Skocz do zawartości

Ranking

Index wyszukiwania jest obecnie zmieniany. Wyniki w Rankingu mogą być niekompletne.

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 28.02.2023 uwzględniając wszystkie działy

  1. Ahoj! Wreszcie znalazłam chwilę by wyspowiadać się z tegorocznego pobytu w Tatrach Pogoda udała się znakomicie, dzięki czemu udało się przejść 2 bardzo długie szlaki, jednemu z nas(ale nie mi) udało się zdobyć bardzo konkretny szczyt pozaszlakowy, oraz kilka szlaków krótszych. Nastąpił też jeden wycof, ale nie można mieć wszystkiego. Relację podzielę na 3 części, co by się zdjęcia zbyt długo nie ładowały Sobota- Tatrzańska Magistrala od Łomnickiego Stawu do Chaty Zamkovskiego. Plany na początek urlopu były trochę inne. Wycieczka miała mieć większy skład(my oraz @vatra i @Krzysiek Zd), cel miał być bardziej ambitny- Lodowa Przełęcz, niektórzy się nawet na jakieś Baranie Rogi napalali, ale w ostatniej chwili popsuły się prognozy- w sobotę po południu ma padać, a w niedzielę to już totalna pogodowa klęska. Wymyślamy zatem krótszą wycieczkę- do tego przejścia zainspirowała mnie kiedyś @Zośka mówiąc, że to najładniejszy odcinek Magistrali. Cóż, zaraz sami sprawdzimy. Jedziemy do Łomnicy elektriczką(bo mieszkamy chwilowo w Nowej Leśnej) i startujemy zielonym szlakiem. Początek szlaku raczej niczym się nie wyróżnia, jak to zwykle początki. Za to w dalszej części jest stromy, nieciekawy i jeszcze można sobie wybić potykając się o kable Po jakimś czasie mordęgi dochodzimy do skrzyżowania zielonego szlaku z Magistralą. Tu robimy sobie przerwę na jedzenie, picie i podziwianie Łomnicy Możemy w pięć minut dojść do Łomnickiego Stawu, ale chyba nam się dzisiaj nie chce. Skręcamy od razu na Magistralę. Na której uświadamiam sobie, że jej jednak nie lubię- widoki są takie sobie, bo głównie na słowackie pola i niższe górskie pasma, Tatry zaś pokazują się z rzadka. Najciekawszym miejscem na szlaku jest Łomnicka Vyhliadka, ale dziś widok nieco zachmurzony. Od tego miejsca jest już blisko do schroniska , o czym świadczy poziom wyślizgania kamieni Pogoda jest może taka sobie, ale czego nie widać na zdjęciu jest strasznie duszno a momentami wręcz gorąco, a my się akurat dziś naubieraliśmy jak na Syberię. W Chacie Zamkovskiego marzymy zatem o zimnej Kofoli. Schronisko jest w remoncie, ale działa zewnętrzny bufet, restauracja oraz wychodek. Natychmiast korzystamy z zimnej Kofoli i z wychodka też Po dość długiej przerwie w schronisku schodzimy szlakiem, który nazywam "wykręcacze kostek", jednak tym razem nie daje mi się aż tak bardzo we znaki jak poprzednio. Jeśli ktoś miał jeszcze złudzenia, że na Słowacji jest cisza, spokój i pustki, to przy Wodospadach Zimnej Wody może spokojnie się z tymi złudzeniami pożegnać. Hordy trampkowiczów jak na Moku, albo gorzej. Nie chce nam się schodzić przez Hrebienok więc idziemy żółtym szlakiem do Tatrzańskiej Leśnej. Tu hord już nie ma a sam szlak bardzo malowniczy. Kiedy dochodzimy do stacji elektriczki zaczyna padać deszcz. Może się jakoś szczególnie nie zmęczyliśmy, ale na rozgrzewkę w sam raz Niedziela- leje i grzmi, jedziemy do Popradu po Tatratea I Kofolę Poniedziałek Lodowa Przełęcz Przejście w poprzek Tatr przez najwyżej położoną przełęcz dostępną szlakiem marzyło mi się od dawna, ale zawsze coś stało na przeszkodzie- pogoda, zerwany po ulewach mostek i zamknięty szlak, covidove ograniczenia, potem znów pogoda. Ale co się odwlecze.... No i tak pewnego wrześniowego poranka pakujemy się do pierwszego porannego autobusu w Nowej Leśnej. Przed 7(dosyć późno jak na tak długi szlak, ale co tam, ostatnią elektriczkę mamy o 22.56 :P) jesteśmy w Jaworzynie. Dość żwawym krokiem startujemy, bo zimno. Dolina Jaworowa jest błotnista po opadach deszczu, totalnie dzika i bezludna( boję się misia 100 razy bardziej!) a przede wszystkim bardzo piękna. Ale też ciągnie się w nieskończoność. Owszem, można się tym pięknem napawać, ale trzeba się wdrapać prawie na 2400 npn. To kiedy to podejście nastąpi? Podejście owszem jest: I to całkiem wygodne. Gdzieś w górnej części schodów robimy sobie popas, ale jest tak zimno, że zbyt długo nie wytrzymujemy(nie idzie nam dogodzić, ostatnio było za gorąco O dziwo to Seba jest tym razem tym bardziej marudnym, strasznie na to zimno narzeka, ale ja mu robię wykład: - A na jaką przełęcz idziemy? - Lodową! -A jaka tam jest pod nią dolinka? -Lodowa! - a stawek? -Lodowy? No to jakim cudem miałoby być tam ciepło ? My tu gadu gadu, a tymczasem poprawia nam się pogoda: Końcówka podejścia jest dość krucha, więc założyliśmy sobie kaski, bo parę osób już schodzi. Po długaśnym spacerze ja już widzę przełęcz, już jestem w ogródku, już witam się z gąską(nawet widzę już zwisający łańcuch do zejścia!), tymczasem mąż mój docierający do celu jakieś 2 minuty po mnie oświadcza: Strasznie się dziś wleczemy! Bo to jeszcze nie jest Lodowa Przełęcz! To jakieś Sedielko! Coś mu się pomerdało, przez te słowackie nazwy. Na przełęczy pijemy Kofolę zwycięstwa, ale zostaje nam ponad pół butelki, bo strasznie zimno jest nadal(chociaż po tej stronie gór świeci słońce), a Kofola jest z lodówki jaworowej. Teraz nastąpi najgorsze. Trzeba zejść po łańcuchu. Nie mam w tym za dużo doświadczenia, bo szlaki raczej planuję tak by łańcuchami wchodzić a nie