-
Postów
90 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Typ zawartości
Profile
Forum
Blogi
Wydarzenia
Treść opublikowana przez Marek1977
-
Nie znalazłem tej pozycji w tym dziale forum no to pozwolę sobie podzielić się kilkoma fotkami z Wami. najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich o wysokości 614 m n.p.m. Znajduje się w zachodniej części Łysogór, na południowy wschód od wsi Święta Katarzyna. Należy do Korony Gór Polski, jest jej najniższym szczytem. Znajduje się w obszarze ochrony ścisłej Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Łysicę i Łysą Górę można odwiedzić przejazdem, jak ma się kilka godzin czasu, żeby zjechać z trasy przed Kielcami, jadąc z Krakowa na Warszawę. Ja byłem w ubiegłym roku w lipcu. Zostało nam kilka dni urlopu i zachęceni przez sąsiadów wybraliśmy się z żoną żeby zobaczyć. Miejsce bardzo przyjemne, można też wybrać się z rana w niedzielę gdy nie ma nic lepszego do roboty. Dojazd bardzo dobry.
-
Tym razem podzielę się z Wami zakupem akcesoria do akcesoria ? Tak już mam, że lubię mieć, o ile to możliwe oczywiście, wszystkie drobne rzeczy zabezpieczone w kaburach, saszetkach, pokrowcach, etui itd. itp.. Tym razem wziąłem się za poszukiwanie etui do latarki czołowej Ledlenser, którą całkiem niedawno nabyłem jak lubię, czyli w promocji. Ponieważ jak na tę markę i model akumulatorowy to raczej jedna z tańszych wersji, to latarka przyszła w kartoniku z kabelkiem do ładowania i tyle. Już w wyobraźni widziałem jak mi się plącze ta gumka i kabelek w plecaku, zaczepia o inne przedmioty, no nie, nie mogłem tego tak zostawić dla spokoju ducha trzeba dokupić jakieś etui. Patrz allegro i marka Ledlenser, ni ma. To znaczy są ale jakieś kosmiczne pieniądze trzeba dać a ja lubię tanio, no chyba, że się nie da tanio to względnie tanio lub w ostateczności stosunkowo tanio ? Wpisałem więc w wyszukiwarkę poszukiwany przedmiot ale bez marki i wyskoczyło mi więcej propozycji. Moją uwagę przykuło etui marki "Fenix" APB-20 za 35 złociszy. "Fenix" to również marka latarek więc zapoznałem się z wymiarami w opisie (114mm/80mm/59mm) które wyglądały obiecująco. Waga jak wynika z opisu to 59g co w sumie było jak dla mnie mało istotną informacją ale są tacy co to skrupulatnie pilnują ile co ma gram i sprawdzają zanim to wrzucą do plecaka... No to ciach, koszyk, zamawiam, blik, paczkomat i czekam. Odebrałem, przymierzyłem no i pasuje idealnie. Trochę dziwnie, że marka od innych latarek ale przecież kto tam mi będzie zaglądał czy w etui Fenix mam latarkę Ledlenser a nie latarkę Fenix. Jak nikt nie sprawdza czy konserwy turystyczne kupują tylko turyści to tym bardziej do etui nikt mi nie będzie patrzył ? No ale żarty na bok, latarka leży w etui jak by było na nią robione. W środku jest siateczka na jednej części na bateryjki bo chyba pokrowiec był robiony z myślą o latarkach zasilanych bateriami. Ja umieściłem tam kabelek USB do ładowania akumulatorka. Jest też tasiemka do przymocowania na jakiś zaczep. Materiał twardy o całkiem przyjemnej fakturze. Generalnie wszystko się zgadza łącznie z ceną. W opisie jest chyba kilkanaście modeli latarek Fenixa do których będzie to etui pasowało aczkolwiek wymiary są tak uniwersalne, że podejrzewam sporo przeróżnych latarek tam się zmieści. Jak w temacie, mała rzecz a cieszy. Polecam tym co podobnie jak ja poszukują etui do swojej czołówki.
-
Pogaduchy o tym jak robimy zdjęcia na szlaku zawsze dobre ?
-
@barbie609 Masę osób korzysta tylko ze smarfonów a kijek do selfie daje więcej możliwości i sprawia, że jest większy fun. Naturalnie zrozumiałe jest, że jak ktoś zajmuje się fotografią na poważnie i korzysta z półprofesjonalnego lub profesjonalnego sprzętu to nie będzie zainteresowany ani kijkiem ani tym tematem ?
