Jump to content

Tyle słońca w całych Tatrach :)


Recommended Posts

To był nasz 12 długi pobyt w Tatrach(w tym 3 zimowe) i po raz pierwszy zdarzyła nam się pewna anomalia pogodowa ? Przez cały 10 dniowy pobyt było słonecznie i bezdeszczowo? Momentami nawet żałowaliśmy, że nie wykorzystaliśmy tych dni w pełni, ale jesteśmy starzy i kolan ze stali nie posiadamy ?

Ponieważ wypad był długi, wycieczki były długie  oraz było ich jednak sporo, podzielę moje wypociny na krótkie odcinki, co by się nikt nie zanudził ?

 

ODCINEK 1. ORNAK PO LATACH

Polana Huciska-Przełęcz Iwaniacka-Ornak-Siwa Przełęcz-Dolina Starorobociańska-Polana Huciska

Na Ornaku już kiedyś byliśmy, było to już ponad 8 lat temu. Wtedy celem był Starorobociański Wierch. Pogoda jednak nie była najlepsza, cały "ornakowy" grzbiet pokonywaliśmy we mgle i ulewie, a Starego Robota odpuściliśmy. Nie było nam dane podziwiać widoków. 2 lata później Starorobociański został zdobyty, ale przez Trzydniowiański i Kończysty, tak więc nieszczęsny Ornaczek musiał długo czekać na swoją kolej. Bardzo chciałam iść tam przy dobrej pogodzie, ale ciągle się jakoś nie składało. Aż do tego wyjazdu.

Przed godziną 8(późno, ale to dlatego, że traktor ? ) parkujemy na Siwej Polanie i ładujemy się do ciuchci. Dzień zapowiada się wspaniale:

z1.jpg.01342e80d6e3e94d0cb1300df21be126.jpg

Traktor wyrzuca nas na Polanie Huciska, skąd kilkanaście minut idziemy Doliną Przeklętą ? po czym skręcamy w lewo na żółto-czarny szlak.

z2.jpg.e5960cb21cba58b69594c71237a4a9dd.jpg

Był to czas po sporych opadach, więc trochę obawialiśmy się, że będziemy zmuszeni do wycofu na samym początku wycieczki z powodu zagrożenia utonięciem w potoku błota. Ale nic takiego nie nastąpiło ?

z3.jpg.ad3514700db9842281db6b0afa9aa9ab.jpg

Na żółtym szlaku przez Dolinę Iwaniacką nie spotkaliśmy nikogo, na szczęście niedźwiedzia też nie ?

Lekko problematyczne bywały przejścia przez wezbrane potoki:

z4.jpg.de79110ea038c440addfa8f937cf0d94.jpg

Podejście na Iwaniacką Przełęcz jest nudne i męczące:

z5.jpg.a10cbd07e5f072cdba46373b48d45ea0.jpg

Na przełęczy, która jest zarośniętą polanką bez żadnych widoków robimy pierwszy dłuższy odpoczynek. Jest tu trochę osób, wszyscy przyszli od strony Doliny Kościeliskiej. Po przerwie wchodzimy na zielony szlak, na którym co chwilę się zatrzymujemy, by podziwiać widoki.

z6.jpg.7834177ba68189c3e110092f7bf91117.jpg

Podejście na Ornak jest dość męczące, schody ułożone stromo, dzięki czemu szybko zdobywamy wysokość, ale można po drodze wyzionąć ducha ?

z7.jpg.ade8d913aa8c8ec084e3587af0162b3d.jpg

Ten odcinek nie jest jednak zbyt długi, po kamiennych mękach wychodzimy na grzbiet. Jest pięknie?

z8.jpg.c50d5bc5fd7bf3446f7a58984c66d9cf.jpgzz.jpg.7e046c21ba87a76e2251cd7aac40b271.jpg

W tych okolicznościach rozbijamy obozowisko. Jest trochę zimno, ale ludzi niewielu, więc chłoniemy górską ciszę spokój, samotność i te piękne krajobrazy.

Oczywiście siedzieć w nieskończoność nie można, w końcu ruszamy w dalszą drogę. Najciekawszym miejscem na szlaku są Siwe Skały. Właśnie się przez nie gramolę ?(jak ktoś nie lubi, można obejść dołem).

z9.jpg.8741eb95632627b076d589de9b3ebe33.jpg

Chyba gdzieś w tym miejscu wypada mi butelka z plecaka, ale orientuję się, że jej nie mam dopiero na Siwej Przełęczy?

z10.jpg.f9773720b93345ff2e51c6d17e38d8fb.jpg

Z wspomnianej przełęczy schodzimy Doliną Starorobociańską:

z11.jpg.a385c1879ef467e154d483763ccafb95.jpg

Znów mamy delikatne obawy, czy na dole nie będzie potoków błota, ale teraz to już trudno, jakoś trzeba do końca dojść.

