Jump to content
a chodźże na pole

Wyposażenie na letnie szlaki.

Recommended Posts

Co zabieracie ze sobą na szlak?

Jakie jest wasze wyposażenie plecaka, co macie na sobie? Ufacie prognozom pogody, czy macie cały zestaw ze sobą.

nie chodzi mi tu o chwalenie się markami, ale o ogólny zarys wyposażenia górskiego na lato.

U nas w plecaku zawsze jest peleryna p/deszczowa taka która zakryje również plecak, ciepła bluza jakby przyszła zimna chmura, rękawiczki, czapka, cienka kurtka która ochroni od wiatru, podstawowe leki, plastry bandaże, papierowa mapa, telefon, powerbank.  No i jedzenie. 

 

A na sobie mam moje ulubione spodnie z odpinanymi nogawkami, podkoszulek, rano koszulkę termiczną. Skarpety trekkingowe, no i wygodne buty górskie. Przydałoby się mieć jeszcze folie nrc, ale zawsze zapominam kupić, pewnie dla tego, że nie była nam jeszcze potrzebna.

A co wy bierzecie ze sobą?  

 

  • Like ! 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie jeszcze można znaleźć:

- czołówka

- scyzoryk

- buff 

- krem p/słoneczny 

- okulary p/słoneczne

To tyle jeśli chodzi o jednodniowe wędrówki

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli na jednodniową to ufam prognozie, ale kurtka gore zawsze w plecaku. 

W przypadku dłuższych wyjazdów zabieram spodnie przeciwdeszczowe. Od czasu gdy mi bokserki przemokły schodząc z Wołowca i musiałem się grzać w schronisku pod kołderką jestem bogatszy o ten element ekwipunku.

Na późne lato/wczesna jesień zabieram cienki softshell. I puchówke.

Noszę też bukłak, bo jakoś tak wygodniej mi pić. I filtr do wody (a przez 3 lata widziałem może ze dwie osoby, które filtrowały wodę).

Ogólnie noszę za dużo 😄

Edited by Mikołaj

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja ufam raczej pogodzie, ale zawsze przygotowany jestem na najgorsze. Do wyposażenia poprzedników, które mam niemal takie same, polecam folie NRC. Nie tylko dobra rzecz zimą, można też przed słońcem się schować i nawet zmarznąć wtedy.  I papierowa mapa zawsze musi być. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oprócz powyższych to zawsze multitool, karta przeżycia i niezawodny 'silvertape' do wszystkiego i do niczego.
Nawet latem wrzucam puchówkę lub grubszy polar, czapkę, rękawiczki, skarpetki i reklamówki.

Po co reklamówki? Na awaryjne sytuacje w przypadku całkiem przemoczonych butów - zestaw nowe skarpetki + reklamówki na nogi na jakiś czas dadzą radę 😉

Nosze też szpitalne zaświadczenie o grupie krwi, informacje o szkłach kontaktowych i spisane numery ICE.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodam jeszcze scyzoryk i termos! Nawet w lato może być przeraźliwie zimno, na początku sierpnia, wraz z 4 znajomymi, wydaliśmy 130zl na 8 herbat w Zbojnickiej Chacie... To jest koszt super termosu:) a gdy jest gorąco, zawsze można zrobić do niego lemoniadę z 2 kostkami lodu

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, ImWyżejTymLepiej napisał:

Po co reklamówki? Na awaryjne sytuacje w przypadku całkiem przemoczonych butów - zestaw nowe skarpetki + reklamówki na nogi na jakiś czas dadzą radę

Będąc w Norwegii trafiłem na 3 dni ulewy, po pierwszym dniu buty przemokły mi kompletnie, a zamiast reklamówek owinąłem skarpety folią NRC (oczywiście kawałkami, a nie całą) - coś niesamowitego! Dawało to radę przy 0 stopni, jak i przy 10-15, fajna izolacja termiczna (nie gotowałem się, a o marznięciu w ogóle zapomnij),  a skarpety nie przemokły. Zawsze w plecaku mam zapakowaną, nową folię NRC, a w kieszonce w pasie biodrowym mam jedną już odpakowaną właśnie na takie sytuacje do pocięcia na mniejsze kawałki. Myślę, że jako rękawiczki też by się taka opcja sprawdziła (pewnie dużo zabawy z owinięciem palców), ale jeszcze nie miałem potrzeby wypróbowania 🙂 