schodzić. No ale tym razem wygodniejszy logistycznie był marsz w stronę "domu". Najgorzej, że trzeba zejść tyłem, do czego w ogóle nie mam przekonania, ale miejscami jest za stromo na zejście przodem. No to godzę się z losem, i akurat jak już zaczęło mi się podobać schodzenie tyłem, to się łańcuch skończył Dla bojących się którzy jeszcze nie byli powiem, że ekspozycji tam żadnych nie ma, w przepaść nie da się spaść. Po krótkim odcinku z łańcuchem schodzimy po stromych piargach. Ludzie w "internetach" bardzo narzekają na degradację drewnianych schodów, ale w rzeczywistości wcale nie jest tak źle i nam schodziło się po nich bardzo wygodnie. O, już zeszliśmy: Najtrudniejsze(choć wcale nie trudne) za nami. Spacerujemy w stronę Teryho Chaty. Lisek tylko czeka na czyjąś kanapkę z plecaka: My podziwiamy widoki: I jakoś tak niespodziewanie wyrasta przed nami łańcuch: Ale przy dobrych warunkach jakoś nie jest specjalnie potrzebny. Wreszcie dopadamy schronisko! Strasznie jesteśmy zmarznięci, więc nosiczki czaj, to jest miód na nasze serca i żołądki. Nie wiem czy akurat herbata w Terince jest aż tak dobra, czy był to efekt zimna i zmęczenia. Marudzimy tak z 45 minut przy herbatce, w końcu trzeba zejść. Nie wiem dlaczego, ale zejście z Terinki juz po raz drugi zajmuje mi o wiele więcej czasu niż te mapowe, chociaż schodzi się tam całkiem dobrze. No, ale jakieś to takie długie i mozolne. W Chacie Zamkovskiego robimy dłuższą przerwę(może stąd takie ślamazarne zejście :P) ponieważ poza łańcuchami, piargami, i długością szlaku czeka nas jeszcze jedna trudność: wykręcacze kostek! Tym razem idę rzeczywiście wolniej niż poprzednio, ponieważ mam w nogach więcej kilometrów. Końcówka upływa nam na marudzeniu jak bardzo bolą nas stopy i mamy już tego dość, czyli klasyk W Smokovcu idziemy na pizzę i musimy być bardzo głodni i zmęczeni, ponieważ cebula wydaje nam się najpyszniejszą rzeczą na świecie. Jutro trzeba będzie odpocząć, ale że ma być pogoda, to na krótką wycieczkę pójdziemy. CDN.
    14 punktów
  2. 10 czerwca zaplanowany od półtora roku, w tajemnicy. Tylko garstka Przyjaciół wiedziała, że "wywinięty numer" ze ślubem na Kasprowym. I choć aura nie rozpieszczała, to przecież wzajemna miłość do siebie i do Tatr zwalczy każdą przeciwność i dosłownie góry przenosi ?
    14 punktów
  3. Wczorajszym pięknym dniem wybraliśmy się na Kopskie Sedlo. Doliną Zadnich Koperszadow nigdy nie szlam więc wiadomo było, że będziemy szli dlugo, żeby wszystko pooglądać. Na początek zaciekawily nas bobrowiska. Bobra zobaczyć oczywiście się nie udało. Tu gdzie mieszkam mam takie odludne miejsce gdzie są bobry i też nigdy mi się nie udało go zobaczyć. Blisko był zakątek kamieni, kazdy opisany, objaśniony wiek i pochodzenie. Jest to też miejsce gdzie można posiedzieć, sa ławy, stoly. Rzeźbione ławki pojawiały sie jeszcze na trasie, były też misiiwe figury. I to jedyna forma misia jaka chciałabym spotkać. Weszliśmy w Kopeszadzka Bramkę i ochrzcilismy ją najładniejszym.miejscem tej doliny. Zachwycił nas ten wywóz, taki zimny, z wysokimi ścianami. I tylko szkoda, że taki krótki. Lodowy szczyt który widzieliśmy na początku gdzie nam się zgubił, za to towarzyszyl nam potem w drodze Jagnięcy Szczyt. Trudno mu było zrobić zdjęcie, bo słońce było blisko niego, a gdy doszliśmy do Kopskiego Sedla przyszła mgła i go zasłoniła. Nie było po co tu siedzieć wiec ruszyliśmy dalej. Po chwili byliśmy na Wyznim Kopskim Sedlu. Widoki byly piękne, bo wiatr mgle przegonił. Ruch u gory spory ale fajny, czyli bez hałaśliwych osób i nawet psy były grzeczne, nie szczekały na siebie.
    12 punktów
  4. Pod koniec września ubiegłego roku wybraliśmy się z żoną na od dawna wyczekiwany dłuższy wypad w Tatry. W planach był kawałek Orlej Perci i poznawanie szlaków Słowackich. Pierwsze dwa dni były deszczowe, więc na rozgrzewkę zaliczyliśmy spacery do Doliny Gąsienicowej i na Rusinową Polanę z niedzielną Mszą na Wiktorówkach. Widoki były zerowe więc zdjęć nie będę nawet wrzucał. W poniedziałek zgodnie z prognozą przyszła piękna pogoda więc wyszliśmy na Orlą. Plan był taki, żeby wejść Żlebem Kulczyńskiego, dojść do Skrajnego, wtedy ocenić siły (fizyczne i psychiczne) i podjąć decyzję czy schodzimy do doliny czy chcemy iść dalej na Krzyżne. To pierwsze spotkanie żony z Orlą więc nie byliśmy pewni jak zareaguje na ekspozycje. Cała wycieczka wyszła fantastycznie. Wyszliśmy rano z Brzezin, dalej zgodnie z planem przez Żleb Kulczyńskiego, Granaty i ostatecznie doszliśmy na Krzyżne. Żona nie miała żadnych problemów z ekspozycją, wręcz przeciwnie szlak bardzo jej się spodobał. Pogoda była idealna a delikatne chmurki tylko dodawały uroku. Bardzo zaskoczyły mnie pustki na szlaku, do momentu dojścia na Orlą spotkaliśmy tylko jedną osobę, na samej Orlej może z 10-15. Sami sympatyczni ludzie tego dnia na szlaku Z powrotem na parkingu byliśmy przed 19. (ciąg dalszy nastąpi )
    11 punktów
  5. Zapraszam na pierwszą partię: podejście od Wołowcowej Przełęczy, widok na Wysoką szczyt po lewej Koprowy i Cubryna Baszty, Szczyrbski, Hruby Wołowiec Mięguszowiecki, z tyłu Baszty Wołowiec Mięguszowiecki i Wołowcowa Przełęcz Wysoka i Kończysta Koprowy do szczytu niedaleko kawałek Czarnego Stawu pod Rysami grań podszczytowa przełączka podszczytowa CDN...
