Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/28/2020 in all areas

  1. 7 points
    Dwa tygodnie temu, korzystając z urlopu w Tatrach spotkaliśmy się z Natalią "Vatrą" oraz z moją koleżanką Anią i umówiliśmy się na wspólną trzyosobową wycieczkę 🙂 Celem był Zawrat, gdzie jeszcze wcześniej nie byłem, więc liczyliśmy na udaną wyprawę. Poranny dojazd do Palenicy bez większych problemów, szybko omijamy bramki i po około 40 minutach marszu meldujemy się przy Wodogrzmotach Mickiewicza. Pogoda dopisywała, było ciepło i słonecznie, więc w stosunkowo szybkim czasie zameldowaliśmy się w schronisku w "Piątce". Po drodze, wraz z innymi osobami, jesteśmy świadkami "interwencji" śmigłowca TOPR pod Przełęczą Krzyżne. Dopiero potem miało się okazać, że to, co wzięliśmy za ratowanie jakiegoś turysty okazało się ... ćwiczeniami TOPRowców 🙂 I całe szczęście, lepiej tak, niż na odwrót. Ania, która wcześniej nie była na czarnym szlaku od strony Doliny Roztoki była oczarowana widokami na Dolinę oraz na Orlą Perć. W sumie - nie ma czemu się dziwić. Ze schroniska udajemy się wkrótce w stronę dalszej części Doliny Pięciu Stawów, standardowo przechodzimy przez mostek i niebieskim szlakiem wędrujemy u podnóży Orlej Perci. Doskonale widoczny jest Kozi Wierch, z drugiej strony roztacza się przed nami panorama masywu Miedziane, Szpiglasowej Przełęczy oraz samego Szpiglasa. Wykorzystujemy okazję, żeby porobić trochę zdjęć. W pewnym momencie zaczyna nam towarzyszyć charakterystyczne ćwierkanie jakiegoś ptaszka, które - w miarę jak zaczynamy podchodzić pod górę, w stronę Zadniego Stawu - słychać przez około pół godziny. Dopiero po czasie włączając "jutuby" zorientowałem się, że prawdopodobnie słyszeliśmy nie ptaka, a po prostu świstaka 🤣 który wydaje odgłosy podobne do czegoś, co można wziąć omyłkowo za ptasie ćwierkanie. No cóż ... człowiek uczy się całe życie 😉 Idziemy dalej i powoli dochodzimy w okolice Zadniego Stawu. Pogoda zaczyna się zmieniać, powoli się chmurzy, ale na szczęście nie urodził się z tego żaden deszcz ani burza. W okolicy Zadniego Stawu spotykamy kozicę, więc nadarza się kolejna okazja do zrobienia kilku zdjęć sympatycznemu stworzeniu (które niespecjalnie bało się ludzi). Po kolejnych około 40 minutach mozolnej wędrówki meldujemy się w końcu na Zawracie, co jednocześnie oznacza mój debiut na Orlej Perci 🙂 Na Przełęczy razem z naszą trójką jest około 20 osób. Natalia i Ania fotografują Zadni Staw i Orlą Perć i Tatry Słowackie, a ja wykorzystuję okazję, żeby zrobić kilkanaście kroków w dół i poobserwować panoramę Zawratowego Żlebu, Zmarzły Staw i Czarną Dolinę Gąsienicową. Widoki niesamowite, ale chyba jednak obawiałbym się iść tamtym szlakiem (obojętnie, w górę czy w dół) 🙂 Potem uzupełniamy brakujące kalorie i próbujemy ustalić (z pomocą książeczki z panoramami) jakie szczyty widać z Zawratu. Na Przełęczy spędzamy pewnie trochę ponad pół