Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2022 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2022 Przyjechałem tym razem do Zakopanego w środku nocy, pogoda następnego dnia miała być (jeszcze) niezła, więc czemu by nie przejść się kolejny raz Chochołowską? No to (oczywiście uprzednio wyspawszy się nieco) chodźmy. Rano było dość rześko, ale potem już całkiem przyjemnie. 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2022 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2022 Poleżałem jakąś godzinkę w okolicach kapliczki, jedząc , chłonąc widoki, łapiąc trochę i zastanawiając się czy mam ochotę iść na Grzesia któryś tam raz? Wyszło na to że mam, więc cóż było robić? 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2022 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2022 Temperatura była idealna na taki spacer, zero much itp uciążliwości (tylko samoloty latały jak wściekłe), więc szło się dobrze, jak na pierwszy dzień urlopu 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2022 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2022 I tak się szło, aż w końcu się weszło (czy może doszło), potem się poleżało, pojadło, popodziwiało. 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2022 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2022 No i jak to zwykle (niestety) bywa, należało w końcu przerwać te przyjemności i zejść na dół. Jedyną dodatkową atrakcją było porykiwanie niedobitków jeleni w resztkach lasu. Spacer przyjemny, tłumów nie było, do parkingu dotarłem jeszcze przed całkowitym zmrokiem, skorzystawszy pierwszy raz po wielu latach z podwózki bryczką pewnego sympatycznego Górala i jego rączego rumaka. I to by było na tyle - że zacytuję Klasyka ps - niestety, w kolejnych dniach pogoda nie była już tak piękna, a tydzień zakończył się opadami śniegu. 6 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 5 Grudnia 2022 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2022 @Jędrekwycieczka fajna ,kiedy to było bo ani grama śniegu, Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wjesna Opublikowano 5 Grudnia 2022 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2022 (edytowane) 37 minut temu, barbie609 napisał: kiedy to było bo ani grama śniegu, W tytule jest napisane, że 13 września. Ladne krajobrazy @Jędrek na tym zdjęciu ze sloncem które widac w dxiurze w chmurach mylalam, ze to śnieg. Edytowane 5 Grudnia 2022 przez wjesna 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 5 Grudnia 2022 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2022 upss niedoczytałem 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wjesna Opublikowano 5 Grudnia 2022 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2022 @JędrekJędrek nie chciakes pojsc dalej? Pogode miales fajną,Rakoń i Wolowiec nie kusił? 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2022 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2022 10 godzin temu, wjesna napisał: @JędrekJędrek nie chciakes pojsc dalej? Pogode miales fajną,Rakoń i Wolowiec nie kusił? Wycieczka miała być luźna. Późno wystartowałem, szedłem tempem spacerowym z długimi przerwami, z Rakoniem i Wołowcem na parkingu byłbym zapewne około 2 w nocy. 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 5 Grudnia 2022 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2022 Enty, nie enty... zawsze fajnie...bo wszystkie Grześki to fajne chłopaki... dwa tygodnie później było tak... 8 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Lexi Opublikowano 6 Grudnia 2022 Udostępnij Opublikowano 6 Grudnia 2022 9 godzin temu, jaaga76 napisał: Enty, nie enty... zawsze fajnie...bo wszystkie Grześki to fajne chłopaki... dwa tygodnie później było tak... Jak sie gdzieś często chadza to widoki można odtworzyć z pamięci ...nie ma bólu nawet jak mleko.. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 6 Grudnia 2022 Udostępnij Opublikowano 6 Grudnia 2022 1 godzinę temu, Lexi napisał: Jak sie gdzieś często chadza to widoki można odtworzyć z pamięci ...nie ma bólu nawet jak mleko.. No ba ... choć czasami patrzą się jak na nas jak na wariatów, gdy we mgle rozkminiamy co jest gdzie ... 3 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wjesna Opublikowano 6 Grudnia 2022 Udostępnij Opublikowano 6 Grudnia 2022 3 godziny temu, jaaga76 napisał: No ba ... choć czasami patrzą się jak na nas jak na wariatów, gdy we mgle rozkminiamy co jest gdzie ... Ja we mgle to wszystko wiem, gdzie co jest. Gorzej, jak mgła się podniesie 6 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 6 Grudnia 2022 Udostępnij Opublikowano 6 Grudnia 2022 3 godziny temu, wjesna napisał: Ja we mgle to wszystko wiem, gdzie co jest. Gorzej, jak mgła się podniesie Coś o tym wiem 2 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 6 Grudnia 2022 Autor Udostępnij Opublikowano 6 Grudnia 2022 13 godzin temu, Lexi napisał: Jak sie gdzieś często chadza to widoki można odtworzyć z pamięci Albo z telefonu 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wjesna Opublikowano 8 Grudnia 2022 Udostępnij Opublikowano 8 Grudnia 2022 Dnia 6.12.2022 o 21:18, Jędrek napisał: Albo z telefonu Każdy ma swój sposób 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 13 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 13 Lipca 2025 Pogoda chwilowo fajna , więc trzeba się ruszyć,a że od wielu, wielu , wielu lat nie byliśmy na Grzesiu więc padło na niego. Oczywiście pojawił się pewien drobny problem , a raczej kilka . Po pierwsze wakacje,po drugie niedziela,po trzecie Przeklęta. Jest tylko jedna metoda aby rozwiązać te problemy. Trzeba na Grzesia tylnymi drzwiami czyli od Latanej Doliny.Parkujemy przy Chacie Zverowka i około 8.35 zaczynamy. Jest trochę chmurek w górach jest sporo wody , ta co prawda płynie do Morza Czarnego,ale myślę ,że po naszej stronie jest podobnie dolina jest pusta i cicha , za rozdrożem w Zadnej Latanej zaczyna się podejście , szlak jest miejscami dość stromy ,a i z wodą nie ma tu kłopotów. po prawie godzinie podejścia docieramy do Polany Lucna , widoki są ekstra odpoczywamy chwilę i ruszamy w kierunku szczytu. Tu już zaczyna dość mocno wiać. Na szczycie spodziewaliśmy się więcej ludzi , jest parę osób ale jest sympatycznie. Nagroda jest super oczywiście herbatka , kanapka i na dół Przez cały dzień nie licząc Grzesia spotkaliśmy może 10 osób było super. W ogóle ludzi niewiele , parking prawie pusty. 9 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 13 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 13 Lipca 2025 Ja na Grzesiu byłem tylko raz. Schodząc z grani. Dawno, dawno temu. Jakoś tak wiecznie mi nie po drodze... 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 13 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 13 Lipca 2025 2 minuty temu, pmwas napisał(a): Jakoś tak wiecznie mi nie po drodze... to sobie zrób kółko https://mapa-turystyczna.pl/route/3v564 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 13 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 13 Lipca 2025 (edytowane) Muszę. Dziś miałem iść w góry, ale mama naciskała na targ staroci w Pszczynie to pojechaliśmy. Nie kupiłem nic. Tzn znalazłem piękną figurkę, ale żona ma dość figurek (że niby graciarnia), a już na pewno za 1,5kzł. Dodam, że cena nie z sufitu, ja niestety zauważam głównie ładne i drogie rzeczy Edytowane 13 Lipca 2025 przez pmwas 3 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 30 Stycznia Udostępnij Opublikowano 30 Stycznia (edytowane) Z Józefa wylazłem za późno, bo 6:05. Po 2 godzinach byłem nigdzie, po niecałych 3 doczlapałem do schroniska na śniadanie. Chciałem dojść o 8, ale nie zmusiłem się do wstania o 5... Śniadanie bardzo dobre, choć brakuje mi ornaczańskiej kawy w tygielku. W jadalni przez moment byłem całkiem sam, ale już się wypełnia ludźmi i to w fascynująco szybkim tempie. A gdzie jestem po 3 godzinach dość męczącego marszu? Ano panocku na polanie z sałasami. 