    10 punktów
  6. Nie, nie, kochana. Oni nie chcą płacić. To są Prawdziwi Turyści Którym Nic Nigdy Się Nie Stanie. Oni chcą żeby to ta "hołota w adidaskach" płaciła - upraszczając oczywiście. Ale zasadniczy problem widzę gdzie indziej - ci głosujący chyba nie rozumieją jednej podstawowej rzeczy - jeżeli nawet wprowadziłoby się obowiązek ubezpieczeń to gdzie trafią pieniądze ze składek? Bo przecież nie do TOPR. Trafią do firm ubezpieczeniowych. TOPR-owcy ewentualnie, po jakiejś akcji, dostaliby coś z polisy tego ratowanego. Ale po pierwsze - nie od razu, po drugie - nie za każdą akcję. Ubezpieczenia to twardy biznes, a nie działalność charytatywna. Zaś TOPR musi mieć zapewniony stały dopływ funduszy, a nie od akcji do akcji. Dlatego śmieszą mnie te wszystkie dyskusje, bo przecież akurat nasz system finasowania i działania TOPR doskonale się sprawdza w praktyce. Jest kasa z budżetu (jak dla innych służb) bo turyści też płacą podatki, prawda? Jest kasa z 1 % , tzn. teraz już 1,5 % - i z roku na rok wpłaty rosną. Sam też przekazuję od początku, gdy tylko pojawiła się taka możliwość. Jest kasa z 15% wpływów z biletów do TPN ( a tych biletów sprzedaje się miliony, np. w 2022 ponad 4,5 miliona biletów), co też daje piękną sumkę, przy okazji obalając teorię o "darmowym ratowaniu różnych baranów". I jeszcze dodatkowo takie świry jak ja wpłacają na TOPR dobrowolne datki, bo po prostu mają taki kaprys. Reasumując - po jaką cholerę grzebać przy czymś co dobrze działa? Po to żeby liczne u nas grono internetowych znawców miało satysfakcję? Zresztą Jan Krzysztof już to nieraz tłumaczył, prosto i przejrzyście. A że do niektórych nie dociera ... cóż, nie wszyscy jak widać potrafią czytać ze zrozumieniem. Może więc lepiej zmienić system edukacji, zamiast grzebać przy finasowaniu TOPR?
    9 punktów
  7. Jest styczeń więc to nie będzie jeszcze ku wiośnie ale Ścieżka na Reglami jak najbardziej. Rano w NT było ok -20 ale wygląd nieba wskazywał że proroctwo się spełni.Plan był klasyczny bo ciężko tu coś nowatorskiego wymyślić , Kościeliska -Chocho i powrót pod reglami. Do Kir dotarliśmy z @Werniksparę minut po 9-tej. Było pusto i zimno ale już zaczynało być ładnie . Śniegu niezbyt wiele. W dolinie jeszcze cień i mocno na minusie. Słońce troszkę się pokazało na podejściu na Kominiarski Przysłop w słoneczku jest znacznie cieplej niż w cieniu , krótka przerwa i ruszamy dalej Szlak jest nieco przedeptany ale miękki , pod spodem lód , idzie się ciężko. Ale widoki dookoła wynagradzają sowicie. słońce chowa się za grań i pogrzeje nas dopiero na przełęczy. W cieniu jest naprawdę zimno. Na szczęście trzy warstwy wełny i membrana robią swoje. Podejście w górę cały czas w cieniu tylko sam grzbiet oświetlony Dopiero na przełęczy można się troszkę zregenerować w słoneczku. widoki jak zwykle stąd super widać Gorce i Beskid Sądecki mimo słoneczka za długo popasać się nie da , trzeba ruszać Królowa zamarła w oczekiwaniu na @Mnich Admin Jest malowniczo , nawet zejście do przeklętej jest ładne w Chcocho prawie pusto , Pod reglami też pusto . Powiem Wam ,że zimno chwilami było , ale warto było.
    9 punktów
  8. Czyli niezła oferta dla leniwych, kontuzjowanych, zmęczonych - choć kawałek jednak podejść trzeba. I zejść - co w tym roku w moim przypadku było za każdym razem dużo trudniejsze od podchodzenia.
    9 punktów
  9. i kolejna partia: parę zbliżeń: najpierw Wołowiec Mięguszowiecki Wysoka Rysy Niżnie Rysy Mięgusze Mięgusz Pośredni Mięgusz Wielki Mięgusz Czarny Kończysta Gerlach CDN... sorry za taką masę zdjęć ale nie wiem co wyrzucić.
    8 punktów
  10. i następna partia: szczyt fragmenty z najtrudniejszymi miejscami Mięgusze i Cubryna, na 1 planie Mięgusz Czarny na szczycie Rysy, Gerlach, Wysoka i Kończysta, Wołowa Turnia na 1 planie Niżnie Rysy Wołowiec Mięguszowiecki na dole po prawej Baszty Koprowy Czarny Staw Hińczowy CDN...
