Skocz do zawartości

Marek1977

Użytkownik
  • Postów

    90
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Treść opublikowana przez Marek1977

  1. Torbę też mam ładną
  2. W końcu utrafiłem pogodę bo już byłem zły, że przejechałem się do Zakopanego żeby pojechać tylko na wycieczkę do Budapesztu z teściową
  3. Poprosiłem napotkanego gościa żeby stanął na dole i asekurował mnie gdybym spadał ale nie chciał. Coś mamrotał, że za ciężki jestem i mnie i tak nie utrzyma
  4. Latarka dała radę bez problemu od 3 w nocy do ok 4:30 kiedy ją zgasiłem bo zrobiło się jasno. Świeci nadal bez doładowywania. Minus jest taki, że nie nadaje się do marszu po nierównym szlaku bo nie oświetla miejsca pod nogami. Trzymałem ją w ręce co dyskwalifikuje ją jako sprzęt na wyprawy. Oczywiście znajdzie się wiele innych zastosowań.
  5. Dlatego jako sprzęt podstawowy mam sprawdzoną, markową latarkę LedLenser za rozsądne pieniądze no i noszę power bank. Druga latarka widoczna na zdjeciu jest sprawdzona i działa na bocznym ledzie 2 godziny. Maksymalnego czasu nie znam bo po 2h jeszcze świeciła i ją podłączyłem. Latarka brelok za 10 zł nawet gdyby miała świecić 5 minut co jest ekstremalnym przypadkiem to i tak warto mieć gdzieś pod ręką. W sobotę jadę do Zakopca więc przetestuję ją wychodząc przed 3 w nocy na szlaki. Zobaczymy czy 5 minut i 5 ładowań. Oczywiście podzielę się spostrzeżeniami.
  6. Kształt jest przemyślany, przyczepiona do szlufki spodni będzie płasko przylegała do nad kieszenią i świeciła pod nogi. Co do czasu pracy, pełna zgoda. Dlatego jest to opcja na zapas lub jak w moim przypadku jako trzecia latarka po czołówce i klasycznej. Edit// oczywiście przed wyjściem w góry ładuję wszystkie akumulatorowe akcesoria łącznie z power bankiem żeby nie było sytuacji, że miesiąc temu przecież było ładowane i energia gdzieś wyparowała co i Państwu polecam.
  7. Sporo lat zajęło mi dojście do wniosku, że nie nóż, nie scyzoryk Mac Gyver'a, nie zapalniczka, nie multitool tylko latarka jest najważniejszym akcesorium, nie tylko w górach ale także w sytuacjach na codzień. Czy zdarzyło się komuś z Państwa wejść do piwnicy i po omacku szukać kłódki bo żarówka była spalona albo ktoś wykręcił? Może wróciliście wieczorem z pracy i nie było w domu prądu? Czy wpadło Wam coś pod fotel w aucie gdy było ciemno i nie było czym poświecić? Może zastał Was zmrok na spacerze w lesie? Nie było światła na klatce schodowej? O sytuację w górach już nie pytam. Jeśli byliście chociaż w jednej z takich sytuacji to wiecie co mam na myśli. Tradycyjnie już będąc na zakupach spożywczych w pobliskiej Biedrze, gdy żona wybierała ser do kanapek ja wertowałem kosze z gratami. Co jakiś czas znajduję tam coś ciekawego za niewielkie pieniądze. Tak było i tym razem. Latarka akumulatorowa w formie breloczka za 9.99 marki Lethe. Posiadam już jedną, tradycyjną latarkę akumulatorową tej marki o której pisałem Wam jakiś czas temu i jestem z niej bardzo zadowolony więc za "dychę" nawet się nie zastanawiałem. Na allegro jest masę takich w cenie od 10 do 20 zł. Latarka jest niewielka, wymiary to 6,5cm/4,5cm/2cm a waga to 34 gramy. W komplecie jest kabelek do ładowania. Jestem pozytywnie zaskoczony możliwościami tego maleństwa. Oprócz karabińczyka