Jump to content

Tomek82

Member
  • Content Count

    14
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Tomek82 last won the day on June 26

Tomek82 had the most liked content!

Community Reputation

61 Excellent

Recent Profile Visitors

124 profile views
  1. Moim skromnym zdaniem, to forum jest przykładem kawałka tzw. "dobrej roboty". Nie ma co szukać na siłę jakichś niedociągnięć, nie myli się tylko ten kto nic nie robi. W dobie wszechobecnego hejtu na różnych fejsbukach i nie tylko, dobrze jest zerknąć a nawet aktywnie uczestniczyć w takim forum. Zdecydowanym plusem są tutaj ludzie, którzy pomimo różnego stopnia zaawansowania w tematyce, zawsze potrafią utrzymać pozytywny klimat. Oby tak zawsze tu zostało.
  2. Za: tpn.pl/zwiedzaj "Zamknięcia szlaków pieszych Od 6 do 10 lipca szlak turystyczny na Morskie Oko (droga asfaltowa) będzie zamknięty na odcinku Wodogrzmoty Mickiewicza - Schronisko nad Morskim Okiem." Tak więc zostają Ci opcje szlaków, o których pisałem wyżej. Co do parkingu, zadzwoń na infolinię TPN, Łysa Polana to też jakaś alternatywa dla Palenicy. Trzymam kciuki za udany urlop i wierzę, że bedzie dobrze 🙂
  3. Jeśli dobrze czytam, to wyłączenie następuje dla ruchu samochodowego - czyli szlaki piesze (do Wodogrzmotów) powinny być czynne. Zatem, z tą Szpiglasową to chyba prawie normalnie, przez Dolinę Roztoki, do D5SP, dalej na przełęcz i albo zejście do MOKa i powrót do D5SP przez Świstówkę, albo tym samym szlakiem zejście z przełęczy do D5SP i w obu przypadkach powrót Roztoką i dalej na dól, zakładam, że jeśli nie z Palenicy, to przynajmniej z Łysej Polany jakieś busiki będą kursować. Inna rzecz, to czy warto się tam pchać w okresie jakichś remontów, może dajmy im na spokojnie ogarnąć robotę 😉
  4. System zakupu biletu na Parking w Palenicy działa ok, dziś testowałem 🙂 i to nawet na dość odległy termin. Z tego co zauważyłem, to brak jest możliwości rezerwacji miejsca parkingowego w dniach 06 - 10 lipca, czyli zakładam, że jakieś ograniczenie w działaniu parkingu będzie lub zostanie on czasowo wyłączony. Szczerze mówiąc, chyba najszybciej zadzwonić na infolinię TPN (18) 202 33 00. Raczej kompetentne osoby tam pracują.
  5. Koronawirus. To to drobnoustrojstwo zmusiło pewnie nie tylko mnie do rozłąki z tatrzańskimi szlakami. Sama myśl, że od stycznia nigdzie nie udało się wdrapać, ani choćby posiedzieć w jakimś miłym schronisku, powodowała spory ból głowy. Gdy wreszcie łaskawie zaczęto nam luzować obostrzenia, zaczęło się oczekiwanie na otwarcie schronisk. I gdy już szło w dobrą stronę, naprzeciw wszystkiemu stanęła pogoda. A to leje, a to sypie…, a teraz już grzmi, no tak, w końcu zrobił się czerwiec. Mijały dni kolejne, aż nadszedł czas długiego weekendu. Nie… Prognozy? Burze. Perspektywa jazdy zakopianką w czasie wzmożonych urlopów? A kto by się tam pchał. Nocleg? W schroniskach brak miejsc – dzwoniłem do kilku. Czyli nie da rady. Ok. To nie jadę. Może jeszcze jednak dla pewności zadzwonię do Roztoki, czy ktoś nie zrezygnował z przyjazdu w ostatniej chwili, choćby ze względu na aurę… Niemożliwe – jedno miejsce się zwolniło. Jadę bez względu na wszystko. Co tam deszcze, burze, korki na zakopiance… Droga ze Śląska o dziwo mija spokojnie. Na Głodówce mały przystanek na widoczki i kawę. Widoczki mocno średnie, za to deszcz nie odpuszcza. Na Palenicy mimo godz. 18.30 jeszcze ogromny tłum wracający z Moka. Ok, ruszam do Roztoki. Mija wieczór. Prognoza wskazuje na dzień jutrzejszy burzę ok. godz. 11. Budzik ustawiam na 4.15 z myślą, że jutrzejszy dzień będzie ok. O 2 w nocy potężna burza wybudziła chyba pół schroniska. Taki mały