Cóż, sucho nie jest, ale przejść się da:

z12.jpg.d3faee971431a63dae15816e8749fa1e.jpgz13.jpg.49965893d9fc638b2017e9a7d3e3cfe1.jpg

A na samym dole błota praktycznie nie ma, więc sprawnie docieramy do autostrady wiodącej przez Chochołowską.

z14.jpg.c70aedc8b1d1488043fa595613ef942d.jpg

Jeszcze tylko 15 minut do Hucisk, ze 20 minut oczekiwania na traktor( trochę zagęściła się atmosfera i mieliśmy obawy czy się zmieścimy), parę minut jazdy i jesteśmy z powrotem na Siwej Polanie.

Jak na pierwszy dzień, uznaliśmy, że taka średnio długa wycieczka wystarczy ?

cdn.?

 

  • Like ! 17
Link to post
Share on other sites
7 hours ago, Fibi said:

Chyba gdzieś w tym miejscu wypada mi butelka z plecaka, ale orientuję się, że jej nie mam dopiero na Siwej Przełęczy?

I jak przeżyłaś bez piwa? ? Chyba, że to był niewielki procent niesionych zapasów...

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Fibi napisał:

Jest trochę zimno, ale ludzi niewielu, więc chłoniemy górską ciszę spokój, samotność i te piękne krajobrazy.

@Fibi Bardzo fajna wycieczka ☺ też lubię bardzo 'Ornaczek'. Najczęściej jednak chodzę tam od Kościeliskiej i zazwyczaj stanowi jedynie fajne miejsce pośrednie do dalszej wędrówki np. na Bystrą czy Starego Robota i dalej....? Ostatnio okazał się celem wspaniałej wędrówki z jeszcze wspanialszymi ludzmi .... ☺?

  • Like ! 3
Link to post
Share on other sites

@Zośka W Kościeliskiej nie ma traktorka, dlatego przegrała na starcie ? @Q'bot tam była tylko nędzna resztka wody, ale zmartwiło mnie, że zaśmiecam TPN? Nawet jeśli było to nieświadomie i niechcący ? @Krzysiek Zd Potrzebowaliśmy krótkiej wycieczki na rozchodzenie, więc Ornaczek na pierwszy dzień był w sam raz. Chociaż gdybym wiedziała, że idziecie tam tydzień później, to może wybralibyśmy inny cel i poszlibyśmy z Wami. Mam nadzieję, że następnym razem lepiej się zorganizujemy ?

Edited by Fibi
Błąd
  • Like ! 2
Link to post
Share on other sites

ODCINEK 2. CZERWONE WIERCHY

KIRY-DOLINA KOŚCIELISKA-HALA ORNAK-DOLINA TOMANOWA-CHUDA PRZEŁĄCZKA-CIEMNIAK-KRZESANICA-MAŁOŁĄCZNIAK-KOPA KONDRACKA-PRZEŁĘCZ POD KOPĄ-HALA KONDRATOWA-KALATÓWKI-KUŹNICE

Zielony szlak przez Dolinę Tomanową na Ciemniak był ostatnią drogą dojściową na Czerwone Wierchy jaka została nam do przetestowania. Zawsze wydawało nam się, że ten szlak jest strasznie długi, naokoło i bezsensu. Był to wielki błąd, że go przez lata omijaliśmy, bo droga jest absolutnie rewelacyjna widokowo. No, może poza odcinkiem przez las, ale to przecież norma.

Na szlaku jesteśmy znów późno, parę minut przed 8. Ale mamy komfort, że zejdziemy w Kuźnicach, to nawet jak bus nam zwieje, to się już jakoś do domu doczłapiemy.

Idziemy początkowo dość tłoczną, a potem prawie zupełnie pustą Doliną Kościeliską. Większość idzie na Czerwone Wierchy, ale szlakiem czerwonym(za którym akurat nie przepadam).

z15.jpg.2a8721b9665cd872e840f84db4bdcbd4.jpg

Idziemy dość szybko i po godzinie i 5 minutach jesteśmy już na Hali Ornak. Do schroniska nie idziemy, siadamy na kamieniu pod szlakowskazem i jemy pierwsze z naszych chyba 5 dzisiaj śniadań?

Skręcamy do lasu w pełną dla nas tajemnic Dolinę Tomanową. Nikogo nie ma, więc tradycyjnie moja niedźwiedziofobia się uaktywnia ?

z16.jpg.9e513019d434997f19ba539e3d6f6816.jpg

Szlak na odcinku leśnym niczym szczególnym się nie wyróżnia, więc zastanawiam się o co tyle hałasu?

Wszystko zmienia się kiedy dochodzimy do Tomanowych Polan- Niżnej i Wyżnej.

z17.jpg.d17893cbf37a323b5aca660995bec8a0.jpgz18.jpg.d5e94fda5bd0c16c4b064c1ca758a072.jpg

Na polankach znowu jemy, jakaś nienażarta byłam tego dnia ?

