Jump to content

16.11.21 - Czerwone Wierchy na pożegnanie sezonu :)


Recommended Posts

Powoli nadchodzi zima a dla mnie to czas przestoju w tatrzańskiej aktywności. Gdzieś tam może delikatnie pójdę, ale zimno, ślisko i szybko ciemno to nie do końca moje klimaty. Jesień z różnych powodów nie rozpieszczała wycieczkami, ale tak sobie pomyślałem, że ostatnie wyjścia nad Morskie Oko i Giewont to nie może być koniec przed zimową hibernacją...tym bardziej, że pogoda jako tako jeszcze sprzyja. Przeszło mi przez myśl wybrać się 11 listopada, ale przed oczami stanęły mi prawdopodobne korki w drodze powrotnej do Krakowa, więc szybko porzuciłem temat. Długo na kolejną okazję nie musiałem czekać, 5 dni później też miało być ładnie więc spontanicznie spakowałem plecak i jazda 🙂 W związku z tym, że bodajże 3 lata nie byłem na Czerwonych Wierchach jesienią to właśnie te szczyty obrałem jako kierunek tej wyprawy. Co prawda jakiś miesiąc temu pojechałem w Tatry z myślą o Czerwonych, wtedy w sumie Białych, ale niemiłosierny wiatr zepchnął mnie na niższy i osłonięty od dmuchawy Giewont. Cóż, do dwóch razy sztuka, jak to mówią 😛 

Klasycznie, pobudka gdzieś w środku nocy, gdy "normalni" 😄 ludzie jeszcze słodko śpią, godzinka z kawałkiem rozruchu przed trasą Kraków-Zakopane i czas wsiąść w auto. Gdzieś na wysokości Rabki wschodzi słońce, uwielbiam tę poranną jazdę przy ulubionej muzyce - znak, że dzień będzie udany 🙂 Nawet spore mgły w Nowym Targu nie zepsuły dobrego nastroju, wyżej na pewno będzie dobrze, zresztą kamerki internetowe mówiły wyraźnie, jak jest. Śniadanie zjedzone, auto zaparkowane, praktycznie wszystkie rzeczy przygotowane na ten dzień miałem na sobie, w plecaku tylko woda i jedzenie plus parę potrzebnych rzeczy, wystarczył lekki plecak biegowy. Skoro biegowy to może trochę pobiec? Czemu nie, ale na spokojnie, nie ma co się spinać. Szybszym tempem dotarłem więc na Halę Kondratową, w 45  min od opuszczenia parkingu byłem pod schroniskiem.  To względnie szybkie pokonanie tych pierwszych 5 km dało mi spory komfort czasowy więc nie patrząc na zegarek odpocząłem dłużej nieco powyżej schroniska. W międzyczasie przypałętał się do mnie pewien kot, któremu nie omieszkałem zrobić paru zdjęć. Po średnio udanej sesji, w trakcie której mój chwilowy towarzysz niespecjalnie chciał pozować, ruszyłem w stronę Przełęczy pod Kopą Kondracką, na której zameldowałem się po kolejnych 45 minutach. Kolejna przerwa i czas zacząć właściwą  wycieczkę. Postanowiłem, że w drodze na Ciemniak pójdę spokojnie, porobię zdjęcia, nabiorę sił a wracając tą samą trasą postaram się pójść szybciej, nie rozpraszając się niczym. Raczej się nie udało, skoro w obie strony czas był podobny 😄 Może dlatego, że pod Krzesanicą spotkałem stado kozic, któremu poświęciłem dłuższą chwilę,  może dlatego, że zamyślony przy zejściu z Małołączniaka poszedłem w zupełnie inną stronę, Mała Łąka nie była w planach 😄 Zbytnio zapatrzyłem się w narastające chmury w dole, w towarzystwie których Babia Góra prezentowała się obłędnie - niestety na zdjęciach nijak to widać...
na szczęście zszedłem tylko kilkadziesiąt metrów i szybko naprawiłem swój głupi błąd wracając na szlak biegnący w stronę Kopy Kondrackiej. Im bliżej Przełęczy pod Kopą, tym bardziej wiało, ten wiatr jakoś mnie ostatnio mocno prześladuje,  tym razem może nie zdmuchiwał ze szlaku, ale mocno dawał się we znaki przez cały czas. Do Przełęczy jakoś udało się dotrzeć a stamtąd tylko droga w dół, bez biegania, ale szybkim tempem. Chwilkę po zachodzie byłem w Kuźnicach (trasa zrobiona w miarę szybko, ale jednak pozwoliłem sobie na zbyt długie przerwy 😛), potem tylko powrót na parking i jazda z powrotem...nie wiem czy w tym roku wrócę jeszcze w Tatry, ale takie zakończenie sezonu to ja rozumiem. Bardzo udana wycieczka, nic nie psuło widoków, cisza spokój (pomijając ten wiatr 😛 ) , ludzi na szlaku minąłem może kilkanaście...mało brakowało a kozic byłoby więcej 🙂 Jeśli ktoś nie był jeszcze na Czerwonych Wierchach jesienią to gorąco polecam, zimowych nie znam, ale jak do tej pory to oczywiście najlepsze ich wydanie, za rok jestem na pewno!

Trochę zdjęć i dziękuję za ewentualną uwagę 🙂 


 

DSC05336.JPG

DSC05350.JPG

DSC05420.JPG

DSC05436.JPG

DSC05447.JPG

DSC05473.JPG

DSC05495.JPG

DSC05526.JPG

DSC05550.JPG

DSC05556 — kopia.JPG

DSC05578 — kopia.JPG

DSC05596 — kopia.JPG

DSC05616.JPG

DSC05621.JPG

DSC05628.JPG

DSC05634.JPG

DSC05652.JPG

DSC05664.JPG

DSC05669.JPG

DSC05679.JPG

  • Like ! 8
  • Wow 1
Link to post
Share on other sites

Piękne widoki. Ładna wycieczka. Może jeszcze jesień łaskawa pogodą  będzie i zimę ostrą  odwlecze  to moze jeszcze nie czas się żegnać z Tatrami i w sen zimowy zasypiać. 

Patrzę na kozice i myślę, że człowiek do zdjęcia  to się ustawia,  poprawia,  a zwierzę wystarczy,  że stanie i zawsze dobrze na zdjęciach wyjdzie.  

 

  • Like ! 1
Link to post
Share on other sites

Super wypad , pogoda siadła.

51 minut temu, wjesna napisał:

i zimę ostrą  odwlecze 

a ja już trochę tęsknię za iskrzącą bielą  na Durbaszce , śladami rysia pod Wysoką i widokiem aż po Bieszczady z gorczańskiej Kiczory ,  .....ehhh rozmarzyłem się.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...