Skocz do zawartości

Koprowy Wierch 25.06.2024


Gieferg

Rekomendowane odpowiedzi

Początek wakacji to już tradycyjna pora, w której wracamy w Tatry, tak było i tym razem. Czterosobowa ekipa, z którą zaliczyłem min Rysy, Świnicę, Szpiglasowy Wierch i wszystkie możliwe szlaki z Doliny Chochołowskiej. W zeszłym roku napoczęliśmy Tatry Słowackie i planowaliśmy kontynuację, jednak pierwszy pomysł z Banówką nie wypalił (kwestie parkingu w dolinie Żarskiej niestety uniemożliwiają realizację pomysłu jaki miałem na ten wypad), a planem B był Koprowy Wierch. 

Wyjazd o 3 rano, na szlak startujemy o 7, tempo zazwyczaj mamy marne i większość wycieczek kończymy po zmroku jedna tym razem, przez wzgląd na długość trasy i długi czerwcowy dzień liczyłem, że powinno się obejść bez czołówek. W pewnym momencie stwierdziłem "Zaprawdę, powiadam wam, dziś będziecie ze mną w Macu" 😄 (mieliśmy zwyczaj zahaczać o McDonaldsa w Jaworniku, ale w zeszłym roku zawsze docieraliśmy tam chwilę po zamknięciu). Miałem jednak pewne obawy, bo do tej pory co siódma jednodniówka na jakiej byłem, miała tendencję się zepsuć (raz przez pogodę, drugi przez sensacje żołądkowe). W dodatku była to 13 wycieczka w której wspólnie brała udział nasza czwórka, a zaraz po wyjściu z samochodu zły znak - zerwałem swoją bransoletkę z górskim motywem... No i niedawno bolało mnie biodro co przez pewien czas stawiało pod znakiem zapytania cały wyjazd. 

Koło 7 nad Szczyrbskim niebo częściowo zachmurzone, słońca nie widać. Na szlak rusza też grupka z egzotycznym ciemnoskórym osobnikiem z pokaźnym afro, w nieadekwatnych do sytuacji butach. Będziemy się z nimi mijać aż do schrniska nad Popradzkim Stawu gdzie zaglądamy na herbatkę - dziewczyny nie są zadowolone, bo herbata w ich ocenie jest dziwna, sam też sprawdzam - nie jest zła, choć nie piłem wcześniej czegoś takiego. Pod schroniskiem znajomi trafiają na zakonnice ze swojej parafii, które również obrały sobie za cel Koprowy. W międzyczasie robi się już całkiem słonecznie i ciepło, zanosi się na lepszą pogodę niż to, co widać było w prognozach i choć w wyższych partiach będą się zdarzać chmury przesłaniające widoki, to jednak nigdy taki stan rzeczy nie utrzyma się przez długi czas.

Niedaleko za rozejściem szlaków (gdzie skręca się też na Rysy) koleżanka zaczyna się skarżyć na złe samopoczucie i zastanawiamy się, czy nie będzie trzeba odpuścić, na szczęście szybko się jej poprawia. Wielki Hińczowy Staw i jego okolice nas dosłownie powalają, przepiękne miejsce, aż nie chce się iść dalej czy tym bardziej wracać. W końcu jednak startujemy w stronę szczytu, podejście jest mozolne i wyczerpujące, kawałek za przełęczą obchodzimy duży płat śniegu i w końcu docieramy na niższy wierzchołek skąd widać jak na dłoni szczyt. Jednak na widok ostatniego podejścia dziewczyny zgodnie stwierdzają, że mają już dość atrakcji i do ataku szczytowego ruszamy tylko we dwóch. Niestety kumplowi bardzo się śpieszy, by wrócić do żony i pędzi jak szalony, próbując za nim (niepotrzebnie, trzeba było iść swoim tempem) nadążyć, przekonuję się, że to niestety nie jest mój dzień. Opadam z sił, znowu odzywa się nieszczęsne biodro, które utrudnia pokonywanie co bardziej stromych miejsc i powrót na wierzchołek gdzie czeka reszta zajmuje mi sporo czasu, po drodze w jednym punkcie, gdzie ni cholery nie mogę odpowiednio postawić obolałej nogi, korzystam z pomocnej dłoni innego turysty (pozdrawiam, jeśli to czyta). Co do szczytu - mało miejsca i czułem się tam dość niekomfortowo, zdecydowanie gorzej niż na Rysach, Giewoncie, Świnicy czy Kościelcu. Może to wina wspomnianych okoliczności, utrudniających mi poruszanie się w stromym skalistym terenie, ale podejście na szczyt odebrałem jako trudniejsze niż takie choćby partie szczytowe na Rysach.