-
Przy wspinaniu się w żlebach, kominkach, ściankach z łańcuchami ciężko zrobić tak jak proponujesz do tego z kijkiem można nagrać taki filmik (pierwszy z brzegu wziąłem jako przykład)
-
Chyba każdy się ze mną zgodzi, że satysfakcja z jakiejkolwiek wyprawy, nie tylko w góry, byłaby niepełna, gdybyśmy nie mogli podzielić się wrażeniami ze znajomymi, których tam nie było. No oczywiście, że mam na myśli zdjęcia czy filmiki, które umieszczamy na różnych portalach społecznościowych jak Facebook lub Instagram na przykład. Najczęściej takie zdjęcia robią nam osoby współtowarzyszące w wyprawie, wycieczce. Co jeśli jesteśmy sami albo we dwoje i chcemy wspólne zdjęcie, a nikogo nie ma w pobliżu. No tak się pechowo akurat zdarzyło. Zapytam wprost, nosicie ze sobą w plecakach, torebkach czy kieszeniach kijki do selfie? Tak zwany selfie stick. Ja staram się mieć go zawsze, bez względu czy wybieram się w góry, do lasu, na rower, nad wodę, czy na wieczorny spacer po Warszawie, np. na iluminacje w parku fontann nad Wisłą. Ładnych kilka lat temu, może nawet z dziesięć, miałem taki z kabelkiem, który wpinałem w ówczesnego Samsunga. Teraz od jakiegoś czasu używam kijka na BLUETOOTH z pilotem, który jednocześnie może być statywem po rozłożeniu rączki. Taką funkcję określa się jako Tripod, pewnie dlatego, że uchwyt rozkłada się w trzy nóżki. Pilot na malutką, płaską bateryjkę, chowa się go wsuwając w rączkę. Całość waży niecałe 140 gram. Wymiary to 19 cm złożony, a 60 cm rozłożony (wymiar rączka + teleskopowe ramię bez uchwytu na smartfona). W komplecie dostałem materiałową saszetkę do przechowywania kijka. Pewnie przed uszkodzeniem mechanicznym nie uchroni, ale na pewno kijek z uchwytem nie oblezie nam w plecaku jakimiś paprochami czy okruszkami z ciastek czy kanapek. Sprzęt nie jest żadnej znanej marki, jest bardzo dużo ofert niemal identycznych sygnowanych tym, co tam danemu dystrybutorowi do głowy przyszło. Pewnie wszystko z tej samej chińskiej fabryki, ale jakość wykonania, materiały, a przede wszystkim cena są zadowalające. Koszt takiego ustrojstwa to od 59 do 79 złotych, no chyba, że ten napis to jakaś bardziej znana marka, wtedy ceny są od 129 do nawet 199 złotych. Ja za swój zapłaciłem 70 złotych. Poleciła mi go sympatyczna pani w salonie Plusa. Tym osobom co nie mają, a chciałyby taki gadżet, mogę z czystym sumieniem polecić kijek do selfie Tripod taki jak mój. Myślę, że przyda się na pewno nie raz. Ps. Do tych z Was, którzy maja i korzystają, pochwalcie się proszę swoimi selfie stickami lub jakie byście polecili.