  • Like ! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na jednodniową zawsze zabieram kurtkę, czasem też ciepłą bluzę typu polar, płaszcz przeciwdeszczowy, bandaże, plastry, leki przeciwbólowe, scyzoryk, latarka, czasem krem z filtrem, mapa, telefon, oczywiście jedzenie i picie, jakieś woreczki ( żeby nie zaśmiecać naszych pięknych gór 😛 ) i chusteczki odkażające/ mini płyn do dezynfekcji rąk 🙂 Termos w zimie. Tylko tyle? Wydaje się mało, a plecak zawsze zbyt ciężki...  albo to ja za mała jestem 😄

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Prognozy sprawdzam ale kurtkę przeciwdeszczową mam zawsze w plecaku, podobnie jak czołówkę. Zabieram też krem z filtrem i okulary przeciwsłoneczne. Niezbędny jest również woreczek na śmieci typu chusteczki higieniczne czy opakowania po jedzeniu. Ponieważ dużo chodzę po słowackiej stronie Tatr mam zawsze w telefonie zdjęcie ubezpieczenia A w plecaku wydruk polisy ubezpieczeniowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z grubsza temat wyczerpaliście -  latarka (+zapasowe akumulatory!), scyzoryk/multitool, apteczka, powerbank, napoje, jedzenie, dodatkowa odzież, peleryna przeciwdeszczowa itd... w górach to wszystko ciąży podwójnie, ale bywa potrzebne potrójnie 🙂

Ale czy ja dobrze widzę, że nikt nie wspomniał o mapie? 😉 A do tego dodałbym jeszcze kompas no i gwizdek - możliwie pod ręką. Ogólnie wg mnie dobrym pomysłem jest zrobienie wg własnych potrzeb takiej "puszki przetrwania", gdzie będzie zapalniczka/zapałki z rozpałką, świeczki, igły z nićmi, sznurek, drut, agrafki, trytki, powertape itp., które przydadzą się w mniej lub bardziej awaryjnych sytuacjach - od uszkodzenia odzieży po utknięcie na szlaku (w Bieszczadach niejeden raz rozpalenie ogniska decydowało o przeżyciu).

No i newralgiczne elementy wyposażenia, takie jak telefon czy latarka, warto mieć jednak bezpośrednio przy sobie (w kieszeniach odzieży), a nie plecaku, bo w razie jego np. upadku jesteśmy w czarnej d... nawet w tym roku TOPR właśnie miał taką akcję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja z dziwnych rzeczy noszę 50-80 litrowe worki na śmieci sztuk dwie - gdyby na drodze stanął nam strumyk, możemy sobie skonstruować 'wodery' i przebrnąć suchą stopą przez wodę. (Zakładając, że nie stracimy trakcji).

Zimą do kompletu dorzucam jakąś niewielką flaszkę, na wypadek konieczności dłuższego postoju na chłodzie - parę razy uratowała kończyny przed odpadnięciem 🥶

Edited by Q'bot
  • Like ! 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie jestem radykalnym zwolennikiem np. zakazu spożywania alkoholu na szlakach - wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem i głową, sam czasem latem zabieram małą puszkę piwa do plecaka. Ale zima rządzi się swoimi prawami i rozgrzewanie się wtedy alkoholem jest czymś, czego należy raczej kategorycznie odradzać. Szczególnie w takich okolicznościach, jak podałeś (dłuższy postój na chłodzie) da to chwilową iluzję ciepła, ale tak naprawdę zwiększa jego utratę i ryzyko hipotermii.

https://www.ppoz.pl/index.php/ratownictwo-i-ochrona-ludnosci/627-hipotermia

  • Like ! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

A ja jestem zwolenniczką zakazu spożywania alkoholu na szlakach. Piwo w schronisku po zejściu oczywiście jak najbardziej !!! Ale w trakcie wędrówki a szczególnie wysoko według mnie zawsze stwarza zagrożenie. Nie jestem jakąś ortodoksyjną abstynentką ale góry i alkohol jakoś mi nie grają !

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 hours ago, Gromisław said:

Ale zima rządzi się swoimi prawami i rozgrzewanie się wtedy alkoholem jest czymś, czego należy raczej kategorycznie odradzać. Szczególnie w takich okolicznościach, jak podałeś (dłuższy postój na chłodzie) da to chwilową iluzję ciepła, ale tak naprawdę zwiększa jego utratę i ryzyko hipotermii.

