Jednak idę w inną partię Tatr, bo w Chochołowskiej zimą to już byłem i jakoś strasznie nie mam ochoty się tam jutro toczyć...
Zwłaszcza, że szlaku na Grzesia nie znam, utopię się w śniegu i dojdę najwyżej na Bobrowiecką Przełęcz... Nie, jakoś mi się odwidziało.
Zarezerwowałem parking w Palenicy na jutro. Mam nadzieję, że UAZ dojedzie, bo szkoda by było stracić kasę za bilet.
Za dzień to już kosztuje 65zł, a w sezonie ponoć nawet 75. Także jak ktoś uważał, że na Słowacji to drogo jest - TADAM! Pazerność TPNu przebiła uroki strefy Euro.
Serio, 65 za dzień w piątek to - moim zdaniem - przypadek kliniczny spadnięcia się sufitu na łeb (lecz nie znam się na medycynie, to nie wiem) . Ale to jest na zasadzie płać i płacz, mogliby i stówy sobie zażyczyć, a ludzie i tak zapłacą, bo co niby mają zrobić? Mam nadzieję, że tego nie czytają
Nic, idę spać, bo w Palenicy to warto być wcześniej niż później...