Skocz do zawartości

Marek1977

Użytkownik
  • Postów

    90
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Ostatnia wygrana Marek1977 w dniu 11 Sierpnia 2024

Użytkownicy przyznają Marek1977 punkty reputacji!

Ostatnie wizyty

21 871 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Marek1977

  1. W końcu utrafiłem pogodę bo już byłem zły, że przejechałem się do Zakopanego żeby pojechać tylko na wycieczkę do Budapesztu z teściową
  2. Poprosiłem napotkanego gościa żeby stanął na dole i asekurował mnie gdybym spadał ale nie chciał. Coś mamrotał, że za ciężki jestem i mnie i tak nie utrzyma
  3. Latarka dała radę bez problemu od 3 w nocy do ok 4:30 kiedy ją zgasiłem bo zrobiło się jasno. Świeci nadal bez doładowywania. Minus jest taki, że nie nadaje się do marszu po nierównym szlaku bo nie oświetla miejsca pod nogami. Trzymałem ją w ręce co dyskwalifikuje ją jako sprzęt na wyprawy. Oczywiście znajdzie się wiele innych zastosowań.
  4. Dlatego jako sprzęt podstawowy mam sprawdzoną, markową latarkę LedLenser za rozsądne pieniądze no i noszę power bank. Druga latarka widoczna na zdjeciu jest sprawdzona i działa na bocznym ledzie 2 godziny. Maksymalnego czasu nie znam bo po 2h jeszcze świeciła i ją podłączyłem. Latarka brelok za 10 zł nawet gdyby miała świecić 5 minut co jest ekstremalnym przypadkiem to i tak warto mieć gdzieś pod ręką. W sobotę jadę do Zakopca więc przetestuję ją wychodząc przed 3 w nocy na szlaki. Zobaczymy czy 5 minut i 5 ładowań. Oczywiście podzielę się spostrzeżeniami.
  5. Kształt jest przemyślany, przyczepiona do szlufki spodni będzie płasko przylegała do nad kieszenią i świeciła pod nogi. Co do czasu pracy, pełna zgoda. Dlatego jest to opcja na zapas lub jak w moim przypadku jako trzecia latarka po czołówce i klasycznej. Edit// oczywiście przed wyjściem w góry ładuję wszystkie akumulatorowe akcesoria łącznie z power bankiem żeby nie było sytuacji, że miesiąc temu przecież było ładowane i energia gdzieś wyparowała co i Państwu polecam.
  6. Sporo lat zajęło mi dojście do wniosku, że nie nóż, nie scyzoryk Mac Gyver'a, nie zapalniczka, nie multitool tylko latarka jest najważniejszym akcesorium, nie tylko w górach ale także w sytuacjach na codzień. Czy zdarzyło się komuś z Państwa wejść do piwnicy i po omacku szukać kłódki bo żarówka była spalona albo ktoś wykręcił? Może wróciliście wieczorem z pracy i nie było w domu prądu? Czy wpadło Wam coś pod fotel w aucie gdy było ciemno i nie było czym poświecić? Może zastał Was zmrok na spacerze w lesie? Nie było światła na klatce schodowej? O sytuację w górach już nie pytam. Jeśli byliście chociaż w jednej z takich sytuacji to wiecie co mam na myśli. Tradycyjnie już będąc na zakupach spożywczych w pobliskiej Biedrze, gdy żona wybierała ser do kanapek ja wertowałem kosze z gratami. Co jakiś czas znajduję tam coś ciekawego za niewielkie pieniądze. Tak było i tym razem. Latarka akumulatorowa w formie breloczka za 9.99 marki Lethe. Posiadam już jedną, tradycyjną latarkę akumulatorową tej marki o której pisałem Wam jakiś czas temu i jestem z niej bardzo zadowolony więc za "dychę" nawet się nie zastanawiałem. Na allegro jest masę takich w cenie od 10 do 20 zł. Latarka jest niewielka, wymiary to 6,5cm/4,5cm/2cm a waga to 34 gramy. W komplecie jest kabelek do ładowania. Jestem pozytywnie