Skocz do zawartości

wjesna

Użytkownik
  • Postów

    1 992
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    123

Odpowiedzi opublikowane przez wjesna

  1. 15 godzin temu, sickboy777 napisał:

    czytając miałem wrażenie, jakbym przed chwilą stamtąd wrócił. Tym bardziej, że większość opisanych przez Ciebie miejsc udało mi się odwiedzić. No i też lubię KSU ?

    Z fajnych miejsc polecam jeszcze Chatę Socjologa na Otrycie, niesamowicie klimatyczne miejsce. 

    A bo wiesz , bo nie wiem czy pamiętasz,  że to przecież Ciebie dręczyłam  o informacje  o Bieszczadzkim worku. ? Stację  Łupków  zostawiłam na następny  raz. Chciałam jeszcze na Krzemieniec  ale pełny parking  odstraszył i byl Dwernik Kamień- taka fajna miejscówka,niezapelniona ludźmi, z widokami na połoniny. 

    Czytałam o tej Chacie  Socjologa. Nie wiem czy to dla mnie nie za duży hardcor, w sensie  spędzenia  tam kilku nocy. 

     

    • Lubię to ! 1
  2. 23 godziny temu, vatra napisał:

    Za każdym razem ta ziemia budziła we mnie podziw nie tylko urokiem krajobrazu, dziką przyrodą ale też historią, kulturą i takim niepowtarzalnym klimatem, który wynika z połączenia tych wszystkich elementów

     Podzielam Twoje odczucia.  Jest w tym miejscu coś więcej niż góry i doliny. 

    • Lubię to ! 1
  3. I nadszedł ten dzień  gdy wybraliśmy się do źródeł Sanu.  Najważniejsza  wycieczka całego  wyjazdu.  

    Jedziemy do Bukowca okropna drogą,  gdy kończy się podziurawiony asfalt zaczynają  się szutrowe wyboje. Wystające kamienie,  wybrzuszenia- niektóre większe zaznaczone są farbą-  wszystko to, co czyni przejazd  trudnym i bardzo powolnym.  Gdy widzę parking oddycham z ulgą,  że udało się dojechać. Na miejscu jest kilka  samochodów.

    Ruszamy z nieistniejącego  Bukowca do nieistniejącej Beniowej,po prawej mając widok na Halicz,  po lewej  widać granice i biegnące za nią tory kolejowe. Mijamy krzyże przydrożne,  ślady dawnych studni.  Docieramy na miejsce cmentarza i cerkwi  wśród posągowych drzew wszydtko tu nabiera powagi.  Trochę dalej,   za cmentarzem widać owocujące jabłonie. 

    Następny  będzie dwór Stroińskich w Siankach. Drogą szlo się całkiem dobrze, ale schodzimy z niej w las, tam ścieżka w większości to błoto. Nie ma go jak obejść, trzeba po prostu iść prosto. Dochodzimy do miejsca, gdzie kiedyś stał dwór i ja się tu  zatracam. Jestem tym miejscem zachwycona. Zadbane,  opisane ( wszędzie gdzie byliśmy tablice informacyjne  były bogate w informacje) mury wyciągnięte z ziemi. Jest tu takie ustrojstwo,  czarna skrzynka' nie wiem jak to się nazywa,  ale gdy się przez nie patrzy  to cofamy się w czasie  i widzimy jak to miejsce kiedyś  wyglądało.  Dwór, kaplica, pola po drugiej stronie. Jestem tym zachwycona. Jest też wyrysowany na przezroczystym tle  szkic dworu  i patrząc przez niego   w stronę riun, widzimy na nich zarys całego dworu. To samo będzie później, przy Grobie Hrabiny.  Piękne  miejsce. Kiedy już się napatrzymy to ruszamy dalej aby przy Grobie Hrabiny zobaczyć  dzieło kolejnych zapaleńców.  Miejsce, które tule przesxlo- jedni palili, drudzy wysadzali, następni dewastowali poszukując skarbów  - teraz nie wygląda wprawdzie tajemniczo, ale jest zadbane przed dalszym  niszczeniem. 

    Po drodze do źródeł Sanu mamy jeszcze punkt widokowy,  widać z niego  ukrainskie  Sianki,  gdzie życie trwa nadal, gdy po polskiej stronie  jest już tylko historią. 

