Jump to content

Lavinka

Member
  • Content Count

    149
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Lavinka last won the day on May 20

Lavinka had the most liked content!

Community Reputation

288 Excellent

Recent Profile Visitors

858 profile views
  1. Przyznam, że cudzych śmieci nie zbieram. Dla mnie byłoby to trochę niehigieniczne- cudze butelki, napoje, papierki po jedzeniu... A jest tego niestety chyba coraz więcej 😕 czasem zastanawiam się czy nie byłoby dobrym pomysłem rozdawać przy kasach biletowych turystom jakichś woreczków , żeby nosili swoje śmieci ze sobą. Chociaż nie wiem czy to rozwiązałoby problem... Ale może niektórych by oświeciło, że nie powinno się zaśmiecać naszych kochanych Tatr. Kosze też nie byłyby złym rozwiązaniem, ale jakoś ich sobie nie wyobrażam na szlaku... Ale może co jakiś czas, na szlakach dojściowych do schronisk...gdzieś pod drzewkiem... Kurcze, dalej tego nie widzę 😄 Za bardzo zaburzyłoby mi to obraz natury 😄 Ale bardzo cenię ludzi, którzy z własnej, nieprzymuszonej woli zbierają cudze śmieci. Szacun!
  2. Lavinka

    Skojarzenia

    Lodowy Szczyt! 🙂
  3. Nie, bo praktycznie zawsze jeżdżę na jednodniówki bez noclegu 😛 Czy zdarzyło się Wam wracać z gór po zmroku bez latarki?
  4. Hahaha, takiego obrotu spraw bym się nie spodziewała 😄 Jakby to było na Kozim Wierchu to bym jeszcze zrozumiała ten upór i zaborczość, ale Kopa? 🙄
  5. Gratuluję podjęcia mądrej decyzji. To jest zawsze trudne, kiedy zbieramy się nieraz cały rok, albo i dwa na jakąś wyprawę, ale rozum podpowiada, że należy jednak zawrócić. Góry nie uciekną, a niezrealizowany cel wycieczki będzie powodem, że na pewno tam jeszcze wrócisz! Czasem się zdarza gorszy dzień, czasem to choroba, czasem po prostu wstaniemy złą nogą i jakoś cały dzień nic nie wychodzi. Myślę, że dobrze zrobiłeś, bo to jednak trudna trasa (nie byłam tam co prawda, ale tak wynika z opowieści), więc i duża koncentracja się przyda, no i zdrowie przede wszystkim. No i nie zapomnij kapelusza następnym razem! 😄
  6. Od 14.09 szlak na Krzyżne od Doliny Pięciu Stawów otwarty tylko w weekendy (sobota, niedziela). Do odwołania.
  7. Ten temat może wydać się Wam kontrowersyjny. A nawet mocno. No bo pytanie zawarte w tytule tego tematu wydaje się być oczywiste- doświadczenie jakie zdobywamy z każdą wyprawą zawsze coś wnosi, czegoś nas uczy. Tymczasem ostatnio obserwuję coraz więcej wypowiedzi czy też zdjęć osób, które wybierają się po raz pierwszy w Tatry i od razu zdobywają Rysy, Kościelec, Orlą Perć, często bez żadnego wcześniejszego przygotowania. I im się udaje. Wiele razy powtarza się, ja też wyznaję tę zasadę, że trzeba stopniować trudności, powoli przesuwać tą granicę, obyć się z łańcuchami, ekspozycją. Ale czy doświadczenie rzeczywiście jest tak cenne? Może ludzie od razu dzielą się na tych odważnych, którzy zdobywają wszystko jak leci, bez najmniejszego problemu oraz na tych, którzy są zbyt powściągliwi i odkładają to na później w obawie przed "porażką"? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na ten temat 🙂 Osobiście uważam, że prawie każda osoba o przeciętnej kondycji w sprzyjających okolicznościach jest w stanie pokonać większość szlaków tatrzańskich- pytanie tylko w jakim czasie to zrobi i jakim kosztem (zdrowotnym, psychicznym). Natomiast to doświadczenie, moim zdaniem, przydaje się głównie w sytuacjach nieprzewidzianych i wtedy może uratować nam tyłek. Doświadczenie też z pewnością pozwala poznać nas samych i to jak zachowamy się w poszczególnych okolicznościach. Co Wy sądzicie o osobach wybierających te bardzo ambitne szczyty, szlaki na cele pierwszych wędrówek? Czy ich zachowanie jest według Was lekkomyślne, czy jednak nie ma się czego bać i śmiało powinni ruszać w drogę, jeśli czują się na siłach?
  8. @a chodźże na pole właśnie o takim kierunku myślałam- w stronę Kasprowego 🙂
  9. Obawiam się, że Kozi Wierch lub Krzyżne mogą być odrobinę zbyt wymagające kondycyjnie. Kumpela będzie dopiero 3 raz w Tatrach, a nie jest też typem sportowca, więc chyba wolałabym coś luźniejszego 🙂 Pomysł super, ale na Szpiglasie byłam tydzień temu 😛
  10. Wybieram się we wrześniu ze znajomą w Tatry. Jaką urokliwą, ale też niezbyt wymagającą trasę polecilibyście nam? Nie mam pewności co do możliwości drugiej osoby, dlatego nie chcę proponować niczego trudnego technicznie, ani też zniechęcić do chodzenia po Tatrach. Przeszłyśmy już kiedyś wspólnie trasę 15km, przewyższenie ~1000m i kondycyjnie było ok. Myślałam o Czerwonych Wierchach, aczkolwiek sama jeszcze na nich nie byłam. Miałam też pomysł na Kopę Kondracką-Kasprowy-Kuźnice lub Zawrat od D5S, aczkolwiek nie wiem czy to dobry pomysł. Macie jakieś propozycje?
  11. Z pewnością są takie szczyty, przełęcze, szlaki, które wiecie, że kiedyś trzeba przejść, zdobyć czy też jak to niektórzy mówią- "zaliczyć", ale odkładacie tą decyzję z roku na rok. Coś Wam mówi, że to będzie strata czasu, że się zawiedziecie, a moglibyście przecież wtedy być w innym, piękniejszym miejscu. Czytacie recenzje innych, oglądacie zdjęcia, filmiki i myślicie "tam nie ma nic ciekawego". Co znajduje się na szarym końcu Waszych górskich planów? 🙂 Jeśli o mnie chodzi to z pewnością ostatni szczyt, o którego zdobyciu myślę, to Giewont. Ani nie jest wybitnie wysoki, ani z niego nie ma widoków, które bym lubiła- bo cóż może być fajnego w podziwianiu Zakopanego. No i te tłumy... Kolejnym miejscem, do którego mnie jakoś nie ciągnie, jest szlak na Rysy od polskiej strony. Chociaż widoki z pewnością są ciekawe to wędrowanie tam znacząco różni się od chodzenia po górach, jakie ja lubię. A lubię co jakiś czas się zatrzymać, posiedzieć, nacieszyć chwilą. Tymczasem co roku obserwuję zdjęcia i filmy, na których widzę pociąg ludzi połączonych łańcuchami. Jakbym miała tak wychodzić, mieć ciągle kogoś na ramieniu, a zamiast podziwiać widoki, obserwować, za przeproszeniem, czyjeś cztery litery przed moimi oczami (:D) to chyba bym się wycofała. I tak, wiem, można wybrać się bardzo wcześnie, ale kiedy bym nie poszła, to pewnie i tak na zejściu trzeba walczyć o swój kawałek kamienia na szlaku... Kolejnym miejscem, który mam gdzieś w głowie na samym końcu górskich planów, jest Nosal czy też Sarnia Skała. No jakoś mnie tam nie ciągnie. Za blisko? Za nisko? No nie wiem...Nie przekonują mnie...To już wolę przejść się do Hali Gąsienicowej 😛 A jak jest u Was? Czy macie w ogóle takie miejsca, o których zdobyciu jakoś wybitnie nie marzycie? 🙂
