Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 09/08/2019 in all areas

  1. 5 points
  2. 5 points
    Anula , nóweczka łańcuch dla Ciebie !!!!😉
  3. 4 points
  4. 4 points
    Cześć. Ostatnio odwiedziłem Krywań przy nawet niezłej pogodzie. Szlak jest stosunkowo łatwy (od trzech studniczek), aczkolwiek dobra kondycja się przyda - spore przewyższenie. Ponad krywańskim żlebem jest kilka miejsc, gdzie trzeba się lekko zastanowić i wspomóc rękoma. Najwięcej trudności chyba sprawiał (robiły się małe zatory) taki mikro żleb pod kopułą szczytową (zdjęcie). Przy oblodzeniach i mokrej skale może być nieco trudniej. Moim zdaniem szlak dla każdego sprawnego turysty nie powinien sprawiać trudności. Poniżej kilka zdjęć. PS. Ponadto utrudnieniem są chmary turystów, niekoniecznie przygotowanych do wejścia na tak wysoką górę. Robi się zadymka żlebik Tatry Zachodnie spod szczytu Na Tatry Wysokie Szczyt
  5. 4 points
    Ania nie zniechęcaj się !!! Jak weszłaś na Zawrat i Kościelec to Świnicy też dasz radę 👍 Trzymam kciuki !!!
  6. 4 points
    Cubryna z HP 30-40 min z zejściem (ja nie wlazilam ale czekałam na hp wiec tak na oko tyle mniej więcej)
  7. 4 points
    Może komuś taki przypadnie do gustu !!!!
  8. 3 points
    Mam mnóstwo zdjęć typu: "Ohhh będzie tak dobrze i jak artystycznie. Na pewno będzie piękne ujęcie a jakie profesjonalne!" A potem człowiek ogląda w spokoju na monitorze i klepie się ręką w czoło xD Macie jakieś zdjęcia, które Wam po prostu nie wyszły? Miały wyglądać lepiej? Czy po prostu pomysł na zdjęcie był tylko dobry w momencie jego robienia podczas uniesienia? Moje to na przykład: Chciałem ustawić focus na Giewont. Wleciała mucha i mój super czuły focus skupił się na niej. Ogólnie to chyba i tak zdjęcie by nie miało sensu xD
  9. 3 points
    W Kirach jadąc od strony Zakopanego po prawej stronie za dużym parkingiem i za łukiem drogi jest mały prywatny parking. W lipcu było 10 PLN za dzień 🙂
  10. 3 points
    A może stworzyć gdzieś z boku strony taki mini czat? Czasami chce się na coś ponarzekać/czymś na szybko podzielić albo skonsultować a szkoda zaśmiecać forum? Taka tylko luźna propozycja 🙂
  11. 3 points
  12. 3 points
    Dopiszę jeszcze dla śmiechu - wyobraźcie sobie miny tej piątki osób, gdy nagle zza drzew wybieglam za nimi cała czerwona, zdyszana 😂a po chwili wyjęłam wodę, napiłam się spokojnie i potem już spokojnie za nimi szłam...patrzyli na mnie jak na wariatkę😂🤦‍♀️ ale przynajmniej w grupie czułam się bezpieczna 😉
  13. 2 points
    Fajny szlak, no chyba że za łatwy dla Ciebie ? Ale fajne widoki we wszystkie strony!!!
  14. 2 points
    Nie lubię jagnięciny !!!!😉😉Domyśliłem się !!!! Może zacznę w dzień chodzić !!!!
  15. 2 points
    Super!!! Bieszczady najpiękniejsze są właśnie jesienią👍
  16. 2 points
    @Fibi Zgadzam się z Tobą że czarny do zejścia jest lepszy niż zielony. Zielonym wprawdzie idzie się nad Siklawą ale te duże kamienie są niewygodne i śliskie. Jest tam takie jedno miejsce, którego nie cierpię! Ostatnio wracając tamtędy z Zawratu miałam dość i powiedziałam sobie, że nigdy więcej!!! Natomiast czarny jest całkiem spokojny.
