Jump to content

Gieferg

Member
  • Content Count

    158
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

157 Excellent

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Gieferg

    Plecak

    Jak się tylko nadarzy sposobność 🙂
  2. Gieferg

    Plecak miejski

    Jak mój stary Nike po kilku latach użytkowania (z chodzeniem po Tatrach włącznie) się rozsypał poszedłem w plecaki taktyczne. Po mieście noszę aktualnie Brandit US Cooper 40l, którego zabieram też na wycieczki w niskie góry (w Tatrach raczej tylko na krótkie trasy). https://pasja4x4.pl/pl/p/Plecak-Taktyczny-Wojskowy-US-Cooper-BRANDIT-40L-8008-/518 Dwie duże komory (kurtka spokojnie wchodzi do tej największej) + mała i średnia z przodu, do tego kieszonki w środku, wszystko na suwaki, można skompresować paskami. Z początku trochę mi nie pasowały szelki (bo zupełnie inny kształt niż w poprzednim plecaku), ale się przyzwyczaiłem - jeśli jednak lubisz nosić na jednym ramieniu to nie polecam, bo układają się wtedy niefajnie. Dużo lepsze szelki miał Badger Outdoor Recon 25L, który nosiłem wcześniej - bardzo podobny do tego Brandita, ale jak dla mnie za mały. Zawsze można poszukać innych modeli w tym stylu, jest tego sporo. Jak dla mnie są całkiem praktyczne (można w razie potrzeby sporo rzeczy do nich poprzypinać) i jedyne co mnie boli to brak bocznych kieszonek na wodę. A tak w ogóle to jeśli ten ostatni się sprawdzał to czemu nie kupić takiego samego?
  3. Gieferg

    Plecak

    2-3 litry wody, peleryna, kurtka, jeszcze jakaś koszulka na zmianę, jedzenie i parę drobiazgów. 40-tkę zwykle wypycham po brzegi. Wolę nosić pojemniejszy plecak, który można skompresować jeśli nie ma potrzeby korzystania z pełnej pojemności.
  4. Gieferg

    Plecak

    22 litry to nawet na co dzień po mieście byłoby dla mnie niezdatne do użytku 😆 Chodzę w zasadzie tylko na jednodniówki 40/45-tka jest dla mnie optymalna, choć ta 30-tka, z którą ostatnio byłem też dała radę (pomijając ten problem z wodą).
  5. Gieferg

    Plecak

    Heh, rozwiązanie z tym molle to jest jakiś pomysł, szczególnie że nawet mam jeden plecak z tym systemem, którego tylko dlatego nie zabieram na dłuższe wyjścia w Tatry że butelki nigdzie indziej niż do środka tam nie wsadzę. Do rozważenia..
  6. Jako, że przeszedłem ostatnio może z połowę szlaku (chyba, w sumie trudno powiedzieć, widziałem już ten kominek z klamrami ale zawróciłem przed nim), ciekaw jestem które miejsce na nim uważacie za najtrudniejsze?
  7. Było spore pole do przemyśleń po tej wyprawie, w sumie pierwszy raz (nie liczę odwrotów pogodowych) się od czegoś odbiłem 😆 (choć analiza przyczyn tego stanu rzeczy to mocno skomplikowana sprawa, żona się tych rozważań nasłuchała tyle, że pewnie ma już dość ;)). Zobaczymy jak wypadnie rewanż za rok. Na pewno przydałoby się do tego podejść inaczej niż na zasadzie "gonię za gościem z dużo lepszą kondycją, będąc po nieprzespanej nocy i z rozstrojem żołądka". Przynajmniej już wiem, że schodzenie od łańcuchów nie sprawia mi problemów (a to mi trochę psychicznie ciążyło).
  8. Moja córa (lat 9) miała, ale to były jej drugie łańcuchy i nogi jej się plątały :). Ostatnio się tam ponoć długo stoi w kolejkach do łańcuchów, ale może tylko w weekendy.
  9. Gieferg