-
Ciężko będzie odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Niestety nie ma buta do wszystkiego tak aby miał twarda podeszwę na ostre skały a jednocześnie miękką aby na płaskich i wilgotnych kamieniach nie miał uślizgów a do tego miał dobre trzymanie na błotnistych, trawiastych lub sypkich czy żwirowych zboczach, był super nieprzemakalny i ciepły a jednocześnie miał dobrą wentylację na lato i do tego podeszwę miękką żeby nie męczyła stopy na płaskim ale była na tyle sztywna żeby dobrze współpracowała z rakami. Na pierwszym zdjęciu podeszwa Salewa Rapace GTX, twarda pod raki pół automaty, solidny bieżnik który dobrze trzyma na sypkich zboczach, mokrej trawie, błocie, idealna na suche skały fajne wykończenie środkowej części pod drabinki czy ferraty ale na wilgotnych i płaskich kamieniach zwłaszcza podczas schodzenia się ślizga, chyba ze względu na twardość. Na drugim podeszwa La Sportiva TX4, trzyma na wilgotnych skałach, bardzo dobra do wspinania bo elastyczna, nie męczy stopy na płaskim ale za bardzo elastyczna na raki, słaba przyczepność na żwirku czy mokrej trawie lub błocie ze względu na płytki bieżnik co daje się we znaki przy zejściach po deszczu, stopa czuje ostre krawędzie na skałach. Max to raczki bo o ile dobrze zrozumiałem sprzedawcę nawet pod raki koszykowe jest za miękka. Przy czym ten model ma świetne opinie i jest mega wygodny do długiego chodzenia po płaskich szlakach ale coś za coś. Niestety ja wybrałem najdroższe rozwiązanie tego problemu. Mam niskie Salewy MTN2 GTX na wyjścia typu Kościelec, Świnica czy Kozi, na płaskie, sypkie i mokre kupiłem ostatnio niskie Salomony Cross Over GTX, a teraz czekam na jakąś wyprzedaż i zastanawiam się właśnie nad Salewa Rapace GTX vs. Scarpa Zodiac TECH GTX. Wysoki but chce pod raki na wyjścia zimą i wczesną wiosną na szlaki typu Grześ, Rakoń, Wołowiec itp. Jak by nie patrzeć wszystko na ,,S" ? No ale nie każdego stać lub może nie mieć ochoty wydawać na 3 pary butów ok 2 tysięcy więc pozostaje poszukiwanie i finalnie jakiś kompromis bo jak juz wspomniałem, zaden but nie będzie do wszystkiego...
-
Jasne, że tak... Jeśli ktoś nosi ze sobą sporo różnego rodzaju akcesoriów na co dzień to te różnice w wadze się sumują i może wyjść nawet ze 2 kilo (raczki, multitool, czołówka, scyzoryk edc, termos, powerbank, kijek do selfie itd. i tp.) i tutaj nie ma co do tego dyskusji. Nie znam osoby która by powiedziała, że chce taszczyć 30 km plecak 2 kilo cięższy gdy może mieć 2 kilo mniej. Natomiast gdy ktoś wychodzi o 10tej na Sarnią Skałę z małym plecaczkiem wtedy te 300 gram różnicy na raczkach jest nieistotne a bardziej chce mieć pewność, że te cięższe raczki nie rozpadną się po drodze jak te mojego znajomego na Nosalu ?
-
Pełna nazwa w temacie posta, wystarczy przekopiować do przeglądarki i wyskakują oferty ?
-
Climbing Technology to właśnie ten drugi model, który odpuściliśmy sobie ze względu na to, że były w takiej miękkiej, parcianej siateczko torebce. Twarde etui przesądziło sprawę. Natomiast Black Diamond faktycznie są o połowę lżejsze, mają też o połowę krótsze kolce i cenę miedzy 200 a 300 złotych która dyskwalifikuje jak dla mnie ten produkt. Uznaliśmy, że nie ma sensu płacić miliony monet za sprzęt do sporadycznego użytku, który oprócz 250 gram mniejszej masy nie oferuje nic więcej. Więc wybraliśmy jak wyżej choć jak kogoś stać to jak najbardziej może tyle zapłacić...