    8 punktów
  11. fajnie że założyłaś, na Sylwestra byłem w znanych Tobie 3Dolinach Tu kawałek zjazdu mojej wnuczki z Cime Caron 3200
    8 punktów
  12. Dzisiejsza Sarnia z Doliny Białego i powrót Strążyską. Trochę prószylo, liczyłam ma więcej, bo skoro widoków i tak nie było, to chociaż mogło lepiej sypać
    8 punktów
  13. od razu na początku chcę przeprosić @jaaga76,że jej prośbie nie stanie się za dość i dzisiaj będzie jeszcze biało.Sorry taki mamy klimat. Wraz z @Werniksobiecujemy, że jak tylko będzie to możliwe to będzie zieleń,kwiecie, motyle i ptaszęta wszelakie.Ale ad rem jak mawiali starożytni. Plan na dzisiaj to Kościeliska -Ścieżka na Reglami- Chochołowska i powrót do Kir Drogą pod Reglami. Dziś pogoda ma być super. Zaczęliśmy przed 9-tą i od razu pojawił się efekt @vatra ,który towarzyszył nam do samej Chocho a i ona była mocno pustawa. na podejściu na Kominiarski Przysłop zaczyna być pięknie a sama przełęcz ..... gdzieś tam gniazdują orły szlak przetarty miejscami twardy , ale w miarę wzrostu temperatury ,szybko mięknie Kominiarska w pełnej krasie podejście na przełęcz do lekkich łatwych i przyjemnych nie należy , przynajmniej dla nas po wyjściu z lasu,/aż chciało by się zakrzyknąć NIECH ŻYJE KORNIK/ otwierają się widoki oczywiście niech Was Szlak prowadzi na samej przełęczy to już w ogóle super oczywiście krótki popas i jeszcze więcej fotek na Giewoncie akurat chyba nikogo nie ma a od zachodu Królowa po małym co nieco schodzimy do przeklętej nie było na tu chyba ze trzy lata i szlak trochę się zmienił , przedtem szło się cały czas zmasakrowaną drogą , teraz w pewnym momencie pojawiają się schodki i szlak odbija omijając górą kawałek drogi. W tym momencie schodki są pokryte skorupą zlodowaciałego śniegu i bez raczków to tak średnio. Aha ... do góry było bez raczków ale do zejścia tośmy się już podkuli. w dolinie lekkie zaskoczenie , niby już po feriach ale żeby aż tak ..... jakby ktoś nie pamiętał to tak wygląda pusta chochołowska wróciliśmy zgodnie z planem pod reglami i tam też nikogo nie spotkaliśmy . To był naprawdę super dzień.
    8 punktów
  14. WOŁOWIEC MIĘGUSZOWIECKI (2228m) - trójwierzchołkowy grzbiet odchodzący na południe od głównej grani tatrzańskiej w środkowej części Wołowego Grzbietu. Dzieli górną część Doliny Mięguszowieckiej na doliny: Hińczową i Żabią Mięguszowiecką. Oddzielony od głównej grani przez Wołowcową Przełęcz(2180m).
    8 punktów
  15. hej hej witam się po feriach, tak się obawiałam tej lawinowej trójki a jak już dotarliśmy była jedynka - i całe szczęście. Ferie upłynęły nam raczej na chillowaniu niż chodzeniu, ale udało się choć raz ''zaliczyć'' góry. Tak jak wcześniej planowałam wybraliśmy się do schroniska Murowaniec, poszliśmy szlakiem z Kuźnic przez Boczań i nie ukrywam na początku nie porwała nas trasa widokowo, bardzo przypominała mi trasę na Kamieńczyk w Szklarskiej, do tego te błoto.... Jak weszliśmy wyżej mgła i nadal brak widoków Po odpoczynku na przełęczy, zażegnaniu kryzysu u mojego 7latka i pochłonięciu przez niego paczki żelków na wzmocnienie udało się dotrzeć na Hale Gąsienicową i w końcu nacieszyć oko pięknem Tatr warto było! Plan był jeszcze na Gęsią Szyję, ale niestety nie było już z kim iść, podjechaliśmy na Przełom Białki i Gubałówkę czyli typowe ferie rodzinne. Pozwolę sobie pochwalić się fotkami.
    7 punktów
  16. Luty też jakiś dziwny ..............
    7 punktów
  17. Proroctwa na dzisiaj mówiły,że ma być zima. A ja mam niedosyt śniegu i szlaku, ponieważ idę sam to robię rzecz bardzo ryzykowną w sezonie, decyduję się na Gęsią Szyję.W NT sypie ostro po drodze też, na Wierch Porońcu jestem parę minut po 7-mej, parking pusty i sądząc po braku śladów na szlaku tez jestem pierwszy. cały czas pada , pod cienką warstwą śniegu jest lód ,ale podeszwy nowych butów dają radę , podkuje się dopiero na Rusinowej. Idę dość szybko , na rusince całkowite pustki , widoki nie rewelacja ale mogło gorzej. Ruszam w górę , idzie się ciężko , warstwa kilku centymetrów luźnego śniegu a pod nim albo zmrożony śliski śnie albo lód. Podchodzę oczywiście ,,na szerpę,, . Jestem sam i jest wspaniała cisza , warto było się zerwać po 5-tej. Docieram na szczyt pod cienutkim śniegiem twardy stary lód , od strony południowej widać stare ślady jakby ktoś pojechał ale na szczęście smrecki go zatrzymały trzeba uważać widoczki są nie rewelacyjne ale coś tam widać na zachodzie ledwo ledwo majaczy Kasprowy Przysiadam na chwilę, zaczyna mocno podwiewać , na szczyt docierają dwie osoby , do tej pory miałem góry dla siebie , dojadam kanapkę i na dół to na twarzy to nie jest brudny obiektyw tylko śnieżynka schodzę w dół w zejściu spotykam tylko jedną parę i czteroosobową rodzinę , wszyscy dobrze ubrani i zaraczkowani.Ociepliło się śnieg się klei po raczkami.Po wyjściu z lasu okazuje się że rusinka w chmurach. Z tej chmury dobiegają krzyki , kwiki i piski czyli normalne odgłosy zbiorowiska ludzkiego wypoczywającego w parku narodowym schodzę ściągam raczki i idę na parking .Śnieg przechodzi w śnieżną krupę , na szlaku pełno spacerowiczów.Ok 11 wsiadam do auta parking pełny a drugi zaczyna się zapełniać.Fajne przedpołudnie ,szkoda że już jutro nie będzie zimy.