godziny. Schodzimy tym samym niebieskim szlakiem w stronę Doliny Pięciu Stawów. Tym razem już w dół, tak więc bez zadyszki 😉 Niedaleko Zawratu spotykamy sympatyczne dziewczyny z Łotwy pytające o drogę do Zakopanego. Też schodzą z Zawratu, ale na nasze pytanie, czy chcą wracać tą samą drogą którą weszły zdecydowanie i chórem odpowiadają "no way!!", więc szybko się orientujemy, że weszły od strony Czarnego Stawu Gąsienicowego 😆 Odtąd towarzyszą nam w stronę schroniska w Piątce, bo ze zrozumieniem przyjmują info, że czeka je wprawdzie droga dłuższa, ale zdecydowanie bezpieczniejsza. Znacznie poniżej Zadniego Stawu spotykamy też rodziców z niespełna dziesięcioletnią córką i ... robimy kolejny dobry uczynek, uświadamiając im, że przed godziną 16.00 jest już za późno na wejście z tego miejsca na Zawrat. Na szczęście rodzice zrozumieli powagę sytuacji i zawrócili - chociaż głowa rodziny była do tej pory przekonana, że spokojnie przed zmrokiem zejdą z małym dzieckiem Zawratowym Żlebem (ubrani w buty na "przysłowiowy wuef", ojciec z torbą sportową przewieszoną przez ramię) 😉 W schronisku w Piątce szybki posiłek i gorąca czekolada, a potem znowu w stronę zejścia czarnym szlakiem do Doliny Roztoki. Ludzi już znacznie mniej, powoli zaczynamy odczuwać trudy wycieczki, ale nikomu z naszej trójki uśmiechy nie schodzą z twarzy. Przy skrzyżowaniu szlaków w Dolinie Roztoki widzimy jeszcze ukrytego w krzakach lisa. Po przejściu Doliny Roztoki znowu meldujemy się przy Wodogrzmotach, a po kolejnych 40 minutach marszu wsiadamy w busa do Zakopanego 🙂 kończąc ten udany wycieczkowy dzień. Z Anią znam się już od ponad roku ("połączył" nas wspólny niebieski szlak na Małołączniak), ale bardzo miło było nam obojgu poznać Natalię, czyli forumową Vatrę. Takie spotkania są najlepszym dowodem na to, że jak się naprawdę chce, to wystarczy wykonać kilka telefonów i wspólna tatrzańska wycieczka urzeczywistnia się w bardzo krótkim czasie - tym bardziej, że Natalia ma Tatry na wyciągnięcie ręki przez cały rok. Natalia okazała się też największym "paparazzi" spośród całej naszej trójki, bo z całą pewnością zrobiła najwięcej zdjęć. Niektóre z nich widzicie poniżej, tak więc miłego oglądania! 🙂
  2. 4 points
    Ubezpieczenie Na Słowację kupowałem w axa assistance albo signal iduna przez internet. Aaa zapomniałbym... Iść trzeba na Małą Wysoką! Trudności nie ma, kilka łatwych łańcuchów i klamer przy podejściu na polski grzebień, na szczyt 1 łańcuch, trasa łatwa. Widoki przy dobrej pogodzie... Wejdziesz to zobaczysz 😉 Start Tatrzańska Polianka/Smokowiec albo nawet Wyżne Hagi
  3. 4 points
    Hej, ja polecam Dolinę Staroleśna i szlak do Zbójnickiej Chaty. Niby tylko dolina a bardzo piękna i nawet łańcuchy są po drodze. No i jeszcze może Przełęcz pod Osterwą- bardzo ładne widoki i szlak dość krótki. Rysy od tamtej strony, jak jeszcze nie byłaś to też są na poziomie Szpiglasowego.
