Jump to content

Gieferg

Member
  • Content Count

    189
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gieferg

  1. Jak jechałem w lipcu do Zakopca to w momencie wyjazdu prognozy były takie, że 7-8 dni na 10 miało być deszczowych. Faktycznie padało w dniu przyjazdu (25.07), po południu następnego dnia (26.07) i rano w dniu wyjazdu (4.08).
  2. To w zachodnich coś się w ogóle roi? Na Szpiglasie w zeszłym roku pod koniec lipca nie spotkałem tłumów, a przez jakiś czas szczyt mieliśmy tylko dla siebie, ale byliśmy na górze dopiero około 15-tej. To samo było ze Świnicą w tym roku - szczyt koło 16-tej i luzik. Jeśli się nie da rady wcześnie, to czasami wystarczy być... późno. Jak następny raz się wybiorę na Giewont (szlak od Strążyskiej jeszcze mi został do zaliczenia) to celuję w 16-17 na szczycie. Z Krakowa? Chciałbym mieć takie problemy ? Dojeżdżamy z Dąbrowy Górniczej i nie narzekamy. Było trzeba to i na 3:30 rano
  3. Gieferg

    Świnica

    Ja powtórzyłem... skończyło się tak, że (nie wiem nawet kiedy) porysowałem o skałę obiektyw kamery sportowej - 400 zeta w plecy. Świnia z tej Świnicy, ale sam sobie jestem winny bo zamiast założyć kamerkę na głowę, jak to zrobiłem wchodząc, z przyzwyczajenia przypiąłem na barku do paska od plecaka.
  4. O 12:50 kolejka to była głównie do WC, zupkę dostałem w 5 minut ?
  5. Świetne fotki. Tak to wyglądało w prognozach, a faktycznie była wymarzona pogoda do chodzenia przez cały tydzień. Zadni i Pośredni Granat są równie realne. Żonę przeciągnąłem co prawda przez całe Granaty, ale na sam Zadni to i córkę pewnie niedługo zabiorę. Co do Koziego - jak już tam pójdę, nie ma opcji, żeby schodzić tą samą drogą ? Tego dnia wręcz roiło się w tym rejonie od turystów... I ja tam byłem, miód i wino... znaczy pomidorową zjadłem.
  6. Byliśmy z dzieciakami więc tylko przez Wielką Siklawę do Doliny (gdzie dotarliśmy koło południa), a potem od razu w stronę schroniska i na Świstówkę. Może było tam tych kapeluszy więcej ?
  7. Na ten sezon sprawiłem sobie nowy ? Byłem wtedy w Dolinie Pięciu Stawów, ale to całe okienko trwało właściwie od 27 lipca do 2 sierpnia (z zachmurzeniem ale bez deszczu 31 lipca).
  8. Planowane od lat tatrzańskie wakacje, które miały zapoznać córę z kilkoma kluczowymi lokalizacjami w Tatrach długo stały pod znakiem zapytania ze względu na całą sytuację z koronawirusem, ale ostatecznie w czerwcu zapadła decyzja, że jednak jedziemy. Podobnie jak rok temu w Karkonoszach, także i tym razem w sześcioosobowym składzie. Prognozy jeszcze w dniu wyjazdu były nie za dobre - na 10 dni spodziewanych było całe trzy bez deszczu, więc już następnego dnia po przyjeździe zdecydowaliśmy się na poranne wyjście w góry, choć pogoda miała się zepsuć już koło południa. Deszcz złapał nas na zejści
  9. To prawda. Podejście od strony polskiej jest męczące i nieciekawe wizualnie. Jak się weszło na Bulę to się już widziało wszystko, co ma ten szlak do zaoferowania. Nagrodą są dopiero widoki z grani na samym końcu. Granaty czy Świnica całościowo dają o wiele lepsze wrażenia, tam bym chętnie wrócił podczas gdy na Rysy od strony polskiej się więcej nie wybieram. Ale od słowackiej - czemu nie? ?
  10. Wyjście o 10 z Moka i o 16 przy samochodzie? Wyścigi czy co? Jednak wolę wejścia rekreacyjne od wyczynowych. Mi od momentu gdy wpadłem na ten pomysł przyszło czekać dwa lata.
  11. Polecam być o 5 rano w Morskim. Spokojnie na łańcuchach na podejściu, ale na zejściu już może być tłoczno. Wcześniej wchodzić jak dla mnie przesada, no ale dla mnie wchodzenie na górę po ciemku to żadna radocha. Rozwidnienie w okolicach Czarnego Stawu jeszcze do przyjęcia.