    7 punktów
  18. Pogoda jak drut , dziś bo jutro będzie już kicha ,tak przynajmniej mówią przepowiednie. Pozostanie w domu w taką pogodę grozi poważnymi zaburzeniami . A że ruszam sam to oczywiście tam gdzie czuję się bezpiecznie czyli Wysoka. Z NT wyjeżdżam przed 7-mą jest -10 i gęsta mgła,za Snozką pojawia się błękit i i od wschodu przebija się słońce. Na parkingu pod Homolem pusto , jest szansa na pusty szlak. Taki mi się księżyc na smrekami trafił w wąwozie pusto i miejscami przylodzone , przed schodami się raczkuję. Ogólnie śniegu za mało żeby coś poleciało. Za to przy Księgach w Dubantowskiej czuwa strażnik szlaku. jest pusto i cicho na podejściu ,słychać tylko skrzypienie śniegu i oddech , słońca powoli wychodzi na polany wszędzie nad głową błękit tylko nad Watriskiem kotłują się chmury. podchodząc na szczyt idę w stronę słońca podchodzi się jak na Wysoką w zimie , śnieg miejscami lód ale nagroda ........... po słowackiej stronie dolinami płyną rzeki chmur Królowa nadal czeka na @Mnich Admin i pewnie ma w zanadrzu dujawice ,śnieżyce i mgły ale na razie prezentuje się ładnie widać bardzo daleko , to chyba Niżne Tatry ale co to za góra i budynek nie wiem. Może ktoś podpowie? na szczycie z lekka powiewa , trzymajcie się ciepło i ruszajcie na szlaki. po kilkunastu minutach dociera kilka osób , ale sami nasi więc jest sympatycznie, po popasie wracam zielonym do Jaworek .Wysoka żegna mnie słońcem w zejściu spotykam już trochę ludzi , widać że to feriowicze ale wielu ma raczki i kijki , naród mądrzeje? Oby. I takie to było przedpołudnie.
    7 punktów
  19. To jeszcze coś z grudnia z Zillertal i Hintertuxa..
    7 punktów
  20. Zima zimą, ale w tym roku nie zamierzam czekać na wysokie temperatury, żeby trochę pochodzić po górach Wolny weekend z dobrymi prognozami postanowiłem więc aktywnie wykorzystać. To może Pieniny? Jak na razie cały czas obracam się w znanych mi z zeszłorocznego wyjazdu okolicach Trzy Korony - Sokolica, ale wciąż mam na uwadze sugestie @barbie609 moderator co do innych kierunków, na wiosnę na pewno Tym razem ruszyłem z Krościenka, dość szybko dotarłem na Okrąglicę, 2-3 minuty i musiałem schodzić bo chętnych na dostanie się na taras widokowy było sporo...na Sokolicy z kolei dosłownie 3 osoby, super, pogoda też dopisała. Zaskakująco szybki powrót na parking w Krościenku, fajny sposób na spędzenie zimowej soboty, polecam Przy okazji obczajałem okoliczne drogi, trasa wzdłuż Dunajca z Krościenka do Zabrzeży wygląda super, oj, trzeba zaplanować jakąś wycieczkę rowerową
    7 punktów
  21. HIŃCZOWA TURNIA(2373m) - piękny i interesujący szczyt usytuowany w głównej grani Tatr na granicy polsko-słowackiej. Stanowi wschodnie zakończenie Wołowego Grzbietu. Od Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego oddzielony jest Czarnostawiańską Przełęczą. Z Morskiego Oka niestety jej nie widać. Najlepsze dojście od Wołowcowej Przełęczy.
    6 punktów
  22. Dziś przy całkiem przyzwoitej pogodzi znowu zagraniczne wojaże. Pieniny na wschodzie topograficznie kończą się Litmanowskim Potoku a my udaliśmy się troszkę dalej na wchód. To już Góry /Pogórze Lubowelskie ale geologicznie to dalej Pieniński Pas Skałkowy więc by nie mnożyć bytów wstawiam to tutaj. Już jakiś czas temu trafiłem w necie na opisy Jarzębinowego Przełomu , jest przełom potoku Mały Lipnik , w pobliżu wsi Jarbina. Jako ciekawostkę można podać ,że okolica jest dwujęzyczna , są to bowiem rusińskie wsie , które zachowały swój charakter kiedy po polskiej stronie przetoczyła sie operacja,,Wisła,, . Ale do rzeczy.Na miejsce dotarliśmy prze 10-tą, zaparkowaliśmy przy cmentarzu , na Google jest parking wyżej koło krzyża na szlaku niebieskim ale teraz jest pogrodzone. Z miejsca pokazują się widoki rzut oka na Łomnicę początek szlaku prowadzi otwartą przestrzenią słońce nieźle przygrzewa , przechodzę na ubiór okresu przejściowego docieramy do przełomu , zejście jest wygodnymi schodami na dole szlak dziczeje trzeba kilkakrotnie forsować potok na szczęście wody nie ma zbyt wiele więc membrany dają radę. Wawóz to takie dzikie Homole , trochę podobny do Juraniowej. Wyjście wyprowadza na spore hale no i bazie w lutym .....to raczej nienormalne przy szlaku w lesie mała cerkiewka a trochę wcześniej jest źródełko z cudowną wodą wychodzimy na Czarcią Skałę , widoki są świetne ale pogoda się psuje , ruszył się mocny zimny wiatr przycupnęliśmy na popasik odsłonięty grzbiet zapewnia wspaniały widok na wschód na zachód też ładnie robi się trochę niefajnie , schodzimy z grzbietu do wsi drogą po za szlakiem lokalsi mają jakieś dziwne zwyczaje wieś jest ładna kolorowa , taka raczej chyba sypialnia Starej Lubowli . Ogólnie wycieczka nam się fajnie udała.
    6 punktów
  23. trasa: Dolina Wielicka - Wielickie Oka - Wyżnia Wielicka Ławka - Wielicki Szczyt. Wielickie Oko na grani Wielickiego Mała Wysoka żleb podejściowy Mała Wysoka, Baniasta Turnia i Staroleśny Litworowy w żlebie Gerlach i Litworowy Litworowy Gerlach, Zadni Gerlach i Litworowa Przełęcz coraz bliżej przełączki Litworowy Gerlach przedwierzchołek Wielickiego Wyżnia Wielicka Ławka CDN...
