Jump to content

sickboy777

Member
  • Content Count

    30
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

95 Excellent

1 Follower

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Czytałem gdzieś ostatnio, że HZS pomimo operowania na znacznie większym terenie w porównaniu z PL, ma mniej ratowników niż TOPR. To może być jeden z powodów, dla których wiele miejsc nadal jest niedostępnych. Zamiast zainwestować, wolą dla świętego spokoju karmić lobby przewodnickie. Temat powraca co jakiś czas, pojawiają się informacje o propozycjach otwarcia nowych tras i efektów póki co nie ma żadnych. Temat jak dla mnie niezrozumiały, bo jest wiele miejsc, gdzie problemem nie są trudności techniczne, ale topograficzne, związane z poruszaniem się w nieoznakowanym terenie. Nie wierzę, że ktoś kto np. przeszedł Orlą, nie da sobie technicznie rady z Gerlachem czy Łomnicą, jeśli szlak byłby znakowany i odpadłoby ryzyko zapędzenia się w jakiś niebezpieczny teren.
  2. Daje w przypadku ukończenia kursu wspinaczki skałkowej zgodnego z PZA, bo bez tego teoretycznie nie możesz pójść na kurs taternicki. Piszę teoretycznie, bo jeśli masz odpowiednie umiejętności i praktykę we wspinaniu, to możesz i tak próbować się wbić bez papieru, kwestia dogadania się z instruktorem.
  3. Trasa: Kuźnice - Murowaniec - Karb - Mylna Przełęcz - Zadni Kościelec - Kościelcowa Przełęcz Rzut oka na trasę: I szczegóły podejścia (czerwona linia) Ruszamy z Kuźnic mocno spóźnieni. Niestety poprzedni dzień (Mięguszowiecki Szczyt Wielki i Cubryna) dał nam w kość, więc postanowiliśmy trochę odespać i zregenerować siły (38 godzin bez snu). Po godzinie docieramy do Murowańca, po kolejnej wchodzimy na Karb. Tu odbijamy w prawo i po kilkudziesięciu metrach robimy krótką przerwę. Po chwili ruszamy dalej. Początkowo idziemy po dobrze widocznej, płaskiej ścieżce. Z każdym metrem robi się jednak coraz stromiej. No i pod nogami coraz bardziej krucho, co chwilę spod stóp osuwają się kamienie. Trzeba uważać, żeby nie zjechać lub nie skręcić nogi. No i pomimo tego, że to już połowa września, słońce daje się mocno we znaki. W końcu docieramy do trawiastego tarasu, przed nami ostatnie podejście i za chwilę będziemy na Mylnej Przełęczy. Zakładamy uprząż i sprzęt i ruszamy na grań. Z perspektywy Zadniego Kościelca sam Kościelec wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Niestety robi się coraz później, postanawiamy że decyzję czy wejdziemy na Kościelec podejmiemy po dotarciu do Kościelcowej Przełęczy. Docieramy na przełęcz, jest późno. Rzut oka na słońce i już wiemy, że nie damy radę dzisiaj zaatakować Kościelca. Schodzimy na Karb. Jeszcze rzut oka na nasz dzisiejszy cel. Z tej perspektywy Kościelec wyraźnie dominuje, pomimo tego że Zadni Kościelec w rzeczywistości jest wyższy. Do Murowańca docieramy już po ciemku, dobrze że mamy czołówki. Szybki obiad i schodzimy do Kuźnic.
  4. @DominikaB Niestety na miejsce w schronisku raczej nie ma szans, bo planuję takie wyjazdy z małym wyprzedzeniem. Zostają kwatery. Nawet rezerwując z dnia na dzień zawsze się coś znajdzie na bookingu. Zmęczenie po podróży szybko przechodzi, to uczucie że za chwilę będę na szlaku, mi akurat dodaje skrzydeł 😁 Dopiero po powrocie, jak ląduję na kwaterze, to wtedy zmęczenie potrafi odciąć prąd momentalnie, wystarczy przyłożyć głowę do poduszki. Generalnie te krótkie wyjazdy są bardzo eksploatujące, bo jest mało snu i mało czasu na regenerację. @JustynaK opcja nr 2, kieruję się głównie pogodą, jak prognozy są do kitu, to przekładam na kolejny tydzień.
  5. @DominikaB Witaj w klubie, ja ostatnio też długo dochodzę do siebie jak po powrocie z gór muszę wrócić do rzeczywistości. Jestem z Gdańska, więc w góry też mam kawał drogi. W górach jestem głównie podczas letnich urlopów, chociaż od jakiegoś czasu zacząłem też jeździć zimą. No i coraz częściej zdarzają mi się takie wypady na 2-3 dni. Po prostu jak czuję, że muszę jechać, to pakuję się i jadę. Wtedy po pracy ładuję się do auta i nad ranem jestem na szlaku. Generalnie jakbym mógł, to przeniósłbym góry na północ, a morze oddał góralom 😁
  6. Ania, można, tu masz opis: http://www.wiecznatulaczka.pl/duchy-na-szpiglasowej-grani/
  7. @magdaaNie, od Hińczowej Przełęczy i wracaliśmy tą samą drogą. Droga po głazach prowadzi od Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem, tak jak na obrazku poniżej.