  12. Film (ten pierwszy) bardzo fajny, ale dramatyzm podkręcony o jakieś 500% . Tam faktycznie blisko przepaści jest się tylko chwilami i w zasadzie żadne z trudniejszych miejsc się koło nich nie znajduje. Pokazałem żonie ten podkręcony fragment z kominka i spytałem czy by to przeszła, stwierdziła, że raczej nie, na co jej mówię, że już to zrobiła ? Ja tam raczej rybie oko jestem skłonny niwelować ustawieniami kamery, żeby filmy wyglądały na ile to możliwe zgodnie z rzeczywistością.
  13. Jak w porównaniu z Kozim, to nie wiem, bo nie byłem na Kozim (ale niektórzy piszą, że zejście jest mocno nieprzyjemnne dla kolan, a z Zadniego było raczej spoko), ale Zadni i Pośredni w komplecie zrobić jest raczej łatwo. Potem z Pośredniego można sobie wrócić do szlaku prostym skrótem (ścieżka widoczna ze szczytu idąca nieco w prawo). Dopiero przejście z Pośredniego na Skrajny może być problematyczne. Kończysty na cel główny raczej słaby. To już lepiej w komplecie ze Starorobociańskim Wierchem (i powrót pętlą przez dolinę Starorobocianską), bo tak to wyjdzie coś jakby dojść na Rakoń i
  14. Pogoda nawet nawet ale jednak niedosyt pozostaje, bo wolę Tatry skąpane w słońcu. Fotek w stronę Tatr Wysokich z tej wycieczki za bardzo nie robiłem (w ogóle nie przykładam do zdjęć większej wagi, filmy się liczą ;)), ale może ze Świnicy (01.07) coś wrzucę, pogoda była wtedy dużo lepsza.
  15. Ja jednak wolę schodzić po konkretnych kamieniach niż jakiejś rozsypanej ziemi na której mam nieustanne wrażenie, że zaraz zaliczę glebowanie, nie mówiąc już o tym, że te rozwalone worki wyglądają paskudnie, zwyczajnie szpecą te szlaki i jak dla mnie nie wygląda to jak zlewanie się z otoczeniem tylko rozpiździel na placu budowy. Może i taki był zamysł, ale jak dla mnie kompletnie chybiony. Grań Otargańców owszem, chętnie, ale o tym się pomyśli jak już zabiorę się na poważnie za Tatry Słowackie (na razie tylko Bystra).
  16. Mi teraz też już tylko on został i zastanawiam się jak to ogarnąć, bo żona ze Starego Robota przez Chochołowską wracała ze łzami w oczach, a tam jest jeszcze dalej ? w dodatku jak już mam tam iść to wypadało zaliczyć z Raczkową Czubą/Jakubiną w komplecie bo inaczej czułbym spory niedosyt... Byłem dopiero co na Starym Robocie - ludzi było sporo, szczególnie na szczycie, gdzie trafiła się jakaś wycieczka ale nawet i bez niej było dużo... Były całe? Przedwczoraj schodziłem z Kończystego i spora część była rozwalona/rozsypana. Tragedia, tak wizualnie jak i pod względem wygody. Kola
  17. Prognozy były umiarkowanie dobre, więc wybraliśmy się ze znajomymi w Tatry Zachodnie z zamiarem zaliczenia "Starego Robota". Start z Chochołowskiej kolejką Rakoń, następnie przez dolinę Starorobociańską - w tym czasie niebo z zupełnie czystego zmieniało się w prawie zupełnie zachmurzone. Ostatni raz słonecznie było na Siwej Przełęczy. Na podejściu na Starorobociański jakaś ekipa tłukła się kilofami najwyraźniej prowadząc jakieś prace remontowe i rzucając przy tym kamieniami, nie zwracając większej uwagi na przechodzących ludzi. Jak dla mnie jeśli już takie prace trwają i nie zamyka się szlaku
  18. To posłuchaj sobie Zenka ?
  19. Podejście na Zawrat od Gąsienicowej dalej w śniegu?
  20. Tydzień temu znów wchodziłem przez Boczań ? Aktualne statystyki: 4 wejścia i 1 zejście przez Boczań, 0 wejść i 2 zejścia przez Jaworzynkę.
  21. Wszędzie można pójść tak, żeby nie było bardzo tłoczno. Na Rysach byłem w weekend we wrześniu przy idealnej pogodzie - tłok dopiero na zejściu ale nie jakiś przesadny, na Świnicy byłem teraz 1 lipca - pogoda super - tłoku nie stwierdzono (ale byliśmy późno na szczycie, bo po 16-tej). Na Granatach byłem rok temu na początku lipca przy idealnej pogodzie - tłoku nie było. W sumie do tej pory poza Morskim Okiem tylko dwa razy trafiłem na tłok w Tatrach - raz na Giewoncie (sierpień) i w mniejszym stopniu kiedyś na szlaku do Piątki (lipiec).
  22. To jeszcze nie aż tak bardzo wcześnie ?
×
×
  • Create New...