Jump to content

Karol Kliński

Member
  • Content Count

    89
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Posts posted by Karol Kliński

  1. Hej 🙂 Szczerze? Mało prawdopodobne, żeby w okolicach 10 czerwca były jeszcze jakieś oblodzenia w okolicy Czerwonych Wierchów lub w Piątce. Raczej tego nie spotkacie (oczywiście dobrze by było, gdybyście zorientowały się w warunkach pogodowych przed samym wyjazdem). Ale czerwiec, to jednak już taki miesiąc, w którym temperatury są zdecydowanie dodatnie i do tego czasu raczej wszystko spłynie. To, co może Was spotkać na Wierchach to raczej wiatr a nie śnieg. Zabierzcie mimo wszystko jakieś długie spodnie, polary, czapki, rękawiczki (niekoniecznie zimowe, ale jednak). Jak macie raczki, to też weźcie (na wszelki wypadek) - chociaż jeśli koleżanki są niedoświadczone w Tatrach, to lepiej unikajcie tego (ewentualnego) śniegu niż miałybyście eksperymentować z raczkami 🙂 

    Skoro byłaś już w Tatrach zimą, to w lato nic raczej Cię już nie zaskoczy - oczywiście monitorujcie pogodę, bo zawsze może zdarzyć się burza. Wtedy jak najszybciej z grani i do najbliższego schroniska 🙂 W czasie waszego pobytu będą bardzo długie dni, ale koniecznie zabierzcie ze sobą (też na wszelki wypadek): latarki, powerbanki do telefonów. Przytrafić się Wam może oczywiście misiek, ale wtedy spokojny w tył zwrot i bez paniki 😉 I pamiętaj, żeby koleżanek "nowicjuszek" nadmiernie nie forsować - zaplanujcie trasy na spokojnie, w zależności od fizycznych możliwości. Jak trzeciego dnia będą wykończone, to niekoniecznie idźcie na te Wierchy (Polana Stoły - przy odbiciu w prawo od Kościeliskiej, Rusinowa Polana i dalej na Gęsią Szyję, Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Sarnia Skała, opcji "zastępczych" jest sporo) 🙂 

    Miłego wypoczynku! 🙂 

    • Like ! 2
  2. Moi drodzy, wrzucam dzisiaj propozycję książkową, która przydatna będzie przede wszystkim dla tych z Was, którzy albo jeszcze Tatr nie znają albo też są w nich początkujący i dopiero zastanawiają się nad docelowymi miejscami, w które chcieliby trafić. Chodzi o książkę Barbary Zygmańskiej "Tatry Polskie i Słowackie". Jest to bardzo fajne, relatywnie nowe (z 2021 r.) i naprawdę obszerne (450 stron) opracowanie, dotyczące w zasadzie wszystkich ciekawych miejsc w Tatrach, po obu stronach granicy. Ta książka może być świetnym uzupełnieniem mapy szlaków, zawiera w miarę krótkie zwięzłe opisy: szczytów, przełęczy, stawów, wodospadów, schronisk, dolin, wąwozów, dojścia szlakowe itp. Uzupełnieniem przedstawionych informacji o poszczególnych miejscach są ilustracje zawarte praktycznie na każdej stronie tego opracowania. Książka posiada trwałą twardą okładkę, kupiłem ją w Empiku, prawdopodobnie na Allegro też ją dostaniecie. Polecam ją przede wszystkim "nowicjuszom" tatrzańskim (choć oczywiście nie tylko im). Poniżej kilka fotek:

    005.jpg

    010.jpg

    015.jpg

    019.jpg

    023.jpg

    • Like ! 6
  3. Fajna relacja i super zdjęcia, przy dobrej pogodzie miałyście na pewno super widoczki. A piąta fotka daje do myślenia co do ilości śniegu o tej porze roku 😉 Mo i miło poczytać, że "Brzoza" jest już kultowa 😁 Pozdrowienia dla Was 👍

    P.S. @jaaga76 Aga - właśnie się zorientowałem, że się "dorobiłaś" profilowego zdjęcia. Gratulacje 😉 ❤️

    • Like ! 2
    • Haha 1
  4. W Tatry zacząłem jeździć późno, bo mój tatrzański "pierwszy raz" miał miejsce we wrześniu 2017 r., a ja miałem wtedy już 37 lat. Ale od tej pory wracam co roku - szkoda tylko, że mam tak daleko, no bo ja prawie znad morza. Amatorska kariera piłkarska chyliła się ku końcowi, z piłką do kosza też już dość długo nie "rozmawiałem", z biegami długodystansowymi też nie było już tak dobrze jak 10 lat wcześniej, więc uznałem, że pora posmakować czegoś nowego, czym dla mnie stało się zwiedzanie Tatr.