Od polanek zaczynamy w końcu nieco stromiej podchodzić, szlak robi się bardzo ciekawy.

z19.jpg.249eda1e13277366a5715e03d23ca5e9.jpgz20.jpg.d724543b43ca7e9c6ad65dc785bae9d4.jpgz21.jpg.e0953570adf2928d8a0cc6e49e22613d.jpgz22.jpg.4a56be76a65bf007b706cf1608125ef7.jpg

Po drodze odpoczywamy( i oczywiście jemy) w miejscu, które na mapie nazwane jest Kazalnicą.

Idziemy dalej, tu już blisko Chudej Przełączki:

z23.jpg.8e68e222303dcd9ae74acdc445211978.jpg

Na Przełączce o dziwo nie jemy a odpoczywamy tylko 5 minut, bo nie czujemy się jeszcze zmęczeni. Widząc tabliczkę "Ciemniak 50 minut", myślę sobie:

Phi! Wejdziemy w max 35!

Ostatnie podejście na Ciemniak okazało się jednak upierdliwe, kamienne schody ciut za wysokie na moje nogi, okrutnie się umordowałam ?

z24.jpg.b65841965de19dbc03c680648e433b79.jpg

Na pocieszenie mogę powiedzieć, że spotkaliśmy stadko kozic:

z25.jpg.1228ae9b801624db298075cb76d32ce2.jpg

Byłam bardzo szczęśliwa, kiedy dotarłam na szczyt Ciemniaka, i to w czasie szybszym niż szlakowskazowy, pomimo sapania i zatrzymywania się co 3 kroki. Szczęście jednak nie trwało długo, bo okazało się, że to nie Ciemniak a Twarda Kopa?

z26.jpg.402a94075ed0ffd4b3dd8d39434b4a65.jpg

W tle domniemany Ciemniak, a na pierwszym planie podejście na Ciemniak właściwy ?

Na szczycie robimy wreszcie dłuższy odpoczynek i chyba już ostatnie śniadanie ?

Nie wiem czy istnieje coś takiego jak syndrom górskiego dnia drugiego, ale ja z pewnością to mam, zawsze drugiego dnia wędrówek moja forma jest najsłabsza.

Z Ciemniaka bardzo efektownie prezentuje się Krzesanica:

z27.jpg.866e806df090ccb9f3cd2ab416509a03.jpg

Odpoczęłam na Ciemniaku i idzie mi się już dobrze, ze szczytu Krzesanicy obserwowaliśmy akcję ratunkową na Ciemniaku:

z28.jpg.44bd284eba29dcb1029e7d4f5fee8058.jpg

Idziemy dalej, w stronę Małołączniaka.

z29.jpg.7c26e685fc2b13b025473efbd13de8b7.jpgz30.jpg.c49c6f1af619fb1729c17c0c8abc432c.jpgz31.jpg.3326c3c7fff96d4139a067c599bdd21e.jpgz32.jpg.68a6161b352f01ec12aebe93ccfdefbf.jpgz33.jpg.ce60fa1088322c2c16404e3ba7024529.jpg

Na Kopie ostatni dłuższy przystanek, wykorzystuję czas, by przed zejściem ostatecznym założyć sobie opaski na kolana(wygodniej się w nich schodzi). Do tej operacji muszę zdjąć buty, co doprowadza do destabilizacji wiązania ? Raz mam zasznurowane za mocno, raz za luźno, co w końcu doprowadza do tego, że obcieram sobie stopę i do schroniska na Hali Kondratowej dochodzę w roli umordowanej cierpiętnicy ?

z34.jpg.0a311e4b206e19b71c7ec1c242cf9304.jpg

Zejście zielonym szlakiem na Halę Kondratową jest dość krótkie, ale też strome w górnej części. Przy dużej ilości ludzi dla mnie dość problematyczne, bo w dół idę wolno, wolniej niż przeciętny osobnik. Ścieżka jest dość wąska i żeby nie czuć presji napierającego tłumu, to prawie wszystkich przepuszczam. Seba, który jest ze mną na większości wycieczek wkurza się, że jak będę puszczać wszystkich to nigdy nie zejdziemy. Ale mnie bardzo stresuje robienie czegokolwiek pod presją, czy jest to zejście stromą górską ścieżką, czy cokolwiek innego ?

z35.jpg.165b56e5f6c460311b31539534f338bb.jpg

Nyka twierdzi, że ten szlak to jest "18 monotonnych zakosów", wydaje mi się, że kiedyś naliczyłam więcej.

A co do przepuszczania ludzi, to zdarzyło mi się 5 razy puszczać tych samych. Nie wiem, po co tak szybko idą, skoro co 5 minut się zatrzymują. Szczególnie irytujący są jak dzwonią kijkami, wtedy czuje się jak poganiana na pastwisku krowa ?

Dobrze, ponarzekałam sobie, więcej nie będę.

z36.jpg.541a22c214644c16cb0191606f009d38.jpg

W końcu, mimo przeciwności losu doczłapujemy do schroniska, w którym robimy sobie pół godzinki przerwy ?

