Jump to content

sickboy777

Member
  • Content Count

    118
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by sickboy777

  1. Zgadzam się z Mili Wi, najlepsze są te z systemem tzw. fast lock, które blokuje się na zaciski, bez konieczności rotacji segmentów. W tym roku w zimie niestety te tradycyjne skręcane się zablokowały na amen przy regulacji. Ja używam takich: https://8a.pl/kije-trekkingowe-gabel-mont-blanc-lite-f-l Mają dwa systemy regulacji (tradycyjny skręcany i fast lock), których można używać osobno lub obu naraz dla zwiększenia bezpieczeństwa.
  2. Podobnie jak Ty również byłem w wielu miejscach poza szlakiem. Np. tydzień temu wchodziłem na Durny Szczyt, Łomnicę i Gerlach. I jakoś nie leżałem, choć wspinałem się znacznie dłużej niż 2-3 godziny, o których piszesz. I np. MT Salewy nie nazwałbym półbucikami. Co do przewodników, to też mam zupełnie inne spostrzeżenia od Twoich. Podczas ostatniego wejścia na Gerlach na ok. 15 grup, ani jeden przewodnik nie szedł w wysokich butach (jeden miał wersję z lekko podwyższoną cholewką, tzw. przejściówki). Fakt, w 90% Słowacy. może Ty wspinałeś się z Polskimi przewodnikami i stąd różne spostrzeże
  3. Nigdy nie uda się wyeliminować ryzyka kontuzji w 100%. To się nazywa wypadek losowy. Natomiast Ty próbujesz mnie przekonać, że podejściówki w znaczący sposób to ryzyko kontuzji zwiększają. Jako dowód podajesz przykłady ludzi w półbutach, które zapewne nie miały nic wspólnego z profesjonalnym obuwiem górskim. O wiele istotniejsza od długości cholewki jest moim zdaniem jakość podeszwy, która potrafi dobrze trzymać się każdego podłoża i znacząco zminimalizować to, że stopa ujedzie. Skoro podejściówki są tak kontuzjogenne, to dlaczego chodzą w nich ratownicy TOPR i przewodnicy górscy? Twierd
  4. Po raz pierwszy byłem tam ze dwadzieścia lat temu na początku swojej przygody z Tatrami. Koleżanka planowała nam gdzie idziemy, więc nawet nie sprawdzałem co mnie tam czeka. Zero przygotowania. Jak zobaczyłem drabinkę, to nogi się pode mną ugięły. Pamiętam do dziś jak sobie powtarzałem: niech to się w końcu skończy, chcę już być na dole :-) Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i zrobiliśmy połówkę od Zawratu do Koziego Wierchu. Potem jeszcze kilka razy tam wracałem, ostatni raz rok temu. I pomimo tego, że wiedziałem co mnie czeka, to adrenalina i tak trzyma od początku do końca. Dla
  5. Do niedawna to był ostatni znakowany szlakiem szczyt w słowackich Tatrach, którego nie udało mi się zdobyć. Kilka lat temu doszliśmy do Zielonego Stawu i nie starczyło już czasu na wejście. W zeszłym roku postanowiłem sobie zrobić prezent na czterdzieste urodziny. Wyjechałem po pracy z Gdańska, o piątej rano byłem już na szlaku i wreszcie się udało :-) Jedna z piękniejszych tras.
  6. W Pieninach zakochałem się od pierwszego wejrzenia :-) Jedno z moich ulubionych pasm. Oprócz najbardziej popularnych szczytów takich jak Trzy Korony czy Sokolica, polecam nieco bardziej dziką część w masywie Wysokiego Wierchu i Wysokiej. Pusto, praktycznie cały czas idzie się w odsłoniętym terenie z panoramą całych Pienin dookoła. I można zjeść świeżutkiego oscypka w bacówce (na pobliskich halach wypasa się owce). No i przepiękny Wąwóz Homole na deser. W ramach odpoczynku można odwiedzić zamek w Czorsztynie i Nidzicy, zaporę, park linowy w Krościenku i przepłynąć statkiem po jeziorze Czor
  7. Byłem tam miesiąc temu i dzięki temu filmikowi poczułem się jakbym znowu był na urlopie :-) Mała Fatra jest przepiękna, choć mam wrażenie że to jedno z najmniej docenianych pasm górskich Słowacji. Ludzi jak na lekarstwo a na mniej uczęszczanych szlakach można w ogóle przez cały dzień samemu wędrować. Widokowo - bajka, takie połączenie Bieszczadów z Pieninami, choć są też miejsca wymagające trochę większego wysiłku (np. Velky Rozsutec). Szczególnie polecam Velky i Maly Rozsutec, Maly Krivań, Stoch, Chleb, Klak i Mincol.
  8. Wystarczy doświadczenie w poruszaniu się po zróżnicowanym, górskim terenie.
  9. Myślę, że przy odpowiednich umiejętnościach buty niskie nie niosą za sobą jakiego dużego ryzyka, a komfort wejścia w podejściówkach jest nieporównywalny. Ja przez lata chodziłem w wysokich, jakiś czas temu zmieniłem na niskie i jakbym dostał skrzydeł :-) Owszem, jeśli wędruje się z dużym obciążeniem, to na pewno buty wysokie będą bezpieczniejsze. Choć przetestowałem niskie również wędrując z trzyletnim dzieckiem na plecach i dramatu nie było. Zauważ, że większość przewodników chodzi w niskich (ja mówiąc szczerze nie spotkałem jeszcze takiego, który szedłby w wysokich), więc chyba nie jes
  10. Polecam Bukowe Berdo, moim zdaniem jeden z najbardziej widokowych szlaków w Bieszczadach. Można zrobić solo, ale polecam dodatkowo zahaczyć o Halicz, który jest drugim po Tarnicy najwyższym szczytem polskich Bieszczadów. Połonina Wetlińska też widokowo super i mniej ludzi niż na Caryńskiej. Smerek - nieco mniejszy, ale widokowo przepięknie. No i tzw. Worek Bieszczadzki, czyli wędrówka do źródła Sanu. To jest najbardziej dzika część Bieszczadów. Nie ma tutaj widoków, wędruje się głównie po łąkach i pagórkach, ale za to po drodze mnóstwo śladów po dawnych mieszkańcach: opuszczony
×
×
  • Create New...