który pozwala przytroczyć latarkę do szlufki przy spodniach czy pasku plecaka w czasie marszu jest również magnes za pomocą którego można przylepić latarkę do np. lodówki, podstawka/nóżka która umożliwia postawienie na płaskim blacie a nawet dziurka w obudowie przystosowana do statywu(nie testowałem tej opcji). Otwieracz do kapsli przy karabińczyku jest gdyby ktoś chciał otworzyć piwo nie zapalając światła w kuchni Latarka ma 3 tryby świecenia: - mocny, faktycznie oślepia - słabszy - stroboskop czyli mruganie Mocna struga światła śmiało pozwala maszerować po zmroku w komfortowych warunkach. Jest też dioda która zmienia kolor z czerwonego na zielony gdy latarka jest w pełni naładowana. Nie testowałem faktycznego czasu pracy dlatego, że będę jej używał jako trzeciej latarki w górach a w domu doraźnie. Jest pod ręką bo swoje miejsce znalazła na lodówce. Producent podaje, że powinna świecić 2 godziny ale trzeba zawsze wziąć na to poprawkę. Zawsze mnie cieszy gdy wpadnie mi w ręce taki gadżet za kilka złotych no i oczywiście polecam wszystkim którzy chcieliby kupić drugą latarkę na zapas i akurat natknęli się na coś takiego.
  8. W normalnych, wygodnych adidasach oblecisz. Ja na Czarny Staw Gąsienicowy w zwykłych biegówkach byłem przy ładnej pogodzie. Gubałówka to też max 30 minutowy spacer po udeptanej ścieżce przy płocie od kolejki. Naprawdę nie ma sensu specjalnie wydawać pieniędzy na dodatkowe obuwie turystyczne na tego typu spacery.
  9. Chyba każdy zgodzi się ze mną, że takim przedmiotem jest latarka. Większość powie, że czołowa i w sumie będą mieli rację bo i wygodnie i bezpiecznie mieć jasno pod nogami oraz wolne ręce np. do kijków trekingowych wychodząc w góry o 3 w nocy, wracając po zmroku czy eksplorując jaskinie. Całkiem przypadkiem znalazłem alternatywę dla latarki czołowej która to również pozwala mieć wolne ręce choć czołówką nie jest. Kieszonkowa, akumulatorowa latarka nieznanej mi marki lethe. którą przypadkiem zauważyłem w Biedronce. (Na allegro są identyczne bez loga tej marki z plastikowym futerałem, ja kupiłem w opakowaniu typu blister) w cenie kilkunastu złotych. W komplecie jest kabelek do ładowania. Kupiłem, za te pieniądze nie ma się co zastanawiać. Obudowa aluminiowa na której jest płaska, prostokątna, świecąca dioda i ruchomy klips które zwiekszają funkcjonalność i możliwości tego maleństwa. Latarka ma 3 tryby, mocny, średni i ten na obudowie. Za pomocą klipsa można przytwierdzić latarkę do brzegu kieszeni w spodniach czy kurtki, paska, szelki od plecaka a nawet kołnierzyka koszulki. Ciekawym sposobem jest też odwrócenie klipsa na obudowie w drugą stronę i można wtedy przyczepić latarkę do daszka w czapeczce. Jest niemal jak czołówka. Włączając tryb diody na obudowie który dosyć dobrze oświetla podłoże na kilka metrów przed nami ręce mamy wolne jak przy korzystaniu z czołówki. W opisie nie ma czasu pracy a moc w różnych ofertach jest inna ale za ok 16 złotych nie zamierzam drążyć tematu. Świeci dobrze, ma też możliwość zmiany ogniskowej przez odciągnięcie klosza od korpusu. Podczas ładowania przycisk świeci się na czerwono i zmienia na kolor zielony gdy akumulatorek latarki jest naładowany. Zabrałem ją ze sobą w góry jak wychodziłem po 3 z Kuźnic i całkiem rozsądnie oświetlała drogę. Przydała się również w Smoczej Jamie gdy żona zapomniała swojej czołówki. Przytwierdziła ją do kieszeni w spodenkach za pomocą klipsa. Warto mieć coś takiego bo koszt niewielki a funkcjonalność naprawdę spora