    Źródło Sanu czeka na nas jeszcze trochę dalej,  ale pokonując błoto dochodzimy  i tu. Z przewodnika  wiem, że to jest takie  źródło na niby, prawdziwe jest po stronie ukraińskiej.  Ale co tam, fajnie tu stanąć  obojętnie czy to San czy jego dopływ. 

    Patrze na czas, liczę ile potrzebujemy na powrót  i przejazd ta trudna drogą. Wychodzi na to, że musimy już wracać. Po drodze można ominąć  Beniową ale chce tam pójść jeszcze raz i tak ustalamy. Po drodze mijamy jeszcze dwie grupki które dopiero  idą  w górę. Odważni,  ja bym tu po zmroku być nie chciała. 

     Zrobiło się jakby pogodniej. Słońce chyli się nad polami.  To juz koniec.  Byłam widziałam wrócilam. 

    Ta  żeliwna  kadź na ostatnim zdjęciu służyła do wyroby potażu  w Bukowcu. Proste trwałe rzeczy.

     

    20210924_105216.jpg

    20210924_112736.jpg

    20210924_112659.jpg

    20210924_163959.jpg

    20210924_164110.jpg

    20210924_164106.jpg

    20210924_122843.jpg

    20210924_125138.jpg

     

    20210924_125159.jpg

    20210924_125308.jpg

    20210924_130150.jpg

    20210924_131619.jpg

    20210924_131642.jpg

    20210924_131930.jpg

    20210924_134249.jpg

    20210924_140235.jpg

    20210924_142635.jpg

    20210924_151417.jpg

    20210924_163802.jpg

    20210924_172008.jpg

    • Lubię to ! 5
  4. 16 godzin temu, Zośka napisał:

    @wjesna piękne te Twoje wycieczki. Gdzieś w tamtych okolicach mieszkał brat mojego ukochanego dziadka. Smutna i trudna jest jego historia.....zdrada, kolaboracja, śmierć nie wiadomo gdzie i kiedy...Nigdy nie chciałam jej poznać bo wydawało mi się to nielojalne wobec reszty rodziny, tej która uczyła dzieci na tajnych kompletach i ukrywała partyzantów. Ale przecież błędy innych czemuś służą, można z nich wyciągać wnioski a historia nawet najtrudniejsza warta jest poznania. Dziękuję że pokazałaś miejsca które warto zobaczyć i poznać ich historię?. Może ja też otworzę jakiś stary album ze zdjęciami a potem pojadę.....

    Ładnie napisane, Zosiu. 

    Trudno oceniać innych, ich zachowanie  w czasach w jakim przyszło im żyć, samemu zyjąc w zupełnie innej rzeczywistości.  Solzenicyn o tym napisał bardzo dosadnie  nazywając ,, czczą gadaniną sytych frajerów ". Historię  warto poznać, masz rację,   że nawet najtrudniejsza  warta jest poznania. Kiedy nadejdzie na to odpowiedni czas ...

     

    • Lubię to ! 3
  5. Drugi dzień wita nas deszczem. Odkładam zaplanowana na dziś wycieczkę i wybieram te, która miała być w ostatnim  dniu, czyli cerkiew  w Łopience,  zagroda żubrów  I torfowiska  w Tarnawie.  Ubiersmy kurtki na deszcz i z tego samego parkingu co wczoraj  idziemy w stronę cerkwi. Idziemy leśną ścieżka, sporo w niej drewnianych mostków. Ścieżka co jakiś  czas przeplata się z drogą, która można dojechać do cerkw samochodowem, i znowu wchodzi w las. Docieramy na miejsce. Wokół cerkwi kilka osób. Cerkwia jest otwarta,  wchodzi się bocznym wejściem.  W środku ktoś  jest, potem zostajemy sami. 

    Zagroda żubrów  to dla mnie ciekawostka. Parking i wejście  bezpłatne,  Żubry są. Nie ma tu za wiele do zwiedzania a deszcz pada, więc jedziemy na torfowiska. Droga się zmienia,  jest ostrzeżenie  co do jej stanu.  Trochę mnie martwi bo właśnie ta drogą  pojedziemy na nasza główną  wyprawę. Póki co pokonujemy dziury i dojeżdżamy  do torfowiska .Pierwsze mniejsze nie robi na mnie wrażenie,  za to drugie  juz tak. Ścieżka zbudowana z drewnianych kładek miejscami odmawiam posłuszeństwa,  wzmocniona metalowa siatką jest trochę sliska. Ktoś  sie bardzo napracował  nad nią. Las brzozowy,  jasny, zielony, no cos w sobie ma, co przyciąga  wzrok.  