    6 punktów
  24. Po ponad miesiącu wróciłam wreszcie do świata żywych i chociaż jeszcze nie odzyskałam pełni sił to jednak brak tlenu i endorfin dokucza mi bardziej niż słaba kondycja. A ponieważ ostatnio działo się dużo (jak dla mnie zbyt dużo i szybko) I jestem totalnie przebodźcowana musiałam przewietrzyć głowę i nabrać trochę dystansu. Nic wielkiego bo sił jeszcze mało ale jakiś niedługi spacer po Beskidzie Żywieckim marzył mi się od dawna. O 8.15 zostawiliśmy auto na parkingu w Żabnicy i niebieskim szlakiem ruszyliśmy przez Borucz (?) i Prusów (1010) na Halę Boraczą. Niestety dość ostre podejście od samego dołu i kosmiczne ilości błota na szlaku szybko mnie zmęczyły. Po dojściu do schroniska które zajęło nam prawie 2 godziny mój mąż stwierdził że na razie musi mi to wystarczyć i Rysianka poczeka na inną okazję. Niestety miał rację bo czułam się bardzo zmęczona. Ogromnym plusem był całkowity brak ludzi na tym raczej mało popularnym szlaku i dużo świeżego powietrza którego ostatnio mi brakowało.
    6 punktów
  25. i ostatnia partia(z tej wycieczki): jedno z 2 najtrudniejszych miejsc(w zejściu szczególnie) dziękuję za uwagę!
    6 punktów
  26. Podzielę się moimi ulubionymi widokami z Karkonoszy. Bez wątpienia największe wrażenie i najpiękniejsza dla mnie Samotnia. Latem i zimą urzeka tak samo, od kiedy byłam tam pierwszy raz 4lata temu, chodzę zawsze gdy jestem w Karpaczu.
    6 punktów
  27. więc witam się jeszcze raz Mam 36lat i pochodzę z Zielonej Góry, góry oczywiście tylko z nazwy. W młodości każde wakacje z rodzicami, później ze znajomymi spędzaliśmy nad morzem. Od paru lat jeździmy z mężem w Karkonosze, w zimie głównie na narty. Parę pięknych miejsc udało nam się zobaczyć, Śnieżka (latem), Samotnia , Szrenica, Śnieżne Kotły, Łabski Szczyt. Dwa lata temu byliśmy w Tatrach, ale udało nam się dotrzeć tylko na Dolinę Strążyska. W tym roku planowałam jak wspominałam Rusinową Polanę, Murowaniec, poza tym Gubałówkę i podjechać na Przełom Białki. Profil Tatromaniak obserwuje od lat na facebooku i tak też dziś trafiłam na forum. Obserwuje jak opisujecie wiele nieodpowiedzialnych zachowań turystów, którzy jak ja bywają w górach 'od ferii do ferii' i wolałabym nie popełnić jakiejś głupiej gafy i nie zostać bohaterem akcji ratunkowej z powodu totalnego braku wiedzy. Staram się przygotować w teorii na tyle ile mogę, teorii jak to mówią nigdy za wiele. Dzięki jeszcze raz za szybkie odpowiedzi, nie spodziewałam się, wezmę sobie na pewno wasze rady do serca, wydrukuje mapy, no i pozostanie obserwować pogodę. A jak w tym roku uda się gdzieś dotrzeć pozwolę się pochwalić Justyna
    6 punktów
  28. Nie Babia Góra ale Mała Babia Góra z Czatoży czarnym szlakiem i powrót żółtym od schroniska. Nieźle mnie ta wycieczka zmęczyła. Pogoda ładna, niby bez widoków dalekich ale te bliskie były bardzo ładne, ciepło, bez wiatru. Pięknie oszronione drzewa, niektore nawet tipsy lodowe zapuściły. Śnieg duży, im wyżej tym więcej, po kolana albo i lepiej. U góry mgła taka, że mało co widać. Na początku myślałam wracać ta sama droga ale wolałam jednak po tych śniegach się nie meczyc i wybraliśmy się w stronę schroniska. Szlak na Przełęcz wcale nie był lepszy, śniegu w brod, tyle, że w dół to się leciało.
    6 punktów
  29. Potęga gór. Może się ktoś rozpoznaje na zdjęciu?
    6 punktów
  30. Jałowiec - na szałasie jest apteczka..
    6 punktów
  31. skoro się podobał to tak w szerszym kadrze
    6 punktów
  32. Z tych wszystkich tras na początek najbardziej poleciłbym Tatry Zachodnie. Od Grzesia po Kasprowy to tak akurat na 3/4 dni. Nie ma szlaków z dużą ekspozycją, jest sporo miejsc które można schodzić nawet jak pogoda się zepsuje. Ponadto nie oddalacie się zbytnio od schronisk, więc jeśli się okaże, że przeceniliście siły to nie ma problemu, żeby odpuścić jakiś szczyt i wcześniej zejść, a mimo to dojść do następnego schroniska. Ktoś wcześniej w tym wątku pisał o słowackich Tatrach Zachodnich. Niestety nigdy tam nie nocowałem, ale może też warto rozważyć.
    5 punktów
  33. dzisiejsze łupy Dziecioł Duży i pierwsza stokrotka
    5 punktów
  34. Wczoraj z pewnym niedowierzaniem spoglądaliśmy na dzisiejsze proroctwo. Jak to tak bez deszczu , mgły i chmur? No ale jak tak to trzeba wyruszyć , najlepiej tam gdzie spokój i cisza czyli za naszą południową granicę. Tydzień temu we dwoje poszliśmy na Wysoki Wierch , dzisiaj wyruszamy w czworo bo @Werniksna Wybrzeżu uprawia życie rodzinne. Plan jest taki z Haligovic zielonym na grań Haligowskich Skał i potem do czerwonego .Pod Plasnou na wschód i do Leśnickiej przełęczy gdzie wcześniej odstawiliśmy drugie auto . Wyruszamy na szlak ok 9-tej , szlak początkowo prowadzi dolinką przez wieś.Kawałek dalej zaczyna się dość ostre podejście , dokoła pełno śladów działalności dzików. ale jednocześnie zaczynają otwierać się widoki w słońcu jest ciepło i przyjemnie jest cudownie pusto i cicho , przez las podchodzimy na grań i otwiera się widok na południe razem Wieśkiem podchodzimy eksponowaną ścieżką na punkt na szczycie ,nasze Panie odpuściły jest ślisko i szczerze mówiąc dość trudno a lecieć jest gdzie za to na szczycie jest super na dół jak zwykle trudniej niż do góry docieramy Pod Plasnou widać Bystrzyk i trochę Beskidu na grzbiecie znacznie chłodniej niż po południowej stronie , ale przejście czerwonym to po prostu przyjemny leśny spacer. wychodzimy z lasu i znowu widoki tym razem więcej Beskidu no i oczywiście Małe Pieniny schodzimy do przełęczy na przełęczy kończymy, taki trochę dziwny dzień jak na luty ale było całkiem przyjemnie. Jeszcze Taterki nas pożegnały
    5 punktów
  35. Skąd zrobione zdjęcie
    5 punktów
  36. Zgodnie z nową świecką tradycją niedziela jest parszywa , zachmurzenie 10/10 , jakiś drobny opad. Tym niemniej trzeba się trochę ruszyć . Wybieramy najkrótszą chyba sensowną trasę w Pieninach . Przełęcz Leśnicka - Wysoki Wierch i z powrotem. Na przełęczy wieje i co jakiś czas przelatuje taki drobny opad.Ale w sumie jest dość ciepło. widoczność na północ aż po Mogielicę , nie sądziłem,że Stumorgowa będzie jeszcze biała. na Zachód też nieźle Jest pusto , na parkingu stoi kilka aut na polskich blachach , chyba poszli gdzieś dalej . Na szczycie już ostro duje ale widać aż po Królową , sam szczyt ma w chmurach platforma na Trzech Koronach wygląda na pustą. Przysiadamy na chwilę na herbatę szkoda że tak wieje bo posiedzielibyśmy dłużej a tak trzeba schodzić wypadzik krótki ale lepsze takie przedpołudnie niż w domu.