Na koniec godzinka z hakiem zejścia do Kuźnic. Drogą klasyczną iść nie można, bo coś remontują, trzeba przez Kalatówki, co daje nam 5 minut zbędnego podchodzenia.

z37.jpg.b1bc68e0e99a5bef79e8e3da93d49397.jpg

Dzień kończymy w knajpce na rondzie, gdzie stwierdzamy, że chyba jest za zimno na picie zimnego piwa, ale kto by się tym przejmował ?

cdn.?

 

  • Like ! 14
Link to post
Share on other sites

No i nie muszę robić relacji, bo powyższe wycieczki bardzo podobne do moich sprzed paru dni  ?

Podejście przez Tomanową jest fajne też w tym sensie że nawet gdy w Tatrach są tłumy (tak jak ostatnio) to tam i tak spotyka się sporo mniej ludzi niż na innych szlakach w okolicy. Ot, taka różnica że parę lat temu mijałem tam zwykle 5-10 osób, a w tym roku do Chudej Przełączki może z 30. Owszem, jest to wzrost o co najmniej 300%,  ? ale z drugiej strony co to za tłum, 30 osób w trzy godziny.  Tym bardziej że w zdecydowanej większości byli to sympatyczni ludzie, z którymi miło się wymieniało po kilka (lub więcej) zdań. 

  • Like ! 2
Link to post
Share on other sites
20 godzin temu, Fibi napisał:

A co do przepuszczania ludzi, to zdarzyło mi się 5 razy puszczać tych samych. Nie wiem, po co tak szybko idą, skoro co 5 minut się zatrzymują. Szczególnie irytujący są jak dzwonią kijkami

Jest to jeden z powodów dla których, gdy idę sam, to staram się schodzić jak najpóźniej. Zwykle kończy się to dłuższym lub krótszym spacerem z czołówką. Ale co zrobić, młodszy nie będę, a biegać po górach nigdy nie lubiłem.  ?

A na kijki, gdy tylko sytuacja pozwala, zawsze zakładam gumowe końcówki, bo mnie samego też ten hałas denerwuje. Co innego po zmroku, wówczas stukanie jest nawet wskazane. 

Edited by Jędrek
  • Like ! 2
Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, Jędrek napisał:

No i nie muszę robić relacji, bo powyższe wycieczki bardzo podobne do moich sprzed paru dni  ?

Podejście przez Tomanową jest fajne też w tym sensie że nawet gdy w Tatrach są tłumy (tak jak ostatnio) to tam i tak spotyka się sporo mniej ludzi niż na innych szlakach w okolicy. Ot, taka różnica że parę lat temu mijałem tam zwykle 5-10 osób, a w tym roku do Chudej Przełączki może z 30. Owszem, jest to wzrost o co najmniej 300%,  ? ale z drugiej strony co to za tłum, 30 osób w trzy godziny.  Tym bardziej że w zdecydowanej większości byli to sympatyczni ludzie, z którymi miło się wymieniało po kilka (lub więcej) zdań. 

Oj tam,  coś mógłbyś napisać ? Na szlaku rzeczywiście było max. 30 osób, może nawet bardziej 20 ? Ale trochę się obawiam co to będzie dalej patrząc na to co się w tym roku działo np. w Kobylarzowym Żlebie. Przecież to był parę lat temu szlak, którym prawie nikt nie chodzi.

Nakładki gumowe na kijki szanuję bardzo ?

Link to post
Share on other sites

ODCINEK 3. WROTA CHAŁUBIŃSKIEGO+NIESPODZIANKA ?

PALENICA BIAŁCZAŃSKA-WODOGRZMOTY MICKIEWICZA-MORSKIE OKO-CEPROSTRADA-DOLINKA ZA MNICHEM-WROTA CHAŁUBIŃSKIEGO(POWRÓT TĄ SAMĄ DROGĄ, ZE SKOKIEM W BOK DO SCHRONISKA W ROZTOCE)

Zwykle po górach chodzę z mężem, ale ponieważ stan ten trwa już 10 lat, najwyższa pora odciąć pępowinę ? Tym razem wybierzemy się na zwiedzanie Tatr całkowicie osobno. Umawiam się z Natalią, znaną na forum jako @vatra na Wrota Chałbińskiego. Natalia tam nie była, a ja chciałam jakiś łatwiejszy szlak z Tatr Wysokich, więc będzie w sam raz. Seba wraz z kolegą Markiem Idą na Cubrynę i MSW. Gdyby jakaś sierota znów zaplątała się przypadkiem na forum, to informuję, że taka wycieczka jest całkowicie legalna ?

Dzień zaczął się dla mnie dziwnie- wychodząc rano z kwatery nadziewam się na jelenia. Uliczka jest wąska a zwierz duży i jak ja mam teraz koło niego przejść??? Na szczęście jeleń okazuje się być na tyle uprzejmy, że skręca w czyjeś podwórko. Uff. Mogę w spokoju iść na busa. To znaczy, pewien niepokój jest, bo pierwszy raz idę w góry z kimś znanym do tej pory tylko z internetu. S. nawet wyraził wcześniej ubolewanie, że ma internetowa koleżanka, to może wcale nie Natalia, tylko jakiś Arab ?