    Pierwszy szlak? Zaraz po przyjeździe wiedziałem, że na pierwszy ogień pójdzie zielony szlak z Kuźnic na Kasprowy Wierch. Dzień nieco pochmurny, ale na szczęście bez deszczu. I dobrze, bo nowicjusza nawet pewnie lekki deszczyk by wystraszył 😆 A jeśli nie wystraszył, to przynajmniej skutecznie by zniechęcił. Myślenickie Turnie osiągam szybko bo już w jakieś 40 minut. Jak na debiutanta to chyba aż za szybko - zamiast delektować się trasą, ja pruję jak głupi pod górę ... Od Myślenickich w górę już tak łatwo nie było. Oczywiście poważnych kryzysów na tej trasie być nie mogło, ale taki specyficzny rodzaj wysiłku był dla mnie czymś nowym. Tak, czy owak ... po 2 godzinach i 20 minutach od wyjścia z Kuźnic zameldowałem się na Kasprowym (z lekką satysfakcją, że pół godziny szybciej niż na tabliczce) 🙃 Widoki miałem ograniczone z powodu chmur i mgły, więc ze szczytu zszedłem do restauracji. Tam fit obiadek, coś w rodzaju schaboszczak z frytkami i surówką (drogo jak cholera, ale dla głodnego nic zbyt drogiego) 😄 i droga powrotna. Tym razem żółtym szlakiem w stronę Murowańca. Tam wyciągam mapę (tak, tak ... wtedy jeszcze była potrzebna) 😉 i z jej pomocą kieruję się w stronę Przełęczy Między Kopami, a potem na Boczań. Jako nowicjusz nie znałem jeszcze wszystkim nam znanego obecnie dylematu ... ale do dzisiaj wolę chyba Boczań niż Jaworzynkę. Zejście do Kuźnic w miarę szybkie i spokojne.

    Po pierwszym razie w Tatrach, podczas tego pobytu doszły w kolejnych dniach: Gubałówka (czarnym szlakiem przez Gładkie), Nosal. Morskie Oko (wraz z Czarnym Stawem Pod Rysami), Ciemniak (najpierw zielonym szlakiem, powrót czerwonym do Kościeliskiej), "spacerek" z Palenicy na Gęsią Szyję i stamtąd zielonym do Murowańca. Pogoda nie dopisała przez cały tydzień, ale nadmorskiemu plażowiczowi wystarczyła, żeby stwierdzić "I'll be back" 😊

    Dwie fotki z tamtego dnia: początek zielonego szlaku na Myślenickie Turnie oraz widok na Skupniów Upłaz 🙂 

    Zdjęcie 1 - Dolina Bystrej, początkowy fragment Zielonego Szlaku z Kuźnic na Kasprowy Wierch.jpg

    Zdjęcie 27 - Skupniów Upłaz, widok z Niebieskiego Szlaku z Hali Gąsienicowej przez Boczań do Kuźnic.jpg

    • Like ! 11
  5. Szczerze mówiąc, to nigdy nie zastanawiałem się nad wielkością Stawków Staszica. Nie sądziłem, że są aż tak duże (przynajmniej takie się wydają, jeśli perspektywa nie wprowadza w błąd) 😃 Od razu muszę dodać, że na Szpiglas i Wrota Chałubińskiego wchodziłem latem, więc w okresie, gdy ich w ogóle nie było. A zdjęcia super, prosimy o więcej 😉 

    • Like ! 3
    • Thanks 1
  6. Latem pierwszy bus odjeżdża o godzinie 6.00 rano. Jeśli pytasz o okres późnojesienny albo zimowy, to nie wiem jak jest, bo nigdy nie jechałem o tej porze roku. Jak będziesz w Zakopanem, to nie sugeruj się żadnymi internetami, po prostu zapytaj kierowców busów. Oni udzielą Ci najbardziej rzetelnej informacji (bądź co bądź, zależy im na klientach)  🙂

  7. Więc miałem tak samo jak Ty ... do lipca tego roku. Też wszedłem tam na zasadzie, że w końcu (po 6 latach jeżdżenia w Tatry) trzeba mieć go "odhaczonego". No i się udało. Ale raczej powtórki nie będzie ? Nawet krzyża nie sfotografowałem. Widoczki na Zakopane miałem zdecydowanie lepsze ?

    16 - na Giewoncie (1894 m.n.p.m.). Widok na Sarnią Skałę i Zakopane.jpg

    • Like ! 4
  8. Przy okazji wyjazdu na wrześniowe spotkanie Forumowiczów wyruszam do Zakopanego pociągiem właśnie z Malborka. Może spotkam Pana Zbyszka ?

    Antyperspirant w górach? A w życiu! I to obojętnie czy do stóp czy do innych części ciała ?

    Relacja super, też się zdrowo uśmiałem ?