  4. 4 points
    A ja kiedyś widziałam tam pana który zamówił dwa ale żona nie chciała i zjadł swojego i jej 😂
  5. 3 points
    Nie minęły 2 tygodnie od ostatniego wyjazdu a już pojawiła się okazja do następnego 🙂 3 dni wolnego, optymistyczne prognozy pogody, znajomi z zaklepanym noclegiem, nic tylko spakować plecak i ruszać, co tez, bez dłuższego namysłu, uczyniłem 😉 Pobudka we środę nad ranem i jazda - plan na ten dzień zakładał pętelkę po Tatrach Zachodnich, zameldowałem się więc na parkingu na Siwej Polanie, ubrałem buty do biegania i ruszyłem... muszę przyznać, że to fajna sprawa pokonać Chochołowską dużo szybciej niż to przewiduje szlakowskaz, bowiem około 40 minut od wyruszenia z parkingu byłem już na Polanie 🙂 zaczęło się przejaśniać, odbyłem więc krótką wizytę w schronisku i kierunek Grześ, Rakoń a na koniec Wołowiec. Tę część zrobiłem biegowo, wyszło chyba całkiem nieźle jak na początkującego, całość z Siwej Polany i kilkoma przerwami zajęła mi ok 3 godziny 😉 po nieco dłuższej przerwie skierowałem się w stronę Jarząbczego Wierchu, tutaj już normalnym tempem, szedłem bowiem po raz pierwszy tą trasą, wolałem skupić się więc na widokach, miałem też sporo czasu. Droga na Jarząbczy baaardzo mi się podobała, widoki przepiękne, samo podejście dość mozolne, góra od strony Wołowca prezentuje się znakomicie, choć sprawia wrażenie trudnej do pokonania. Przyznam, że się zasapałem, ale miałem już za sobą ponad 15 km i krótką noc, więc wybaczam sobie 😛 Panorama ze szczytu warta jest jednak każdego wysiłku. Na Jarząbczym spędziłem nieco czasu, zanim ruszyłem w dalszą drogę, obejmującą jeszcze dwa szczyty - najpierw Kończysty a potem Starorobociański Wierch. Na tym drugim niestety warunki się pogorszyły, najwyższy polski szczyt Tatr Zachodnich przykryła spora ilość chmur, więc widoków szalonych nie było. To nic, na pewno jeszcze tam wrócę, jak nadarzy się okazja 🙂 jeszcze tylko droga na Siwy Zwornik a stamtąd prosto do Chochołowskiej, znienawidzonym od pierwszego przejścia szlakiem. Tym razem było nieco lepiej, bo nie było tyle błota, jednak i tak raczej nie polubię tej drogi, ze względu na początkowy, kamienisty odcinek. Na Siwą Polanę dotarłem po ok 9h od startu, zmęczony, ale bardzo zadowolony z pokonania ponad 30 km trasy i ponad 2 tys m przewyższeń 😉
  6. 3 points
    @Karol Kliński @vatra świetne zdjęcia 👍😍 Zawrat jest zawsze dobrym pomysłem na wycieczkę w pogodny dzień a widoki ze szlaku pierwsza klasa👌
  7. 3 points
    Jeśli chodzi o ubezpieczenie to wykupuję zawsze w słowackiej firmie, która współpracuje z HZS. W razie czego (odpukać w niemalowane) jest o wiele mniej problemów i formalności. Poza tym wychodzi po prostu taniej. Podstawowy wariant zapewniający pokrycie kosztów akcji ratowniczej takze z użyciem helikoptera to tylko 0.95 EUR na dzień. Formularz jest po słowacku ale wypełnia się to intuicyjnie, trzeba tylko wybrać Republikę Słowacką jako miejsce do którego się udajemy i podać swoje podstawowe dane oraz adres mailowy na który przychodzi potwierdzenie. Płacisz błyskawicznie kartą, robisz zdjęcie karticzki z numerem poistienia i gotowe. https://www.union.sk/poistenie-do-hor
  8. 3 points
    I ja tam jadam. Mają niezłego placka po zbójnicku - nigdy nie zdarzyło mi się zjeść go całego 🙂
  9. 3 points