-
Już niedługo wiosna. Znowu wiele osób stanie przed dylematem - raki czy raczki. Pomyślałem, że z tymi, którzy wybiorą raczki na mniej oblodzone szlaki podzielę się swoim doświadczeniem związanym z raczkami które osobiście przetestowałem wraz z żoną na szlaku Kuźnice - Giewont we wrześniu który zrobił nam śniegowego psikusa. W związku z aurą jaka panowała w ubiegłym roku we wrześniu w Tatrach zmuszeni byliśmy zaopatrzyć się w raczki albo kolejny raz odpuścić sobie Giewont, chyba już trzeci z kolei. A bo to córkę brzuch rozbolał, a to ostatni dzień lało... no tym razem nie odpuszczamy. Trzeba kupić raczki i to szybko. Ale jakie? Po sklepach sportowych masę tego było w przeróżnych cenach. Niektóre za kosmiczne pieniądze biorąc pod uwagę jakość wykonania. No po prostu na pierwszy rzut oka widać było, że badziewie a cena podyktowana popytem więc czemu by nie zarobić na nieświadomych turystach. Po kilkunastu wizytach w różnych sklepach sportowych wybraliśmy 2 modele a finalnie zdecydowaliśmy się dokładniej przyjrzeć (sprawdzić co to za cudo) w internecie raczkom marki Veriga. Zachęciło nas solidne etui, pasek z rzepem i na pierwszy rzut oka solidna stal z jakiej wykonane są ząbki. W internecie wyczytaliśmy, że Veriga to firma, która została założona w roku 1922. Produkowano wtedy łańcuchy transportowe na koła do prac leśnych, łańcuchy transportowe dla górnictwa, ciężkie łańcuchy kotwiczne a także różne inne wielometrowe łańcuchy. W swojej ofercie ma też dosyć szeroki wachlarz przeróżnych raczków. Czyli produkt nie z przypadku a firma wie co produkuje. No to cyk, kupione. Dwa komplety, S dla żony, M dla mnie. Każdy raczek po 14 zębów o długość kolców ok 2 cm. Producent zapewnia, że zęby są z hartowanej stali a łańcuszki ze stali nierdzewnej no to powinno być dobrze. Dodatkowo raczki posiadają paski z rzepami które po zapięciu od góry zabezpieczają przed zsuwaniem się raczków z butów. Cena 145 złociszy za komplet po negocjacjach przy zakupie dwóch kompletów. (jak na Krupówki to chyba dobra cena) Etui bardzo przyzwoicie wykonane. Twarde, na zamek z możliwością przytroczenia za pomocą karabinka który jest w komplecie, do pasa za pomocą gumowej, szerokiej szlufki lub zwyczajnie można wrzucić do plecaka. Etui po rozpięciu po obu stronach ma gumki które trzymają raczki po złożeniu tak aby łatwiej je było zapinać. Komplet w etui S waży 600 gram, a M niecałe 630. Wymiary złożonego etui to 18cm/14cm/8cm. Po dokładnym założeniu szło się wygodnie a raczki nie zsuwały się jak ma to miejsce przy tych bez pasków. Trzymały dosyć pewnie, nie miałem ani jednego uślizgu przy zejściu. Żona też przemieszczała się dosyć pewnie. Po powrocie z Giewontu nie zauważyłem aby jakieś ząbki były powyginane choć nie raz szurałem po kamieniach pod cienką warstwą śniegu a ważę 90 kilo więc stal faktycznie jest jak w opisie. Warto też zwrócić uwagę na plastikowe wzmocnienia w oczkach gumowego elementu raczków z którymi łączą się łańcuszki. Nie zauważyłem takich wzmocnień w tańszych raczkach. Niby szczegół ale moim zdaniem bardzo ważny. Zakup uważam za udany. Kolejny raz przekonałem się (nauczony na cudzych błędach), że warto dołożyć te kilkadziesiąt złotych i mieć coś solidnego na wiele razy niż na szybko kupić tani, chiński badziew jak mój znajomy, który poszedł na Nosal w raczkach za 60 złotych i je tam zostawił. Mam nadzieję, że informacje które tutaj zostawiłem przydadzą się Państwu i będziecie tak samo zadowoleni z raczków jak ja. Wielu udanych wypraw Wam życzę ?
-
Podejrzewam, że niechęć niektórych osób do obuwia tej marki bierze się z tego, że mieli nieodpowiedni model do swojej aktywności i nie zdał egzaminu. Ten który właśnie kupiłem nie nadaje się do biegania choć wygląda jak but biegowy. Do wspinania się np na Świnicę też bym nie założył. Na codzień po Kampinosie, Trzy Korony, Skrzyczne czy Babia jak najbardziej. Na warunki jak dziś. Przy temp minusowej też bym nie polecał.