zaskoczony możliwościami tego maleństwa. Oprócz karabińczyka który pozwala przytroczyć latarkę do szlufki przy spodniach czy pasku plecaka w czasie marszu jest również magnes za pomocą którego można przylepić latarkę do np. lodówki, podstawka/nóżka która umożliwia postawienie na płaskim blacie a nawet dziurka w obudowie przystosowana do statywu(nie testowałem tej opcji). Otwieracz do kapsli przy karabińczyku jest gdyby ktoś chciał otworzyć piwo nie zapalając światła w kuchni Latarka ma 3 tryby świecenia: - mocny, faktycznie oślepia - słabszy - stroboskop czyli mruganie Mocna struga światła śmiało pozwala maszerować po zmroku w komfortowych warunkach. Jest też dioda która zmienia kolor z czerwonego na zielony gdy latarka jest w pełni naładowana. Nie testowałem faktycznego czasu pracy dlatego, że będę jej używał jako trzeciej latarki w górach a w domu doraźnie. Jest pod ręką bo swoje miejsce znalazła na lodówce. Producent podaje, że powinna świecić 2 godziny ale trzeba zawsze wziąć na to poprawkę. Zawsze mnie cieszy gdy wpadnie mi w ręce taki gadżet za kilka złotych no i oczywiście polecam wszystkim którzy chcieliby kupić drugą latarkę na zapas i akurat natknęli się na coś takiego.
  7. W normalnych, wygodnych adidasach oblecisz. Ja na Czarny Staw Gąsienicowy w zwykłych biegówkach byłem przy ładnej pogodzie. Gubałówka to też max 30 minutowy spacer po udeptanej ścieżce przy płocie od kolejki. Naprawdę nie ma sensu specjalnie wydawać pieniędzy na dodatkowe obuwie turystyczne na tego typu spacery.
  8. Chyba każdy zgodzi się ze mną, że takim przedmiotem jest latarka. Większość powie, że czołowa i w sumie będą mieli rację bo i wygodnie i bezpiecznie mieć jasno pod nogami oraz wolne ręce np. do kijków trekingowych wychodząc w góry o 3 w nocy, wracając po zmroku czy eksplorując jaskinie. Całkiem przypadkiem znalazłem alternatywę dla latarki czołowej która to również pozwala mieć wolne ręce choć czołówką nie jest. Kieszonkowa, akumulatorowa latarka nieznanej mi marki lethe. którą przypadkiem zauważyłem w Biedronce. (Na allegro są identyczne bez loga tej marki z plastikowym futerałem, ja kupiłem w opakowaniu typu blister) w cenie kilkunastu złotych. W komplecie jest kabelek do ładowania. Kupiłem, za te pieniądze nie ma się co zastanawiać. Obudowa aluminiowa na której jest płaska, prostokątna, świecąca dioda i ruchomy klips które zwiekszają funkcjonalność i możliwości tego maleństwa. Latarka ma 3 tryby, mocny, średni i ten na obudowie. Za pomocą klipsa można przytwierdzić latarkę do brzegu kieszeni w spodniach czy kurtki, paska, szelki od plecaka a nawet kołnierzyka koszulki. Ciekawym sposobem jest też odwrócenie klipsa na obudowie w drugą stronę i można wtedy przyczepić latarkę do daszka w czapeczce. Jest niemal jak czołówka. Włączając tryb diody na obudowie który dosyć dobrze oświetla podłoże na kilka metrów przed nami ręce mamy wolne jak przy korzystaniu z czołówki. W opisie nie ma czasu pracy a moc w różnych ofertach jest inna ale za ok 16 złotych nie zamierzam drążyć tematu. Świeci dobrze, ma też możliwość zmiany ogniskowej przez odciągnięcie klosza od korpusu. Podczas ładowania przycisk świeci się na czerwono i zmienia na kolor zielony gdy akumulatorek latarki jest naładowany. Zabrałem ją ze sobą w góry jak wychodziłem po 3 z Kuźnic i całkiem rozsądnie oświetlała drogę. Przydała się również w Smoczej Jamie gdy żona zapomniała swojej czołówki. Przytwierdziła ją do kieszeni w spodenkach za pomocą klipsa. Warto mieć coś takiego bo koszt niewielki a funkcjonalność naprawdę spora