    Dwa dni później, w piątek, wstałem nad ranem i znów wybrałem się w Tatry Zachodnie. Tym razem wystartowałem z Kuźnic. Przez myśl przeszło mi wejście na Giewont, jednak gdy dotarłem do Kondrackiej Przełęczy i zobaczyłem ile ludzi idzie w tamtym kierunku, odpusciłem. Zamiast tegp, skierowałem się w stronę Kopy Kondrackiej i reszty Czerwonych Wierchów. Po dotarciu na Ciemniak uznałem, że wolę wrócić do punktu wyjścia niż wracać przez Kościeliską i brać busa, wróciłem więc na Kopę Kondracką. Pogoda była na tyle dobra a ja czułem się na tyle dobrze, że wróciłem do Kuźnic, ale szlakiem przez Kasprowy i Dolinę Gąsienicową 😉 na krótko przed Murowańcem zaczęło padać, jednak udało się dotrzeć do schroniska, przeczekać najgorsze i bezpiecznie wrócić na dół przez Boczań. Kolejna pętelka i znów około 30 km i prawie 2 tys m pod górę, fajnie, że i tym razem pogoda dopisała, warunki były jak dla mnie idealne na takie dłuższe spacery 😉 Wycieczka potwierdziła, że Czerwone Wierchy i szlak na Kasprowy to jedna z moich ulubionych tras, polecam każdemu, kto jeszcze nie miał okazji, naprawdę warto 😉
  10. 2 points
    Ja ze swojej strony polecam Krywań - że szczytu chyba jedna z najlepszych tatrzańskich panoram 🙂 I widoki niemalże od samego dołu są świetne 😉 A co do ubezpieczeń - ja korzystałem z Signal Iduna, kosztowało to jakies 3zł/os/dzień
  11. 2 points
    A jeśli chodzi o łatwy szczyt z fajnymi widokami to Jagnięcy jest super 👍
  12. 2 points
    Tą samą drogą zejście na parking 🙂 Oczywiscie lepsza opcją jest przejście przez Rohatkę i zbójnicką, ale to już trochę ciężej. Dolina Białej wody też jest przepięknie, szczególnie otoczenie Litworowego patrząc z góry znad zmarzłego stawu. Tylko wtedy powrót na Łysa polanę, auto zostanie na Slowacji
  13. 2 points
    Cześć. Koniecznie odwiedź Koprowy, widoki świetne, szczyt łatwo dostępny i powrót tą samą drogą do Szczyrbskiego. Jedyny minus to na szlaku jest sporo osób. Krywań nie jest trudny, całkiem przyjemnie się wchodzi, powrót również do Szczyrbskiego. Z takich łatwiejszych, acz dluzszych dróg to z czystym sumieniem zielony staw kieżmarski, szeroka przełęcz i powrót Tatrzańskiej Łomnicy.
  14. 2 points
    @staroń super traska! Jednak najbardziej mi zaimponowała Twoja odporność psychiczna na 2x Chochołowską i 1x Dolinę Starorobocianską 😂 Po tym naprawdę idzie wyzionąć ducha 😛 Jakie następne planujesz biegowe trasy po Tatrach :)? A co do IQ... Według mnie Chochołowska znacząco je obniża 😂 Ilość brzydkich słów (nie tylko z moich ust), jaka pada na tej trasie z pewnością powyższą tezę potwierdza 😛
  15. 2 points
    Mam nadzieję, że wróciłaś na stałe 🙂
  16. 2 points
    Jeśli kogoś to interesuję to szczyt orientacyjnie według mnie banalny. Odejście w prawo od przełęczy ciągle mniej lub bardziej widoczną ścieżką, aż dochodzimy do rynny która na zejściu sprawia sporo problemu szczególnie tym mniej zaawansowanym piechurom. Dużo sypkiego i mało stabilnych chwytów. Po wejściu na grań idziemy około 20 metrów w prawo do słupka. Wczoraj zdobyty. Ps. Co do szlaku na MPPCH... nie rozumiem jak można porównać ten szlak do orlej. Banał nawet w deszczu. O ekspozycji też nic nie wiem
  17. 2 points
    Hej. Moim zdaniem powinno być 50/50 (połowa e-bilet, połowa kto pierwszy ten lepszy) . Tak samo z noclegami w schroniskach. Niestety w tych chorych czasach zebranie jak najszybciej największej ilości pieniędzy jest najważniejsze, czego nie popieram. Też jeżdżę zazwyczaj tylko wtedy, kiedy jest prognozowana dobra pogoda. Zdarzało się z dnia na dzień podejmować decyzję o przyjeździe w Tatry. Z drugiej strony co jakiś czas jeżdżą busy, zaparkować można w mieście i dojechać. Z trzeciej strony warto wybrać się w Słowackie Tatry. Kawałek dalej, a z parkingami dużo mniejszy problem
  18. 1 point
    @Zośka kultowe masz zdjęcie. W sam raz do ramki 😂😂😂 dla potomnych.