1150, w zasadzie to po 3 godzinach dalej jestem nigdzie. Poprzednio po 3 godzinach to byłem w pięciu stawach. A suchą wodą to w 2 godziny pod Kościelec dolecę. Jest różnica? No jest. Tzn to jest super na długi spacer z dziećmi. Choć jako dziecko też Kościeliską i Strążyską uwielbiałem, a Chochołowskiej wcale. Nudziła mnie i tak jest po dziś dzień Specjalnie zacząłem jak w wątku u UAZie, bo to właśnie początek wyprawy. Konkretnie, żeby to trochę uszczegółowić, wyruszyłem drogą w stronę wylotu Chochołowskiej, ale odbiłem do Lejowej i potem ścieżką pod reglami do Siwej Polany (odcinek od Józefa do Lejowej jest zamknięty). "super" sprawa, ścieżka wciśnięta między las i ogrodzenie prywatnej działki daje nam namiastkę tego, jak wyglądalyby dziś Tatry, gdyby TPN jednak nie powstał i Górale dalej gospodarzyli na Halach Oczywiście sam proces wywłaszczeniowy był trochę zbojecki, ale to inna historia. Zdjęć z Chochołowskiej celowo nie wrzucam, bo każdy zna, każdy wie, miejsca mi szkoda. Po prostu szedłem sobie asfaltem przez las, w Huciskach asfalt się skończył, ale dolina wciąż równie ciekawa, las, las, las i o! Skałki! Sorry, oświetlenie do bani ale ta brama (wyznia chochołowska brama czy jakos tak?) zaraz koło leśniczówki to zdecydowanie najciekawsze zjawisko w całej dolinie... Potem znów las polanka las polanka mostek i cyk! Polana ze sałasem. Albo i kilkoma. Znaczy Polana Chochołowska. Dziś widoczność żadna, zatem jeśli w ładny dzień Polana jest powiedzmy umiarkowanie ciekawa z owcami (tam jeszcze jest wypas, czy mi się już potegotało?) i widokiem na Kominiarski, który jest chyba najciekawszym obiektem do podziwiania z tego miejsca. No tak, był tu papież, jest szlak papieski, można tu przyjść z psem, droga łatwa dla dzieci, ma ta dolina jakieś tam zalety, ale dla mnie to z naciskiem na jakieś tam No i schronisko bardzo przyjemne. A zatem śniadanie w schronisku i o 9:30 wyruszam na Grzesia. W sumie nie wiem co ja się tak na niego uwziąłem, ale fakt, byłem tylko raz, schodząc z graniówki, pewnie ze 20 już lat temu, zmęczony koszmarnie i w zasadzie to jakbym nie był... Droga prowadzi mocno w górę pod Bobrowiecką Przełęcz i skręca w lewo, wznoszac się nieco łagodniej... Następnie, po pewnym czasie, skręca znów w prawo w stronę grani. Tu wydaje się, że las się kończy, ale jeszcze nie. To tylko mała polanka, na której osiągamy grań. Śniegu... Tyle. Nie wiem ile ma ten słupek graniczny, ale tyle Droga wznosi się dość stromo i wychodzę ponad chmury! I z takimi widokami wchodzę między jakby dwa wierzchołki i dalej w prawo na wyższy z nich. Super. Skoro mi tak dobrze poszło (a to prawie 500 metrów ponad schroniskiem), to spoglądam w kierunku nieodległego Rakonia... No bo dlaczegoby nie? Godzina młoda, można iść. Denerwuje mnie nieco strome zejście na przełęcz, na którym gubię sporo wysokości. Czeka mnie ze 300m poodejscua jak nic. A co potem? Wstępnie zejście do Chochołowskiej Wyżniej, ale im bliżej jestem celu... ...tym bardziej mi się odechciewa. Widzę ludzików wchodzących mozolnie tamtędy ewidentnie walczących ze stromizną, a mnie dopadło jednak zmęczenie i specjalnie nie mam ochoty schodzić tak stromym zejściem tak długo (to spokojnie z paręset metrów w dół). Nie ma też mowy o ataku na Wołowiec. Raz brak sił, dwa za późno, trzy - w