Armageddon. Ledwo zamknąłem oczy, a tu już budzik…dobra, ogarnąć się i do góry. Kierunek Pięć Stawów. Marszu przez Dolinę Roztoki nie ma co opisywać. Nie wiedzieć czemu zdecydowałem się odwiedzić schronisko w Stawach w pierwszej kolejności, co wepchnęło mnie na czarny szlak. Praktycznie żadnych kłopotów i już po czasie szybka kawka pod schronem. Spoko. To gdzie dalej. W zasadzie to najbardziej ograniczała mnie ta nadchodząca burza. Przez chwilę myślałem o Szpiglasowej, raki i czekan obecne, więc…Nie! Kozi! Idę na Kozi Wierch. Postanowione. Śmiałym krokiem ruszam przez Dolinę, podziwiając jej piękno po raz 173459 😉 Odbicie na czarny szlak i do góry. Spoglądając w niebo, nie wiedziałem czego się spodziewać. Na szczęście w razie „w” szlak pozwala na szybki wycofa. Spokojny spacer tak do ok. 2/3 wysokości góry. Pojawia się pierwszy „surprise”. Szlak niknie pod sporym płatem śniegu. E tam, da się to obejść bokiem – po trawie i drobnych kamyczkach. Ale poślizgnąć się też można, zatem kask na głow ę. Znowu trochę do góry i…jest sobie takie ładne pole śnieżne, po którym trzeba przejść. Chwila zastanowienia…raki, czekan i przeszkoda ominięta. Patrząc w dół, poślizgnięcie na takim płacie może się skończyć szybkim zjazdem. Odpinam raki, mocuje czekan do plecaka, aż tu…następne takie poletko zlodowaciałego śniegu, choć nieco mniejsze. Qr…sam czekan wystarczył. Teraz jeszcze chwilka do góry…tu już bez żadnych trudności. Pogoda nadal jest wielką niewiadomą. Melduje się na szczycie. Wraz ze mną kilka osób. Radość. Wielka radość. Nie dogonił mnie korona wirus, nawet mimo, że jestem ze Śląska. Uciekłem przed nim na najwyższą górę w całości położoną w Polsce. To co z tą pogodą…chmurki krążą w jedną, w drugą, jednak pomruków słyszalnych brak. Troszkę nasila się wiatr. Widoki piękne we wszystkich kierunkach, ale rozsądek każe wracać na dół. Mam także w głowie te płaty śniegu do przejścia, a widzę, że z dołu podchodzi coraz więcej osób. Schodzenie. Bez większych atrakcji. 2 x użycie raków. Patrzenie na zegarek. Na szczęście burza nie nadchodzi. Coraz więcej osób podchodzi do góry. Fajnie znowu mówić i słyszeć „cześć”. Poniżej 1672 m npm rzadko to jeszcze funkcjonuje. W końcu wracam do Doliny, podbudowany popandemicznym restartem. Pod schroniskiem już tłumy, ale także inna rzeczywistość, związana z obostrzeniami. Prawdę mówiąc, nie jest źle i nie ma co narzekać a i posiłek na zewnątrz potrafi równie dobrze smakować co w zatłoczonej jadalni schroniska. Hmm, to co tu zrobić dalej z tak miło przebiegającym dniem. Na początek spotykam człowieka zapoznanego w Chacie pod Rysami, z którym nie widziałem się już 3 lata. Tak na rozmowie mija jakieś 1,5h. Nie mam chęci wracać Roztoką w dół. Wybór drogi powrotnej do Schroniska pada na szlak przez Świstówkę do Morskiego Oka. Dla mnie trochę taki tatrzański klasyk. W sumie to nawet nie przeraża mnie to, co spodziewam się zastać na asfalcie do Moka. Dreptam dreptam,po drodze 1 nietrudny płat śniegu. Pożegnałem się już z widokiem na Stawy, przywitałem z Rybim Potokiem i tak już na Kępie poczułem, że chyba zaczyna kropić. Z dwojga złego to już wolę deszcz, niż burzę, która finalnie nie nadeszła. A deszczyk, postraszył 5 minut i tyle z tego wyniknęło. Nudne zejście przez kosówkę zakończyło się wśród tłumów na asfalcie, ale jakaś niepohamowana chęć skierowała mnie jeszcze na godzinne posiedzenie połączone z piciem kawy na ławach przed schroniskiem nad Morskim Okiem. Zebrałem się i ruszyłem asfaltem w drogę do Schroniska w Roztoce. Tam już było umówione wieczorne spotkanie z ludźmi poznanymi dzień wcześniej – kto ma wiedzieć ten wie… 😉 Swoją drogą pozdrowienia dla ekipy ze Schroniska 🙂