    5 punktów
  37. Pogoda byle jaka , jakieś fronty ,deszcze no ale siedzieć w domu to też nie tak. Więc ruszamy taki delikatny spacer , Homole , baza pod Wysoką , Jemeriskowa , Bukowinki. Ot tak bez napinki. Rano w NT pada , po drodze pada , na miejscu pada deszcz , trochę krupy. Na początku Homola prawie wiosna woda w Kamionce brudna , mulista wyżej sporo lodu , mokrego śniegu , kamienie wyłażą .W rejonie schodów lód po którym płynie woda , no jest super w deszczu zachodzimy na bazę , herbatka i kanapka, dochodzą ludzie , którzy będą próbować Wysokiej , trochę gadamy , charakteryzujemy im co ich czeka bo nie bardzo wiedzą , no cóż to ich decyzje , mają raczki , są sensownie ubrani.. My wracamy , nagle pojawia się niebieskie niebo i trochę słońca , wchodzimy na Jemeriskową , z daleka widać chmury które chwilami zakrywają Trzy Korony za to Wysoka nie odpuszcza , mam nadzieję ,że ci co się zdecydowali na górę jakieś tam widoki mieli rusza się chłodny wiatr , podchodzimy na punkt widokowy na Bukowinkach schodzimy przez Homole w którym zaczęło się trochę ruchu i dzisiejszy spacer kończymy tradycyjnie w Czardzie. Teraz zaczęło już konkretnie lać.
    5 punktów
  38. oj to mnie też jeszcze nie było, teraz znam tylko rozdawaniei Szczakieli Zgrzeblarki jest tyle super miejsc że życia zabraknie w sowich górach byliśmy też w sztolniach Walimskich a całkiem niedawno na Głazach Krasnoludków jak tam było pięknie!
    5 punktów
  39. Przepowiednie były dzisiaj takie,że ciężko było uwierzyć w fakt iż dziś niedziela. Ale jak już się poprawiło to trzeba zrealizować zaległe plany. Nigdy nie byliśmy w zimie na Hali Krupowej pora to nadrobić Wieśka i Martę zgarniamy z Czarnego Dunajca a @Werniksma czekać na Wielkiej Polanie skąd powędrujemy czarnym w górę. Na parkingu jest już parę samochodów , ruszamy.Szlak miejscami zlodzony do zejścia trzeba się będzie zaraczkować. Po wyjściu trochę wyżej wyłaniają się Tatry i wyraźnie zaznaczona granica frontu , który dość szybko odsuwa się na północ odsłaniając czysty błękit. Na Tatrami wiszą baloniarze w słońcu jest ciepło i bardzo przyjemnie , po dobrze przetartym szlaku idzie się przyjemnie. w dość dobrym czasie docieramy na halę i tu dopiero jest pięknie na północy widać ścianę chmur , która uciekła nam z nad głowy ale ma wrócić i przynieść śnieg oczywiście podchodzimy na Kocią Łapę użyć widoków Beskidu tak przy okazji:trzymajcie się ciepło na zachód widok jest super Pozdrowienia dla tych co na szlaku mieliśmy zamiar trochę tu posiedzieć ale wieja zimny wiatr więc trzeba się schować , schodzimy do schroniska osobiście nie przepadam za tym schroniskiem a zwłaszcza jego obsługą ale chwilę żeśmy posiedzieli. W rejonie schroniska zaczyna się robić tłoczno, dociera sporo ludzi , jeszcze rzut oka na widok spod schroniska i ruszamy w dół w zejściu słoneczko świeci nam prosto w oczy było po prostu super .
    5 punktów
  40. Łapcie przepis na błyskawiczną szarlotkę
    5 punktów
  41. Proroctwo na dzisiaj umiarkowanie optymistyczne,nawet trochę słońca ma być , na dalsze dni coś bredzą o odwilży, więc trzeba ruszać zaznać słońca śniegu i szlaku. Idę sam więc kieruję się tam gdzie prowadzą wszystkie pienińskie drogi. Oczywiście trochę po mojemu poza szlakiem. W NT rano jakieś -15 ale w Jaworkach już tylko -6 . Na parkingu pusto znajomy parkingowy odśnieża . Wyruszam do Homola , na szlaku tylko dwoje turystów.Idą na Wysoką , byli już w lecie ale znają zimowe warunki na tej wredocie więc mają i raczki i kijki. Poza nami na szlaku pusto przed odbiciem na bazę skręcam na Połoninkę , jest ładnie ktoś już wczoraj lub przedwczoraj tędy szedł szlak jak widać jest trochę miękki i idzie się średnio ale jakoś wylazłem prognoza się sprawdza , jest ładnie, ale jest i silny wiatr. Tu na zboczach Borsuczyn zaczyna dokuczać . Jest pięknie i pusto. Na Durbaszce już duje konkretnie , muszę założyć softshele na ręce bo za chwilę mi paluchy odmrozi.Ale za to widoczek z Durbaszki jak zwykle zacny Koło ławki zrobiło się tak trochę zaciszniej więc łyk herbaty i dalej . Na zachodzie i na południu widać oznaki zmiany pogody. Dawno na Wysokim nie byłem więc uparcie w tym wietrze idę , chociaż myśl o skręcie w prawo i zejściu pod schronisko cały czas mi towarzyszy Na podejściu na szczyt duje już jak na Królowej jakoś wyłażę , widoczki są nagrodą , chociaż pogoda się psuje coś tam udaje się sfocić trochę Tatr Mogielica i Stumorgowa całkiem ładnie widoczne no i oczywiście na zbliżeniu wygląda,że platforma pusta chowam się po smrekiem zjadam lekko zmrożoną kanapkę popijam herbatą i pora na dół , oczywiście pozdrowienia dla tych co na szlaku pogoda dalej się psuje i tak mnie żegnają Pieniny schodzę na dół , chwila rozmowy z parkingowym , warunki określam jako średnie , ja miałem frajdę ,ale na rodzinny spacer po obiedzie to raczej nie miejsce i czas. Na szczęście tych kilka osób które spotkałem sprawiały wrażenie że wiedzą gdzie są i czego mogą się spodziewać. Cała pętelka to jak zwykle 4 godzinki. Aha jeśli ktoś teraz szuka górskiej kwatery to podobno w Jaworkach jest sporo wolnego i za rozsądną kasę.Zresztą to widać w Szczawnicy jest luźno.