    Orla Perć

    Jak się zapłaci najwyższą, to już nie ma okazji żeby żałować.
  10. Ulala, byłem na Świnicy 1 lipca i było suchutko.
  11. Też zwykle chodzimy razem. Bez niej byłem w Tatrach dopiero drugi raz. Sam się o nią martwiłem bardziej niż o siebie na Kościelcu czy Granatach, z tym że do szlaku na przełęcz jest z jakiegoś powodu zrażona bardziej niż do innych trudnych tras. Z drugiej strony jak jej wczoraj pokazałem film z tego wyjścia (pewnie i tutaj wrzucę jakiś skrót), to widać było, że miałaby ochotę tam iść (a wolałbym, żeby nie szła - więc mamy remis). Od przedwczoraj analizowałem całą sytuację i można by tu podać całą litanię czynników, które miały na to wpływ. Przykładowo - zazwyczaj robię za lidera ekipy, tego który wszystko planuje, tego, który prowadzi, tego, który musi czasem zaczekać na resztę bo nie nadążają. Ale tutaj, podobnie jak na Rysach, byłem tym co goni ze zwieszonym jęzorem za kimś, kto na takich trasach nawet się specjalnie nie spoci i musi ciągle czekać na mnie. A jak już zdążyłem się przekonać, nie ma to na mnie korzystnego wpływu zarówno pod kątem fizycznym (bo mimo wszystko próbuję utrzymać tempo i bardziej się męczę) jak i psychicznym. W sumie cała sytuacja mnie dość zaskoczyła, nie spodziewałem się wcześniej, że się poddam w taki sposób - bo faktem pozostaje, że jeszcze zanim się zaczęły sensacje żołądkowe, na drobnej zagwozdce pojawiło się nagle wspomniane wyżej nastawienie "fuck this shit, I'm out". 😲 Najbardziej wkurzający pozostaje fakt, że pewnie co najmniej rok poczekam, żeby spróbować jeszcze raz. Poprzedni wycof mogłem nadrobić już po trzech tygodniach...
  12. Problem w tym, że w momencie gdy się decyduje, zwykle się jednak nie wie tego, jakie będą efekty decyzji. Potem możemy się dowiedzieć i żałować. Po pierwsze - brzuch mnie bolał w sposób, który może zwiastować różne nieszczęścia - potem przestał, ale skoro odzywał się rano, odzywał się po kilku godzinach, to mógł się odezwać znowu i nie było sposobu, żeby to przewidzieć. Teraz w ogóle mam wrażenie, że to było z nerwów, które mnie już od poprzedniego dnia męczyły. Żona się w sposób widoczny martwiła tym, że się tam wybieram (choć nie próbowała zniechęcać), to też nie pomagało. Po drugie - zamiast myśleć o tym, jak wchodzić (i np zauważyć, że ładuję się w miejsce, przez które w ogóle nie należało iść, a które było tą kroplą przepełniającą czarę), za dużo myślałem o tym, że kiepsko mi się widzi schodzenie odcinkiem, który właśnie przebyłem, albo jeszcze dokładanie do niego. Tymczasem z góry schodziło parę osób i ci co dopiero wchodzili pytali ich jak tam dalej jest - w odpowiedzi słyszeli że "gorzej", zrezygnował jeden gość z którym się mijałem kilka razy, para która gdzieś niżej zostawiła nastoletnią córkę (i plecaki) poszła jeszcze kawałek, ale za chwilę wrócili. Oczami wyobraźni już widziałem jak mnie zbierają helikopterem i wpisują do kroniki TOPR jako gościa, który doznał blokady 😄 (choć nigdy wcześniej nie miałem żadnych tego typu problemów w górach) tymczasem zejście oczywiście okazało się zupełnie bezproblemowe. Więc teraz wiem, że można było iść dalej, ale mam też świadomość tego, że w tamtym momencie wyglądało to na decyzję ryzykowną, a w górach z reguły staram się jednak postępować rozsądnie (co i tak nie zawsze się udaje - na Szpiglasowy Wierch z przełęczy poszedłem choć zaczynało padać - za chwilę przestało 🙂). Dlatego, choć oczywiście żałuję, że się nie udało, chyba nie mogłem w tym momencie zdecydować inaczej. Trzeba więc to potraktować jako lekcję, wyciągnąć wnioski i kolejnym razem podejść na spokojnie.
  13. Gieferg

    Plecak

    Z czym na plecach chodzicie w góry? Z początku chodziłem z tym samym plecakiem z jakim chodzę na co dzień po mieście. Po kilku wycieczkach stwierdziłem, że przydałoby się coś większego, ale że akurat nie miałem ochoty wydawać za wiele kasy, sięgnąłem po pierwszy lepszy plecak z allegro, o, taki: https://allegro.pl/oferta/plecak-turystyczny-gorski-45-10-55-litrow-kolory-9409686481 I przez ostatnie trzy sezony chodziłem z nim. Ostatnio doszedłem jednak do wniosku, że przydałoby się coś wygodniejszego, lżejszego i.. nieprzylegającego do pleców. Na ostatni wypad wziąłem na próbę plecak żony: https://www.decathlon.pl/plecak-mh500-30-l-id_8504476.html który jest ogólnie bardzo fajny, ale ma jeden mankament. Przyzwyczaiłem się przy poprzednich plecakach do tego, że mogę sobie bez problemu wyciągnąć litrową butelkę z bocznej kieszeni bez zdejmowania plecaka i również bez zdejmowania ją na miejsce odłożyć. Tutaj nie ma takiej opcji. Ciekaw jestem czy znajdzie się coś, co by dawało taką możliwość, jednocześnie oferując plusy tego plecaka z Decathlonu. EDIT Kto by pomyślał, że nikt tu plecaków nie używa 😉
  14. Gieferg

    Kask

    Wcześniej chodziłem bez kasku, ale ostatnio na wakacjach miałem do czynienia ze spadającymi kamieniami i kupiłem kask przed wyjściem na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. Ciemnoszary Salewa Pura za 179 zeta. Zdążyłem go porysować zanim go w ogóle założyłem 😆 Nosiło się go dobrze, ale brakowało mi kapelusza.
  15. Patrząc na to teraz, gdy już wiem jak się rozwinęła sytuacja podejrzewam, że gdybym się nie cofnął, to bym wszedł, ale w momencie podejmowania decyzji samopoczucie miałem takie, że ryzykowanie dalszego podejścia wydawało się bardzo kiepskim pomysłem. Chyba z pół godziny tam przesiedziałem, zastanawiając się co robić. Problem w tym, że ja z tych co to ich nigdy nie ciągnęło, żeby prawko zrobić. Dopiero jak zacząłem chodzić po Tatrach zacząłem to rozważać, ale nadal kompletnie się nie widzę w roli kierowcy. Poza tym i tak samemu po górach nie lubię chodzić, więc trzeba znaleźć kogoś do towarzystwa, a na tego typu szlaki jak ten, jest póki co tylko jeden chętny. I teraz weź tu zgraj wolne skoro on pracuje w tygodniu, a ja czasem w weekendy, czasem w tygodniu. We wrześniu został jeden taki termin, ale rozmijają się nam górskie plany, tak więc dla mnie tegoroczny sezon tatrzański już się skończył. Trzy jednodniówki i 10 dni urlopu w Zakopcu - nie narzekam, szczególnie, że w związku z pandemią byłem przygotowany nawet na to, że Tatr w tym roku nie zobaczę 🙂
×
×
  • Create New...