  6. Za kroniką TOPR: O godz. 13.45 do TOPR zadzwonił jeden turystów powiadomił Centralę TOPR, że przed chwilą z podejścia na Skrajny Granat spadł w dół turysta. Nie widzi go I nie ma z nim kontaktu głosowego. W tamten rejon wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu dostrzeżono poniżej wylotu Żlebu- Bracha- Wójcika leżącego człowieka. W pobliżu desantowali się ratownicy, którzy po dojściu na miejsce stwierdzili wielonarządowe śmiertelne obrażenia mężczyzny, który jak się okazało spadł około 200- 300 m z górnej części szlaku. Przyczyną upadku było najprawdopodobniej zahaczenie rakiem o rak, upadek i niemożliwość wyhamowania zsuwania się stromym , zalodzonym skalno- śnieżnym terenem. Zwłoki przetransportowano śmigłowcem do Zakopanego.
  7. Już mamy lato, w Tatrach gdzieniegdzie wyżej jeszcze późna wiosna, no i zadziałało u mnie pewne prawo przekory, czyli...chciałoby się trochę zimy, która w tym roku nie była jakaś szczególnie pogodna. No, może pomijając czas pandemii, kiedy zamknięci w domach oglądaliśmy na kamerkach TOPR-u piękną aurę w zamkniętych naszych ulubionych. Teraz do rzeczy 😉 18.01. potrzeba założenia raków i wbicia czekana okazały się silniejsze ode mnie, dlatego równiutko o 6.00 zameldowałem się w Kuźnicach. Początkowo cel był jeden - dojść do Murowańca i tam zdecydować gdzie iść dalej. Wybór padł na szlak przez Boczań. Już na rozejściu szlaków zielonego (na Nosalową Przełęcz) i niebieskiego raki poszły w ruch. Zmrożony śnieg i lód równo pokrywały szlak. Tup tup tup i już Hala Gąsienicowa, której nikomu przedstawiać nie trzeba. Pogoda wspaniała. W Murowańcu sporo osób, ale to głównie uczestnicy różnego rodzaju kursów zimowych. Krótka przerwa na kawę i chwilę do namysłu. Spotykam zaprzyjaźnionego TOPRowca więc już po kilku chwilach jest decyzja: Zadni Granat. Ruszam z Murowańca w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego. Na wysokości Małego Kościelca ponownie raki w ruchu. Jeszcze chwileczka i docieram do Stawu. Chwilka podziwiania widoków i wio dalej. Tafla Stawu wbrew pozorom mocno zamarznięta, wg spotkanego instruktora jednej ze szkółek górskich grubość pokrywy wynosi 60 cm. Już za Stawem ścieżka rusza do góry i prowadzi w stronę Zmarzłego Stawu. Idzie się przyjemnie, w kilku miejscach czekan przydatny. Osiągam Zmarzły Staw. Chwila zastanowienia - może jednak Zawrat...hmm, nie, pierwsza myśl najlepsza 😉 zatem do góry 😉 Po kilkunastu minutach osiągam Kozią Dolinkę, stąd już podobnie jak letnim szlakiem, widać ślady prowadzące na szczyt. Podchodzi się całkiem przyjemnie aż do mniej więcej 3/4 wysokości góry. Powyżej tej wysokości mocno operuje słońce, a śnieg staje się grząski i przepadający. Im bliżej grani, tym śniegu jest coraz mniej. Na szlaku pojawia się coraz więcej osób, ale co warto zauważyć, wszyscy dobrze przygotowani. Jeszcze trochę trudu i... jeszcze kilka kroków...jest! Widoki z góry palce lizać, zarówno na stronę Doliny Pięciu Stawów, jak i w stronę Hali Gąsienicowej. Dobra, to jak z tym zejściem...przez chwilę przez głowę przechodzi szalony pomysł, aby dojść do Skrajnego i tamtędy zejść na dół, po chwili zastanowienia odrzucam jednak ten pomysł, przypominając sobie jak to wyglądało patrząc od strony Czarnego Stawu. Tak więc ruszam w drogę powrotną. Początkowo w coraz bardziej miękkim i przepadającym śniegu, później już w cieniu więc śnieg stał się przyjemniejszy, aż do Zmarzłego i w zasadzie to myślami już w zatłoczonym Murowańcu na zasłużonym obiedzie. Wydawać by się mogło, że już nic się nie wydarzy...niestety, nie było tak pięknie. Już w charakterystycznym kominku za Zmarzłym Stawem z lekkiego letargu wyrwał mnie jakiś dziwny odgłos, ni to jęk, ni to krzyk. Odruchowo przyśpieszyłem zejście i spojrzałem w stronę groźnie stąd wyglądających zboczy Skrajnego Granata. Na śniegu czerwony pasek, widać kogoś leżącego, 2 osoby schodzą do poszkodowanego. 