    Na ten dzień tyle. W następny idziemy na Tarnicę i przez Halicz i Rozsypaniec schodzimy do Wołosatego.  Ludzi trochę jest  ale w przeważającej ilości wchodza tylko na Tarnicę i wracają  ta samą drogą.Po drodze się  mylę i idę w stronę  Bukowego  Berdo. Pewno dlatego,  że wcześniej chciałam obrać tamtą  drogę, z Mucznego  przez Bukowe Berdo na Tarnicę i cos mi w głowie z tego  pomysłu zostało. Zawracamy,  choć z żalem bo widzę co mnie ominie o tam pogoda  jest lepsza.

    Idziemy błotnistymi szlakami, mgła i wiatr,  u góry niewiele widać. Wiatr jest coraz bardziej dokuczliwy schodzimy do Przełęczy Bukowskiej i idziemy w stronę  Wolosatego.Po drodze znowu miejsce po cerkwi  z cmentarzem które zatrzymuje nas na dłuższą  chwilę. Ale przecież nam się nigdzie nie spieszy.

     

    20210922_103714.jpg

    20210922_112156.jpg

    20210922_111523.jpg

    20210922_132308.jpg

    20210922_141818.jpg

    20210922_142618.jpg

    20210922_142625.jpg

    20210923_111514.jpg

    20210923_115157.jpg

    20210923_125203.jpg

    20210923_132133.jpg

    20210923_132141.jpg

    20210923_142159.jpg

    20210923_145600.jpg

    20210923_170840.jpg

    20210923_172600.jpg

    20210923_172649.jpg

    20210923_172737.jpg

    • Lubię to ! 9
  6. ,,To właśnie są  moje Bieszczady .." lubię KSU nie tylko za tę piosenkę ale ta jest szczególną. Z nią w głowie pojechałam szukać własnych Bieszczad. 

    To zupełnie  inna wyprawa.  Co wieczór przeglądam przewodniki, planuje trasy,zapamiętuje miejsca które mam nue przegapić.  

    Pierwszy dzień  to Komancza, gdzie koniecznie chcę  zobaczyć  murale Andrejkowa. Wcześniej jednak jest pierwsza cerkiew prawosławna.  Wchodzimy przez bramę  nad głową wiszą dzwony, to jednocześnie  brama i dzwonnica.  Cerkiew zamknięta nie ma sxybki przez którą  można podglądnąć  środek. Podobno jest tu ikonostat z dziewiętnastego wieku.  Nie zobaczę. Obchodzimy stary cmentarz  łemkowski próbójąc odczytać napisy i jedziemy dalej, do następnej cerkwi którą też jest zamkniętą. Za to są murale, dwa na wiadukcie,  jeden obok na stodole  a czwartego musimy trochę poszukać. Ale znajdujemy i ten. Są częścią ,,Cichego  Memoriału"

    Następny przystanek to parking- darmowy - przy rezerwacie Sine Wiry- wejście bezpłatne. Przy drodze  relikt przeszłości,  przystanek  pks.Idziemy wzdłuż rzeki,  szeroką drogą, mijamy kilka osób wracających. Po drodze tablice informacyjne, korzystam  z nich, by wiedzieć  na co patrzeć. Schodzimy w dół, do rzeki by odnaleźć Łosia z Zawoju, czyli drzewo w kształcie  łosia. Wracamy na dróżkę by dojść do celu- nieistniejącej  wsi Zawój. Znowu korzystam z tablic informacyjnych,  są na niej nazwiska osób, które tu mieszkały. Schodzimy do rzeki, ścieżka prowadzi przez wysokie kwiaty,  zapomniałam ich nazwy, latem musi tu być pięknie. Teraz uważam, żeby coś z nich nie wypełzło Gdzieś nad rzeka był.dawno młyn, ale nie znajduje  po nim śladu.  Wchodzimy z powrotem na górę a potem na jeszcze jedną   by stanąć w miejscu gdzie kiedyś była cerkiew. Miejsce robi na mnie  ogromne wrażenie. Stare drzewa, resztki nagrobków, drzwi- choć  teraźniejsze- ukazują wejście do cerkwi. Nad głowami słyszymy  żurawie, potem dostrzegamy ich   trzy klucze. Schodzimy, robi się szaro,  przed oczami przelatuje  nam sowa. Wracamy na parking,  nie ma juz na nim nikogo. Cicho i pusto. Dzień się kończy 

