Jump to content

Fibi

Member
  • Content Count

    324
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    7

Fibi last won the day on October 14

Fibi had the most liked content!

Community Reputation

866 Excellent

3 Followers

About Fibi

  • Birthday December 26

Recent Profile Visitors

798 profile views
  1. Fibi

    Czerwone Wierchy

    Ja też nie mogę się doczekać prawdziwej zimy w Tatrach, ale z drugiej strony to boję się czy nie wymyślą znowu jakiegoś zakazu przemieszczania 🤷
  2. Z zeszłego roku, ale co tam 😉
  3. Fibi

    Biokovo

    @Mnich Moderator za gorąco na czerwone portki, one dość grube są. Leżały sobie spokojnie na półce w Polsce ;). Niedługo zima, a na zimę mam ocieplane portki szare. Także czerwone to tylko wiosna i jesień 😁
  4. Fibi

    Biokovo

    Bo najpiękniejsze są proste rzeczy 🙂 @AnuśW Krka akurat nie byłam, a co do żmij to zawsze patrzę pod nogi bo już miałam trzy bardzo bliskie spotkania z nimi. W tym jedno w Tatrach- na szlaku na Halę Stoły.
  5. Fibi

    Biokovo

    Ten asfalt to uważam raczej za głupotę i powód do wstydu, ale dzięki 😉 Szklane coś nie było takie złe, bardziej to się boję pionowych drabin. Dzięki 🙂 Ja wybrałam najzimniejszy dzień na wycieczkę- 29 stopni w cieniu zaledwie. A na szczycie to mogło być poniżej 20 stopni, bo zmarzałam. Ja przeżyłam😁 Ale ja lubię ciepełko. Z temperaturami lepiej może być w maju i wrześniu. Dziękuję 🙂 Temperatura jakoś mnie nie powstrzymała. Pierwsza część wycieczki odbyła się w cieniu wielkiej góry i wcześnie rano, więc upał dopiero na zejściu był odczuwalny.
  6. Dobrze, że nie poszliście na te Rysy i Koprowy, bo już chciałam Cię od cyborgów zwymyślać 😉 😛 Wschodu słońca zazdroszczę, chyba nie jestem w stanie wstać w środku nocy no i chodzę o wiele wolniej, także cieszę się, że chociaż na Twoich zdjęciach pooglądam 😉
  7. Fibi