  17. 2 points
    Ja tylko raz na sześć albo siedem wycieczek z postojem w Terince miałam słońce. Ze trzy razy zmokłam, grad tylko raz ale za to pod samą Lodową Przełęczą i przeważnie mgła i mało widoków 😂
  18. 2 points
    A może na nartach z Rysów !!!!
  19. 2 points
    @staroń Super że masz taką pojemną pamięć i odpowiedziałeś na moje pytanie, dzięki! Utwierdziłeś mnie w przekonaniu że czerwonym do Kościeliskiej to błąd!!! Chciałabym powtórzyć Czerwone Wierchy i jeżeli zielony przez Tomanową jest taki jak piszesz, to może też uda się przejść całość do Kasprowego i aż do Kuźnic. Bo powiem Ci, że ten ostatni powrót przez krzaki trochę mnie zniechęcił!
  20. 2 points
    Taka miłośniczka Tatr i nie posprzątała , lawina spadła i zostawiła !!!!☺😊😃😂😀😄☺
  21. 2 points
    Ania !!!!!!!!!!!! Dziękuje że nie pozwoliłaś mi się pomylić !!!! 😉GRATKI !!!!👍
  22. 2 points
    Marcin nikt nie wie jak u Ciebie z kondycją , sprawnością itp. Da się spokojnie i w trzy i w dziewięć godzin ! Czekamy na foty i relacje !👍
  23. 2 points
  24. 2 points
    Jak już gdzieś wcześniej pisałem, jedna z moich ulubionych tras,, szczególnie jeśli rozszerzyć ją o Czerwone Wierchy 🙂 Muszę się nią przejść jak będzie trochę śniegu 🙂
  25. 2 points
    Dzięki za odzew 🙂 W planach na przyszły rok mam wschód słońca na Babiej Górze (z noclegiem w schronisku). Na Tatry nie mam właśnie pomysłu. Jak to logistycznie rozgryźć, żeby znaleźć się na szczycie tuż przed świtem. W miarę szybko i oczywiście bezpiecznie Nie chodziłam po ciemku po Tatrach nie licząc asfaltu do Morskiego Oka. @Tatromen zdjęcia cudowne. Przeżycie za pewne też 🙂 zazdroszczę 😎
  26. 2 points
  27. 2 points
    Czyli ja 😜 😅 Ostatnio podróż pociągiem zajęła 14 godzin ale czego się nie robi dla górskich widoków! ❤️
  28. 2 points
    Luk_ , Bystra w szacie zimowej !
  29. 1 point
    Opowieść o kwiatkach i śniegach Pewnego dnia w Podsarniu szukałem znaczenia jakiegoś słowackiego słowa, wziąłem do ręki stary słownik, a wtedy spomiędzy jego kartek wypadła mała, zasuszona niezapominajka. Ponieważ niesłychanie rzadko zdarzało mi się w Tatrach zerwać jakiś kwiatek to nie miałem wątpliwości, jaka była historia tej niezapominajki. Deszczowe i burzowe lato 1975 w Tatrach, niezbyt udany sezon wspinaczkowy, bo i pogoda nie taka, jak trzeba, złamane we własnej wannie tuż przed wyjazdem żebro, szesnastoletni braciszek Ali jako partner na drugim końcu liny i Ala na Podlasiu u rodziców z trzyletnią, małą Magdą – to nie pora nawet na odrobinę szaleństwa w skale, choć postronny obserwator mógł o to mnie posądzać. Złamane żebro ograniczyło efektywne możliwości mojej lewej ręki, w związku z tym często sięgałem do chwytu po lewej prawą ręką, udając jednorękiego wspinacza (są i tacy). Pod koniec sezonu zostaję sam w Morskim Oku, mam ochotę na lekką i miłą, samotną eskapadę, podczas której odpowiadał będę wyłącznie za własne bezpieczeństwo. Wybieram zetkę na Mięguszu, kombinację wariantów, które kreślą literę Z na jego sylwetce. Ścieżką wijącą się prawą stroną jeziora aż poza linię spadku pięknej Dwoistej Siklawy, ozdobionej u góry koronką limb, potem przesmykami wśród kosówek na idylliczną płaśń Nadspadów, gdzie w pełni lata można posilić się jagodami. Dalej w górę do szerokiego u swej