Jump to content

13.09.22 - Rohacze


Recommended Posts

Nadszedł wrzesień a z nim mój dwutygodniowy urlop - co roku w tym czasie decyduję się na dłuższy odpoczynek, teoretycznie stabilniejsza niż w lipcu i sierpniu pogoda, mniej tłumów wszędzie, nie tylko w górach, ostatni moment przed jesiennym szaleństwem zakupów, którego, chcąc nie chcąc, od lat jestem częścią jako pracownik handlu 🙂 

W idealnym świecie właśnie byłbym w połowie wyjazdu na Słowację, taki był plan od dawna, prognozy pogody jednak nie napawały optymizmem i ostatecznie odpuściłem...cóż, nie zawsze jest tak, jakbyśmy chcieli. Z gór jednak całkowicie nie zamierzałem rezygnować i korzystając z okienka pogodowego postanowiłem zrealizować chociaż część mojego planu na jesień.

Jedną ze składowych tego planu były Rohacze - działające na wyobraźnię szczyty, które nie raz mijałem przy okazji wizyty w Tatrach Zachodnich. W końcu zdecydowałem się sprawdzić jak to jest z tą Orlą Percią Zachodnich 😛 

Klasyczna pobudka w środku nocy, przed 7 rano kupuję bilet na Siwej Polanie i ruszam na szlak. Pełny sił i chęci truchtem przemierzam Dolinę Chochołowską - biegnie się bardzo przyjemnie, pokonywana w ten sposób trasa wcale nie jest taka nudna i męcząca 🙂 Po niecałej godzinie jestem pod schroniskiem. Niebo bezchmurne, ludzi niewiele - warunki idealne. Chwilę później obieram żółty szlak na Grzesia, potem niebieski na Rakoń i Wołowiec. Chyba trochę za mocne tempo sobie narzuciłem bo na tym ostatnim musiałem przeznaczyć dłuższą chwilę na odpoczynek, cóż 😛 Przysiadłem nieco poniżej Wołowca, było tak cicho, spokojnie... mógłbym tam pół dnia spędzić, jednak z tyłu głowy była świadomość, że kawał drogi jeszcze przede mną a dni coraz krótsze... Po sesji zdjęciowej, na którą na chwilę zajrzało stadko kozic, ruszyłem dalej. Było koło 11.30 kiedy ruszyłem w stronę Jamnickiej Przełęczy - z tej perspektywy główne cele dnia prezentowały się niesamowicie...wręcz przerażały swoim ogromem. Wchodziło się jednak całkiem nieźle. Jedynie końcówka przed wejściem na Ostry Rohacz trochę trudniejsza, no i to słynne przejście nad przepaścią - przez chwilę było ciekawie i emocjonująco 🙂 później po drodze były może dwa odcinki, które sprawiły mi trochę problemu - długi komin do wejścia (mimo że z łańcuchem to jednak ciężko mi było znaleźć wygodne miejsce na nogi) i jedno trudniejsze  zejście, ale jakoś poszło. Widoki przepiękne na każdą ze stron, zarówno z podejścia na Ostrego, jak i ze szlaku na Płaczliwy, nie wiedziałem, w którą stronę patrzeć 🙂 W końcu dotarłem do Smutnej Przełęczy i uznałem, że nie takie te Rohacze straszne. Momentami było trochę adrenaliny, ale traumy szlak nie zostawił, wręcz przeciwnie. Cel osiągnięty, pozostało "tylko" wrócić. Na szczęście zejście Smutną Doliną było baardzo przyjemne, o ile przez Rohacze szedłem jak ślimak tak tutaj włączyłem wyższy bieg - w schronisku czy tam bufecie Tatliakova Chata byłem po godzince, z bólem odpuszczając wizytę nad Rohackimi Stawami - brakło czasu, ale jest postanowienie, żeby wrócić w te rejony, tylko z parkingiem od słowackiej strony. Od Chaty trzeba było znów pójść pod górę - na Zabrat i po raz drugi tego dnia na Rakonia. Było koło 16 a więc 9 godzin na szlaku i powiem szczerze, że pod górę ledwo wlazłem 😛 w nogach miałem już ponad 2000 m przewyższeń - tłumaczę sobie, że miałem prawo się zmęczyć 🙂 o 17 na Rakoniu nie było zupełnie nikogo - zresztą przez cały dzień ludzi jak na lekarstwo, takie dni na szlakach bardzo lubię. No i pogoda też wypas, nie ma do czego się przyczepić. Z Rakonia truchtem na Grzesia,, potem na Polanę Chochołowską. Bardzo chciałem też w ten sam sposób dotrzeć do parkingu, ale niestety pod koniec nogi odmawiały posłuszeństwa. Ostatnie 3 km to była katorga, do tego utopiłem telefon w potoku... ale działa więc chyba nieważne 😄 trudna końcówka nie zmyła jednak wrażeń z wycieczki - to był piękny dzień i kropka 🙂 