  12. Od jutra (20.08) szlak na Krzyżne otwarty już w całości! 😁
  13. W środę postanowiłam wybrać się na Szpiglasowy Wierch, na którym do tej pory jeszcze nigdy nie byłam. O godzinie 6:00 zameldowałam się na Palenicy Białczańskiej, skąd ku mojemu zdziwieniu, już startowało niemało osób, chociaż tłumów jeszcze nie było. Pogoda zapowiadała się znakomicie, chociaż prognozy na ten dzień przewidywały rozwój chmur, ale bez burz. Szybkie przejście po znanej już prawie wszystkim Polakom asfaltówce (a może raczej ucieczka przed nią), minięcie Wodogrzmotów Mickiewicza i obranie szlaku do Doliny Pięciu Stawów. Poranek był rześki, jak to zwykle w Tatrach. Taki w sam raz na obudzenie się 🙂 Początkowo zielonym szlakiem wędrowało całkiem sporo turystów, ale biorąc pod uwagę porę roku, to raczej niczego innego nie można się było spodziewać. Po jakimś czasie i delikatnym wypłaszczeniu terenu zrobiło się nieco swobodniej. Gdy zaczynały wyłaniać się zza drzew te "wielkie góry" moje oczy spoglądały coraz częściej w stronę nieba. "Gdzie jest Krzyżne? Tu czy tu? Już widać, czy jeszcze nie?". Te pytania zwykle pojawiają mi się w mojej głowie w tym miejscu. Zadziwiające dla mnie było to, że nagle zniknęli wszyscy ludzie. Zarówno przede mną, jak i za mną nie było nikogo. Oczywiście obrałam szlak przebiegający obok Siklawy, gdzie już parę osób się zatrzymało, by podziwiać to urokliwe miejsce. Nie wiem, może większość osób poszła szlakiem czarnym prosto do schroniska... W Dolinie Pięciu Stawów było dość chłodno, chmury spowiły niebo, ale w takich warunkach wędruje się bardzo przyjemnie. Chwila odpoczynku, napełnienie nieco głodnego już brzucha i pora iść dalej. W Dolinie było już naprawdę luźno, co jakiś czas widziało się osoby wędrujące w stronę Zawratu lub Koziego Wierchu, lecz tylko 1 osoba w kierunku Przełęczy Krzyżne. To chyba teraz faktycznie rzadko uczęszczany szlak, dlatego polecam go osobom, które chcą przebywać sobie samotnie w górach. Ja rozważałam tą opcję na ten dzień, ale mała ilość osób w Dolinie zachęciła mnie, by jednak uderzyć na Szpiglas. Początkowo wędrowało się bardzo przyjemnie. Szlak delikatnie stawał się coraz bardziej stromy i nabierało się wysokości. Warto jednak nie śpieszyć się zbytnio i zatrzymać do jakiś czas, by popodziwiać widoki. Kozi Wierch z tej perspektywy wydał mi się naprawdę groźny. Być może kiedyś zmierzę się z nim osobiście i ocenię, czy nie taki diabeł straszny 🙂 Przy łańcuchach zebrało się kilka osób, zapewne by nieco odetchnąć i zastanowić się jak je "ugryźć". To był także mój pierwszy kontakt z łańcuchami i naprawdę mogę polecić wszystkim osobom, które chcą sprawdzić jak to się właściwie przy ich użyciu wędruje, aby ten pierwszy kontakt miał miejsce właśnie na szlaku na Szpiglasową Przełęcz. Mi się tam szło naprawdę dobrze, wręcz miałam wrażenie, że lepiej niż maszerując mozolnie do góry po kamiennych schodkach. A wszystkim początkującym polecam trzymać się jedną ręką łańcucha, a drugą podciągać się za skały, a nie trzymać się ich oburącz. To naprawdę ułatwia wychodzenie! 