  19. 1 point
    Ale za to jak pogoda "padnie", to wyścig z czasem... 😱
  20. 1 point
    @Karol Klińskigratuluję relacji i debiutu 🙂. Zawrat to wyzwanie. Ja ciągle zbieram na wejście od Gąsienicowej, jak się w końcu zbiorę dam znać. Może się dacie namówić mimo "No way" koleżanek ze Wschodu? @vatra zajęcia pierwsza klasa ( jak zwykle) Brawo za skuteczną akcję "uświadamiającą" 🙂.
  21. 1 point
    @Thomson nie ma problemu z noclegami, ani z normalnym funkcjonowaniem. Wymóg jest, że zakładasz maseczkę w sklepie, restauracji itp.
  22. 1 point
    Ja mam podobnie jak rok temu w AXA, po uprzednim skorzystaniu z rankomatu - za 4 dni ubezpieczenia zapłaciłem 29 zł z hakiem, ale poza pokryciem ewentualnej akcji ratunkowej polisa obejmuje też takie sprawy jak ubezpieczenie bagażu (do 3000zł), zwrot z tytułu opóźnionej podróży z winy przewoźnika, pomoc stomatologiczną (do 1600zł) i w tym roku dodatkowo przed wrażym wirusem. Przypuszczam, że większość polis można stawiać na jednakowej półce, ale nie korzystałem dotąd z nich w praktyce i mam nadzieję nigdy nie skorzystać.🙂 @Lavinka, rozważ też zachodnie krańce Tatr Słowackich. Do tych wymagań o jakich pisałaś fajnie nada się też szlak z Zuberca na Siwy Wierch i pierwsza część głównej grani - Brestova-Pachoł-Salatyn szerokimi na ogół szlakami z okresowymi utrudnieniami. Ja idę ponowić próbę za 1,5 tygodnia z tym odcinkiem i dalszą częścią do Wołowca, bo w 2019 dzień za dniem padało i pójście tam byłoby proszeniem się o kłopoty. Podepnę się do tematu choć w innej kwestii - słyszeliście może coś jak aktualnie wygląda sprawa z wchodzeniem na Słowację/nocowaniem w związku z Covidem? Tu pisali, na szczęście już dość dawno, bo 10 lipca że mogą wrócić kontrole graniczne i w ogóle. 5 sierpnia mam zamiar być w Zubercu jadąc tam busem, noclegi w schronach na kolejne dni zaklepane bez żadnych rygorów i covidowych pytań ze strony schronisk. Ale jak z reżimem państwowym wobec turystów z Polski? Oto jest pytanie.
  23. 1 point
    Ja kupiłam w tym roku na próbę ubezpieczenie Szlaki bez granic. Działa we wszystkich górach w Polsce oraz w Tatrach Słowackich a także innych górach w pasie przygranicznym. Na 4 miesiące kosztuje 60-70 zł. A na początek polecam Chatę Teryho a jak się spodoba to można na Lodową Przełęcz 🙂
  24. 1 point
    Zgadzam się z @Mateusz Z. 50/50 to dobra opcja. Jak jestem na urlopie to fajnie sobie zarezerwować i wiedzieć że miejsce czeka ale dla tych którzy jadą spontanicznie powinny być dostępne zwykłe bilety. Wiadomo że tych miejsc na parkingach jest za mało i można by pomyśleć o jakiejś rozbudowie parkingów ale pewnie jakieś przepisy na to nie pozwalają. Natomiast bardzo mi się podoba to że egzekwują wreszcie zakaz parkowania na poboczach bo po południu krew mnie zalewała jak miałam wyjechać z Palenicy i dojechać do ronda. Auta po obydwóch stronach ulicy, busy jeżdżące w jedną i drugą stronę i przeciskanie się między autami. A co do Słowacji to tam faktycznie nigdy nie miałam problemu z parkowaniem.
