Podejrzewam, że jak się rodziłem to po górach w kierpcach się jeszcze chodziło ?
Oczywiście z subiektywnym odczuciem się nie dyskutuje. Czujesz się komfortowo i bezpiecznie w wysokich to chodzisz w wysokich koniec i kropka. Nie ma co na siłę nikogo przekonywać do niskich.
Chciałbym jeszcze zauważyć jedną rzecz. Producenci i sprzedawcy od jakiegoś czasu aby sprzedać produkt wytwarzają sztuczne potrzeby. Uważam osobiście, że w przynajmniej połowie przypadków sprzęt w góry łącznie z obuwiem jest przerostem formy nad treścią. Znajomy jeździ raz w roku w lipcu w Beskidy i sprzedawca go namówił na Salewy MTN MID te wysokie, pierwszy model. Wchodzi w nich na górę Żar i na Skrzyczne na które ja w trampkach śmigałem i żyję.
Wjesna napisała, że w niskich do pierwszego uderzenia w kostkę. Uderzyłem się na szlaku na Łysicę na tej kamienistej sekcji. Poniżej zdjęcie. Myślę, że gdybym był wtedy w wysokich też bym się uderzył natomiast bardziej doskwierała by mi wysoka temperatura. W niskich przynajmniej nie było gorąco.
Mam 2 pary niskich. Salewa mtn2 gtx z twardą podeszwą w Tatry i takie kamole jak poniżej na zdjęciu. Mają super sztywną podeszwę i Salomon supercross bez membrany, miękka podeszwa ale super trakcja np na podejściu na Trzy Korony w Pieninach, czy Skrzyczne i na co dzień Kampinos. Zdjęcie na grybach w Kampinosie
Będę je zmieniał na Salomony z membraną bo często wracam z lasu z za przeproszeniem gnojem w butach bo to mokra trawa a to jakiś deszczyk itd. Wydaje mi się, że wysokie buty trekingowe bardziej zabezpieczają kostkę na miękkim podłożu tam gdzie jest ryzyko, że po nastąpnięciu np w jakąś zarośniętą mchem dziurę przekrzywi się w kostce noga i kontuzja gotowa i to na płaskim terenie.
Na chwilę obecną nie będę kupował wysokich. Na jednodniowe wypady w Tatry w czerwcu czy sierpniu typu Kościelec, Świnica czy Rysy z małym plecakiem są mi po prostu zbędne ale jak ktoś widzi taką potrzebę cóż, pozostaje mi życzyć takiej osobie udanych wypraw i wygodnego, bez kontuzyjnego pokonywania kilometrów w tym obuwiu.