@vatra okazała się jednak 100% Natalią, a nie żadnym Arabem, i nawet zajęła mi miejsce w busie. Pierwsze chwile spędzamy na rozmowach zapoznawczych. Czuję, że nadajemy na tych samych falach i to będzie dobry dzień ?

Wycieczkę rozpoczynamy o mojej tradycyjnej porze czyli trochę przed 8. Pół godzinki energicznego marszu i jesteśmy na Wodogrzmotach:

z38.thumb.jpg.b3b82833a0017951518eba416455afa9.jpg

Tym razem droga asfaltówką w ogóle mi się nie dłuży, raz dwa i jesteśmy na skrótach przez las:

z39.thumb.jpg.ddc021c725a5dab0f876098a816bb6b3.jpg

Potem zaraz Włosienica:

z40.jpg.001f5c4973f8a1a22e67068368a56ac8.jpg

I koło 10 tej jesteśmy w Morskim Oku, gdzie robimy sobie krótką przerwę.

z41.jpg.160a3eb6300b219e2b21891fc89900d0.jpg

Poranek był strasznie zimny, ale w końcu zrobiło się cieplej. Startujemy w dalszą drogę Ceprostradą:

z42.jpg.229ec06ab2b7f43546b5cbf3bbb5ac04.jpg

Zgodnie postanowiłyśmy, że obóz I powstanie gdzieś na początku Dolinki za Mnichem.

Rozglądamy się za wygodnym kamieniem, a szlak na Wrota z tej perspektywy wydaje się karkołomny i niemal pionowy:

z46.thumb.jpg.85401b9bb947b1a18bd0aaedf1ac0da0.jpg

Ale ja już na Wrotach kiedyś byłam i nie przypominałam sobie niczego strasznego.

@vatra twierdzi, że ma tu gdzieś swój ulubiony kamień i to na nim rozbijemy obozowisko.

No, ale pojawia się niespodziewany problem, bo kamień obecnie wygląda tak:

z43.jpg.53b6b725c36bcaff54edeec9ada2c05c.jpg

Nie mamy kajaka, musimy rozbić się gdzieś nieco wyżej. Odnajdujemy jakiś inny kamień i robimy małe plażowanko ?

Szlak przez Dolinkę za Mnichem jest na długim odcinku płaski i wygodny, dopiero pod koniec zaczynamy stromo podchodzić:

z44.thumb.jpg.841d1c39d401db8d5088c28baecdcafc.jpg

Tu jeszcze były eleganckie schody, ale na samej górze szlak to tylko luźne kamienie i ziemia, co w połączeniu z dużą stromizną tworzy niemiły efekt. Ale tym będziemy martwić się głównie na zejściu ?

Oprócz piargowiska są też elementy skaliste, ale niewiele:

z45.thumb.jpg.81d15103e05095d83af47c56fa21227b.jpg

Po krótkiej walce z osypującymi się spod nóg kamieniami wychodzimy na przełęcz. Widoki, owszem są ładne, ale nie umywają się do panoramy z Krzyżnego czy też Zawratu.

z47.jpg.b988086b067946b138cf4bcdff8d34a9.jpgz48.jpg.3a9d1fdd5ccf2aa9c9fac4f470d8af32.jpgz49.thumb.jpg.12c6a43d4d4079b76a07c21a30efc971.jpg

Posiedziałyśmy z pół godzinki, ale nieco stresowało nas zejście tym parszywym terenem, więc złazimy. Btw. byłam na tym szlaku 4 lata temu i nie przypominam sobie, by był on aż tak zdegradowany.

No dobra, złazimy. W najbardziej dziadowskich miejscach korzystamy z piątego punktu podparcia jakim jest tyłek i szczęśliwie docieramy z powrotem do Dolinki za Mnichem.

z50.thumb.jpg.fc00ceb7dabfd80892df6b63fb29415b.jpg

z51.jpg.0ee03dcecdf69304f5a2f9e8bb21b442.jpg

Odnajdujemy nasz kamień, czyli obóz I i urządzamy kolejne plażowanko ? Teraz mamy luz- weszłyśmy, zlazłyśmy, nigdzie nam się nie spieszy. Możemy się rozkoszować krajobrazem, bo chociaż Wrota okazały się celem takim sobie, to Dolinka za Mnichem jest urocza i właściwie sama w sobie może stanowić cel przyjemnego spaceru.

z52.jpg.ba78a5ba4471e8443648ca35ecf55767.jpgz53.jpg.b8d7ef248b0672e8f77e654183264542.jpg

 

Przed nami jeszcze Ceprostrada:

z54.jpg.d0b2dcb9d16f04bf60dbfa36e356ea91.jpg

I około 16 jesteśmy w Morskim Oku. Nie zatrzymujemy się tym razem, gdyż postanowiłyśmy zejść na obiad do Roztoki. W międzyczasie dostaję sms-a od chłopaków: Byliśmy na Mięguszu, schodzimy do zejścia na przełęcz.

