Jump to content

Tyle słońca w całych Tatrach :)


Recommended Posts

ODCINEK 6

KUŹNICE-BOCZAŃ-HALA GĄSIENICOWA-KASPROWY WIERCH-BESKID-LILIOWE-HALA GĄSIENICOWA-DOLINA JAWORZYNKI-KUŹNICE(+ZAWRAT-ŚWINICA-DLA CZĘŚCI ODWAŻNIEJSZEJ)

To nasza ostatnia wycieczka na tym wyjeździe. Dobrze, że chociaż w ostatni dzień udało nam się zmobilizować na tyle, by na szlak ruszyć o 6.30, a nie jak zwykle o skandalicznej 8 ?

Tym razem, by nie było nudno wejdziemy przez Boczań, a zejdziemy Jaworzynką(Boczań czy Jaworzynka- dylemat egzystencjalny każdego Tatromaniaka ? )

Niektórzy tak się nudzą na trasie, że stają na głowie:

z96.jpg.1371746a29217aa4d3aade9d2c89fdfb.jpg

O 8 jesteśmy w Murowańcu, gdzie jemy bananowo-żelkowe śniadanko.

z97.jpg.2beed4a2f85df7f23a9ad1f1ad2f181e.jpg

Po śniadaniu znów się rozdzielimy- każdy przejdzie swoją wersję trasy. Seba chce iść na Świnicę przez Zawrat. Ja nie to, że nie chcę, ale boję się. Jak do tej pory najtrudniejsze szlaki na jakich byłam, to Szpiglas od Piątki i Rysy od Słowacji(no i jakieś tam łańcuchowe trasy w Małej Fatrze, ale to trochę trudno porównać z Tatrami) i mimo, że bardzo mi się tam podobało, to jakoś ciągle nie mam odwagi by zrobić kolejny krok. Nie ukrywam, że od zrobienia kolejnego kroku po polskiej stronie Tatr odstraszają mnie tłumy ludzi. Jak ostatnio wyczytałam zdarzają się też ludzie poganiający. A ja poganiania w trudnych miejscach raczej nie zniosę, skończy się tak, że albo się poryczę, albo zwyzywam typa od najgorszych.

Uff, przyznałam się do słabości, co wcale nie jest takie łatwe, zwłaszcza publicznie ?

Ale zostawmy to, S. prawie pobiegł w stronę Czarnego Stawu, by uniknąć korków na łańcuchach, a ja sobie spaceruję w stronę Kasprowego.

z98.jpg.da80871d34f4f529ff98df91495206c7.jpg

Ludzi za bardzo nie ma, więc niedźwiedzie lęki jak zwykle się budzą, ale jak zwykle miśków nie spotykam.

z99.jpg.354d8efd8882cbe668e5683a85ef14d9.jpgz100.jpg.0199b6b6b001918c162ffd2e60661578.jpg

Idąc słyszę w oddali jakieś śpiewy, raczej kilka męskich głosów, więc sobie myślę, że może komuś się gdzieś wieczór kawalerski przedłużył. Brzmi to mniej więcej tak: "Zaaa roook, zaa dzieeń, doczeeekaaasz się!"

Zagadka tych śpiewów wkrótce się wyjaśni, ale nie uprzedzajmy faktów ?

Idę sobie dalej, trochę żmudne to podejście, ale na szczęście nie za długie i mimo, że wlekę się niemiłosiernie, to i tak chyba będę na górze zgodnie z czasem mapowym. Tymczasem z kolejki wysypała się dzika horda i od razu schodzą:

z101.thumb.jpg.a83ccf7444e905d2ce0e4d928444cccb.jpg

Kiedy jestem na Suchej Przełęczy i widzę co się dzieje na Kaspro, stwierdzam, że chyba nie ma sensu pchać się na szczyt. Raczej nie mam ochoty na kotłowanie się w tłumie. Umyśliłam, że pójdę "plażować" na Beskid. Potem zejdę na Liliowe, potem przyjdzie S. i zejdziemy już razem. No to skręcam od razu w lewo i spaceruję w stronę Beskidu.

z102.jpg.30df2b46972cf26acc928e3cc8ebdcc2.jpgz103.jpg.00fc8c254a0825700404feea10248507.jpg

Im jestem bliżej szczytu, tym wyraźniej słyszę:

"Zaaa roook, zaa dzieeń, doczeeekaaasz się!"