  25. 1 point
    Myślę, że temat ten jest na tyle gorący, że zasługuje na oddzielne miejsce na tym forum do dyskusji. Jak już pewnie wiecie, chcąc zaparkować w rejonie Palenicy Białczańskiej należy wcześniej zakupić e-bilet. Czy jest to dobry pomysł? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Dlaczego? Ponieważ osoby takie jak ja, które planują wyjazd z dnia na dzień, a plany te zmieniają się nieraz w ostatniej chwili (głównie ze względu na pogodę), a także osoby, które wybierają się w góry spontanicznie, zmieniają trasę jeszcze w trakcie jazdy na Podhale, nie mają możliwości zaparkować na Palenicy. Nie wiem na ile wcześniej należy dokonywać zakupu biletu, ale np. w tej chwili już na jutro miejsc nie ma- a to przecież środek tygodnia. Problem nie dotyczy tylko wyjść w rejony Morskiego Oka, ale również Doliny Pięciu Stawów. Dla mnie strata wydaje się ogromna. Ponadto wydaje mi się, że wciąż jest wiele osób, które nie korzystają z płatności elektronicznych, zwłaszcza wśród starszych osób, a które też przecież chcą wyjść w góry. Nie każdy śledzi informacje wydawane przez TPN- wiele osób może być zaskoczonych zaistniałą sytuacją. Moim zdaniem część biletów powinna móc być kupiona na miejscu. A co Wy sądzicie na ten temat?
  26. 1 point
    Heja! Witajcie ponownie górskie łaziki! Dawno mnie tu nie było, dlatego postanowiłam się przywitać 🙂 Pozdrowionka! Mili ✌️🙂
  27. 1 point
    @Krisbin znam ten bar i potwierdzam że dużo i smacznie 👍
  28. 1 point
    Rzeczywiście porcyjka godna chłopa. Podobnie daję w Barze Mlecznych Regionalnym. Jadacie tam? Naprawdę polecam.
  29. 1 point
    No ja przeważnie jeżdżę tam traktorem więc moje IQ chyba maleje 😛
  30. 1 point
    Myślisz że jakbym częściej nią chodziła to moje IQ wzrośnie ?
  31. 1 point
    Bo to jest do przemyśleń droga😉
  32. 1 point
    @staroń fajne widoki👍🏻 ale najbardziej Ci zazdroszczę tak szybkiego przejścia Chochołowskiej😉
  33. 1 point
    Już byłam dwa razy ale jeszcze pójdę 🙂 Jak wchodziłam to spotkałam przemiłego starszego pana który zaoferował się że zrobi mi zdjęcie na tle Łomnicy. Powiedziałam że OK tylko stanę tyłem i będę patrzeć na Łomnicę. Wziął telefon i zrobił mi to zdjęcie tyłem...dosłownie 😂😁
  34. 1 point
    Mój Sławkowski miał być pocieszeniem po nieudanym wejściu na MSC. Pogoda zapowiadała się fajna, deszczu miało nie być więc pomyślałam że widoki ze szczytu poprawią mi trochę zepsuty humor😒 Rano super słoneczko i niewielki ruch na drodze do Starego Smokowca sprawiły że miałam nadzieję na udaną wycieczkę z pięknymi widokami. Po wejściu na Hrebienok nadal byłam pełna optymizmu bo słońce nadal świeciło i tylko niewielkie obłoki na chwilkę je przysłaniały. Pomyślałam że zrobię super fotki żeby tu wrzucić bo przecież wiadomo że panorama ze Sławka jest wspaniała. Przez las szło się szybko i nawet nie zauważyłam że słońce już nie świeci i dopiero po dojściu do Maksymilianki zobaczyłam że szczyt a właściwie już droga na niego chowa się w chmurach. Nie chciałam wracać bo miałam nadzieję że w trakcie wejścia chmury się odsuną i będzie pięknie na szczycie. Niestety..........Do samego końca podejścia było pochmurno a wierzchołek (chociaż siedziałam tam ze 40 minut) nie uszczęśliwił mnie żadnymi rozleglejszymi widokami.
