Jump to content
Mnich Moderator

Stwórzmy razem tatrzańską powieść

Recommended Posts

Posted (edited)

Drodzy, zachęcam Was do udziału w kolejnej zabawie 🙂 Polega ona na grupowym stworzeniu tatrzańskiej powieści. Zasady są bardzo proste; każdy dopisuje jakieś zdanie bądź akapit, spójny z tym, co napisała osoba powyżej. Fajnie byłoby, gdyby udało nam się zachować ciągłość i sens tak, żeby kolejne zdanie było naturalną kontynuacją poprzedniego. Nie obowiązują żadne konwencje, każdy z Was może wykazać się własną inwencją i - w co głęboko wierzę - ukrytym talentem. No to zaczynamy, miłego pisania 😎

Widoczne z oddali szczyty są jeszcze całe w śniegu. Mimo wczesnej pory w schronisku nad Morskim Okiem słychać prowadzone szeptem rozmowy. Dobrze zbudowany, wysoki szatyn, w charakterystycznym, czerwonym polarze pospiesznie zwija swój śpiwór. W powietrzu unosi się zapach parzonej herbaty. Z trudem nakładam na obolałe łydki swoje wysłużone trapery. Nagle, niespodziewanie ktoś chwyta mnie za rękę....

...i dalej Wy 🙂

P.S. Nie cytujemy innych, tylko dopisujemy swoją część w komentarzach. 

Edited by Mnich
  • Like ! 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Siemka!!! Ty chyba jesteś Mnichu? Tak, dobrze poznaję? Gdzie dzisiaj prowadzisz te swoje obolałe łydki? Rysy?

  • Like ! 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Tak, teraz już nie miałem wątpliwości. To była ona...

- Cześć - odpowiedziałem, nie kryjąc zakłopotania. Tak naprawdę nie wiedziałem nawet, jak ma na imię.

Odruchowo spojrzałem za okno, po czym odpowiedziałem z uśmiechem. - Pójdźmy tam - wskazałem palcem.

Edited by Mnich
  • Like ! 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z zaciekawieniem i lekkim niepokojem powiodłam wzrokiem w kierunku wskazanym przez palec Mnicha. Nie, tylko nie to - pomyślalam, patrząc z niedowierzaniem na powoli wyłaniające się zza chmur, majestatycznie lśniące szczyty Mięguszowieckie.

  • Like ! 2
  • Wow 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właściwie dlaczego by nie spróbować w końcu od dawna o tym marzę.... Ale, tak z marszu ... zaraz.... teraz? 

  • Like ! 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

W jej oczach zobaczyłem autentyczny strach. Wiedziałem jednak co zrobić, by na chwilę zapomniała o lęku - Daj spokój, to naprawdę bułka z masłem - powiedziałem pewnym i przekonującym głosem. - Zobacz, co wziąłem na trasę - pokazałem jej zawartość swojego plecaka. Jej oczy znów zrobiły się roześmiane. - Wiesz, że mam słabość do czekolady. A Ty w dodatku kupiłeś moją ulubioną - nie kryła zadowolenia. - Kończ herbatę i idziemy. Zapowiada się długi i intensywny dzień...

  • Like ! 3
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dałam się przekonać, obym tego nie żałowała.... Tak naprawde umieram ze strachu, moje doswiadczenie górskie przy Mnichu jest zerowe. Może i lubię czekoladę, ale tak naprawdę to prawdziwą motywacją jest góra, która woła mnie już od dawna. Dobrze że zabrałam tym razem aparat... 

  • Like ! 3
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnich jeszcze raz sprawdził zawartość plecaka, wyszedł przed schronisko, jest... Już czeka. 

- Ruchy, Mnichu, bo wrócimy na północ! 

Co za dziewczyna! - pomyślał Mnich. 

Burzę rudych loków rozwiewal lekki wiatr, w zielonych oczach migaly zadziorne iskierki, i ten uśmiech, który go onieśmielał.. 

- Chodźmy. 

I ruszyli, obchodząc Morskie Oko skierowali się w stronę Czarnego Stawu. 

  • Like ! 1
  • Wow 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze się czuł w jej obecności. Nie przeszkadzało mu nawet, że lekko sepleni. Ruszyli szybkim, ale miarowym krokiem. - Dałbym Ci snickersa, ale boje się że znów zaczniesz gwiazdorzyć - zagaił z charakterystyczną dla siebie swadą.

  • Like ! 1
  • Haha 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak chcesz! 