  8. Punktualnie o 3:30 meldujemy się w Palenicy. Na parkingu sporo ludzi, przygotowujących się do wyjścia na szlak. Początkowo mieliśmy w planach, żeby przespać się godzinę w samochodzie, tym bardziej że za nami siedem godzin jazdy. Papieros stawia nas na nogi i postanawiamy jednak, że szkoda czasu i zaczynamy przygotowywać się do wymarszu. O 4:15 opuszczamy parking. Zaczyna padać deszcz, który towarzyszy nam aż do Morskiego Oka. Kiedy docieramy do schroniska już dnieje, niestety otwierają dopiero o 6:00, więc rozwieszamy mokre ciuchy i cierpliwie czekamy. W schronie jemy śniadanie mistrzów i idziemy się rozejrzeć. Póki co nie wygląda to dobrze. Dalej pada, chmury wiszą nisko, praktycznie zero widoczności. Decydujemy, że mimo wszystko idziemy. Prognozy są optymistyczne, więc nie ma się co łamać. Po 15 minutach marszu przestaje padać, więc od razu poprawia nam się humor. Dochodzimy pod Mnicha, wszystko zakryte gęstą warstwą chmur. Nie mamy żadnego punktu odniesienia, a musimy znaleźć trasę na Małą Galerię Cubryńską. Na szczęście niebo zaczyna się przecierać i widoczność jest coraz lepsza. Ruszamy. Szpiglas w porannym słońcu I kolejny cel na dziś - Cubryna Póki co idzie sprawnie, ślad jest w miarę wyraźny i nie mamy większych problemów z orientacją. Niestety marsz utrudnia kruche podłoże, cały czas musimy uważać na osuwające się kamienie. W pewnym momencie wspinamy się zbyt wysoko, robi się coraz stromiej. Szybka lustracja terenu i w dole dostrzegamy wydeptaną ścieżkę, którą wcześniej ominęliśmy. Cofamy się i wracamy na właściwy kurs. Po chwili docieramy na Wielką Galerię Cubryńską. Jeszcze tylko ostro do góry stromym żlebem i dotrzemy do Hinczowej Przełęczy. Droga robi się masakryczna, osuwające się kamienie, żwir, przy asekuracji rękami co chwilę napotykamy na ruchome skały. To chyba najbardziej męczący odcinek całej trasy. W końcu docieramy do przełęczy, nad którą góruje nasz pierwszy cel dzisiejszego dnia. Robimy sobie dłuższą przerwę, tym bardziej że jest co podziwiać. Zakładamy uprząż, na wypadek gdyby na trasie okazało się, że potrzebna będzie asekuracja i ruszamy na Mięgusza. Pomimo tego, że mamy ze sobą topo, w pewnym momencie gubimy ślad. Stajemy i zaczynamy się rozglądać. Nie potrafimy zlokalizować na mapie miejsca, w którym się znajdujemy. Dołącza do nas chłopak, który idzie w pojedynkę. Niestety też wchodzi tą trasą po raz pierwszy. Lustrujemy teren i postanawiamy iść "na czuja". Udało się, dostrzegamy ustawiony kopczyk, to znak że jesteśmy na dobrym kursie. Kamień z serca, nie trzeba będzie zawracać i szukać innej drogi. W końcu docieramy, widoki obłędne. Pora wracać Teoretycznie powinno pójść łatwo, bo znamy trasę. Docieramy do miejsca, które sprawiło mi najwięcej problemów przy wejściu. Kumpel schodzi, ja stwierdzam że nie dam rady. Obok nas ekipa wpina się do stanowiska zjazdowego. Dogadujemy się, że wepnę się do ich liny i zjadę na dół. Teraz już powinno pójść z górki. Wracamy na przełęcz, krótki popas i atakujemy Cubrynę. Po dwudziestu minutach jesteśmy na szczycie. Wieje tak, że łeb urywa, więc robimy szybki odwrót. Pora ponownie przywitać się z Morskim Okiem.
  9. @magdaa byliśmy, a na drugi dzień zrobiliśmy jeszcze część grani Kościelców od Mylnej Przełęczy, przez Zadni Kościelec do Przełęczy Kościelcowej. Jak ogarnę fotki, to wrzucę relację.
  10. "Kiedy pytają mnie, co takiego widzę w tych górach, odpowiadam, że ludzie dzielą się na dwie kategorie: tych, którym nie trzeba tego tłumaczyć i tych, którzy i tak tego nie zrozumieją" K. Wielicki
  11. Jak wszystko dobrze pójdzie, to jutro po pracy wyjeżdżamy z Gdańska i w sobotę rano atakujemy Cubrynę i MSW. Swoją drogą góry to niezły nałóg. Miałem jechać sam, ale wczoraj spotkałem kumpla, który wspina się ostatnio głównie w Alpach, więc mu wcześniej nawet nie proponowałem. No i gadka szmatka, co tam słychać itp. No więc mówię, że jadę w Tatry i może ma ochotę pojechać. Zaczął kręcić nosem, że nie może, bo urlopu nie ma itp. No dobra, mówię, trudno, może następnym razem. Długo nie wytrzymał, bo dziś o 8 rano już miałem SMS od niego, że jeśli propozycja aktualna, to chętnie pojedzie 😁
  12. @Tatromen Wchodziłeś tą trasą dwójką od HP? Bez asekuracji? I jak oceniasz, da się czasowo za jednym razem zrobić Cubrynę i Mięgusza (od HP)?
  13. Ja bym chyba jednak wybrał jakiś model z podeszwą vibram. Miałem już kilka par od różnych producentów, i zawsze spisywała się doskonale i to na różnych rodzajach podłoża. Ta podeszwa z Twojego linka na oko wygląda ok, ale dopóki nie przetestujesz, to się nie dowiesz. A vibram to jednak gwarancja jakości i raczej można brać w ciemno.
  14. Nie byłem, Lodowy mam dopiero w planach.
  15. To pewnie dlatego, że poza jednym szlakiem Bielskie od lat 80-tych są zamknięte dla turystów. Szkoda, bo np. Hawrań (2152 m.) robi niesamowite wrażenie.
×
×
  • Create New...