Skocz do zawartości

Artur S

Użytkownik
  • Postów

    519
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    39

Ostatnia wygrana Artur S w dniu 14 Czerwca

Użytkownicy przyznają Artur S punkty reputacji!

2 obserwujących

Ostatnie wizyty

2 291 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Artur S

Enthusiast

Enthusiast (6/14)

  • Posting Machine Unikat
  • Dedicated Unikat
  • Very Popular Unikat
  • First Post Unikat
  • Collaborator Unikat

Najnowsze odznaki

1,7 tys.

Reputacja

  1. Skoro już mnie naszło na wspomnienia..... pamiętam jak dziś radość z wejścia Polski do strefy Schengen. Do tego czasu włóczyłem się głównie po polskiej stronie najpiękniejszych gór i szczerze mówiąc już kilkanaście lat temu miałem dość tłumów, pijanych pseudo turystów na szlaku, rozwrzeszczanych dzieciaków, wycieczek zakładowych, które pomyliły szlak górski z karczmą na Krupowkach. Zdarzały się wypady na południową stronę gór ale raczej sporadycznie. Sezon 2008 zapowiadał się więc wyjątkowo atrakcyjnie. Artur naczytał się w kwartalniku Tatry o pustych, słowackich szlakach w piękniejszej części Tatr i nie mógł doczekać się otwarcia sezonu. Na pierwszy ogień poszła Białowodska Dolina.... poszliśmy i przepadłem z kretesem. Doszliśmy tylko do polany pod Aniołami bo pogoda była pod psem, ale zakochałem się bez pamięci i od tego czasu byłem w niej pewnie ze 20 razy. Patrząc z Polany pod Wysoką na próg Ciężkiej wydawało mi się, że nie dam rady tam wejść, okazało się jednak że Ciężka nie jest taka ciężka i w ten sposób poznałem moim zdaniem najpiękniejszy zakątek Tatr. Pierwszą dłuższą wycieczkę po Schengen udało się uskutecznić Doliną Jaworową przez Lodową Przełęcz to Smokovca. Sierpień, słońce świeci prosto w czoło, kilometry do przejścia a my w bawełnianych koszulkach, plecaki z lamusa. Na podejściu pod przełęcz biło źródło więc wyprałem w nim koszulkę i wymyłem to i owo bo zapach potu był nawet dla mnie nie do zniesienia. Piękne miejsce, na dodatek z tajemniczą historią i tego dnia, mimo weekendu całkiem puste. Jak tu się nie zakochać w słowackich Tatrach?? Pierwsza osoba doszła od strony Terinki dopiero na przełęczy. Od tego dnia wiedziałem już po której stronie Tatr chcę chodzić i nawet jeśli i tu jest teraz już dużo więcej turystów to nadal można znaleźć ciche i odludne miejsca jak choćby Hlińska, Zawory czy Cicha Dolina.
  2. Mój górski początek był w Bieszczadach. Lata 80-te ubiegłego wieku, wczasy z rodzicami w Ustrzykach Dolnych i kilka wycieczek po okolicznych pagórkach. Spodobało mi się tak średnio,raz że w lipcu był straszny upał, dwa to ubiór w tamtym czasie kompletnie nie górski a trzy to rodzina, która była raczej mocno nizinna. Potem było kilka lat przerwy i pierwszy wyjazd już z własnego wyboru w najbliższe poważniejsze góry czyli Karkonosze. Pamiętam że pierwsze podejście było po trasie wyciągu na Szrenicę pod linami. Ten sposób spędzania wolnego czasu przypadł mi do gustu i od tego wyjazdu zaczęło się częstsze dreptanie po hopkach . Na początku wyjazdy na zmianę z morzem bo z Poznania miałem tyle samo drogi na południe co i na północ, ale stopniowo zacząłem częściej wybierać wyższe rejony. Karkonosze, Góry Stołowe, Izerskie i tamte okolice. Gdy poznałem żonę, która pochodzi z Beskidów,mój los został przypieczętowany. Ona nie wyobrażała sobie życia "na płaskim", ja coraz bardziej lgnąłem do gór więc wybór był prosty. Oczywiście na początku były dojazdy z Poznania i krótkie weekendowe wypady. Zacząlem tatrzańskie wędrówki od dolinek. Pierwsza była Koscieliska do Smreczyńskiego Stawu, po drodze z zahaczeniem Okna Pawlikowskiego. Pamiętam że widząc z niego szczyt Bystrej - przepadłem. No i tak to się zaczęło i trwa do dziś, chociaż z racji stanu zdrowia wycieczki są już raczej lajtowe i coraz rzadziej bywam w Tatrach, to mieszkanie w Beskidach, praktycznie w lesie przy szlaku, zaspokaja mój głód gór.
  3. Nie tym razem. Na spacerze miałem przy sobie tylko telefon i to zdjęcie zrobiłem w jotpegu. Drobną korektę przed wrzuceniem na forum zrobiłem ale to tylko były kosmetyczne zmiany. Efekt jakby malowania bierze się na zdjęciach wschodów i zachodów z odszumiania, wtedy traci się ostrość. Rozwiązaniem problemu było by noszenie zawsze z sobą statywu przy słabym oświetleniu i robienie zdjęć z bracketingiem ekspozycji a potem łączenie ich w jedno. Tyle że nie zawsze chce mi się targać statyw w góry. Ostatni wschód był robiony w ten sposób i widać na komputerze różnicę w jakości. Na telefonie jest to prawie niezauważalne. No i jeszcze przydałaby się lustrzanka pełnoklatkowa zamiast formatu dx, wtedy pixele są większe i łapią więcej światła i szczegółow. Tyle że w komplecie z dobrymi obiektywami to już drogi interes, a ja jestem tylko niedouczonym amatorem, który nie zarabia na zdjęciach.
  4. Wczoraj pod wieczór wybrałem się na spacer, zanosiło się na deszcz, niebo zasnute chmurami.....aż w pewnym momencie słońce na chwilę przebiło się przez chmury - szkoda, że miałem przy sobie tylko telefon, bo kolory były nieziemskie.....
  5. Artur S