Ja mam w plecaku pigwówkę, dałabym Ci łyka, ale boję się że będę musiała Cię nieść - zripostowała posyłając oczko w stronę towarzysza.

  • Like ! 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobało mi się to, że zawsze lubiła stawiać kropkę nad i. Dobrze wiedziała, że nie cierpię kolorowych alkoholi, a zwłaszcza pigwówki. - Ale się dziś wleczesz - powiedziałem. - Pamiętasz, jak spotkaliśmy się tu rok temu o podobnej porze?

Jej wyraz twarzy ją zdradził. Tak, dobrze pamiętała...

  • Like ! 3
  • Wow 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomyślałam sobie... (mam nadzieję, że mój uśmiech mnie nie zdradził) jak miałabym nie pamiętać stał tutaj cały zmarznięty, przemeczony ... Ale uroczy....

- Tak tak pamiętam, zaproponowałam  Ci gorącej herbaty, i z tego co pamiętam całą wypiłeś!

  • Like ! 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

- Tak, do tej pory pamiętam jej smak. Była gorzka i bez cytryny, ale było mi wszystko jedno, ważne że się rozgrzalem. 

Po godzinie dotarli do Czarnego Stawu. Stali nieopodal krzyza i bez słowa wpatrywali się w poranne Morskie Oko. Słońce było coraz wyżej, z góry widać było, że pod schroniskiem zbiera się coraz większa grupa turystów. 

- Chodźmy dalej w górę. Odpoczniemy przy Buli. 

- Chodźmy Mnichu. 

Minęli krzyż i zaczęli obchodzić lewą stronę Czarnego Stawu. 

- Spójrz! - krzyknęła rudowlosa. - Czarny motyl! 

Mnich spojrzał w górę, faktycznie owad z czarnymi skrzydłami krążył nad ich głowami. 

- Legenda głosi..... - mówiła dalej ruda z poważną miną - że ten kto w górach zobaczy czarnego motyla... 

Edited by Kacha
  • Like ! 3
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Taka duża, a w bajki wierzy - Mnich ściągnął na chwilę swoje przeciwsłoneczne okulary, by lepiej przyjrzeć się motylowi. - Z Czarnego Stawu wyleciał, to i skrzydła ma czarne - skwitował. 

  • Like ! 1
  • Haha 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tajemnica Czarnego Stawu pozostaje zagadką do dziś - zaczęła ruda.  Legenda głosi, iż kiedyś pewien poczciwy staruszek spotkał na swej drodze zająca. Zając ów, usłyszawszy na polanie, że przy stawie rozgrywa się walka dobra ze złem gnał  ile sił, by zobaczyć spektakl. Gdy tam, dotarł zobaczył postaci unoszące się nad wodą - czarną ( złą) i białą ( dobrą).  - I co było dalej ?  - dopytywał Mnich. Zając przerażony zwołał wszystkich kumpli, by na własne oczy ujrzeli, jak dobro wygrywa. W wyniku przegranej, ZłO wpadło do wody i od tamtej pory, każdy kto zanurzy się w wodzie zabarwi się na czarno...

  • Like ! 1
  • Haha 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jaskrawozłoty promyczek słońca wykradł się ostrożnie zza szarej chmury i nieśmiało musnął ciemną taflę wody. Gdzieś znad Cubryny powiał lekki wiatr. Dostojna głębia stawu, obudzona nagle delikatnym szarpnięciem wiatru i dotykiem światła, figlarne zmarszyła poważne dotąd oblicze. Stali w milczeniu obserwując jak niewidzialna ręka wiatru rozsiewa maleńkie, srebrnozłote iskierki po całej powierzchni Czarnego Stawu.

- Piękne... -szepnęła cichutko Ruda

- Idziemy? - rzucił nieśmiało Mnich, jakby bojąc się przerywać ten uroczy spektakl

  • Like ! 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ruda, jak się w końcu nie ruszymy i nie zaczniemy iść do góry , to naprawdę czarno to widzę - powiedział Mnich, rozkładając swoje kije trekkingowe. - No już, idziemy. W drodze możesz mi opowiedzieć o walce dobra ze złem. 

Ruda uśmichnęła się zalotnie, poprawiła swoją bujną czuprynę i rzekła: - Wiesz Mnichu, dużo myślałam o naszym ostatnim spotkaniu. I muszę Ci coś powiedzieć...

  • Like ! 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ruszyli powoli w górę. Słońce coraz odważniej ślizgało się po stromym i mocno jeszcze ośnieżonym zboczu. Wąska ścieżka, którą się poruszali skręcała lekko w prawo.