No i tak sobie myślę, że jak oni już schodzą, a chodzą szybko, a my będziemy się jeszcze pitolić w Roztoce z obiadem, to może zejdziemy o podobnej porze na parking i razem wrócimy do Zako(Yyyyhyyy).

Po przejściu stu kilometrów asfaltem i jakiegoś dziwnie długiego odcinka lasem meldujemy się w Roztoce na pysznym obiadku. W drodze powrotnej wydaje nam się, że buczy w krzakach niedźwiedź, więc @vatra na te odgłosy dostaje takiego przyspieszenia, że nie mogę jej dogonić ?

Na parkingu jesteśmy około 19. Dzwonię do części męskiej, a oni mówią, że jeszcze nawet do Przełęczy pod Chłopkiem nie dotarli. Eh, no to czekać na nich nie zamierzamy. Wsiadamy do busa, robi się ciemno, a ja sobie myślę jak oni z tego Chłopka zlezą w tych okolicznościach.....

 

Podobno w górach bardziej niż sam cel, liczy się droga do celu. Ja bym powiedziała, że jeszcze bardziej liczy się towarzystwo. Wrota okazały się celem średnim, za to droga do nich i towarzystwo były super. Jeszcze raz dzięki @vatra za wspaniały dzień !  ?

Na koniec parę fotek z wycieczki chłopaków(czyli obiecana niespodzianka ? :

z55.jpg.e2c7056b7eea604eeb3badaf76f409b0.jpg

z56.jpg.3ac1f938c510a51697a03a70e8fa86a6.jpgz57.jpg.5f531a136e2fa11dbd33e382bee82086.jpg

z58.jpg.5d95243054634a8da4258b3361102ea1.jpgz59.jpg.668bd34f77817bde60acbe859f660379.jpgz60.jpg.e1576a35ab824e7febe305c34026aa52.jpg

Chłop marnotrawny wrócił na kwaterę około 1 w nocy, po prawie 20 godzinach od wyjścia. Opóźnienie wyniknęło z faktu, iż coś im się tam pomyliło na zejściu i gdzieś błądzili naokoło. Po 22 byli w Morskim Oku, podobno zamkniętym na 3 spusty, zaś w starym schronisku odbywała się libacja ?

W związku z powyższym następnego dnia naszą jedyną wycieczką było piwo z @Bieszczadzki_tatromaniak :D(Pozdro, Marcin!). Z piwa jednak relacji nie będzie.

cdn.

 

 

?

Edited by Fibi
  • Like ! 13
  • Wow 1
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Fibi napisał:

Podobno w górach bardziej niż sam cel, liczy się droga do celu. Ja bym powiedziała, że jeszcze bardziej liczy się towarzystwo. Wrota okazały się celem średnim, za to droga do nich i towarzystwo były super. Jeszcze raz dzięki @vatra za wspaniały dzień !  ?

@Fibi najpierw dzięki za cudną relację? naprawdę czytam jak najciekawszą książkę przygodową ?? Ale tak jak napisałaś, najpiękniejsze są te nasze spotkania, wspólne wędrowanie, przebywanie razem blisko Tatr i za to Ci naprawdę bardzo dziękuję ❤️?Bardzo się cieszę że Cię poznałam i już nie mogę się doczekać kolejnych wspólnych wypraw☺️ możemy iść gdziekolwiek tylko nie na Wrota ???

  • Like ! 1
Link to post
Share on other sites
Dnia 17.09.2021 o 16:17, Fibi napisał:

Szczęście jednak nie trwało długo, bo okazało się, że to nie Ciemniak a Twarda Kopa?

??? Chyba wiem, co czujesz ? Jak w czerwcu podchodziłem na Ciemniak to mijałem ludzi. I podchodząc na Twardą Kopę natknąłem się na dwie rozmowy mniej więcej w stylu "na szczęście jeszcze chwila i Ciemniak". ? Chyba mam coś w sobie z chama, bo ja wtedy do nich "niestety muszę Was zmartwić, to nie Ciemniak to Twarda Kopa" ?? gdybyś widziała wtedy te miny, mieszanka szoku i niedowierzania, aż mi się żal tych ludzi zrobiło ? Na pocieszenie jeszcze mówiłem że chociaż z Kopy na Ciemniak jest łagodnie ?

Dnia 17.09.2021 o 16:17, Fibi napisał:

Zejście zielonym szlakiem na Halę Kondratową jest dość krótkie, ale też strome w górnej części.

Spróbuj zbiegania, na tym odcinku jest to przecudowne. Na spokojnie truchtając z Kopy na Kondratową niecałe 30'. Przez te zakosy szlak jest mega wypłaszczony ?