  10. No to jedziemy: - Buty w zależności czy w Tatry Wysokie czy na Zachodnie. Pierwsze powinny być typowe do wspina, twarda podeszwa i osłonięte palce. Na Tatry Zachodnie polecam tzw. trailówki, buty do biegania w terenie. Świetnie nadają się na podejścia a stopa się nie męczy jak w twardych podejściówkach. - Spodnie, spodenki, koszulka to sprawa indywidualna, widziałem osoby chodzące nawet w jeansach. Ja chodzę w joggerach lub spodenkach typu kargo bo wygodnie. - Plecak 25 litrów z chowaną w kieszonce na zamek osłonką na deszcz. - Co zabieram w plecaku. Bluza z kapturem, kurtka z kapturem, "foliak" (każda membrana wcześniej czy później przepuszcza wodę), druga para skarpet, latarka czołowa, mała latarka klasyczna, power bank i kabelki do ładowania smartfona i latarki, bandamka a właściwie taki kominek, okulary przeciwsłoneczne, czapeczka z daszkiem, w wyższe góry kask i rękawice bez palców, plastry w razie obtarć na stopach, tabletki przeciwbólowe, krem do opalania w butelce z atomizerem (latem warto raz na ok 1,5h posmarować twarz, nos, uszy, przedramiona i kark. Mały scyzoryk. Obowiązkowo kijek do selfie typu tripod z pilotem Chyba to wszystko. Picie 3 butelki 0,7 izo i 2 takie same z dzióbkiem wody niegazowanej które wkładam w boczne kieszenie plecaka. Jedzenie to sprawa indywidualna, ja biorę batony, kanapki, czekoladę i kabanosy które zazwyczaj przynoszę zpowrotem
  11. Aaaa, że misiu... no nie było. Może za dużo ludzi. Kilka dni później ktoś nagrał misia przy potoku.
  12. Nie wiem kto to "Kudłata" ale jak wracałem to była akcja TOPR bo ktoś w tym miejscu się osunął i stracił przytomność. Niby jaskinia ale trzeba wdrapać się ze dwadzieścia parę metrów po niemal pionowej ścianie żeby zejść do jaskini. Mi po Kościelcu tak weszło wspinanie, że wchodziłem bez łańcuchów ale przy zejściu jak najbardziej asekurowałem się górską "biżuterią" Najpierw śmigłowiec z ratownikiem zdjął poszkodowanego z góry a potem terenówka po niego pojechała głównym szlakiem. 20240802_135137.mp4
  13. Z Zawratu miałem skręcić w lewo na Orlą Perć ale obliczyłem, że nie dam rady przejść przed załamaniem pogody. Wiatr był dwa razy mocniejszy niż podawali i deszcz zaczął się dwie godziny szybciej niż zapowiadali. Złapał mnie w czasie schodzenia ze Świnicy. Przekładając na Orlą byłbym gdzieś w okolicy ścianki na Kozi Wierch. Więc decyzja o skręceniu na Świnicę z perspektywy czasu wydaje się być właściwa. Niestety nic nie dało wyjście z Kuźnic o 3.45. Po prostu nie wyrobiłem się aby w tym roku zrobić OP. Na pocieszenie fajne zdjęcia z Zawratu i Świnicy i wschód słońca na Skupniowym Upłazie
  14. Wyjście a w zasadzie decyzja o Kościelcu w sumie na spontanie. Po śniadaniu w hotelu stwierdziłem, że na Kościelec mam najbliżej i po 8.00 zjechałem z Cyrhli do ronda Św.JPII złapałem busik do Kuźnic i ogień. Bilet do TPN kupiłem przez internet bo i tak miałem tego dnia iść w góry, miały być Granaty ale po Zawracie i Świnicy nogi nie doszły w 100% do formy. Może i dobrze bo wyjście mega udane.