podstawy Mnichowego Żlebu, który dalej zwęża się systematycznie, a sceneria staje się coraz bardziej groźna, przynajmniej dla tych, którzy tak to postrzegają. Z lewej strony trawiasto-skaliste urwiska filara Cubryny, z prawej, wysoko nad głową gładzie wschodnich ścian Mnicha i Mniszka. Gdy bardzo już wąski żleb staje dęba napotykamy zachodzik wijący się w lewo i tnący na ukos pionową, kruchą ścianę, wyprowadza nas on na taras Małej Galerii Cubryńskiej. Kolejne zachodziki i półeczki wiodą na znacznie większy, pochyły, zasłany piargami taras Wielkiej Galerii Cubryńskiej. Trawersujemy ją w lewo w skos dochodząc na skraj północno-zachodniej ściany Mięguszowieckiego łączącej się bez wyraźnej linii rozgraniczenia z dziewięćsetmetrową ścianą północną. Stąd ku północno-wschodniemu filarowi, zwykle zwanego po prostu Filarem, biegną ciągi trawiastych zachodów, zachodzików i półeczek – to królestwo kozic, które świetnie się tu czują nie niepokojone w praktyce przez nikogo. Gdy poruszają się szybko to mamy okazję obserwować prawdziwą poezję ruchu, ale miejmy się na baczności, jeśli są powyżej nas, przy skoku z jednego stopnia na drugi potrafią zrzucić w dół śmiercionośną serię kamieni. Zdarzało mi się, iż kozica wspinała się przede mną tak, jak gdyby wskazywała mi drogę, co pewien czas zatrzymywała się i patrzyła, jak niezdarnie w porównaniu z nią poruszam się w tym terenie. Tamtego dnia nie napotkałem kozicy, niebo było ołowiane, trawy i skały lodowato zimne. Tym większy kontrast z tą scenerią tworzyły w środku północnej ściany małe ogródki niezapominajek. Przychodzi mi na myśl, aby jedną z niezapominajek zawieść Ali. Ostrożnie, aby nie stracić równowagi, klękam na wąskim, trawiastym zachodziku, zwanym nomen omen Klimkową Ławką, na cześć legendarnego przewodnika tatrzańskiego, Klimka Bachledy (i zastępcy Naczelnika Straży Ratunkowej, Mariusza Zaruskiego – zginął na Małym Jaworowym podczas akcji ratunkowej), inna nazwa tego zachodzika to Bańdziochowa Ławka. Gdy sięgam po niezapominajkę słyszę ostry, charakterystyczny świst, równie przyjazny w ścianie, jak seria z karabinu maszynowego dla żołnierza na polu walki. Odwracam głowę i widzę, jak po pięknej paraboli mija mnie lecący z bardzo wysoka blok skalny. To nic, że mija mnie w odległości kilkunastu metrów, i tak wrażenie jest nietuzinkowe. Chowam kwiatek do przewodnika i idę dalej dość spieszno, bo za chwilę mogą z nieba zacząć lecieć krople deszczu, lub co gorsza, płatki śniegu. Towarzyszą mi po drodze i inne kwiatki, przede wszystkim małe, żółte słoneczka kozłowców. Krótka wędrówka łatwym tu Filarem i następny trawers, tym razem w prawo, szerokim, skalnym zachodem. Jeszcze krucha rynna i stoję wyprostowany na grani, najprzyjemniejsza partia drogi czeka na mnie. Powietrzna, pięknie urzeźbiona i efektowna, o mocnej skale grań. Kwadrans czystej przyjemności i osiągam wierzchołek, trawersowi przez Klimkową Ławkę nadaję prywatną nazwę Drogi przez Kwiatki. Wymieniłem niezapominajki i kozłowce, ale Ala dodaje: delikatne, owłosione dzwonki, jak niebieskie skrawki nieba rozkruszone po półkach wśród zeschłych kęp trawy podczas suszy oraz mokrych skib w czasie beznadziejnej lejby. Gdy nie leje, gdy przez szereg dni nie pali słońce chodzi się w tym terenie banalnie, jeśli