jaaga76 Opublikowano 4 Sierpnia 2020 Udostępnij Opublikowano 4 Sierpnia 2020 (edytowane) Po co jeżdżę w góry? Po reset, po pomysły (życiowe i zawodowe), po spokój, po pobycie ze sobą, po widoki i po to żeby rodzina zatęskniła. Wystarczą 2-3 dni i jest dobrze. Przez wiele lat jeździłam z najbliższymi, a teraz coraz częściej sama i wcale mi się że sobą nie nudzi . Wybieram schroniska. Uwielbiam wieczory. Edytowane 4 Sierpnia 2020 przez jaaga76 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wjesna Opublikowano 4 Sierpnia 2020 Udostępnij Opublikowano 4 Sierpnia 2020 12 godzin temu, reckeen napisał: Dziękuję wjesna. Pięknie wyraziłaś to, co ja myślę.. czym dla mnie są góry. Odskocznią, ucieczką... tam można zapomnieć. Choć na chwilę. Taki balsam dla duszy. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Fanka natury, fanka gór Opublikowano 16 Września Udostępnij Opublikowano 16 Września W dniu 13.01.2020 o 13:06, Gość Kacha napisał(a): Drodzy, Podzielcie się swoimi odczuciami, emocjami, przemyśleniami, które towarzyszą wam w trakcie przemierzania tatrzańskich szlaków Jak się czujecie gdy zdobędziecie założony cel? Kiedy pierwszy raz poczuliście miłość do gór? W jakim miejscu? ❤ Czy góry was czegoś uczą? Czy wędrówki wymagają od was pokonania swoich słabości? Czy macie swoje ulubione miejsce w Tatrach? Ze swojej strony mogę napisać, że nie przeszłam wielu szlaków, ale jeśli wybrałam bardziej ambitny cel, i znalazłam się już na szczycie, to czułam się wolna, silna, miałam ogromną satysfakcję z tego, że dałam radę pomimo niezbyt dobrej kondycji. W ubiegłym roku pierwszy raz wyjechalam sama i panicznie bałam się spotkania z niedźwiedziem Z biegiem czasu myślę, że czasem bardziej można bać się drugiego człowieka, niż dzikiego zwierzątka... Góry uczą mnie pokory wobec natury oraz wytrwałości i cierpliwości. Szacunku do drugiego człowieka. I serio dopiero w górach zauważyłam, że zwykły uśmiech do mijanych osób jest czymś wspaniałym To była miłość od pierwszego wejrzenia, w 2009 roku w klasycznym miejscu - patrzyłam na Morskie Oko z Czarnego Stawu pod Rysami Jestem ciekawa waszych odpowiedzi i historii Pierwsze odczucie jakie mam gdy widzę zamierzoną górę? - Ale bestia, jak jakiś mitologiczny bóg do pokonania. Nawet jak to dwutysięcznik - bo może nie wypada tak myśleć o górach mniejszych. Jak się czuję? - Dałam radę, brawo! Pierwszy kontakt to w wieku 3 lat - mieszkałam wtedy w miejscu, które niewiele się od tego czasu zmieniło (taki mały cud :-), poszliśmy całą rodziną do Doliny Kościeliskiej wtedy. Piękno skał w słońcu, dostojność szczytów mnie oszołomiła. Gdy się dowiedziałam, że mama była w młodości na Giewoncie, który był widoczny z naszego okna, pomyślałam: Szalona i jak ona weszła tam po tej skale?! Dopiero potem mama mi wyjaśniła, że idzie się z drugiej strony (przynajmniej w naszych czasach Potem dłuuuga przerwa, aż do Wezuwiusza w wieku 16 lat. Tak, uczą mnie walki z narcyzmem - że jak przecenię siły/umiejętności - będzie bolało... Tak, wymagają dbania o kondycję, rozsądek, by się nie przetrenować i przezwyciężenia lęku wysokości, który potrafi mnie zaatakować - przejęłam go indukcyjnie od swojego lubego. Niestety jestem wpływowa. Na razie to Krzyżne, spotkała mnie tam przygoda - przy schodzeniu do Piątki dość niebezpieczna, a nawet bardzo. Nie do końca zdawałam sobie sprawę z zagrożenia i może dlatego nie spadłam, bo nie wpadłam w panikę, co potrafię niestety... Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.