  15. Ja strzeliłem Zawrat od Murowańca i dalej na Świnicę a w dół ze Świnickiej Przełęczy czarnym i zpowrotem do Kuźnic. Było ekstra.
  16. Miałem testować Salomony Supercross 4 w Kampinosie a poszedłem w nich na Kościelec. Jedno na "K" i drugie na "K". Napiszę krótko, przy dobrej pogodzie dały radę pomimo miękkiej podeszwy. Nie ślizgały się na płaskich kamieniach. Jedyne co to trochę za miękki nosek z gumowymi kolcami w przy wspinaniu w kominkach było czuć. Ogólnie do chodzenia po szlakach w Tatrach są bardzo komfortowe, jak to biegówki. Do wdrapywania się na skały kolejnym razem założę już coś bardziej przeznaczonego do tej czynności. Edit. Ostatnia fota pokazuje jak buty wyglądały po powrocie z Kościelca. Żona zrobiła dla porównania bo też ma Salomony tylko szare.
  17. To fotki z ubiegłego roku z początku lipca. Wtedy co żmija gościa ugryzła na Nosalu. Był i Kopieniec i Kopa i Szpiglas no i Nosal. W tym roku wybieram się w ostatni tydzień lipca i raczej Tatry Wysokie, Świnica, Kościelec i Granaty a potem do Grecji czyli odwrotnie niż w 2023 roku. We wrześniu też planuję góry ale 3 dni w jakiś pogodny weekend konkretnie pod Rysy wtedy mniej ludzi.
  18. Na Nosal można wejść trzema drogami. Od Bystrej najciężej a od Olczyskiej z najlepszymi widokami. To chyba punkt obowiązkowy do zwiedzenia dla turystów...
  19. Jeśli lato i tam gdzie napisałeś to tak jak podpowiada @Zośka niskie buty, bez membrany. Zwróć uwagę aby podeszwa nie była za sztywna bo po co męczyć stopy ale żeby miała odpowiednia bieżnik i osłonkę na palce. Ja idąc na Nosalu kopnąłem w kamień i rozciąłem czubek buta. Gdybym poszedł w biegówkach to paluch byłby rozcięty. Z koleii w Grecji po górach chodziłem w Palladiumach za kostkę bo przewiewne pomimo że wysokie. Wycieczka na Gąsienicową, Nosal, Kasprowy, Kopę Kondradzką, Gęsią w Salomonach. Palladiumy są po ok 260 zł Salomony już bliżej 400. Z tańszych propozycji to obuwie Hi-tec ma sporo modeli butów poniżej 200 zł przyzwoitej jakości.
  20. Co to znaczy "ochłoń"? Jestem bardzo "ochłonięty". Rozumiem, że nie wolno na forum napisać tematu z szerszym opisem, zdjęciami i porównaniem konkretnego modelu danej marki buta? Napisz proszę to wprost to nie będę się męczył i tracił czas, bo robię to za darmo, ba za swoje pieniądze żeby podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z ludźmi którzy szukają tej wiedzy tak jak ja szukałem. Miałem napisać test tych butów z terenu w Kampinosie ale w tej sytuacji nie wiem czy jest sens dzielić się z ludźmi doświadczeniem bo znowu mi skasujesz temat i napiszesz żebym "ochłonął" Pozdrawiam i udanej soboty
  21. Znaczy skasowałeś oddzielny temat o zupełnie innych butach ze zdjęciami wagą i porównaniem do jeszcze innych butów ze zdjeciami. Może ktoś właśnie zastanawia się nad Salomonami Supercross 4, opisów po polsku tego modelu w necie co kot napłakał. Cóż, dzięki Tobie będą nadal szukali... eeeh nadgorliwość. Pewnie nie masz świadomości, że gdy w google wpiszesz - Salomon Crossover test to pojawia się link do oddzielnego tematu z testem na tym forum? Męczę się żeby pomóc ludziom bo wiem jaki to problem kupić przez internet odpowiednie buty do odpowiedniej aktywności a ty to kasujesz. Pokasuj najlepiej wszystkie wrzucając do jednego wora. Jak ktoś będzie szukał konkretnego modelu to nie znajdzie albo mu się odechce zanim znajdzie w tym kotle gdzie ludzie o stu różnych modelach piszą zdawkowo.