ma się odpowiednie doświadczenie, zero trudności, lecz gdy nadejdzie nad Tatry naremnica i w dół runą kaskady wody, sypnie gradem lub, co gorsza śniegiem, trzeba się wystrzegać tego przejścia, chyba, że ucieka się ze środka północnej ściany, co się nam obojgu przed laty przytrafiło. Również wtedy, gdy panuje susza i wejdzie się w ten trawers choćby z lenistwa za nisko, bywa wesoło, idzie się wówczas przy akompaniamencie szelestu kęp trawy lecących w dół, kęp, na których przed chwilą postawiło się własną stopę. Mija osiemnaście lat, jest sierpień 1993 roku. Siedzimy rano przed schroniskiem w Roztoce i jemy śniadanie, jest nas troje, Ala, Gero – starszy walcownik z huty Kościuszko i ja. Gero zmachał się wczoraj na jakiejś wyrypie i na razie nigdzie się nie wybiera, Ala i ja zastanawiamy się, jak spędzić ten dzień. I pada propozycja, idziemy na kwiatki. Ala jest sławną w tej okolicy znawczynią wszelkich kwiatków, a więc taka propozycja kojarzy się w pierwszej chwili ze spacerem po kwietnej łączce. Zwiedziony kwiatkami Gero zgłasza swój akces w tym domniemanym spacerze, znamy jego umiejętności więc nie wyprowadzamy go z błędu, intryguje nas to, kiedy zorientuje się, na jakie to kwiatki się wybieramy. Podchodzimy do Morskiego Oka i nad Czarny Staw. Nad Czarnym Stawem Gero się pyta po raz pierwszy: gdzie i jakich kwiatków szukamy? Pada odpowiedź: Podejdźmy do Bańdziocha. W środku Bańdziocha odświeżamy się wodą z potoczka i po chwili opuszczamy szlak. Kwiatów tu sporo i Gero się nie dziwi. Ale zostawiamy kwiaty za sobą kierując się w stronę piarżysk pod wschodnią ścianą Mięgusza, wtedy Gero doznaje olśnienia: Idziecie do Czerwonego Żlebka i na Siodełko w Filarze! - Tak, i na Wielką Galerię, i na Cubrynę. - A toście mnie nabrali! Ale nie wierzę, że Ala tam dojdzie. I poszedł z nami mając nadzieję, iż z Galerii zejdziemy na dół rezygnując z Cubryny, ale się srogo zawiódł. Pierwsze nasze wspólne przejście Przez Kwiatki miało miejsce bardzo dawno temu, bo w sierpniu 1965 roku, podczas pierwszego sezonu tatrzańskiego Ali. Było to lato wyjątkowo obfite w śniegi, nie tylko w te, które pozostawiła zima – niejedna śnieżyca nas wtedy dopadła. W pogodny o dziwo dzień idziemy granią od Przełączki pod Zadnim Mnichem przez Cubrynę i Hińczową Przełęcz na Mięguszowiecki. Gdy mijamy Hińczową okazuje się, iż żleb spadający z tej przełęczy na stronę Morskiego Oka, stanowiący najprostszą drogę powrotu jest literalnie zabetonowany twardym śniegiem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie bez przynajmniej czekana forsował takiego śniegu w zejściu, omijanie go bokiem to niezbyt miłe zmaganie się z wyjątkową w tym miejscu kruszyną. Podejmuję decyzję: schodzimy z Mięgusza przez Siodełko w Filarze, trawersujemy Przez Kwiatki na Galerię i omijamy w ten sposób śnieg. Śnieg w Hińczowym Żlebie to często poważne utrudnienie klasycznej drogi na Mięgusza i Cubrynę. Jest lato 1979 roku, na Krupówkach spotykam nestora łódzkich taterników i wiceprezesa PZA Władka Manduka. Dowiaduję się od niego, iż niedawno w rejonie Hińczowej Przełęczy zginął w zejściu z Mięgusza nasz kolega klubowy, Józek. Na początku sierpnia idę na Mięguszowiecki przez Galerie i Hińczową. Górna część żlebu wypełniona jest szczelnie śniegiem, z