 

 

DSC07632.jpg

DSC07636.jpg

DSC07645.jpg

DSC07680.jpg

DSC07695.jpg

DSC07741.jpg

DSC07753.jpg

DSC07770.jpg

DSC07780.jpg

DSC07797.jpg

DSC07798.jpg

DSC07808.jpg

DSC07835.jpg

DSC07844.jpg

DSC07852.jpg

DSC07862.jpg

DSC07882.jpg

DSC07898.jpg

DSC07932.jpg

  • Like ! 12
  • Wow 2
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, barbie609 napisał:

po prostu pięknie i  pogoda  Ci siadła

Zwykle takie jednodniowe wyprawy dochodzą do skutku jak jestem 100% pewny, że warunki będą dobre, tu miałem mega ciśnienie, żeby się wybrać i zrekompensować sobie tę nieudaną Słowację. Pojechałem ze świadomością, że być może trzeba będzie skończyć np. na Wołowcu przez chmury...no ale wyszło inaczej, na szczęście 🙂 

50 minut temu, wjesna napisał:

Długawa wędrówka, ale widać, że było warto. 

Ponad 35 km, kawał drogi, ale tak, było warto 🙂

51 minut temu, wjesna napisał:

Ale kozice to tak jakby trochę się na Ciebie wypięły 😉 

Nie pierwszy i nie ostatni raz 😛 

  • Like ! 3
Link to post
Share on other sites
4 hours ago, staroń said:

ale jest postanowienie, żeby wrócić w te rejony, tylko z parkingiem od słowackiej strony

 Polecam rowerem, gdyż tamtejszy asfalt od Zuberc'a się niezwyyklee dłuży 😉

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, staroń napisał:

Wczoraj 🙂 

Fakt, wczoraj było ekstra, dziś już niestety d... 

Tak jak czerwiec w tym roku był pogodowo powyżej średniej, tak wrzesień póki co jest poniżej, a jeszcze zapowiadają teraz ochłodzenie. 

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Q'bot napisał:

 Polecam rowerem, gdyż tamtejszy asfalt od Zuberc'a się niezwyyklee dłuży 😉

Widzę, że z parkingu tylko 4 km - bywało gorzej 😉

1 godzinę temu, Jędrek napisał:

Na Rohaczach tej OP za dużo nie ma, Trzy Kopy mają więcej do zaoferowania.

Muszę kiedyś sprawdzić, w ogóle połazić trochę po słowackiej części Zachodnich, do tej pory jakoś nie było po drodze.

50 minut temu, jaaga76 napisał:

Te fantastyczne fotki, to z tego utopionego telefonu...🤩😉

Wolę pstrykać aparatem, z telefonu tylko zdjęcie spod szczytu Ostrego 🙂 

  • Like ! 2
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Jędrek napisał:

Tak jak czerwiec w tym roku był pogodowo powyżej średniej, tak wrzesień póki co jest poniżej, a jeszcze zapowiadają teraz ochłodzenie. 

Obawiam się, że będę czuł ogromny niedosyt z tego urlopu bo na razie wychodzi na to, żre pogoda przez cały czas będzie marna. Pewnie poprawi się, jak wrócę do pracy 😄 zostaje jeszcze październik, może znajdzie się dzień czy dwa, że trafi się ładna pogoda w moim dniu wolnym.

