Skocz do zawartości

Leszek1

Użytkownik
  • Postów

    8
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

265 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Leszek1

Newbie

Newbie (1/14)

14

Reputacja

  1. @barbie609 Dzięki za zaproszenie na podhalańskie trasy . Poczytam, popatrzę kto wie może zawitamy tam na kolejną wyprawę
  2. @jaaga76 Dzięki . Warto robić takie wypady, jest to niesamowita odskocznia od codziennej rutyny, mam wrażenie jakby czas wolniej płynął dzięki nim. A góry piękne, nie dziwię się ludziom że są tak zakochani w górach. Nie ma zbyt wielu zdjęć, zrobiłem dosłownie kilka - dołożyłem je do relacji z pominięciem dubli. Pozdrawiam Leszek
  3. @barbie609, @jaaga76, @karpasani Obiecana relacja z wypadu . Mariusz z Jackiem przyjechali pod mój dom o godzinie 6 rano. Po założeniu roweru na dach i wrzuceniu plecaka do bagażnika zaczęliśmy podroż w kierunku Bystrzycy Kłodzkiej. Około godziny 10 byliśmy na miejscu. Przygotowaliśmy rowery do jazdy. Chłopaki mieli fajne torby na przedni amortyzator i na sztycę podsiodłową, ja miałem plecak do którego śpiwór się nie zmieścił. Znalazł on swoje miejsce na bagażniku schowany szczelnie w worku foliowym przytroczony gumami i taśmą tzw. MacGyver - taka prowizorka ale sprawdziła ;). Parę pierwszych kilometrów to wyjazd z miasta, dojazd lekko pod górę do Nowego Waliszowa skąd fajny długi zjazd polnymi drogami do Idzikowa. Z Idzikowa podjazd już mocno w górę asfaltem w kierunku pierwszego singletracka "Pętla międzygórze". To mój pierwszy singletrack w życiu, fajna idea - kręte górskie wąskie ścieżki, profesjonalnie przygotowane dla kolarzy górskich. Trasa początkowo wiła się pod górę malowniczymi terenami, w końcu po około 300 metrach przewyższeń osiągnęliśmy wypłaszczenie, gdzie na ławeczce przycupnęliśmy na około 10 minut aby odetchnąć i się posilić. Trochę zaczęło padać więc założyliśmy deszczówki i udaliśmy się dalej Singletrackiem, tym razem w dół w kierunku Stronia Śląskiego. Jazda w dół singletrackiem to zdecydowanie najprzyjemniejsza cześć jazdy, balansowanie na wąskich technicznych zjazdach to jest to co lubię. Niestety na samym końcu Singletracka pod Stroniem Śląskim Mariusz miał wywrotkę na śliskich kamieniach, która groźnie wyglądała lecz na szczęście poza małymi obdrapaniami nic groźnego się nie stało. Musieliśmy jednak zrobić tam dłuższy przystanek pod sklepem Dino aby zebrać się do dalszej drogi. Dalej trasa wiodła asfaltem pod górę przez miejscowości Stary i Nowy Gieratów do Bielic gdzie na Parkingu pod leśniczówka spotkaliśmy dwóch wędrowców z plecakami, którzy jak się okazało również udają się na nocleg do wiaty. Zaczynając z wysokości 730 m podczas nasilającego się deszczu i zapadającego zmroku stopniowo pięliśmy się pod górę. Moje zmęczenie momentami nie pozwalało mi jechać, musiałem się zatrzymywać kilkukrotnie na krótką chwilę by uspokoić tętno. Było też kilka stromszych miejsc gdzie niestety ale kondycyjnie wysiadałem i musiałem podprowadzić rower. Koledzy bardziej zaprawieni w bojach jechali z przodu, lecz poczekali na mnie i razem dojechaliśmy do wiaty, znajdującej się przy Dukcie