7-8 minut później jest już TOPRowski Sokół. Sądząc po reakcji ratowników, stało się najgorsze...śmigło odlatuje i siada na morenie Czarnego Stawu na jakieś 15 minut, po czym wraca i zabiera poszkodowanego. Do Murowańca docieram w podłym nastroju, cała radość ze zdobycia Zadniego gdzieś uleciała...myślałem, że długo w Tatry nie wrócę, stało się jednak inaczej 🙂 Ta wycieczka na długo utkwiła mi w pamięci.
  8. Prażony ser z ziemniakami i do tego kufel zimnej Kofoli w Chacie pod Rysami...kulinarne niebo, przynajmniej na tej wysokości 😉
  9. Pandemia pandemią, a tu czas wracać do normalności, w tym także do schronisk 😉 Dla mnie Roztoka jest the best, głównie za to, że jest takim miejscem, do którego nie dotarł jeszcze cały ten gwar i jazgot, widzialno-słyszalny choćby 10 min wyżej 😉. Fenomen, że można przyjść skądkolwiek, zjeść w ciszy i spokoju a do tego spotkać spoko ludzi. Zawsze wracam tam z radością. Nie sposób pominąć także 5, szczególnie za lokalizację. Trudno także wyobrazić sobie lepszy poranek, niż na kamiennych płytach przed schroniskiem 😉 Co do reszty schronisk - nie będę pisał źle, to nie wina schronisk, że ludzie urządzili sobie w niektórych cel "wycieczek" (np. Murowaniec, Moko), a efekt jest tego taki, że o pewnych godzinach nie ma jak wejść na posiłek i odpoczynek po dłuższym i trudniejszym dreptaniu...
  10. Przełęcz Krzyżne to jedno z moich ulubionych miejsc. Osobiście polecam dreptać od strony Hali Gąsienicowej, a schodzić do Pięciu Stawów. Podejście zarówno z jednej jak i z drugiej strony jest wymagające kondycyjnie, ale nie ma praktycznie żadnych utrudnień na szlaku, może poza jednym, od strony Doliny Pańszczycy, gdzie trzeba troszkę mocniej chwycić się skały, natomiast na zejściu do 5 Stawów momentami bywa krucho, szczególnie po zimie, zatem warto patrzeć pod nogi... Widoki z przełęczy rewelacyjne!!!. Dodatkowo, podczas pobytu na przełęczy można odnaleźć ruiny bardzo starego schronu... Krzyżne jest o tyle ciekawym miejscem, że nie spotka się tam dzikiego tłumu ludzi, tak więc można w spokoju nacieszyć się widokami...Gdyby ktoś szukał ciekawej alternatywy trasy z Palenicy Białczańskiej do Doliny Pięciu Stawów wraz z podejściem na Krzyżne to polecam trasę Palenica Białczańska - Rusinowa Polana - Gęsia Szyja - Rówień Waksmundzka - Czerwony Stawek w Dolinie Pańszczycy (ostatni odcinek czarnym szlakiem skrótowym - odbicie z zielonego) - Krzyżne - Dolina Pięciu Stawów. Jak dla mnie świetna wycieczka, a o normalnych godzinach typu 6-7 rano na szlaku tylko kilka osób.
  11. 1. Roztoka 2. 5 3. Ornak 4. Kondratowa 5. Murowaniec - pewnie byłby wyżej (ze względu na położenie), gdyby nie troszkę rożnych czynników, które lekko pogorszyły moje patrzenie na to miejsce 😉
  12. Oba szlaki są godne polecenia, ale jakoś z perspektywy czasu wybieram niebieski przez Boczań, przez równomierny przyrost wysokości mniej odczuwam zmęczenie, niż podchodząc przez Jaworzynkę - takie moje odczucie 😉
  13. Wspaniały szlak, świetna opcja na spokojny rozruch po zimie, jak i udane zakończenie jakiejś dłuższej wycieczki np na Kozi.... foto z 13.06.20
  14. Witam wszystkich, mam na imię Tomek - mieszkam na Slasku - po Tatrach wlocze sie juz prawie 20 lat. Milo mi dolaczyc do spolecznosci ludzi, ktorzy maja taka sama pasje. Do zobaczenia w Schroniskach i na szlakach 😉
×
×
  • Create New...