  22. Tak jak napisałem w poprzednim temacie z butów Adidas Terrex Solo Swift nici bo była to ostatnia para w moim rozmiarze i była uszkodzona a zakup był za wygenerowane talony z punktów benefit w Decathlon. Musiałem wykorzystać talony w Decathlon więc wybór padł na sprawdzone Salomony Supercross w 4 odsłonie bez membrany. Z poprzednich Supercross'ów, byłem bardzo zadowolony. Różnic jest kilka ale charakterystyka się nie zmieniła i zasadniczo są to buty do biegania w terenie po leśnych duktach gdzie mamy do czynienia z luźną nawierzchnią typu piach, żwir czy mokra ziemia. Pierwsze odczucie po założeniu na stopę, że są węższe niż jedynki. Podobne do Salomon Crossover'ów które używam od 2 lat do chodzenia po Kampinosie czy w Tatrach do łatwiejszych technicznie wycieczek jak na Nosal czy Kopę Kondradzką tyle, że Crossover są z membraną i klasycznie sznurowane. Widoczne zmiany w Supercross są w okolicy pięty. Trzymają bardzo mocno. Sznurowanie typu quicklace jest bardzo wygodne chociaż zamiast kieszonki w języku jak np ma moja żona w swoich jest gumka. Wrażeniami z terenu podzielę się za kilka dni. Podejrzewam, że zaskoczenia nie będzie. Używam Salomonów od 6 lat i zawsze byłem zadowolony . Buty na tegoroczny wyjazd w Tatry. Po ubiegłorocznych doświadczeniach z Salewami MTN 2 stwierdziłem, że robiąc ok 30 km trasę gdzie wspinania po skałach jest max 10% tego dystansu a reszta to dojście i powrót po twardym szlaku, w tym roku zamierzam zmieniać obuwie przed samym wejściem w skały aby nie katować się idąc czy wracając np do Czarnego Stawu Gąsienicowego w Salewach. Dla niektórych może to wydawać się dziwne ale myślę, że te kilkanaście kilometrów w miękkim obuwiu pozwoli zachować więcej energii na własciwe wspinanie a po powrocie regeneracja będzie o niebo szybsza przed kolejną wyprawą. 600 gram więcej nie zrobi różnicy a miejsca w plecaku zawsze mam sporo.
  23. Temat "umarł śmiercią naturalną". Dostałem maila, że to ostatnia para i jest uszkodzona a ponieważ to miał być zakup za wygenerowane bony z punktów benefit w Decathlon to musiałem wykorzystać bony u nich na inny zakup. Wybrałem sprawdzone Salomony Supercross w 4 odsłonie. Właśnie kurier mi je dostarczył Pierwszym wrażeniem podzielę się w oddzielnym temacie.
  24. https://4outdoor.pl/2011/11/22/test-butów-podejściowych-adidas-terrex-solo/ Z tego testu wynika, że gość na Kozi Wierch w takich się wspinał. No zobaczymy. Jutro mają przyjść. Jak trafię w rozmiar to napiszę coś więcej bo cena bardzo atrakcyjna w porównaniu np do niskich La Sportiva tx4, Salewa Wildfire czy Scarpa Mescalito. A i wygląd bardzo fajny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...