    5 punktów
  42. okrucieństwo krzyżowców w Jerozolimie jest niczym przy okrucieństwie kobiet........
    5 punktów
  43. Giewont wygląda jak jakiś alpejski szczyt
    5 punktów
  44. Jakby nie patrzeć jest weekend więc trzeba się ruszyć . Pogoda w sobotę ma być lepsza niż w niedzielę . Pierwotny plan to był masyw Policy , Krupowa , schronisko itp. Jednakże po sprawdzeniu proroctwa wyszło ,że Tatry mają znacznie lepsze warunki. W związku powyższym oraz biorąc pod uwagę ,że moja lepsza połowa dawno nie była to zdecydowaliśmy : idziemy na Kopieniec. Rano w NT parszywie , szaro i lekko pada , ale skoro wstaliśmy to ruszamy. Niejako po drodze wstąpiliśmy na nowotarski jarmark gdzie na stoisku naszej ulubionej firmy obuwniczej G zamówiła sobie buty. Jak odbierzemy to się pochwalimy. Droga do Z-nego o dziwo bez problemu. W Olczyskiej mroźno pochmurnie i tak nie fajnie , ale nagle nad granią coś pokazało chwilę późnej zrobiło się tak i zaczęło się szybko poprawiać , w podejściu taki Giewont się trafił szlak przetarty , nie śliski , przyjemny . W pewnym momencie na niebie pojawił się nasz górski anioł stróż i poleciał w stronę Gąsienicowej potem długo latał w rejonie Gąsienicowa , Kasprowy , wyglądało jakby przysiadał przy schronisku. Do Polany Kopieniec było bez raczków. Dopiero do podejścia na szczyt żeśmy się podkuli. Podejście było w słoneczku , ruch jak na Olczyską taki sobie ale z wyjątkiem dwóch grupek wszyscy sensownie oszpejowani. Z góry widać taniec słońca i chmur nad szczytami. jest ciepło w zasadzie bezwietrznie , przysiadamy i oczywiście popasik.Podhale i cały Beskid w chmurach. Rejon naszego pierwotnego planu wyglądał tak gdzieś tam jest Królowa i Polica .Po herbacie schodzimy tą samą drogą Trzymajcie się ciepło Na wjeździe do Z-nego uformował się już spory korek , no cóż zaczęły się ferie.
    5 punktów
  45. Obejrzałem ten filmik kilka razy, facet nadrabia miną choć widać że jest ewidentnie w czarnej d... Nie dość że "wszystko wyjeżdza, jest cukier" i takie tam, to jeszcze i dnia niewiele mu zostało, żeby zejść. Dużo wcześniej powinien zawrócić, ale skoro już tam wszedł, to udaje twardziela. I to jest właśnie miejsce oraz sytuacja w której bym sobie odpuścił, pokonał wstyd i z pokorą wykonał telefon do TOPR/HZS. Bo tutaj szanse na szczęśliwy powrót były naprawdę małe. Moim zdaniem można zaryzykować w różnych sytuacjach - gdy jest zimno, ciemno, burza, leje deszcz, jestem zmęczony itp itp, ale nie chcę "fatygować/narażać ratowników" - wtedy zaciskam zęby i idę. Bo jest duża szansa że jednak dam radę. I póki co zawsze jakoś dawałem, choć raz mi już ratownik zwrócił uwagę że powinienem jednak najpierw zadzwonić do nich, zamiast schodzić sam z kontuzją. Była to rozmowa z rok po fakcie, ale tę uwagę wziąłem sobie do serca. Lecz z lawiną jeszcze nikt nie wygrał - zaś akcja śmigłowcem w tych okolicznościach byłaby dla ratowników bułką z masłem. Reasumując - filmik bardzo pouczający i mam nadzieję że nie zniknie - tak jak np. zniknął jakiś czas temu z yt długi film świetnie pokazujący obryw Turnicy Kurczaba.
    5 punktów
  46. inne czasy i mniej ludzi w górach było. Teraz to każdy ma przewodnika, ratownika, mape i latarke w smartfonie. W zasadzie schroniska można zlikwidować
    4 punkty
  47. beskidzki hardkor https://podhale24.pl/aktualnosci/artykul/96453/Szczesliwy_final_poszukiwan_Zaginiony_73latek_z_Rytra_odnalazl_sie_w_Szczawnicy.html szedłem kiedyś tą trasę po śniegu ,miałem 19 lat i pamiętam że było ciężko
    4 punkty
  48. Burza w szklance wody, dla nie umiejących liczyć i myśleć. 55 zł to i tak taniej niż za 2 osoby busem w obie strony. A jedziesz o której chcesz, skąd chcesz i wracasz też o której tobie pasuje, bo samochód nie ucieknie ci z parkingu. Parę razy już się tam naciąłem wieczorem, brak busów i radź sobie sam. Albo ostatni bus, parę osób i "dołóżcie po 5 zł albo wracam na pusto". Gdy jeździł tam jeszcze PKS to chociaż wiadomo było o której jest pierwszy czy ostatni kurs. Busem jadę na Palenicę tylko wtedy gdy nie zamierzam tamtędy wracać.
    4 punkty
×
×
  • Dodaj nową pozycję...