-
Nie przypadkowo wybrałem dzisiejszy dzień na 10cio kilometrowy spacer po Kampinosie. Warunki są idealne do przetestowania nowych Salomonów Cross Over GTX. Zalegający mokry śnieg, chlapa, breja, kałuże, mokra trawa, mokry piach słowem wszystko co potrzebne żeby sprawdzić czy buty są faktycznie GTX czy tylko z nazwy. Membrana przy pokonywaniu wyżej wspomnianych trudności zdała egzamin w 100%. Skarpety po zdjęciu butów suche choć w zasadzie nie omijałem żadnej wody na drodze. Co ciekawe buty można bardzo łatwo wyczyścić po takim marszu. Wystarczyła wilgotna ściereczka i już. Cholewka trzymała bardzo dobrze, pięta siedziała jak przyklejona do buta, żadnych ucisków w paluchy, sznurowanie nie uwierało, nie było potrzeby zatrzymywania się i ponownego sznurowania. Tak jak zawiązałem w domu tak dopiero rozwiązałem po powrocie. Twardość podeszwy idealnie dobrana do tego typu aktywności. Nie za twarda ale po nastąpieniu na wystający w poprzek ścieżki korzeń stopa nie bolała. Oczywiście na mokrych, twardych korzeniach buty miały ,,uślizgi" ale nie spotkałem się z butami które na tego typu przeszkodzie nie miałyby żadnych uślizgów. Wszystkie podejścia i zejścia pod pełną kontrolą, klocki na podeszwie tak są rozłożone, że but trzyma stopę bardzo stabilnie bez żadnego chwiania się na boki. Po dzisiejszym spacerze jestem w pełni zadowolony z decyzji o zakupie tego modelu no i do tego wyprzedażowa cena... Z czystym sumieniem mogę je polecić, dają radę ?
-
Wyjazd planowany na 9-13 czerwca, najkrótsza noc w roku jest 21 czerwca więc raczej odwrotnie, dzień niemal najdłuższy w roku w tym okresie będzie.
-
Tak jak obiecałem, moje pierwsze wrażenie z Salomon Cross Over GTX z wyprzedaży w Decathlon. Cena 349 więc sporo niższa niż normalnie, czas oczekiwania 11 dni (tylko dla rozmiaru 42 ???) Przyjechały bez kartonu w samym worku foliowym ale spięte plastikową żyłką z etykietkami oba buty. Jeśli chodzi o wykonanie to nie mam większych zastrzeżeń. Może trochę czuć gumą. Rozmiar dobrany idealnie, dużo lżejsze i bardziej miękkie niż podejściówki Salewa MTN2 GTX które mam teraz ale sztywniejsze od Salomonów Super Cross które już mi popękały i podeszwy oraz pięty się poprzecierały. Na zdjęciach porównanie obu butów. Cross Overy mają zabezpieczenie przed uderzeniami o kamienie czy wystające korzenie niemal dookoła buta, Super Crossy tego nie miały. Taki ,,nalew" z chropowatej gumy. Nie jest to tak sztywna guma jak w butach podejściowych ale z moich doświadczeń chodzenia po leśnych duktach i ścieżkach wynika, że zabezpieczenia są tam gdzie najczęściej ocierałem stopą o jakiś wystający korzeń czy gałąź. W środkowej części buta gumowe nalewy sięgają sporo wyżej. Ostrej skale nie poradzą ale las jak najbardziej. Jak już wspominałem na szlaki w Pieninach typu 3 Korony powinny być idealne. Na nodze leżą dobrze, pieta sztywno siedzi w palce nic nie uwiera. Sznurowanie jest dosyć precyzyjne, ostatnie oczka to takie metalowe oczka na zewnątrz. Po dokładnym zasznurowaniu nie uwierają. W weekend zrobię kilkanaście km w Kampinosie po ,,górkach" jak będziecie zainteresowani to podzielę się jak się spisały. Generalnie do trekingu mogę polecić, moje pierwsze wrażenie jest pozytywne.
-
kilka tematów niżej pochwaliłem się swoją zakupioną w decathlon na wyprzedaży, jeszcze są 119 zł myślę że cena jest ok
-
Klamka zapadła, tradycyjnie oglądałem inne a zamówiłem Ledlenser h4r bo mega promocja w Decathlon. Jakaś wyprzedaż czy koniec serii i cena 119pln. Na innych stronach cena dochodzi do 229 (h4r to wersja z akumulatorem a h4 z bareriami aaa) no to się skusiłem. Ktoś ma, korzysta, podpowie na co zwracać uwagę, żeby użytkować długo i szczęśliwie? Faktycznie taka odporna na kurz i wodę jak się chwalą?
-
Wieść gminna niesie, że idąc wczesnym rankiem na wiosnę przez Jaworzynkę można trafić na miśka... Ja zawsze wybieram wariant ,,wchodzę przez Boczań, schodzę przez Jaworzynkę".