rozmowy z Władkiem odniosłem wrażenie, iż Józek zginął poślizgnąwszy się właśnie na tym śniegu. Gdyby nie ta rozmowa poszedłbym zapewne żlebem gimnastykując się na granicy skały i śniegu, teraz nie mam na to najmniejszej ochoty. Przyglądam się uważnie ścianie nad żlebem, żłobi ją wyraźna rynna. Pierwszy jej odcinek nie wygląda źle, środka jej nie widzę – to będzie terra incognita, wyżej teren jest mi dobrze znany, trzeba spróbować tej rynny, co najwyżej będę się musiał wycofać. Dół rynny nie sprawia mi kłopotów, jej środkowa część nie jest trudna, ale zmusza mnie do maksymalnej koncentracji, jest bardzo, bardzo krucho. Wracam do schroniska przez Drogę po Głazach i Przełęcz pod Chłopkiem, w pełni usatysfakcjonowany nowym dla mnie wariantem dojścia na grań Mięguszowieckiego. W schronisku wyciągam z plecaka przewodnik Paryskiego i próbuję skonfrontować opisy dróg z terenem, który przeszedłem. Opisany jest tam tylko jeden wariant, wariant przewodnika Tylki Suleji sprzed pierwszej wojny światowej. Być może go powtórzyłem, ale pewny nie jestem. W 2003 roku ukazuje się drukiem tom dziesiąty przewodnika szczegółowego po Tatrach, którego autorem jest Władysław Cywiński. Zamiast 28 stron o Mięguszu, które napisał Paryski zawiera 132 strony. Szukam w nim i od razu znajduję: Prawą częścią pn.-zachodniej ściany, dość trudno, bardzo krucho. I wejście Władysław Cywiński, 16.07.2002, samotnie. I tak to jest z tzw. pierwszymi wejściami, wyprzedziłem autora przewodnika o dwadzieścia parę lat, a kto i o ile lat wyprzedził mnie i też nową drogą na Mięgusza się nie pochwalił? Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje. To znane porzekadło i wręcz pierwsze przykazanie górskich purystów, tych, co to świcie w góry wychodzą. Ja jestem bliższy filozofii sienkiewiczowskiego Rocha Kowalskiego, który nikogo i niczego nie bał się, byleby był wyspan. Gdybym tego dnia wstał dostatecznie wcześnie to w nagrodę spotkałaby mnie nagła, w najlepszym przypadku, śmierć. Potężny obryw skalny wywołał kamienną lawinę, która na przestrzeni ponad stu metrów zmiotła zbudowaną z potężnych want ścieżkę, prowadzącą nad Czarny Staw. Po kilku dniach rozpoczynają się prace nad przetrasowaniem nowej ścieżki, w pracach tych uczestniczą między innymi ratownicy TOPR-u. Czysty przypadek sprawia, iż nawiązuję rozmowę z jednym z nich, co więcej, rozmawiam z ratownikiem, który odnalazł ciało mojego klubowego kolegi. Scenariusz wypadku był niestety dość typowy. Józek ze swoim partnerem przeszedł jedną z dróg na wschodniej ścianie Mięgusza. Pogoda się załamała, padał śnieg, schodzili z wierzchołka w najrozsądniejszy w tych warunkach sposób – granią na Hińczową Przełęcz. Mieli do wyboru: nie rozwiązywać się z liny i iść przynajmniej z tak zwaną lotną asekuracją lub zrezygnować z asekuracji. Wybrali to drugie i w pełni ich rozumiem, idzie się szybciej, mniej się marźnie. Zdarzało mi się w większym zespole schodzić bez asekuracji, choć inni szli związani liną. Ale Józek miał pecha, odpadł na stronę Morskiego Oka podczas trawersowania Mięguszowieckiej Turniczki, jego ciało zatrzymało się na początku tej rynny, którą wydostałem się na grań. Paradoksalnie chcąc uniknąć drogi, na której, jak mi się wydawało, zginął kolega, wybrałem rynnę w której zginął.