A w ogóle to ten Beskid oblężony jakoś bardzo, no ale ja dużo miejsca zajmuję, chyba się gdzieś wcisnę. Okazuje się jednak, że na szczycie kręcą film. Stąd te śpiewy słyszane aż na dole. Z plażowania na dwutysięczniku nici? gdyż jakiś pan w czerwonym wdzianku, chyba ratownik wygania mnie i innych, bo im niby w kadr włazimy. Co to ma być? Zapłaciłam za bilet i żądam nieograniczonego dostępu do szlaku! ?

No nic, złażę zatem i kawałek pod szczytem znajduje sobie wygodny kamień. Bliskość kolejki powoduje, że kręcą się tu różne ciekawe osoby, np. tacy jedni widząc, że mam mapę z czasami przejść potraktowali mnie niemal jak wyrocznię i wielkiego znawcę ?(A gdzie tu jest zejście do Zakopanego?, A może pójdziemy na Giewont? A to daleko? A na tym szlaku do Zakopanego to nie ma nic strasznego? Patrz, ludzie to mają porządne mapy!?

Tak w ogóle to i tak miałam szczęście, że mogłam się przegramolić, przez wierzchołek Beskidu, bo gdy tak sobie siedziałam na kamieniu robiąc za charytatywną informację turystyczną, usłyszałam z góry taką komendę:

Panowie z TOPR! Czyścimy szlak!

No niefajnie, tak się poczuć jak...no skoro chcą czyścić to chyba śmieć?

Nie wiem co to za film, ludzie mówili, że o jakimś kolesiu co chodził po górach, więc chyba mógłby to być tak naprawdę film o każdym ?

z104.thumb.jpg.6cf376ebfe1554d609781c529d2645c1.jpgz105.jpg.851e06c8b10253e0ca57117798ad879b.jpg

Ten mój kamień to taki jednak niezbyt wygodny, więc przenoszę się z moim piknikiem na Liliowe.

z106.jpg.1e00190950d56c7595d2d4e3e5473b8b.jpgz107.jpg.b841b4bc69a1ceca5c7e9761b54619ed.jpgz108.jpg.3d28a391784c38750c6a56fc271016c8.jpgz109.thumb.jpg.273249d0c98d0891f24297f309830988.jpg

Czasu mam dużo, bo S. gdzieś utknął na łańcuchach, więc wybieram się na małą wycieczkę. Idę obadać stary słowacki szlak z Liliowego na Zavory. Ścieżka przynajmniej z początku, jest w całkiem dobrym stanie, niewiele się różni od szlaku, ale ja za bardzo nie mam odwagi by chodzić samemu po nielegalnych dróżkach, więc po przejściu może 150 metrów zawracam.

Tymczasem na Zawracie i Świnicy:

z110.jpg.319c499dcfb64e18c0127e7c6f6831e7.jpgz111.jpg.650510e0a96f23452e60317c55a4e47a.jpgz112.jpg.c35f98de7f3486dfe5cd0e2d92433169.jpgz113.jpg.4553942a591d9a3cb1687b00fce30ee5.jpgz115.jpg.51b21554a8878dde6b24dc2b3e1e71bd.jpg

Moje lenistwo nie może trwać wiecznie. S. dociera na Liliowe i razem schodzimy do Murowańca zielonym szlakiem. Idziemy nim pierwszy raz w życiu. Całkiem przyjemna i dość łagodna to ścieżka.