-
Bardzo proszę mapa - http://natatry.pl/mapa/tatry/ Grześ, Rakoń i Wołowiec to dobra alternatywa dla Czerwonych Wierchów, na Kasprowy też powinieneś wejść bez większych problemów w tym terminie oczywiście raczki będą niezbędne. Ktoś wspomniał o Hali Gąsienicowej w sumie to i deczko dalej na Czarny Staw Gąsienicowy no i można na Rusinową Polanę, tam będziesz miał widok przy dobrej pogodzie obłędny. Jak już tam będziesz to warto Gęsia Szyję zaatakować. W tym okresie niezbędne będą solidne, powtarzam solidne raczki albo raki koszykowe.
-
Każdy trening wydolnościowy poprawia ogólną kondycję fizyczną. Czy to będą podbiegi lub interwały na bieżni, czy bieganie w równym rytmie, czy rowerek stacjonarny, jazda rowerem po szosie lub w terenie zawsze będzie na plus.
-
Może to chodzi o taką piłkę do cięcia drewna, którą obsługuje się nogą? ?
-
Mam ten sam problem z Salewa MTN2, stopy bolą po dłuższym marszu. Mescalito TRK ma inny rodzaj wiązania i podeszwę Vibram® XS Trek Evo (z wcięciem pod raki) będzie bardziej sztywna w związku z tym. Salewa mtn2 gtx ma podeszwę Vibram® MTN Trainer Evo. Na moje oko identyczna mieszanka jak w moich Salewach tylko nazwa zmodyfikowana na potrzeby marketingowe. Salewa MTN mid GTX ma Vibram® WTC. Zasada jest taka, że podeszwy pod raki będą zawsze bardziej sztywne i twarde jak np w La Sportivach Trango o których ktoś wspominał. Twardy bieżnik ma tendencje do uślizgów, kolega ma Salewa Crow i się na to żalił. Zwykłe Mescalitoz Vibram® Megagrip będą bardziej komfortowe, są mniej sztywne i mają środkowa podeszwę wzbogaconą o piankę EVA. La Sportiva tx5 mid gtx ma podeszwę dokładnie z tej samej mieszanki co zwykłe Mescalito czyli Vibram® Megagrip + EVA. Maja opinię bardzo komfortowych. Jeśli nie chodzisz nagminnie w rakach i wystarczają ci solidne raczki to zwykłe Mescalito albo TX5 a tu już różnica tylko w wiązaniu do palców w Scarpie no i w wyglądzie. Sam miałbym problem bo oba modele mi się podobają. Przymierz oba modele, zobacz który dla oka przyjemniejszy i lepiej na stopie leży i... udanych wypraw. ps. ja zamówiłem i czekam na niskie Salomony Cross Over na lato na płaskie, małoskaliste szlaki jak np 3korony bo w MTN2 na skały są genialne ale na płaskim człowiek się faktycznie umęczy.
-
No dobra, klamka zapadła. Tak to zwykle bywa, że miały być jedne a kupiłem drugie. Jednak poszedłem tropem na który naprowadził mnie forumowicz "merdo" i zamówiłem Salomony tylko inny model. https://www.salomon.com/pl-pl/shop-emea/product/cross-over-gore-tex.html#color=49302&size=26250 Jak odbiorę to wrzucę kilka fotek ale z filmów na YT wygląda, że to jest to o co mi właśnie chodzi.
-
Panie i Panowie, wiem, że trochę marudzę ale nie jest problemem znalezienie buta podejściowego w tak szerokiej ofercie. Każdemu coś tam się spodoba. Problem jest gdy trzeba znaleźć coś co ma ściśle określone parametry i nie jest butem podejściowym. Nie ma sensu katować się w ciężkich butach za kostkę z twardą podeszwą przy wejściu np. na Trzy Korony. W Salomonach zbiegłem stamtąd jak po schodach pomimo, że ziemia była wilgotna i miejscami śliska. I właśnie takiego trzymania potrzebuję plus ochronę palców czego Salomon już nie ma, no chyba, że jakiś model którego nie znam. Ochronę dają podejściówki ale sztywność podeszwy powoduje, że na takiej trasie buty będą "pływały". Tak, że tak...
-
Może faktycznie źle celuję i dobrą alternatywą dla Salomona, który jest butem do biegania w terenie powinienem szukać nie buta podejściowego tylko do biegania w terenie w ofercie innych marek. W końcu w butach biegowych wcale nie trzeba biegać, można chodzić przecież nikt tego nie sprawdza ? .