takich nieboraczkach to nie bardzo... ...bo wyposażenie to mam na Grzesia nie na Wołowiec. A tam też ludzie walczą że stromizną przy schodzeniu (widać), a poślizg mógłby skutkować szybkim zjazdem do Chochołowskiej Wyżniej, pewnie śmiercią, a - co gorsza - angażowaniem służb ratowniczych. Zatem siedzę i podziwiam widoki... Mamy tu szczyty zakazane. Kominiarski i Osobitą, do których niedawno, w ramach świętowania wejścia do Strefy Schengen dołączył także Bobrowiec (widać TPN i TANAP mają wspolne i swoiste podejście do sposobów uczczenia takich wydarzeń). Ale jak już pisałem, w sumie to dobrze, że w ogóle są. Koniec końców decyduję się wracać na Grzesia, bo choć trzeba z powrotem ze 100m podejść, to przynajmniej tego wroga już znam, a zejście do Chochołowskiej Wyżniej zdecydowanie mnie odpycha. Widoki się jeszcze nawet poprawiły! Podejście, nawet jakoś poszło... I tak padłem pod krzyżem. Otwieram magiczny napój że słodu i chmielu i sobie piję. Nie żebym polecał, bo za polecanie można być pociągniętym do odpowiedzialności (o tempora), ale faktycznie to działa przeciwbólowo lepiej niż te płynne kapsułki, co się jeszcze nie połknie, a już nie boli. Oczywiście to złudne i sam się raz nabrałem, jak po piwku postanowiłem z przełęczy pod Chłopkiem przejść do piątki przez Swistówkę. Od tego czasu wiem, że zmęczenie nie znika, tylko po prostu przez chwilę nie boli. To morze chmur poniżej jest niesamowite! Dakej to już z górki. Do schroniska na zupkę i wyruszam w drogę powrotną długą i nudną Chochołowską, która widać przejęła się moją niechęcią i zaserwowała mi atrakcje, żebym się znów aż tak nie nudził. Za Huciskami... Kulig. Nie jeden, trzy. Z pochodniami. Super sprawa - najpierw przeciskać się między ludźmi z kuligu, a potem - jak ruszyli i mnie dogonili - zastanawiać się czy mnie który pochodnią nie podpali. Nie żebym był wielkim przeciwnikiem tych imprez - ludzie wyglądali na zadowolonych i chyba się dobrze bawili, ale to zdecydowanie średnio tak trafić na nieswoją imprezę Docieram zatem o zmroku na Siwą Polanę, a tam? Więcej kuligów, muzyka, śpiewy, impra na całego. Zatem wykonuję skręt w prawo znów między las a ogrodzenie, co pasuje mi średnio, bo ścieżka oblodzona, ciemno, nie widać po czym się idzie, czołówka rozładowana, bo po co kupić nowe baterie... Ech... I ten zamknięty szlak do Józefa. Ponieważ droga prowadzi mocno w stronę wylotu Chochołowskiej, wybieram wariant na przełaj przez pole (o tej porze chyba nikt z kosą nie wyskoczy, zresztą śladów dużo więc nie ja jeden) i trafiam na lodowisko. Makabra. Z kijami jakoś idę, bo raczkow nie mam na nogach już od schroniska i nie bardzo chce mi się na te 300m je zakładać. W końcu docieram do Józefa. Kwaśnica, małe piwo... Ja po takim wysiłku nie lubię dużo jeść. I tak siedzę teraz w pokoju i piszę. Było super. Ale do Chochołowskiej nie przekonam się nigdy. Edytowane 30 Stycznia przez pmwas 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 30 Stycznia Udostępnij Opublikowano 30 Stycznia Super wycieczka , jestem pod wrażeniem.Wybierz się jeszcze w lecie od Latanej z zejściem przez Rakoń na Zabrat i do Tatiakowej ma kofolę.Polecam. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 31 Stycznia Autor Udostępnij Opublikowano 31 Stycznia W dniu 30.01.2026 o 19:20, pmwas napisał(a): Ale do Chochołowskiej nie przekonam się nigdy. Dramatyzujesz. W porównaniu z taką np. Cichą to jest krótki, przyjemny spacerek Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 31 Stycznia Autor Udostępnij Opublikowano 31 Stycznia W dniu 30.01.2026 o 19:20, pmwas napisał(a): To morze chmur poniżej jest niesamowite! Ano jest. Zawsze podziwiam, tym bardziej że jakoś nieczęsto mi się trafia. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.