Dnia 18.09.2021 o 15:27, Fibi napisał:

Z piwa jednak relacji nie będzie

No po prostu świetnie ? Takie fajne relacje wrzucasz, a taka perełkę tylko dla siebie zachowujesz? ? Wiadomo, że o piwie to najlepsze historie. A raczej po piwie ?

Tak czy siak czekam na dalsze części historii Twoich wojaży, czyta się świetnie ?

  • Like ! 2
Link to post
Share on other sites

@Luk_

Ad. 1. Nie uważam, żeby to było "coś z chama", raczej szczerość i ja to doceniam(sama raczej też zwykle walę prawdę prosto w oczy ?

Ad. 2. Biegania szczerze nienawidzę, więc na razie muszę podziękować za radę?

Ad. 3. Ale co ty byś chciał o piwie czytać? To jest forum Tatromaniaka, a nie Piwomaniaka ?

Może jutro dopiszę dalszą część ?

  • Like ! 1
Link to post
Share on other sites

ODCINEK 4. ZADNI GRANAT

Kuźnice-Dolina Jaworzynki-Hala Gąsienicowa-Czarny Staw Gąsienicowy-Zmarzły Staw-Kozia Dolinka-Zadni Granat(powrót, tak samo tylko, przez Boczań)+Żleb Kulczyńskiego dla odważnych ?

Zadni Granat był moją górą przeklętą, szłam na niego wcześniej już 2 razy. 2 razy zakończyły się dwoma wycofami? Trzeba było wyrównać porachunki. Tym razem nic nie stało na przeszkodzie- pogoda idealna, forma i motywacja jest. To się nie może nie udać. Tymczasem w dzień wyjścia budzę się z bólem kolana. Takim nieprzyjemnym, z boku. Ale jak to? Przecież po wycieczce na Wrota nie bolało mnie nic, a wczoraj był dzień na regenerację. A kolano w ten sposób bolało mnie ostatnio 7 lat temu. Czyżby ten Granat mnie aż tak nie chciał? O, nie tym razem mu się nie dam! Tzn. taka postawa jest na zewnątrz, ale w środku czuję, że to może jednak być problem.

Idziemy. Mieliśmy być o 7 w Kuźnicach, tymczasem znowu wchodzimy na szlak chwilę przed 8. Zawsze lubiłam chodzić przez Boczań, ale coś mi się porobiło na starość i teraz jestem #teamjaworzynka?

z61.jpg.9a0d2395a32e107bc7ba93dfd12af990.jpg

Po prostu lepiej się rozgrzać po płaskim, a potem jest moc na stromym podejściu. Na Boczaniu zwykle sapię już po 15 minutach. Niezależnie czy idziemy żółtym czy niebieskim szlakiem, jest to nasze pierdyrialdosiemnaste przejście, więc nie ma się co nad nim rozpisywać ?

Widok na otoczenie Hali nigdy się nie znudzi:

z62.jpg.41832bfe1a5e37563fa573fc49f2315a.jpg

W Murowańcu śniadanko, rzut oka na mapę(ojej, strasznie daleko jeszcze!). Kolano pod górę działa w miarę sprawnie, w dół muszę robić duże kroki na prawie prostej nodze, wtedy też jest spoko. Idziemy nad Czarny Staw Gąsienicowy:

z63.jpg.13f580f5896cbd845b46b9b587b90230.jpg

Nie robimy przerwy, odstrasza nas ilość plażowiczów ? Zresztą mam pomysł na plażę w innym miejscu.

Obchodzimy staw dookoła i wchodzimy w surowe i skaliste otoczenie:

z64.jpg.f345c854dc8ba8ff3c34f6b315c1ed9d.jpg

Zawsze czuję się tu przytłoczona potężnymi ścianami...

A plażing urządzimy nad Zmarzłym Stawem, który jest bardzo uroczy i akurat mamy go tylko dla siebie ?

z65.jpg.f7c11225e02ed58bd6112252c532add2.jpg

Później nastąpił kawałek dość stromego podejścia, na którym spotkaliśmy starszą parę. Pytamy czy byli na szczycie, a babka odpowiada, że nie, bo się wystraszyła jakiegoś żeberka, że nie będzie umiała zejść. Nie wiem czemu, ale zupełnie zignorowałam jej wypowiedź, ale jeszcze sobie przypomnę?

Widać rozstaj szlaków:

z66.jpg.aa2dd23b3815447a06c63acb945263e3.jpg

Ponieważ S. chce mieć trochę adrenaliny, za rozstajem rozdzielimy się. Ja zaatakuję szczyt drogą klasyczną, czyli łatwym szlakiem zielonym, S. pójdzie Żlebem Kulczyńskiego, którym jeszcze nigdy nie szedł.

-Pamiętasz, czy było coś trudnego na tym zielonym szlaku?

-Nie, nic tam takiego nie ma, same schody, momentami przysypane piargiem.

