. Drabinka prosta, nie ma się czego bać 😛
  49. 3 points
    Morskie Oko najlepsze jest zimą, kiedy można spacerować po zamarzniętej tafli jeziora.
  50. 3 points
    Wchodziłam parę lat temu na Kozi Wierch - wspaniałe przeżycie! Najtrudniejsza (psychicznie) chyba była dla mnie drabinka, a przy schodzeniu Żleb, dla mnie naprawdę bardzo wymagający. Aha i jeszcze niedźwiedź w okolicach Murowańca - dziś się śmieję, że pomógł mi bardzo sprawnie zejść do Kuźnic, bo już ledwo człowiek szedł po 12 h w górach, ale wtedy mi do śmiechu nie było 😛 Co do Orlej to zdecydowanie chcę zrobić większą część, bo jakoś tak nie po drodze było ostatnimi czasy. Ktoś wyżej pisał o traumie po Kościelcu i chyba też tak trochę mam, okazał się dla mnie o wiele trudniejszy niż wszystko inne w Tatrach i nabrałam pokory do trudniejszych tras😉 Po kilku latach byłabym gotowa podjąć wyzwanie na nowo, bo to zupełnie inny rodzaj przeżywania chodzenia po górach, mocno zapada w pamięć. ❤️
×
×
  • Create New...