  9. No to jedziemy: - Buty w zależności czy w Tatry Wysokie czy na Zachodnie. Pierwsze powinny być typowe do wspina, twarda podeszwa i osłonięte palce. Na Tatry Zachodnie polecam tzw. trailówki, buty do biegania w terenie. Świetnie nadają się na podejścia a stopa się nie męczy jak w twardych podejściówkach. - Spodnie, spodenki, koszulka to sprawa indywidualna, widziałem osoby chodzące nawet w jeansach. Ja chodzę w joggerach lub spodenkach typu kargo bo wygodnie. - Plecak 25 litrów z chowaną w kieszonce na zamek osłonką na deszcz. - Co zabieram w plecaku. Bluza z kapturem, kurtka z kapturem, "foliak" (każda membrana wcześniej czy później przepuszcza wodę), druga para skarpet, latarka czołowa, mała latarka klasyczna, power bank i kabelki do ładowania smartfona i latarki, bandamka a właściwie taki kominek, okulary przeciwsłoneczne, czapeczka z daszkiem, w wyższe góry kask i rękawice bez palców, plastry w razie obtarć na stopach, tabletki przeciwbólowe, krem do opalania w butelce z atomizerem (latem warto raz na ok 1,5h posmarować twarz, nos, uszy, przedramiona i kark. Mały scyzoryk. Obowiązkowo kijek do selfie typu tripod z pilotem Chyba to wszystko. Picie 3 butelki 0,7 izo i 2 takie same z dzióbkiem wody niegazowanej które wkładam w boczne kieszenie plecaka. Jedzenie to sprawa indywidualna, ja biorę batony, kanapki, czekoladę i kabanosy które zazwyczaj przynoszę zpowrotem
  10. Aaaa, że misiu... no nie było. Może za dużo ludzi. Kilka dni później ktoś nagrał misia przy potoku.
  11. Nie wiem kto to "Kudłata" ale jak wracałem to była akcja TOPR bo ktoś w tym miejscu się osunął i stracił przytomność. Niby jaskinia ale trzeba wdrapać się ze dwadzieścia parę metrów po niemal pionowej ścianie żeby zejść do jaskini. Mi po Kościelcu tak weszło wspinanie, że wchodziłem bez łańcuchów ale przy zejściu jak najbardziej asekurowałem się górską "biżuterią" Najpierw śmigłowiec z ratownikiem zdjął poszkodowanego z góry a potem terenówka po niego pojechała głównym szlakiem. 20240802_135137.mp4
  12. Z Zawratu miałem skręcić w lewo na Orlą Perć ale obliczyłem, że nie dam rady przejść przed załamaniem pogody. Wiatr był dwa razy mocniejszy niż podawali i deszcz zaczął się dwie godziny szybciej niż zapowiadali. Złapał mnie w czasie schodzenia ze Świnicy. Przekładając na Orlą byłbym gdzieś w okolicy ścianki na Kozi Wierch. Więc decyzja o skręceniu na Świnicę z perspektywy czasu wydaje się być właściwa. Niestety nic nie dało wyjście z Kuźnic o 3.45. Po prostu nie wyrobiłem się aby w tym roku zrobić OP. Na pocieszenie fajne zdjęcia z Zawratu i Świnicy i wschód słońca na Skupniowym Upłazie
  13. Wyjście a w zasadzie decyzja o Kościelcu w sumie na spontanie. Po śniadaniu w hotelu stwierdziłem, że na Kościelec mam najbliżej i po 8.00 zjechałem z Cyrhli do ronda Św.JPII złapałem busik do Kuźnic i ogień. Bilet do TPN kupiłem przez internet bo i tak miałem tego dnia iść w góry, miały być Granaty ale po Zawracie i Świnicy nogi nie doszły w 100% do formy. Może i dobrze bo wyjście mega udane.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...