  • Like ! 1
Link to post
Share on other sites
22 minutes ago, staroń said:

Widzę, że z parkingu tylko 4 km - bywało gorzej 😉

Ale logiczna trasa z Rohackich Stawów prowadzi przez Salatyna i Siwy Wierch - a z nich zejdziesz do Zuberca 😉 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Piękna jesienna kolorystyka! 🙂

Też kiedyś lazłem od Chochołowskiej ale potem to już zawsze od słowackej strony. Rohacze stanowią tylko początek Zachodniej Orlej Perci, potem są Trzy Kopy, Hruba Kopa i Banówka. I tam, prawdę mówiąc, trudności są większe niż na Rohaczu Ostrym. 

Polecam na przyszłość trasę: Zabrat - Rakoń - Wołowiec - Rohacze- Smutna Przełęcz - Trzy Kopy - Hruba Kopa - Banówka - Przełęcz pod Banówką. 

A drugi odcinek: Przełęcz pod Banówką - Pachoł - Spalona - Salatyny - Brestowa (chociaż jak jest czas i siły to można pociągnąć do Siwego Wierchu a nawet do Babek(tam się Tatry kończą).

Moje ulubione miejsce w Tatrach Zachodnich to właśnie okolice Rohackiej, wracam tam co rok. 🙂

  • Like ! 4
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
Dnia 14.09.2022 o 18:23, Jędrek napisał:

Na Rohaczach tej OP za dużo nie ma, Trzy Kopy mają więcej do zaoferowania.

 

5 godzin temu, peter1 napisał:

Trzy Kopy - Hruba Kopa - Banówka - Przełęcz pod Banówką. 

Jeśli trafię w te okolice następnym razem to na pewno pójdę w tamtą stronę 🙂 Rejony zdecydowanie warte bliższego poznania 🙂 