     

     

    20210921_122236.jpg

    20210921_122034.jpg

    20210921_122422.jpg

    20210921_125413.jpg

    20210921_150616.jpg

    20210921_155807.jpg

    20210921_161034.jpg

    20210921_161151.jpg

    20210921_163356.jpg

    20210921_164715.jpg

    20210921_172159.jpg

    20210921_172358.jpg

    20210921_172521.jpg

    20210921_172457.jpg

    • Lubię to ! 6
  7. 1 godzinę temu, barbie609 napisał:

    A może to jest tak,że te łatwo dostępne ,kapiące złotem są tylko sceną na której odgrywane są ceremoniały , a te opuszczone ,zagubione wśród gór i lasów są prawdziwymi Miejscami Mocy  gdzie każdy wędrowiec obojętnie jakiej wiary , czy niewierzący zawsze znajdzie schronienie.

    Może. Najczęściej  odbudowywane przez zapaleńców którym nikt nie płacił  za pracę. Może to wszystko razem  jakoś się łączy. Jeden zadba, żeby miejsce ocalić,  drugi odnajdzie ścieżkę  ku temu  miejscu. 

    • Lubię to ! 3
  8. Może nie ma właściciela terenu ? Albo chętnego, by nim zostać.  

    Dla porównania cerkiew w Łopience, zeszłotygodniowa.  Dokładniej opiszę potem  bo to była moja inna wycieczka i chce ją opowiedzieć. W każdym razie cerkiew  w Łopience stoi sobie otwarta dla przybyszów.  Było to dla mnie miłym zaskoczeniem,  bo poprzednie spotkane w drodze na Bieszczady były zamknięte. 

    Ale ta Twoja @barbie609też stoi otwarta.  Znak czasów, że te w łatwo dostępne, przy drodze otwarte są tylko  w ustalonych godzinach a te w miejscach których nikt nie pilnuje otwierają  swoje drzwi zawsze i każdemu? 

    20210922_112024.jpg

    20210922_112150.jpg

    20210922_111523.jpg

    20210922_111504.jpg

    • Lubię to ! 4
  9. @barbie609 ładna wycieczka.  Z pogodą nic się nie zrobi  trzeba się do niej dostosować. 

    Dnia 22.09.2021 o 17:27, barbie609 napisał:

     łemkowski cmentarz , co przykre jest zapuszczony , ogrodzenie dawno się wywróciło teraz chodzą po nim krowy , wydalając efekty pracy swojego układu trawiennego.

    Przykro czytać.  Czemu tak się dzieje,  że niekiedy  tak bogate historycznie  miejsca  niszczeją przez zaniedbanie?

     

    • Lubię to ! 2
    • Dziękuję 1
  10. @barbie609 te Twoje obliczenia to wyższa  matematyka ?

    @Jędrek czasem też specjalnie zostawaliśmy dłużej w  górach choć z innych powodów - bywało, że wieczorem zakopianką  jechało się lepiej, korek mniejszy.  Czerwone Wierchy  już czerwone?

    @Fibi ja nie marzę, bo kiedyś  moje spodnie były w plecaku męża. Było mi zimno  w nogi i chciałam się przebrać a on nie chciał się zatrzymać. Mówił, że przecież schodzimy i zaraz mi będzie ciepło. I od tamtej pory pilnuję,  żeby nic mojego do siebie nie włożył zebym mogla się przebierać ile razy tego potrzebuję.

     

    • Haha 5
  11. 9 godzin temu, Jędrek napisał:

    Na podstawie tego że od lat jeżdżę w Tatry mniej więcej w tych samych terminach, mogę stwierdzić iż od zeszłego roku tłumy są wyraźnie większe niż w 2019 i wcześniej. Nie tylko "do schronisk" ale i powyżej.  Jest tu zresztą na stronie np. artykuł o potężnym korku na tych kilku  łańcuchach w Kobylarzowym Żlebie

    Właśnie ten zator  na Kobylarzowym Żlebie mnie zadziwił.  W zeszłym roku w wakacje chodziłam po słowackich Tatrach ale dwa lata temu  po naszych i było  do schronisk tłocznie  a potem już ok. Dlatego pomyślałam, że te informacje,  zdjęcia, może są na wyrost.  