  30. 1 point
    Wybierający się na wycieczkę, której fragmentem miał by być żółty szlak wiodący wzdłuż Doliny Borowieckiej Liptowskiej ( Tatry Zachodnie - Słowacja) niechybnie natkną się na nieprzewidziane, miejscami znaczne utrudnienia w postaci konieczności przejścia przez drewniane mostki. Niektóre z nich są obecnie w dość tragicznym stanie technicznym a jednego praktycznie już niema. Belki są spróchniałe i oślizłe, bez barierek. Jeden czy drugi mostek można obejść brodząc po wodzie albo pobocznymi wertepami. Niestety są i takie, których przejście to "być albo nie być" naszej wycieczki a w przypadku kiedy żółty szlak jest naszym wieczornym powrotnym, możemy nie zdążyć tego dnia wrócić ma nocleg do cywilizacji gdy się nie odważymy na ich przejście. Z czym się to wiąże można się domyśleć. Ponadto próba przejścia może się skończyć utratą zdrowia, a może i życia. Szlakiem tym przechodziłem w drodze powrotnej w środę 11-09-2019. Na szlaku, ani z jednej ani z drugiej strony nie spotkałem się z informacją przestrzegającą przed taki stanem rzeczy. Oglądając załączony filmik można sobie bliżej wyrobić własny pogląd na to co wyżej opisałem. 2019-09-11 Dol. Bobrowiecka - mostki.mp4
  31. 1 point
    @Natalia D Taaak, to ta za kamieniem? 😉 😄 Skutecznie ukryła się 😉 😂
  32. 1 point
    Myślenice, najczęściej jednodniowe wycieczki, głównie w tygodniu. Najbardziej ukochane mam Tatry ale mogę skoczyć w każde górskie rejony, nawet po pracy na szybki zachód słońca 😉
  33. 1 point
    Cześć. Mamy 2 miejsca w aucie, wracamy z Tatry jutro około 16. Jedziemy przez Nowy Targ do Warszawy. Szczegóły na BlaBlaCar 🙂 Wyjazd prawdopodobnie że Szczyrbskiego plesa
  34. 1 point
    Przemakają. Po intensywnym deszczu (takiej typowej górskiej ulewie) nogi pływają 😕 Buty schną bardzo długo. Nie oczekuje cudów od butów - wiadomo, że jak się brodzi w kałużach to ta woda w końcu gdzieś wlezie. Ale nie aż tak. Myślałam, że gore-tex = lepsza odporność na przemakanie właśnie. Czym zaimpregnować takie buty? Jestem butowym laikiem. Sama chodzę w garmontach. Są szalenie wygodne, ale na deszczu też poległy. Stąd moje pytanie o buty, które względnie długo opierają się wodzie 😉
  35. 1 point
    Się czlowiek uczy całe życie 🥰🥰🥰🥰
  36. 1 point
    Masz rację deszczu nie było a front przyszedł ale dopiero po 24 godzinach 🙂
  37. 1 point
    Dzięki to znam. Użyjemy za rok na pewno 😏🤗
  38. 1 point
    Jeśli chodzi o wschód słońca to miałem okazję podziwiać w Dolinie Pięciu Stawów. Zdjęcie wrzucałem jakiś czas temu, nie oddaje całości tego co widziałem. Przepiękny widok, poranek, dźwięki, światło.... Ogólnie to koło godziny 16stej ruszyłem z Palenicy do schroniska w owej dolinie. Tam bez wcześniejszego zamawiania pokoju, znalazłem się na tzw "ziemi". Było dość ciepło a w środku tłoczno wiec noc spędziłem tuż przed schroniskiem. Jakoś specjalnie się na to nie przygotowałem. Coś na ząb, woda ręcznik, śpiwór, czyli taki minimalistyczny standard. Po wschodzie można by było śmiało schodzić. Ja miałem jeszcze inne plany .... Więc możesz spróbować coś w tym stylu jak na początek. Sam też ostarnio myślę nad wschodem gdzieś wyżej więc czekam na rozwinięcie tematu xd
  39. 1 point
    @Tatromen I jedno i drugie przyda się 😄 Po wypiciu dobry sen, jak znalazł 😉 😄
  40. 1 point
    Cześć 🙂 mam na imię Estera. Kocham wędrować po górach i im wyżej tym lepiej się czuję 🙂 dlatego staram się w miarę możliwości jeździć w góry jak najczęściej. Moim malym celem - marzeniem jest zacząć chodzić po górach w zimie i przejście Orlej w przyszłym roku. Pozdrawiam z nad morza 🙂
  41. 1 point
    @TatromenI tu się z Tobą zgodzę, jest tam pięknie! Nawet wtedy, gdy pogoda nie jest super. Kiedyś, parę lat temu byłam właśnie przy niezbyt dobrej pogodzie, a i tak było pięknie 🙂
  42. 1 point
    Zamarła Turnia. Festiwal Granitu czy Sayonara? 5.09.2019 Jak to się zakończyło?...