    Biokovo

    Dawno tu nie zaglądałam, może dlatego, że z Tatrami ostatnio jakoś mi nie po drodze🙄☹️ Ale to, że nie byłam w Tatrach wcale nie oznacza, że nie byłam w górach, to raczej byłoby trudne do przetrawienia. Końcówkę sierpnia niespodziewanie spędziliśmy w Chorwacji. To moja druga podróżnicza miłość na równi z Tatrami. Częściowo oczywiście czas spędziliśmy na plaży, tak jak to robią normalni ludzie, ale że w okolicy są całkiem ciekawe góry, dużym błędem byłoby z nich nie skorzystać. Urlop spędzaliśmy u podnóża Biokova- największego i najwyższego masywu w Chorwacji. Postanowiliśmy któregoś dnia, że zdobędziemy jego najwyższy szczyt- Sv. Jure. Pagór ma wysokość 1764m i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że idzie się tam praktycznie z poziomu morza. My kwaterkę mamy na wysokości 130 m npm. więc zadanie jest nieco ułatwione, ale i tak musimy pokonać ponad 1600 m. przewyższenia. To więcej niż z Palenicy na Rysy😳 Pobudka 4 rano, 5.35 wymarsz, o 6 odnajdujemy wejście na szlak: Bardzo szybko robi się stromo, a nasz szlak to liczne zakosy poprowadzone przez niezwykle upierdliwe piargowisko. Po około 1,5 godziny doszliśmy do najtrudniejszego miejsca na szlaku- stromego żlebu z milionem obsypujących się kamieni: Zdjęcie w ogóle nie oddaje tych stromizn, ale tam się po prostu zjeżdżało z tym całym śrutem. Okazało się, że w tych dziwnych górach żyją kozice: Po wyjściu z tego piargowego piekła szlak robi się przyjemniejszy, za to słabiej oznakowany, co oczywiście skutkuje pogubieniem się i kłótnią😉 W takich pięknych okolicznościach robimy przerwę śniadaniową(jest dopiero 9, a my jesteśmy już całkiem wysoko). Dalsza część szlaku to taki płaskowyż. Idziemy raz z górki, raz pod górę i trochę po płaskim acz niewygodnym. Tutaj zaczynam mieć kryzys i jakoś dziwnie oddychać. Trochę przez ten oddech nie mam siły iść więc robię pięć kroków a potem się zatrzymuję. Mąż mówi, że mam chorobę wysokościową😳 Ale nie wydaje mi się, to za niska wysokość 😉 Trochę wpadam w panikę, że pewnie złapałam koronawirusa🙄 Widać już szczyt, ale to jest złudzenie, gorsze niż w drodze na Małołączniak czy Sławkowski 😉 Po wielu godzinach mordęgi dochodzimy do asfaltowej drogi: Na szczyt można wjechać samochodem, ale to jest opcja dla mięczaków, więc nie była brana pod uwagę😜 Od połączenia drogi z naszym szlakiem mamy do wyboru dwie opcje- dalej szlakiem(stromo!) lub asfaltem (długooo i nuuudno). Wybieramy opcję nr 1. Droga jest nawet zaporęczowana 😉 ale jak dla mnie to bardziej przeszkadza niż pomaga, wolę sobie wyszukać wygodniejszych kamieni niż iść wzdłuż tej liny. Było długo i męcząco, ale po 5 godzinach i 40 minutach od wyjścia z "domu" stanęliśmy na szczycie 😄 W Dalmacji często spotyka się małe kościoły na szczytach gór, tym razem nie było inaczej: Hurra, pokonaliśmy największe przewyższenie ever! Nie czuję jednak ani dumy, ani szczęścia, jestem jakaś otępiała, chcę tylko usiąść i się patrzeć🙄 Na górze spędzamy aż godzinę, trochę jestem rozczarowana, że nie ma tu schroniska z zimnym piwkiem. Decydujemy się w końcu na zejście drogą asfaltową( to z tęsknoty za Morskim Okiem, te góry to jakieś dziwne, suche takie, ani potoczku, ani stawu, ani nic 😉 Asfaltem, w porównaniu z tymi spadającymi kamieniami schodzi mi się doskonale. No i jeszcze czynne schronisko z piwem znajdujemy po drodze. To przycupniemy sobie tu na godzinkę 🙂 Tyle już zeszliśmy: Na wysokości 1228 m. npm, na przełęczy o nazwie Ravna Vlaska czeka na nas dodatkowa atrakcja. To szklana kładka wisząca nad przepaścią. Nazywa się to Biokovo Skywalk i istnieje od lipca tego roku. Trochę się tego boję 😉 Po zwiedzeniu kładki należało podjąć decyzję: albo idziemy szlakiem(ale tu trzeba się cofnąć 1 km lekko pod górę), albo asfaltujemy do końca. Uparłam się na asfalt, bo bałam się schodzenia po ruchomych kamieniach, ale nie przewidziałam jakoś, że ten asfalt ma jeszcze 15 km. i będzie wlókł się w nieskończoność. No, ale jak ja się czasem uprę na coś bezsensownego to nic nie jest w stanie mnie od tego odwieść😁 Droga była długa i nudna, a zejście zajęło nam aż 6 godzin. Po zejściu dopiero zaczęły się prawdziwe przykrości. To nie Zakopane i busów żadnych tu nie ma, a wyszliśmy w środku niczego. Do "domu" jakieś 8 km. Na stopa nie ma co liczyć, kto by tam takich upoconych śmierdziuchów chciał zabierać 😉 Idziemy zatem 2 kilometry do najbliższej knajpy by zjeść kolację i wypić kolejne zimne piwko. Nieco złudnej nadziei wlewa w me serce przystanek autobusowy. Ale nie ma tak dobrze, autobus o 10.20. Jutro. Tyle to chyba nie będziemy czekać. Przeszliśmy asfaltem już ze 25 kilometrów to kolejne 7 chyba nam nie zrobi różnicy 😉 Najgorsze jest to, że tymi drogami zeszliśmy prawie do poziomu morza i na sam koniec trzeba podejść te 100 metrów na kwaterę. Ale jakoś i to zrobiliśmy 🙂 To był bardzo męczący, ale bardzo piękny dzień. Wycieczka trwała aż 16 godzin, ale mieliśmy długie przerwy na piwo i jedzenie 😉 PS. I tak bardziej zmęczona byłam po Jarząbczym 😉
  8. To nie będzie odkrywcze, ale ten piesio jest cudny😍 @Luk_ chyba masz rację z tą nadopiekuńczością. Ja często spotykam jakieś zwierzaki na szlaku, a potem cały rok się zamartwiam : Czy "mój" pies żyje? Czy nie jest głodny? Nie jest mu zimno? Czy nie przejechał go samochód? Może nie trzeba się jednak o nie aż tak zamartwiać. Zimę z mrozem i słonkiem uwielbiam 🙂
  9. @staroń a tych kozic to nie dało się jakoś bokiem ominąć?🤔
  10. Piękna wycieczka. Marzy mi się, ale nie wiem czy kondycyjnie podołam 😉 @jaaga76 te drabiny to chyba żeby się wygodniej po piargach schodziło.
  11. Sucha Woda to taka Chochołowska Tatr Wysokich 😛 Podziwiam kondycję! Mi akurat na kacu chodzi się mega ciężko, dlatego w górach piję tylko pół piwa dziennie 😄 A koledzy dlaczego nie poszli z Tobą?
  12. Nie ma sensu. Prognozy w Tatrach nawet na dany dzień się czasem nie sprawdzają. Często zdarzało mi się wychodzić pomimo byle jakich prognoz, a okazywało się że jest pięknie. Niestety częściej bywa odwrotnie 😉
  13. @RudaMaRysia gratki 🙂 Ja nie znoszę jak ktoś mnie pogania, więc takie wycieczki to nie dla mnie. Kiedyś gdzieś wyczytałam, że jakiś przewodnik świętował fakt bycia na Gerlachu po raz 400!. Wydaje mi się, że to po prostu już dla nich nudne i dlatego tak pędzą 😞
  14. Ale to będą małe kolejki, bo ludzie rozproszą się na wiele pojedyńczych Giewontów. To już nie będzie to samo 😉 😛
  15. Może było ich więcej, albo miały gorsze skutki? A może to mafia fasiągowa doprowadziła do likwidacji rowerów? 😉
×
×
  • Create New...