     

     

  12. 3 godziny temu, Luk_ napisał:

    Jeśli chodzi o ten weekend, a zwłaszcza sobotę - na szlakach był młyn, nawet powyżej schronisk. W niedzielę wyglądało to dużo lepiej.

    Czyli jednak jest tłok na szlakach a nie tylko w dolinach, dzięki za informację. Dla mnie to, że w niedziele mniejszy jest pocieszeniem. 

    Wiesz @barbie609 czasem z przypadkowe turysty pod wpływem  jednego przypadkowego  wypadu w góry powstanie  świadomy miłośnik gór.  A czasem nie, cóż trudno. 

    • Lubię to ! 1
  13. @Luk_ ok, rozumiem, sezon się wydłużył, mogę poczekać do października.  Chodziło mi też o to,  vxy naprawdę  te tłumy idą wysoko w góry -  i tworzą się zatory na szlakach- jak donosi internet- czy jednak zostają  w dolinach? Tak jak żeśmy  pisali z @barbie609, że czasem na dole ludzi dużo,  a u góry  jest całkiem fajnie. Może w Tatrach też tak jest? 

     

     

  14. 2 godziny temu, barbie609 napisał:

    Od soboty  będziemy w Beskidzie Niskim najpierw w Iwoniczu a potem w Wysowej , moje szczęście nocleg znalazło już chwilę temu.Są jakieś koncepcje na wyskok w Bieszczady ...zobaczymy.

    Pewnie wyskoczycie. Być tak blisko  i nie  zajrzeć do Bieszczad...dasz radę?

  15. 1 godzinę temu, barbie609 napisał:

    Jak rozumiem szłaś z Trusiówki? Tam często tłok a w górze nie tak tragicznie. Sporo ludzi idzie doliną Kamienicy i siedzi nad potokiem a nie podchodzi do góry.

    My na Gorc chodzimy z Wierch Młynne i robimy kółko do Zasadnego , albo dwa auta albo na piechotkę Zasadne -Wierch   Młynne.

    Nie  z Trusiowki. Trochę dalej,jest taki most koło lesniczowki i stamtąd. W Trusiówce przy ładnej pogodzie  tłok nie dziwi  bo dużo rodzin z dziećmi tam przyjeżdża czy to latem  czy zimą. Widocznie  tam czasem nie ma już gdzie zaparkować  i zrobili następny parking bo stąd  nad rzeke też można zejść.  

     

    Fajnie,  że możesz w tygodniu chodzić po górach.  Moje Bieszczsdy się klarują  i szukałam noclegu- w tygodniu, bez weekendu-i sporo zajętych miejsc.  Tak że tam też luzu nie będzie. Sezon trwa i trwa  i końca nie widać. 

  16. Zastanawiam się jak to jest z tą ilością osób w górach.  Jest juz po wakacjach  a dalej taki ruch? W sobotę nie kupi juz biletu na  niedzielę  na parking w Palenicy. No dobra, to akurat  rozumiem bo tu zawsze ruch największy, może się zdarzyć.  Ale ciagle gdzieś mi migają  zdjęcia  z kolejek do wejścia na szczyt. Rysy- to już prawie jak Palenica,  ale w Kobylarzowym Żlebie też? Chodzicie w weekendy? To powiedzcie czy naprawdę ciągle  takie tłoki  czy te informacje  są przesadzone?

    W niedzielę  celem był Gorc.  Niebieskim szlakiem szlam 2 albo 3 lata  temu.  Wtedy zostawiało  się auto przy mostku,  było miejsca na kilka samochodów.  Teraz powstał duży płatny parking.  Pełny  aut wiec taki tu się zrobił ruch. Nie wiem gdzie ci ludzie byli  bo jakiegoś tłoku na szlaku nie było. Wracaliśmy ścieżkami leśnymi,  a te już w ogóle były puste.

     

  17. Dnia 8.09.2021 o 19:55, vatra napisał:

    @wjesna byłyśmy w poniedziałek z @Fibi Szlak nie jest przepełniony ale też nie jest pusty. Przy pięknej pogodzie warto, jest ładnie a przy stawkach rewelacja? Później wrzucę zdjęcia

    Już jest później a zdjęć nie ma.,?

    Dziękuję @vatraza informację. Czyli szlak do przejścia,  na pewno się wybiorę. 

    • Lubię to ! 2
×
×
  • Dodaj nową pozycję...