 Po chwili odpoczynku i posiłku na niższym wierzchołku siły mi wracają, ból przechodzi, schodzimy nad staw gdzie robimy sobie ostatni postój. Powrót idzie całkiem sprawnie (jak na nasze normy), na parking docieramy około 20:30 i ostatecznie wyrabiamy się do Maca przed północą, co podsumowuję słowami "I słowo stało się ciałem". Na miejscu dwóch młodzieńców chce sobie robić ze mną zdjęcia, bo uznają, że jak ktoś wchodzi do Maca z kamerą to musi być jakąś gwiazdą youtube'a 😄  To mi się jeszcze nie zdarzyło, zdjęcia do tej pory chcieli sobie ze mną robić fani albo Ryśka Riedla (do których sam się zaliczam), albo Jacka Sparrowa.

Sama trasa przepiękna, ścisła czołówka tego co do tej pory widziałem w Tatrach, jednak po wszelkich opisach jakie czytałem, spodziewałem się raczej łatwiejszej końcówki, na której sam widok mi ludzie nie będę wymiękać 🙂

(fotki później, bo muszę przerwać pisanie...)

Edytowane przez Gieferg
  • Lubię to ! 5
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzo przesądny jesteś 😉

Też nie uważam że Koprowy to aż taka bułka z masłem jak to przedstawiają przewodniki, nawet byłam tam świadkiem ataku paniki na widok lufy(w jednym miejscu trochę jest) no i pod koniec jest kawałek mini wspinaczki. Ale szlak i szczyt bardzo lubię, szczególnie, że nie chodzą tam aż takie tłumy jak na pobliskie Rysy.

W schronisku pewnie piliście bilinkovy czaj, on w każdym schronie smakuje trochę inaczej, najlepszy jest nad Zielonym Stawem i w Terince.

Relacja super 👍 teraz czekamy na fotki.

  • Lubię to ! 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem aż taki przesądny, z przymrużeniem oka to piszę, generalnie robiliśmy sobie z tego jaja po drodze.

MEUCPYN_t.JPG MEUCPYV_t.JPG MEUCPZ4_t.JPG MEUCPZG_t.JPG MEUCPZO_t.JPG MEUCQ1N_t.JPG MEUCQ21_t.JPG MEUCQ2H_t.JPG MEUCQ2U_t.JPG MEUCQ36_t.JPG MEUCQ4N_t.JPG MEUCQ50_t.JPG MEUCQ59_t.JPG MEUCQ5L_t.jpg 

Cytat

W schronisku pewnie piliście bilinkovy czaj

Nie było mnie przy zamawianiu więc nie wiem jak się to coś nazywało.  W każdym razie żonę oszukali na cytrynie, która miała być, a nie było 😛

(w sumie to nie piliśmy w samym schronisku tylko w tej chacie naprzeciwko). 

 

Edytowane przez Gieferg
  • Lubię to ! 9
  • Dziękuję 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, pmwas napisał:

Na mojej liście Koprowy i Mała Wysoka wciąż czejają... 

Na Małą Wysoką szlam z Łysej Polany. Pogoda była wymarzona, zatem choc przejscie długawe jak dla mnie,  to widoki byly piękne i żal było się nie zatrzymywać na dłużej.

 

54 minuty temu, Gieferg napisał:

Nie jestem aż taki przesądny, z przymrużeniem oka to piszę, generalnie robiliśmy sobie z tego jaja po drodze.

A przecież  żartujemy 🙂

Ładne zdjęcia, mega. Kazmik szedł z Wami czy tylko  łaskawie  pozwolila sobie  zdjęcie  zrobić  ?

  • Lubię to ! 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, wjesna napisał:

Na Małą Wysoką szlam z Łysej Polany. Pogoda była wymarzona, zatem choc przejscie długawe jak dla mnie,  to widoki byly piękne i żal było się nie zatrzymywać na dłużej.

 

A przecież  żartujemy 🙂

Ładne zdjęcia, mega. Kazmik szedł z Wami czy tylko  łaskawie  pozwolila sobie  zdjęcie  zrobić  ?

Szłam tak samo, ale z zejściem na Słowację. Trwało to wieczność🤣 ale ze względu na widoki naprawdę warto.

  • Lubię to ! 3
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, Fibi napisał:

Szłam tak samo, ale z zejściem na Słowację. Trwało to wieczność🤣 ale ze względu na widoki naprawdę warto.

Ciekawiej schodzić inną trasą niż po własnych śladach. My schodzimy do auta  na parking, pewnie by się  dało pokombinować  żeby zejść gdzie indziej i potem czymś tam wrócić na parking  ale pewniej się czuję bez takiego kombinowania.