- Pamiętasz nasze ostatnie spotkanie... - Ruda kontynuowała podjętą na stawem rozmowę

- Ruda, widzisz to... - przerwał jej Mnich - tam chyba coś się dzieje... chodź szybciej, musimy to zobaczyć!

  • Like ! 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ruszyli czym prędzej w kierunku przysypanej śniegiem kosówki. W krzakach najwyraźniej coś się ruszyło. Kiedy podeszli bliżej, nie mieli wątpliwości. Ich oczom ukazał się świstak. Choć nie zawijał sreberek, ich uwagę przykuło coś innego. Jego głowę zdobiła piękna, lśniąca w słońcu korona. Ruda i Mnich stali jak wmurowani. - No co się tak gapicie, nigdy nie widzieliście króla świstaków - zaczął rozmowę. - Wychodzę ze swojej podziemnej komnaty raz na sto lat. I dzisiaj właśnie jest ten dzień. Zanim znów zniknę, mogę spełnić jedno Wasze życzenie...

  • Like ! 1
  • Haha 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

OK... powiedziała Ruda ale zanim powiemy życzenie musisz odpowiedzieć na kilka pytań. Po pierwsze jak masz na imię, po drugie ile masz lat, po trzecie czy masz zonę i dzieci, po...jak długo siedzisz w tej komnacie i gdzie ona się znajduje,po....po co wychodzisz i co wtedy robisz i czy jesteś królem z wolnej elekcji czy odziedziczyłeś koronę, no i dlaczego ta korona wygląda jak zrobiona ze zwiniętych sreberek ?...................

  • Like ! 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jego Wysokość Marmota Latirostris IV zmarszczył lekko brwi i  spojrzał uważnie na rudowłosą dziewczynę. Nagle jego ciemnoszara mordka z wyraźnie odróżniającą się jasną plamką na czole, lekko posmutniała. 

- No tak! Tak myślałem! - zamruczał i cichutko westchnął. W jego glosie z łatwością dało się wyczuć nieskrywaną nostalgię

- Kiedyś dawno, dawno temu, ludziom nie trzeba było niczego tłumaczyć. Byli wrażliwi, romantyczni, zakochani i znali na pamięć wszystkie bajki! Sami przychodzili nad Czarny Staw, licząc na to, że może kiedyś wreszcie mnie tutaj spotkają i będą mogli poprosić o spełnienie jednego życzenia. A teraz?! Wszystko jest inaczej. 

 

  • Like ! 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ruda spojrzała zdezorientowana i lekko zakłopotana w stronę Mnicha... 

- oj Wasza Wysokość Marmocie to wcale nie tak, nie smuć się i popraw tą jakże piękną koronę bo zaraz wpadnie do stawu... mój przyjaciel ma w plecaku coś pysznego, mam nadzieję, że zaraz poprawi się waszej Wysokości humor

- Mnichu dajże tą czekoladę -  Ruda rzuciła rozkazująco pokazując na plecak...

  • Like ! 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szarawa mordka Marmota lekko się ożywiła.

- Zaraz! A czy to jest może Studentska kokosowa? Bo innej nie jadam. Za to Studentska... hmm... moja ulubiona...!!!

Wyraźnie już zadowolony Marmot, nie zważając na niebezpiecznie przechylającą się sreberkową koronę, chwycił tabliczkę czekolady i pospiesznie zaczął ją rozpakowywać.

- Nie usłyszałem jeszcze Waszego życzenia, kochani?! Proszę! Dziś jest ten dzień kiedy mogę je spełnić!

  • Like ! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnich nie zastanawiał się długo. Spojrzał wymownie na Rudą i stanowczo je wypowiedział: - Chcę, abyś obudził śpiącego Rycerza! 

To, co zobaczyli i usłyszeli przeszło ich najśmielsze oczekiwania...

  • Like ! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

...bo nagle niebo pociemniało i rozległy się grzmoty. Mnichowi się wydawało, że coś huczy mu nad głową, i że coś go uderza w bark, raz za razem, coraz mocniej. W końcu nie wytrzymał i otworzył oczy. Ujrzał nad sobą Rudą, która gdy zobaczyła jego otwarte oczy, powiedziała:-" a ty biwakujesz, czy idziesz? wstawaj, bo nigdy nie dojdziemy. co to za zwyczaje, żeby spać na szlaku?"

Mnich powoli dochodził do siebie. Rozglądnął się w poszukiwaniu świstaka, ale wokoło zobaczył tylko...

  • Haha 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...