🙂 Wracając do opisu szlaku, który już pewnie jest w tym miejscu za długi i jeśli ktoś to wciąż czyta, to serdecznie pozdrawiam 😄 Widoki z Przełęczy są piękne, ale ze Szpiglasowego Wierchu są naprawdę fantastyczne! Oczywiście w obu tych punktach było już trochę osób, ale wciąż nie nazwałabym tego tłumami. Szybkie przejście z przełęczy na szczyt i można podziwiać widoki, które z tej perspektywy są naprawdę niesamowite! Naprawdę, jeśli doszliście już na Szpiglasową Przełęcz, idźcie też na Wierch, gdyż podejście jest krótkie, moim zdaniem bez trudności technicznych, a warto. Pogoda udała mi się znakomita i wszystko było widać jak na dłoni. Mnich z tej perspektywy wygląda naprawdę dziwnie, sprawia wrażenie góry znajdującej się tuż obok Czarnego Stawu pod Rysami. Po pewnym czasie spędzonym na odpoczynku, podziwianiu widoków i zrobieniu kilku zdjęć nadeszła pora na zejście w kierunku Morskiego Oka. Szlak jest bardzo przyjemny do schodzenia, zwłaszcza, gdy ktoś ma problemy z kolanami- śmiało można używać kijków, jest na to sporo miejsca. Podczas schodzenia udało mi się usłyszeć nawołujące się świstaki- dźwięk, który do tej pory słyszałam jedynie z filmów 🙂 Dolinka za Mnichem jest fantastyczna. Naprawdę, jeśli ktoś wybiera się nad Morskie Oko, warto dołożyć godzinę drogi i spędzić tam czas. Jest całkiem inaczej niż przy hałaśliwym schronisku. Cisza, spokój, dużo miejsca na odpoczynek, bardzo dobry widok na Rysy oraz na wspinaczy znajdujących się na Mnichu 🙂 Miałam chwilę zawahania, czy nie przedłużyć tej wyprawy o Wrota Chałubińskiego, gdyż czas na to pozwalał, ale postanowiłam zostawić je sobie na później, żeby mieć pretekst by tam wrócić 😉 Niestety widziałam też helikopter TOPRu, który 4 razy leciał na Rysy, jak się później okazało- do śmiertelnego wypadku ... Pora była wracać. Ominęłam Morskie Oko i zaczęła się żmudna wędrówka do Palenicy. Ludzi było mnóstwo, ale niestety innego stanu rzeczy się nie spodziewałam. Jak ja nie lubię tych powrotów, a zwłaszcza asfaltówką! No ale cóż...wyjścia już nie było, a w drodze można było już planować kolejne wyprawy!
  14. To mam jeszcze jedno pytanie 😛 Myślałam sobie, że jeśli jednak się wybiorę na ten Szpiglas to przejdę szlak od strony Morskiego Oka, omijając (przynajmniej w jakimś stopniu) popołudniowe tłumy idące w stronę MOKa, a zejdę w stronę Doliny Pięciu Stawów. Myślałam, że to lepsza opcja, gdyż z Doliny Pięciu Stawów będzie szło w stronę Palenicy mniej osób niż z Morskiego Oka + wizja odpoczynku w Dolinie Pięciu Stawów wydaje się znacznie przyjemniejsza niż wręcz niemożliwy przystanek nad Morskim Okiem. ALE, no właśnie, jest jedno ale, o którym nie pomyślałam wcześniej. Zejście po łańcuchach będzie trudniejsze niż wyjście (a przynajmniej dla mnie), a do góry będą również iść ludzie. Czy mijanie się w tym miejscu jest szczególnie trudne dla osoby, która nie miała styczności z łańcuchami do tej pory? I czy generalnie bardziej męczące jest właśnie zejście ze Szpiglasu do Palenicy idąc przez Piątkę? Nadmienię tylko, że jeśli już z rana ujrzę tłumy to zapewne zmienię cel wycieczki na Krzyżne.
  15. @vatra samochodem będę, wiec teoretycznie wyjechać mogę nawet w nocy, ale nie wiem jak to jest z parkingiem teraz. O każdej porze można zaparkować, jeśli ma się rezerwację? Chyba odpuszczę sobie (po raz kolejny) Szpiglas i może we wrześniu uda mi się wybrać...
×
×
  • Create New...