 

Wręcz odwrotnie - ciepło nie jest iluzoryczne, gdyż w dłuższej perspektywie czasowej podwyższasz sobie ciśnienie. Zakładając, że masz odpowiednie zapasy żywności, organizm podwyższy temperaturę, a mając nieco tłuszczy w żołądku, to nimi się zajmie, przed przyswojeniem etanolu 😉 

Dlatego trzeba się nasączać 'z głową', co kilkanaście minut małe dawki - przetestowane w boju zarówno przeze mnie jak i przez większość pierwszych zdobyców alpejskich szczytów 🤗

3 hours ago, Agnieszka GP said:

A ja jestem zwolenniczką zakazu spożywania alkoholu na szlakach. Piwo w schronisku po zejściu oczywiście jak najbardziej !!! Ale w trakcie wędrówki a szczególnie wysoko według mnie zawsze stwarza zagrożenie. Nie jestem jakąś ortodoksyjną abstynentką ale góry i alkohol jakoś mi nie grają !

Czy ten jęzor może kłamać? 😜

swiss-snow.jpg

  • Wrr 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten obrazek ma na dzisiaj tyle wspólnego z rzeczywistością, co jeżyk z jabłuszkiem na grzbiecie 😉 Proponuję nie kolportować takich archaizmów, wręcz mitów, bo jeszcze ktoś w to uwierzy i narobi sobie kłopotów.

Wszelkie źródła medyczne, ratownicze itd, oparte na aktualnej wiedzy, stanowczo odradzają rozgrzewanie się na mrozie piciem alkoholu.

Tutaj przystępne objaśnienie: http://www.uratuj-zycie.org.pl/blog/85-alkohol-na-wyziebienie-niezbyt-dobry-pomysl

  • Like ! 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Piesek śliczny ale ja jednak pozostanę przy swoim zdaniu że alkohol to kiepski towarzysz na górskich szlakach ! Nie jesteśmy w stanie przewidzieć reakcji zmęczonego organizmu (szczególnie w upale lub na mrozie) na alkohol ! Nie oceniam ani nie moralizuję ale wypijmy w schronisku lub kwaterze świętując udaną wyprawę a na szlakach zachowajmy trzeźwość umysłu! 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, Gromisław said:

Ten obrazek ma na dzisiaj tyle wspólnego z rzeczywistością, co jeżyk z jabłuszkiem na grzbiecie 😉 Proponuję nie kolportować takich archaizmów, wręcz mitów, bo jeszcze ktoś w to uwierzy i narobi sobie kłopotów.

Wszelkie źródła medyczne, ratownicze itd, oparte na aktualnej wiedzy, stanowczo odradzają rozgrzewanie się na mrozie piciem alkoholu.

Tutaj przystępne objaśnienie: http://www.uratuj-zycie.org.pl/blog/85-alkohol-na-wyziebienie-niezbyt-dobry-pomysl

Autor tego artykułu zbyt kompetentny to nie był - alkohol tuż po spożyciu ciśnienie obniży, dopiero po paru godzinach zacznie się ono podwyższać, przymuszając nasze cielsko do szybszej przemiany materii. 

Zapoznaj się choćby z takim tekstem - https://www.alcohol.org/effects/warm-flushed-skin/

http://www.nutrientsreview.com/alcohol/body-temperature-hypothermia-hyperthermia.html

Działanie skuteczne, gdyż jeszcze nie zdarzyło mi się odczuwać chłodu w trzewiach, za to kończyny mam na mrozie zdrętwiałe i bez czucia prawie zawsze (a nawet bez krwi, gdzyż dłoń nacięta czekanem nie krwawiła, dopóki nie znalazłem się w ogrzewanym pomieszczeniu).

Wszystkie znane mi testy wpływu procentów u osób narażonych na niskie temperatury przypominały Pana Menela, który wybiega ze sklepu z tanim winem po czym obala go jednym hausem i rzuca się do pobliskiego rowu na spoczynek - jeśli chcelibyśmy to powtórzyć w górach, to i owszem, jest to kiepski pomysł. Dlatego w poprzednim swoim poście napisałem, że najskuteczniejszą opcją jest od czasu do czasu napić się 'z głową' 🤯, czyli np. co kwadrans małe dawki.

A jak ktoś nie musi i jest odporny na chłód jak płyn do spryskiwaczy, to ma szczęście 😉

Edited by Q'bot

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe z tym alkoholem...

Ja prawie nic nie noszę, więc flaszki i puszki to dla mnie niepotrzebny ciężar. Ale kto pije, niech pije, jeszcze nigdy nie widziałem nikogo, komu w warunkach wiosennych czy jesiennych zaszkodził, tzn. wszyscy, którzy pili, pili z głową i nawet częstowali, jak mieli z czego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja na letnie wyprawy oprócz wszystkich niezbędnych rzeczy, które wymienicie zabieram elektrolity. Świetnie uzupełniają braki, które tracę z potem. 

  • Like ! 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...