    Wschód Słońca w górach

    Dzisiejszy wschód słońca z widokiem na Beskid Wyspowy i Gorce.
  6. Witaj na forum. Dla Szerokiej Jaworzyńskiej gotów byłbym zaryzykować pokutę, byle filance zjawili się dopiero na zejściu, a nie zawrócili mnie z drogi wejściowej. Jeśli chodzi o dzikie miejsca to jeszcze pokręcił bym się w Swistowej Dolinie i mógłbym uważać się za spełnionego tatrzańsko:-) P.S. Oczywiście Twoje przewodniki również posiadam i cenię wysoko
  7. Słonko zachodzi gdzieś za Kocierzem....fajny wczorajszy wieczór na Kociej Łapie
  8. Artur S

    Spotkania przy wodospadzie!

    Obu naraz . Dziś CPL + ND64
  9. Wiosną nie ma to jak w Beskidach....... ......można się ochłodzić........ ......albo poopalać z widokiem na Tatry
  10. Artur S

    Spotkania przy wodospadzie!

    Artur polubił ostatnio górskie wody i ciągnie go do mokrego ... .... wodospad na Mosornym Potoku, zwany też Mosorczykiem
  11. Spodobał mi się ten wodospadzik..... gdybym tam kiedyś przejeżdżał to daleko od parkingu jest???
  12. Długi, majowy weekend, na dodatek przepiękna pogoda - wszystko to mówi mi, że od polskiej części Tatr należy trzymać się jak najdalej. Koło domu z kolei mnóstwo roboty, jak to na wiosnę, więc dłuższy wyjazd też nie wchodzi w grę a choć na chwilę człowiek chętnie by gdzieś wyskoczył. Przypominałem sobie , że nowy regulamin TANAP pozwala pójść Juraniową już od pierwszego maja, a że ostatnio byłem tam ponad 15 lat temu, to postanowiłem sprawdzić, czy jeszcze mi się tam podoba. Już na początku spodobała mi się cena parkoviska w Oravicach, bo gdzie jeszcze w Tatrach można dziś zostawić auto za dwa euro ? Potem trochę ponad pół godziny asfaltem ( średnio mi sie to podobało), no i godzinka w wąwozie, który był na szczęście całkiem pusty - przez godzinę ni żywej duszy !!! Na roślinki jeszcze trochę za wcześnie , więc kilka zdjęć Juraniowego potoku. Potem króciutkie, delikatne podejście na Sedlo Umrla i szybkie zejście. Jeszcze po drodze rzut okiem w kierunku Doliny Bobrowieckiej i szlaku na Wołowiec .......... .............. no i asfaltem na dół już niestety droga pusta nie była. Nasi rodacy przebudzili się , dojechali i postanowili się przespacerować. No i to by było na tyle - na torfowisku roślin oprócz kaczeńców jeszcze brak , więc końcowy etap średnio atrakcyjny , ale ogólnie spacer udany - 10 km na świeżym, tatrzańskim powietrzu zawsze jest w cenie
  13. To samo miejsce pięć dni później, czyli dzisiaj
  14. Artur S

    Gorce

    Fajnie mieć piątki wolne i cały szlak dla siebie:-)
  15. Był i to nie jeden zapewne Burdel to słowo pochodzące z języka wołoskiego i oznacza zagrodę dla owiec. Miejscowi używają nazwy Groń, ponieważ wzniesienie to jest wyższe od pobliskiego Gronika. Nazwa Burdelowa Góra funkcjonuje tylko na mapach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...