z116.jpg.ed22850db3c94ff0a1daabec4298a6b8.jpgz118.jpg.e261d46dceeb4d819a0315c57bb12a45.jpg

Jeszcze kawałek i będziemy w schronisku.

z119.jpg.57c6da0f7c7da9cb42f831e4fc782d79.jpg

Po drodze, wraz z tłumem innych gapiów obserwujemy akcję ratunkową na Kościelcu(nic się nikomu nie stało, tylko jakiś d. nie taternik ? chyba się przeliczył z możliwościami). Zaczyna się też nico psuć pogoda.

z120.jpg.d644e06d0e630d909129083444ad75a5.jpg

W Murowańcu robimy dłuższą przerwę szarlotkowo-oscypkową, pytam S. o szlak na Zawrat, a on mówi, że łatwo, ale ja bym się skichała za strachu. To już nie wiem co myśleć.

Schodzimy Jaworzynką, która wbrew pozorom nie jest taka zła do zejścia. Chwila męki na wyślizganych kamieniach,  a potem po płaskim, nawet za bardzo na koniec pod nogi nie trzeba patrzeć. Ze wszystkich zejść to chyba najbardziej nie lubię szlaku z Kondratowej, te krzywe kamienie gdy człowiek zmęczony po całym dniu, dobijają na sam koniec. Zresztą czerwone błoto na szlaku przez Boczań też zbyt przyjemne nie jest.

z121.jpg.49611af266c87874de9eceeb4276eafc.jpg

W Kuźnicach idziemy do bardzo fajnej nowej knajpki, o której wyczytałam w internetach. Kiedy siedzimy(w środku, bo coś z tą pogodą się dzieje dziwnego) zaczyna padać. A jak wychodzimy na busa to leje już konkretnie. Gdybyśmy wyszli tak późno jak zawsze, to deszcz złapałby nas pewnie gdzieś na tej leśnej ślizgawce z kamieni.

Podsumowując- wyjazd był absolutnie super- wstrzeliliśmy się idealnie w bardzo długie, bo aż 10-dniowe okno pogodowe, były nowe szlaki(a nawet poza szlaki), nowe znajomości, forumowe spotkania, odkrywanie nowych miejsc z piciem i jedzeniem w Zako. A jednak na tym idealnym obrazku jest rysa:

ZNOWU NIE POSZŁAM NA GIEWONT!?

  • Like ! 6
Link to post
Share on other sites

@Fibi super relacja i piękne fotki ?? no i wycieczka na sam koniec całkiem przyjemna mam na myśli oczywiście .... Zawrat - Świnicę ?? (Twoja traska też bardzo fajna ?) A sama przełęcz jest po prostu super! Bardzo to miejsce ostatnio polubiłem, z Beskidem to już gorzej tam zwykle tłumy prawie jak na Kasprowym.

4 godziny temu, Fibi napisał:

Idę obadać stary słowacki szlak z Liliowego na Zavory. Ścieżka przynajmniej z początku, jest w całkiem dobrym stanie, niewiele się różni od szlaku, ale ja za bardzo nie mam odwagi by chodzić samemu po nielegalnych dróżkach

Gdzieś ostatnio słyszałem ?, że ten stary szlak na Zawory jest nawet do przejścia, podobno jest trochę trudności głównie orientacyjnych ale ścieżka dosyć wygodna. Tylko jak piszesz to poza szlak wiec nie do końca jest legalny ?      

Edited by Krzysiek Zd
  • Like ! 3
Link to post
Share on other sites

Wiesz co @Karol Kliński, z tym Giewontem to jest tak...to nie jest mój wymarzony szczyt i wcale mi się nie chce tam iść, ale mam chyba jakieś takie poczucie, że "raz w życiu trzeba"- tzn. to jest coś w stylu "turystycznego obowiązku", bardziej na zasadzie Nie chcem, ale muszem? Także, rozumiem, że się nie wybierasz ponownie.

  • Like ! 2
Link to post
Share on other sites
  • 5 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...