  43. 1 point
    Nie jest to typowy cytat górski, ale powtarzany przez wielkiego himalaistę i twórcę PHZ. W sytuacjach "podbramkowych" dla mnie niezastąpiona. "Nie ma bezpośredniego zagrożenia życia, nie ma powodów do paniki" - Artur Hajzer
  44. 1 point
    Chochołowska wygrywa u mnie w tym rankingu ale nie lubię też chodzić z Brzezin przez Suchą Wodę do Murowańca bo kostki mi wykręca na tych kamolach we wszystkie strony!!!
  45. 1 point
    @patrykbala.89 Patryk, całkowicie zgadzam się z Tobą👍 Myślę że forum powinno być poświęcone przede wszystkim tematyce górskiej a głównie Tatrom!!!. Jest wiele pięknych regionów w Polsce ale też wiele miejsc w sieci, gdzie można o tym rozmawiać! Tatromaniak niech pozostanie dla Tatr!!!
  46. 1 point
    Kilka fotek ze szlaku na Starorobociański i z powrotem!
  47. 1 point
    Miałam szczęście ze Świnicy iść na Zawrat, do Piątki, itd., ale to było jakieś 38 lat temu i mało z tego pamiętam. W zeszłym roku całkiem można powiedzieć przypadkowo, w piękny, wrześniowy dzień poszłam ponownie na Świnicę. Tatry już zmieniały kolor, dzień był bardzo słoneczny i cieplutki. A widoki? Po prostu przepyszne 🙂 Niestety zdjęcia układają się jak chcą, a nie w kolejności np. czasu wykonania.
  48. 1 point
    Ja dostałam w prezencie wejście na Mnicha z przewodnikiem. Trochę się bałam ale okazało się całkiem fajnie tylko miałam wrażenie że jakoś tak bardzo szybko weszliśmy. Może to tylko złudzenie ale wydawało mi się że samego wchodzenia było niedużo i już szczyt. 👍
  49. 1 point
    Przydałoby się i mi przywitać 🙂 Hej wszystkim! Mam 24 lata i jestem z Krakowa, więc w Tatry mam stosunkowo blisko. W góry jeżdżę odkąd pamiętam, lecz zawsze były to lekkie trasy w doliny. Od kilku lat zaczynam zapuszczać się w trochę odleglejsze rejony, ale wciąż sądzę, że jestem dopiero początkującym świeżakiem 😛 Jeśli idziecie w góry grupowo, to ja jestem właśnie tą osobą, która przed wyjazdem co chwila sprawdza prognozę pogody i obserwuje wszelakie kamery pokazujące aktualne warunki na szlakach. Ot, taka ze mnie nadgorliwa pogodynka 😛 Za to pochwalę się, że jeszcze nigdy nie przytrafiła mi się nieoczekiwana burza czy też ulewa 🙂 To by było na tyle, do zobaczyska na szlaku 😉
  50. 1 point
    Do niedawna to był ostatni znakowany szlakiem szczyt w słowackich Tatrach, którego nie udało mi się zdobyć. Kilka lat temu doszliśmy do Zielonego Stawu i nie starczyło już czasu na wejście. W zeszłym roku postanowiłem sobie zrobić prezent na czterdzieste urodziny. Wyjechałem po pracy z Gdańska, o piątej rano byłem już na szlaku i wreszcie się udało :-) Jedna z piękniejszych tras.
×
×
  • Create New...