Niedawno chciałam sobie Litworowy Staw odświeżyć  ale pogoda była bardzo średnia, zatem wróciliśmy się z połowy szlaku,  jednak dalej mam w planach obiad w tym miejscu. Tak sobie posiedzieć dłużej w takich widokach. 

  • Lubię to ! 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, wjesna napisał:

Ciekawiej schodzić inną trasą niż po własnych śladach. My schodzimy do auta  na parking, pewnie by się  dało pokombinować  żeby zejść gdzie indziej i potem czymś tam wrócić na parking  ale pewniej się czuję bez takiego kombinowania.

Niedawno chciałam sobie Litworowy Staw odświeżyć  ale pogoda była bardzo średnia, zatem wróciliśmy się z połowy szlaku,  jednak dalej mam w planach obiad w tym miejscu. Tak sobie posiedzieć dłużej w takich widokach. 

Właśnie. Dlatego ja zawsze staram się planować kółeczko, choć nie zawsze się da 😞

  • Lubię to ! 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Fibi napisał:

Kółeczko wokół Koprowego to by było coś, w sensie wejść Doliną Koprową i zejść "klasycznie", ale to już wyrypa na ponad 30 km, więc nie wiem czy to do zrobienia dla zwykłego człowieka 🙄

No byłoby ciężko 

  • Przykro mi 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, J@n napisał:

Krywań jest trochę łatwiejszy technicznie od Rysów od południa

A to jest akurat subiektywne, dla mnie był trudniejszy 😉

@Gieferg to zależy dlaczego wymiękł? Jeśli np. był to tylko gorszy dzień to można próbować. Ale jeśli był strach z powodu trudności/ekspozycji to może być to jednak problem.

Na Krywaniu odcinek "wspinaczkowy" jest dłuższy, trudniejszy i bardziej wyślizgany niż na Koprowym.

  • Lubię to ! 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, Gieferg napisał:

Tak swoją drogą, myślicie, że jak ktoś wymiękł na Koprowym (ale za to wszedł na Rysy od Słowacji), to ma po co się wybierać na Krywań?

 

 

Postaram się wrzucić relacje z Krywania. Ale to w niedzielę, bo wyjechałem na weekend. Góra jest męcząca ale technicznie raczej łatwa. Wszedł na Rysy wjedzie na Krywań choć to kwestia dyspozycji dnia. Zawsze można zawrócić...  Ja raz wlazłem, a raz zawróciłem spod szczytu z powodu deszczu (ale i zmęczenia, bo koleżanki tak rwaly do przodu, że mi sił brało :() 

 

W razie czego można tam zrobić fajne kółeczko z pominięciem samego szczytu, choć to nie to samo 😉

Edytowane przez pmwas
  • Lubię to ! 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Giewont, Szpiglas, Rysy (SK) dała radę, na Świnicy brakło kilku metrów i odpuściła przy tych ostatnich łańcuchach, na Koprowym zdecydowanie miała gorszy dzień (ja zresztą też) i nawet nie chciała próbować. No ale w razie czego mamy różne opcje, najwyżej znowu na szczyt pójdą tylko chętni, a reszta się będzie gdzieś wylegiwać.

Edytowane przez Gieferg
  • Lubię to ! 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, można jakby co poczekać na resztę ekipy przy rozstaju w Krywańskim Żlebie, ja idąc też się nastawiałam na takie rozwiązanie, no ale dobrze mi się szło to już wlazłam.

Miejsca o którym pisze @Krzysiek Zd to nawet nie widziałam bo my się trochę pogubiliśmy i chyba poszliśmy starą wersją szlaku. Zresztą Krywań to taka góra na którą w sumie każdy wchodzi jak chce 😉

  • Lubię to ! 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Krywań zapamiętałem z pięknych widoków, między innymi fajnie widoczna orła perć, przełączki nie zapamiętałem, byłem na Krywaniu 12 lat temu, trasa wydawała mi się strasznie długa.  Koprowy piękny charakterystyczny szczyt w formie pochylonego kopca.  Byłem dwa razy przy czym raz musiałem zawrócić z powodu obfitych opadów śniegu.

Edytowane przez Pablo P
  • Lubię to ! 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, Gieferg napisał:

Tak swoją drogą, myślicie, że jak ktoś wymiękł na Koprowym (ale za to wszedł na Rysy od Słowacji), to ma po co się wybierać na Krywań?

 

Zawsze warto spróbować, najwyżej odpuści i poczeka na powrót reszty ekipy. 

Krywań w ogóle nie kojarzy mi się z trudnościami technicznymi. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...