nad Spławami na wysokości 990 m. Ujrzawszy wiatę oznajmiłem sukces gromkim okrzykiem. Wtem ujrzeliśmy odsuwającą się folię na wejściu do wiaty. Poznani wcześniej na parkingu pod leśniczówką wędrowcy dotarli tu przed nami, a to z tego powodu że trasa rowerowa była znacznie dłuższa niż piesza. Pogawędzimy sobie sympatycznie z współlokatorami, posililiśmy się tym co kto posiadał, przygotowaliśmy sobie posłanie na piętrze, wskoczyliśmy do śpiworów i zasnęliśmy. Temperatura w wiacie wynosiła 10 stopni. Początkowo wskoczyłem do śpiwora w bieliźnie termoaktywnej, polarowych spodniach, bluzie, grubych skarpetach, czapce i rękawiczkach, lecz nie mogąc zasnąć stwierdziłem że to przez to że jest mi za ciepło. Zdecydowałem więc, że przetestuje deklarowane przez producenta parametry śpiwora i ostatecznie spałem w samej bieliźnie termoaktywnej (Brubeck Thermo na długi rękawek i nogawkę). W nocy dałem trochę czadu chłopakom, gdyż mocno chrapałem. Kilkukrotnie słyszałem przez sen ze strony Jacka lub Mariusza "Lechuuu..." :-). Rano obudziłem się czując lekki chłód, nie żebym zmarzł, ale lekki dyskomfort był. Śpiwór jaki kupiłem to kilogramowa mumia Fjord Nansen FINMARK XL o szerokim zakresie temperatur (Tmax:24°C Tcomf:8°C Tlim:4°C Tmin:-10°C) - chciałem aby śpiwór był użyteczny zarówno latem i jesienią. Komfortu nie było przy 10°C, lecz niewiele do niego brakowało - prawdopodobnie ciepłe skarpety załatwiły by temat. Nie wchodziłem ze śpiworem do wykonanego na sytuację krytyczną worka z folii NRC, nie korzystałem również z nabytych chemicznych ogrzewaczy - po prostu przy tych 10 stopniach zdecydowanie nie było takiej potrzeby. Rano o świcie spakowaliśmy się, przyszykowaliśmy rowery i ruszyliśmy w dół. O tej porze dnia było zdecydowanie chłodniej, może nawet koło zera, dlatego zmarzliśmy w stopy i dłonie i musieliśmy się zatrzymać aby ogrzać się w promieniach wschodzącego słońca. Początkowo zjazd prowadził duktem nad Spławami, w miarę płasko utrzymując się na wysokości 1000m, następnie częścią niebieskiego szlaku rowerowego, szybko w dół z 1000 na 690 metrów. Zjazd był szeroki lecz kamienisty i trzeba było uważać aby nie pośliznąć się na mokrych kamieniach. Dalej trasa wiodła przez miejscowości Nowa Morawa, Bolesławów i Stara Morawa. Jadąc rozglądaliśmy się za sklepem, bądź gospodarstwem gdzie udało by się nam uzupełnić wyczerpane zapasy wody, od rana praktycznie nic nie piliśmy. Ostatecznie na posiłek i herbatę zatrzymaliśmy się w sympatycznym gospodarstwie agroturystycznym Nad Stawami w miejscowości Kletno, gdzie można złowić i upiec sobie rybkę. Po herbatce czas był ruszyć dalej, asfaltowa trasa zaczęła się wić do góry wpierw Szlakiem Liczyrzepy, następnie obok starej kopalni Uranu w Kletnie. Przed dojazdem do Janowej Góry pogubiłem się z chłopakami, oni pojechali prosto, mnie mapa skierowała w lewo na stromy żwirowo kamienny podjazd pod górę. W sumie nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło bo okazało się że podjazd ów zawiódł mnie na początek singletracka - więc miałem bonusową atrakcję na trasie. Singletrack ten krzyżował się z kilkoma trasami downhilowymi, czyli