Po bardzo krótkim czasie, może 10 minutach wyrasta przede mną jednak coś stromego i skalistego.(Same schody miały być?) Aaaa, więc to musi być to miejsce gdzie starsza kobitka postanowiła zawrócić. Żeberko czy też rynienka nie powinna stwarzać problemów, ale ja mam niebywały talent do stwarzenia sobie problemu tam gdzie go nie ma. Zamiast iść bardziej na prawo, idę całkiem na lewo po czym będąc po środku stwierdzam, że tu za stromo i nie wejdę?

Nadchodzą jacyś ludzie- podają mi rękę, przełażę na prawą stronę gdzie wygodniej. Tak się zaaferowałam, że nie zrobiłam zdjęcia, ale chodzi mi o to miejsce:

zadni4.thumb.jpg.cd7079020c03748b444b8dd35d4e2a96.jpg

Źródło: natatry.pl

W zejściu, jak już poszliśmy z lewej strony(bo od góry to już była lewa ;), miejsce okazało się banalnie proste ?

Idę dalej, S. strzela mi fotkę z dystansu:

z67.jpg.b66558761bf6c9b4d69af3fcd4bf4465.jpg

Ja to ta różowa kropka na środku, powyżej moi niedawni towarzysze ?

A tymczasem w Żlebie Kulczyńskiego:

z68.jpg.8cc5059474301e1a075d3258606cc29a.jpgz69.jpg.1bbcab71e944ed531e7cefbc03b7a5ad.jpgz70.jpg.1822f7a4134fc6af2e8d44a8425e72b9.jpg

S. twierdzi, że czarny szlak mu się podobał, ale za Chiny nie chciałby nim schodzić.

Melduję się na szczycie pół godzinki przed mężem, który twierdzi, że strasznie zasuwam, ale nie wydaje mi się ?

Godzinę marudzimy na czilaucie ? i podziwianiu widoków ze szczytu:

z71.jpg.78482cd1c247ff07c83db18d303f0aca.jpgz72.jpg.bb725f4aaeb68abb946ba02fb5734bad.jpgz73.jpg.ae1784563cfb9125639a695c06429739.jpg

Zrób mi zdjęcie jak siedzę na tym Granacie!

z74.jpg.1b7aa109380f44fecc2cd2189e41e3c6.jpg

Byłam niesamowicie szczęśliwa z dogonienia uciekającego króliczka, ale w końcu trzeba było z niego zejść, co nie nastrajało zbyt optymistycznie. S. czuł się ciągle zmęczony po topograficznie wykańczającej wycieczce na Mięgusza, ja bałam się jak moje kolano zniesie 1200 metrów zejścia.

No to złazimy:

z75.jpg.431278dc8c351106e8dd7215321da11c.jpg

Szlak ułożony z dużych kamieni, niezbyt stromy, więc schodzi nam się początkowo całkiem wygodnie, nawet idziemy zgodnie z czasem z mapy, więc aż tak źle chyba z nami nie jest. Bardziej niewygodnie robi się w okolicach Koziej Dolinki i Zmarzłego Stawu, ale nie mamy wyjścia, jak doczłapać się do Murowańca ?

z76.jpg.bf30ddd1cfb7256d37e00cff43183204.jpg

Dochodzimy z powrotem do Czarnego Stawu, cieszy mnie to, że nie będzie już stromych zejść ?

z77.jpg.aaf64bda035856d6b58cd296de754fde.jpg

Jest dość późno, więc obiad zjemy w Murowańcu. I teraz nie wiem czy pizza z Muro jest?

A. Nie taka zła

B. Człowiek po całodziennej wycieczce zje wszystko

???

Odpowiedzi piszcie w komentarzach ?

Znowu zmarudziliśmy godzinę, czas schodzić, tym razem przez Boczań.

z78.jpg.d112bad97c67ac7c265f13e0195782ca.jpgz80.jpg.0b0cdfb5429980141cf51554f69e751b.jpg

Liczne i długie przerwy, ślamazarne tempo zejścia i dość długi obiad w schronisku, a także późne wyjście rano sprawiły, że odcinek leśny pokonaliśmy już przy świetle czołówek. Ale na busa zdążyliśmy ?

cdn.

Edited by Fibi
  • Like ! 12
Link to post
Share on other sites

Ja tam jestem za odpowiedzią A. ? jak jadłem w marcu tą pizzę to nie była taka zła ? a ostatnio właśnie mój organizm przestał trawić wszystko. Będąc mega głodnym, na myśl o żelkach czy krakersach mój żołądek dawał jasne sygnały, że tego nie zje. Taki francuski piesek się z niego robi na stare lata, nagle musi mieć ciepło i dobrze....

@Fibi co do kolana, to nie jestem ekspertem, ale z tego co opisujesz to brzmi to typowo jak kontuzja ITBS. To jest na tyle upierdliwe, że dopóki nie wzmocnisz słabszych partii to ona może nawracać, nawracać i nawracać, nawet lata później. Sugeruję pogadać z fizjo, by rozpoznał słabości (bardzo często pośladek w tym wypadku jest osłabiony) i wdrożył "program naprawczy" ?

  • Like ! 5
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...