  • Like ! 1
Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

Nie będę zaśmiecał forum zakładaniem nowego tematu. gdyż moją kolejną wycieczkę można uznać za uzupełnienie poprzedniej 🙂 Po średnio udanym urlopie i 3 tygodniach intensywnej pracy trafił się dzień wolny z prognozowaną dobrą pogodą, więc trzeba było wykorzystać maksymalnie ten czas. W Tatry Wysokie nie chciałem się pchać i w myśl zasady "jak najczęściej coś nowego" postanowiłem wrócić w słowackie Zachodnie i poznać lepiej okolice Smutnej Doliny. Tym razem poszedłem jednak po rozum do głowy i zaparkowałem po słowackiej stronie, na Parkingu pod Spaloną. Niby nie lubimy asfaltów w górach, ale te pierwsze kilometry bardzo przydały się na rozruch,, ostatnie tygodnie przepełnione pracą plus niedoleczone jeszcze przeziębienie wyłączyły mnie z wszelakiej aktywności górskiej i biegowej. Szło się jednak całkiem nieźle i po godzinie byłem już przy rozejściu szlaków w Smutnej Dolinie skąd ruszyłem w stronę Rohackich Stawów. Na tym pierwszym etapie wycieczki uderzająca była cisza i spokój, które mi towarzyszyły, ludzi praktycznie nie było, niedźwiedzi na szczęście też nie 🙂 Stawy okazały się bardzo przyjemne widokowo, warto było zajrzeć w te rejony. Idąc dalej połączonymi szlakami niebieskim i zielonym spotkałem sporo ludzi, jedną słowacką szkolną wycieczkę, to był zdecydowanie najgłośniejszy punkt programu 🙂Przy kolejnym rozejściu szlaków skręciłem w zieloną stronę, prowadzącą coraz wyżej i wyżej w kierunku Banikovskiego Sedla. Wzrostu wysokości nie odczułem jakoś szalenie, szło się naprawdę przyjemnie. Gdzieś w połowie drogi pojawiły się większe warstwy zmrożonego śniegu, na szczęście dało się go albo ominąć nie schodząc zbytnio ze szlaku lub po nim przejść, raczki na razie zostały w plecaku. Na przełęczy pojawiły się piękne widoki, wialo jednak niemiłosiernie, dość szybko ruszyłem więc dalej. Podejście na Banikov bez śniegu, ale wciąż z wiatrem, trochę to zaburzało doznania, ale cóż, tak czasem bywa. Ważne, że widoczność idealna, ani jednej chmurki na niebie, z Banikova super widok na Tatry Zachodnie z Rohaczami, w oddali Wysokie, pięknie, żadne zdjęcia tego nie oddadzą 🙂 Dobrze też było widać dalszą trasę mojej wycieczki, ostrą grań pełną sztucznych ułatwień, prowadzącą w stronę Trzech Kop. Rozpisywał się na temat trasy specjalnie nie będę - było bardzo ciekawie, tam, gdzie się dało, szedłem granią, choć w wielu miejscach można ją ominąć wygodną ścieżką, tylko po co 😛 wszelakie podejścia i zejścia z łańcuchami chłonę jak gąbka, gdzieś tam w głowie jest plan na przyszły rok na Orlą Perć, jej zachodni "odpowiednik" na pewno dobrze było odwiedzić wcześniej, choć utwierdziłem się w przekonaniu, że niespecjalnie lubię po łańcuchach schodzić, szczególnie gdy brak oczywistych stopni do zejścia i trzeba się trochę zastanowić i nagimnastykować. Z kimś, kto podpowie, na pewno łatwiej, więc Orlą, jeśli w końcu zrobię to na pewno nie sam przy pierwszym podejściu. Tak czy siak, po pokonaniu Kop, które zostawiły dużo dobrych wrażeń, pozostało tylko zejście do Smutnej Przełęczy, dość kruche, więc względnie powolne. Zanim ruszyłem na dół, pozwoliłem sobie na dłuższą przerwę na przełęczy z puszką Kofoli. W końcu mogłem odetchnąć na dłużej, przejście czerwonym szlakiem nie było jakieś fizycznie wymagające, psychika też bez uszczerbku, ale wiejący cały czas silny wiatr dawał się mocno we znaki...na dobrą sprawę od przełęczy pod Banikovem aż po Smutną Przełęcz wiało nieprzerwanie, 2,5 godziny z wiatrem to zdecydowanie za dużo. Minął dzień i nie czuję jednak efektów ubocznych tego wiania, także to już teraz tylko wspomnienie. Ze Smutnej Przełęczy pozostało tylko zejście do parkingu, znów poszło sprawnie, godzinka do Tatliakovej Chaty i potem tylko asfalt do parkingu. Na koniec zrealizowałem plan z rana, zbiegłem po tym asfalcie bo warunki ku temu świetne, cały czas w dół. Po 20 minutach z hakiem byłem przy aucie 🙂 Bardzo się cieszę, że zdecydowałem się na wyjazd, mam nadzieję, że w tym roku będzie jeszcze okazja odwiedzić Taterki, choć dzień coraz krótszy to będę wyczekiwał okazji 🙂 Na koniec garść zdjęć, które piękna trasy oczywiście nie oddadzą, ale posłużą jako przypomnienie tego udanego dnia.

 

 

01.jpg

02.jpg

02a.jpg

02b.jpg

03.jpg

04.jpg

05.jpg

06.jpg

07.jpg

08.jpg

  • Like ! 8
Link to post
Share on other sites

Piękne zdjęcia. Trafiła Ci się pogoda  na widoki, dobrze wybrałeś dzień. 

8 godzin temu, staroń napisał:

wszelakie podejścia i zejścia z łańcuchami chłonę jak gąbka, 

 

8 godzin temu, staroń napisał:

utwierdziłem się w przekonaniu, że niespecjalnie lubię po łańcuchach schodzić, szczególnie gdy brak oczywistych stopni do zejścia i trzeba się trochę zastanowić i nagimnastykować

Tak to bywa, że dane przejścia weryfikują poglady:)

Zejście po łańcuchach na pewno trudniejsze niż wejście z ich z pomocą, nie jesteś  osamotniony w tym poglądzie. 🙂

Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, Krzysiek Zd napisał:

a w ogóle to jedna z piękniejszych części OPTZ dostarcza sporo emocji i trochę zabawy z żelastwem też jest

Prawda, na pewno wrócę w przyszłym roku, żeby zrobić trasę razem z Rohaczami, wyrobić opinię, w którą stronę łatwiej mi się te Kopy i Banikov robiło i może pójść jeszcze dalej 🙂 

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...