przeznaczonymi dla rowerów zjazdowych oraz przecinał trzy trasy narciarskie. Po drodze miałem okazję aby zrobić parę krajobrazowych zdjęć. Po przejechaniu „singla” zjechałem na drogę publiczną „Puchaczówkę” która szybkim, długim asfaltowym zjazdem doprowadziła nas do Idzikowa - czyli koło się zamknęło - był to jeden z początkowych z punktów przez które przejeżdżaliśmy dnia poprzedniego. Z Idzikowa jeszcze około 8 km spokojnej jazdy po asfalcie i dotarliśmy do naszego auta czekającego w Bystrzycy Kłodzkiej. Przed podróżą do domu chcieliśmy się jeszcze posilić, kroki zawiodły nas do pizzerii gdzie z Jackiem zamówiliśmy pizzę o nazwie adekwatnej do naszej rowerowej przygody czyli: pizza „ostra jazda”. I powiem tak - to była najostrzejsza pizza jaką jadłem. Nie dało się jej zjeść nie popijając łagodzącym pieczenie mlekiem, które Panie normalnie wlewały do ekspresu do kawy ale odlały nam po szklaneczce na ratunek. I tym miłym akcentem wycieczka się zakończyła, zapakowaliśmy się do auta i wróciliśmy do domu. Podsumowując: Pierwszy dzień - dystans 58.46 km, czas 8:48:07, całkowity wznios 1378 m; Drugi dzień - dystans 43.12 km, czas 4:48:44, całkowity wznios 612 m. Będę miał na pewno długo w pamięci miłe wspomnienia z tego wypadu. Autorem tras był Mariusz, a tracki z garmina zgrał Jacek. Mapa dzień 1: https://mapy.cz/s/gadezazece Mapa dzień 2: https://mapy.cz/s/mazadoveno Track dzień 1: https://connect.garmin.com/modern/activity/12326383500?share_unique_id=177 Track dzień 2: https://connect.garmin.com/modern/activity/12326392126?share_unique_id=180
  4. Super. Kupię te chemiczne ogrzewacze - będę czuł się bezpieczniejszy dzięki
  5. Widzę Bivi Bag Fjord Nansen za 139 zł. Znalazłem też wkładki do śpiwora np. Sea to Summit Reactor Extreme R ale za to już 280 zł, więc droższe od śpiwora który chcę kupić (Campus 175zł) Taka wkładka wydaje mi się lepsza - ma oddychające włókna THERMOLITE w przeciwieństwie do Bivi który może powodować kondensację gdyż jest z poliestru, droższe bivi piszą że oddychają ale czy to prawda... ale droższe to znów na jeden wypad nie opłaca się. Chyba przy tej folii NRC zostanę. Pozdrawiam Leszek
  6. Nie chcę inwestować w drogi puchowy, gdyż śpiwór ma mi służyć głównie do letnich wypadów rodzinnych pod namiot, a ten wypad to jednorazowa sytuacja. Gdybym jeździł jesienią częściej - wtedy bym zainwestował. Pozdrawiam Leszek.
  7. Po powrocie o ile nie zamarznę to skrobnę coś w tym wątku :)) Pozdrawiam Leszek
  8. Witajcie. Mam za tydzień wypad, jedną noc będziemy spać w górskiej nieogrzewanej drewnianej wiacie na deskach i dmuchanym materacu. Chcę kupić śpiwór CAMPUS COUGAR 150 extreme: 0° C komfort: 7 do 12°C max: 16°C (to jednorazowa akcja w większości śpiwór będzie w użyciu latem - dlatego taki). Temperatura w nocy może być na pewno niższa - pewnie nawet w okolicach 0. Czy można owinąć taki Śpiwór folią NRC tzn. skleić taką kopertę z folii i wsunąć się do niej ze śpiworem. Czy polepszy to jego właściwości termiczne na tyle żebym nie zmarzł (ubranie bielizna termiczna długa + polar + czapka + grube skarpety) ? pozdrawiam Leszek
×
×
  • Dodaj nową pozycję...