  35. 1 point
    Takim posiłkiem pożegnała mnie najcudowniejsza ekipa z Roztoki. Tak, też ich kocham ❤️❤️❤️
  36. 1 point
    Poczytaj opis szlaku z bloga "Góry wg Hemli i Wojtusia", kopczyki są ale przydaje się orientacja w terenie, trudności 0+
  37. 1 point
    Nie wiem czy to dzięki rabatowi czy po prostu coraz więcej jest Tatromaniaków bo widziałam kilkanaście osób w koszulkach i bluzach "tatromaniackich" a w Smokowcu spotkałam na parkingu całą rodzinę ubraną w "nasze" bluzy 👍🙂
  38. 1 point
    😁 co niektórym z Was pogody a przede wszystkim widoków ze szczytu to zazdroszczę.... Własciwie powinnam tą wycieczkę opisać chyba w temacie "wycofy" ale naprawdę nie mogłam znaleźć 😂😘 A więc tak pogode sprawdziłam dzień wcześniej a nawet śledziłam od kilku dni i w piątek miały być burze na Sławku po 15.... więc ułozyłam to tak: wchodzimy niebieskim szlakiem z samego Smokowca aż na gorę i schodzimy niebieskim potem czerwony na Hrebieniok ( miałam zamiar jeszcze odwiedzić Bilikovą chate ) i kolejką na dół ( jak już będzie padać,może mogłam na odwrót to zrobić 🙄) Dzień zapowiadał się gorący i tak też było, ale jakies takie ciężkie chmury co to zasłaniały piękne widoki co chwila się pojawiały, albo celniej raz na jakis czas te widoki odsłaniały. Początkowo idziemy przez las.... no tutaj zaciekawie nie jest, idziemy tak przez około godzinę cały czas pod górę ( jak to w górach) 😂 Po wyjściu z lasu dochodzimy do punktu widokowego tzw. Maksymilianki skąd pięknie prezentuje się oczywiście Łomnica i wiele innych perełek ( mnie najbardziej oczarowała Pośrenia Grań 😍 aaach - marzenie). Pięknie widzimy stąd też Stary Smokowiec i inne słowackie miasteczka. Od tego miejsca już pod sam szczyt idziemy cały czas ostro w górę po różnej wielkości mniejszych bądź większych kamieniach. Widoki cały czas są z nami ... ( gdyby nie te chmury) 😂🙄 ale co jakiś czas coś się pokazało. Idzie się faktycznie mozolnie i długo w górę a Sławka jak nie ma tak nie ma.... jak już się pokazał właściwy wierzchołek ( bo widząc kilka wzniesień myślałam ze to już jest szczyt 😂) zrobiło się biało, zaczęło kropić i gdzieś w oddali słychać było grzmoty... Oczywiście idziemy twardo na szczyt bo do 15 jeszcze daleko ... deszczyk przestał padać więc spoko. Po jakims czasie rozpadało się niemiłosiernie, ale idziemy do przodu... rozpętała się burza ... pod samym szczytem ... moze 10/15 minut a moze mniej przemoczona do suchej nitki z mężem postanowilismy zawrócić... 😭 wtedy tam słysząc te grzmoty i widząc błyskawice a i grad ktory myslałam ze rozwali mi gołe nogi (miałam spodenki) myślałam tylko o tym żeby znaleźć się na dole i jeszcze nie pobłądzić ... schodziłam z kałużami w butach @Mnich Moderator 😂 Gdzies tak koło punktu widokowego przestało padać i zrobiło się ładnie a mnie dopadła jakas spora dawka dobrego humoru bo nie przestawałam się śmiać z różnych dowcipnych historii które to mąż snuł ... np stwierdził ze już nigdy nie zaufa kobiecie i jej prognozom pogodowym 😂 i takie tam rożne miał zabawne anegdoty ... Trochę szkoda że tego krzyża nie dotknęłam... moze wrócę w zimę 😊
  39. 1 point
    Aż tak źle to nie jest ? A jeśli jesteś miłośniczką Łomnicy i Pośredniej Grani to po każdym końcu kolejnego zakosu ukazują się te dwie ślicznotki w coraz piękniejszym otoczeniu. Nawet jeśli to co widzisz po drodze nie rzuci Cię na kolana to widok ze szczytu przy pięknej pogodzie pozwoli w ułamek sekundy zapomnieć o wylanym pocie. Na Sławkowski po prostu trzeba wejść, jeśli ktoś jest tatrolubem. Na wyciągnięcie ręki Gierlach, Lodowy, Jaworowe, Staroleśny......w dolinie piekne stawy - czego chcieć więcej ?
×
×
  • Create New...