    A jeszcze wracając do Pana Zbyszka ... kto wie, może na zamku trenuje? Jest się gdzie powspinać ?

    Malbork.jpg

    • Like ! 5
  9. Fajna wycieczka przy naprawdę dobrej pogodzie (co ja bym dał za to, żeby niegdyś mieć taką pogodę podczas mojego jedynego, jak dotąd, wejścia na Wołowiec) ? Na Rohacze wprawdzie się nie wybieram, ale tym bardziej doceniam odwagę Sylwii ? Do zobaczenia, mam nadzieję, że już we wrześniu! ?

    • Like ! 4
  10. Zgodnie z obietnicą daną moim Znajomym pora na krótką relację z mojego tegorocznego urlopu w Tatrach. Zbieram manatki z Elbląga i po dziesięciomiesięcznej przerwie po raz szósty w ciągu ostatnich kilku lat melduję się w Zakopanem.

    Ogarnięcie noclegu w mieście, jakieś zakupy i jako że już wczesne popołudnie - postanawiam zrobić sobie krótki "rozgrzewkowy" spacerek przez ulubioną przez co poniektórych Chochołowską i dojść do Bobrowieckiej Przełęczy. Szedłem kiedyś na Grzesia, ale wówczas nie pomyślałem, żeby poświęcić te 10 minut na obejrzenie tego miejsca, więc nadarzyła się okazja, żeby zrobić to w tym roku. Sama Przełęcz "bez szału", chociaż trzeba przyznać, że Jamborowy Wierch i leżący nieco wyżej Bobrowiec prezentują się dość okazale. Potem powrót do schroniska, placek z gulaszem i z powrotem "z buta" przez całą Chochołowską. Stwierdziłem, że jak na pierwszy dzień wystarczy.

    Kolejny dzień i zapowiadane deszcze, więc postanowiłem się wybrać na kolejny "nizinny" szlak, którego nie miałem jeszcze odhaczonego na mojej mapce - zdrapce. Tak więc ruszam z Jaszczurówki zielonym szlakiem w stronę Polany Olczyskiej. Chciałem odwiedzić po drodze Ośrodek czynnej ochrony płazów i gadów. No i w sumie to odwiedziłem, chociaż spodziewałem się chyba czegoś więcej niż to, co zastałem na miejscu. Jakiś nieduży stawek, trochę roślinności, ścieżka dydaktyczna i ... w sumie to wszystko. Gada ani płaza nie spotkałem a jedynymi spotkanymi zwierzakami były owady na powierzchni stawu. Z ośrodka w niedługim czasie dochodzę na Polanę Olczyską, potem wracam w stronę Nosalowej Przełęczy. Schodzę do Kuźnic akurat w momencie, gdy zaczyna padać pierwszy z wielu (jak się potem okazuje) deszczów w trakcie urlopu.

    Dzień trzeci i tym razem postanawiam po raz kolejny (drugi) odwiedzić po kilku latach nieobecności Gęsią Szyję, ale tym razem wybieram nieznany mi dotąd szlak z Wierchu Poroniec na Rusinową Polanę. Sam spacerek na Rusinową prosty i przyjemny, potem krótki posiłek, picie i ruszam słynnymi schodkami na Gęsią. Po jakichś 40 minutach melduję się na miejscu i korzystając ze słonecznej (wtedy jeszcze) pogody robię kilka fotek zarówno na polską stronę Tatr jak też na słowackie szczyty. Potem powrót na Rusinową i decyduję się na zejście do Roztoki szlakiem przez Polanę pod Wołoszynem. Na połączeniu szlaku czarnego z czerwonym pojawia się mżawka, która towarzyszy mi w zasadzie do samych Wodogrzmotów Mickiewicza. Potem już Roztoka - tym razem zamiast borowikowej wybieram barszczyk z uszkami i porcję frytek. Wszystko pyszne, w schronisku miło jak zawsze, tylko kotów brak ... spały śpiochy gdzieś w swoim kącie i wyjść nie chciały.

    Na następny dzień zapowiadane słoneczko od rana do wieczora. Będący już w Zakopanem @Mateusz Z, @karpasani i @Krzysiek Zd namawiają na Mięgusze, ale jako że to nie moja liga - wybieram łatwiejszą opcję, stwierdziwszy, że kiedyś trzeba w końcu na ten cały Giewont wejść i odhaczyć go raz na zawsze. Wcześnie rano ruszam więc z Zakopanego i parę minut po 7.00 melduję się w schronisku na Polanie Kondratowej. Krótkie śniadanko i - nie chcąc stać w tych słynnych kolejkach przy łańcuchach - o 8.00 ruszam w stronę celu. Idąc przez "Piekiełko" niby jestem zasapany, niby marudzę sobie w myślach "nigdy więcej" - ale na Giewoncie melduję się w porze bardzo dla mnie zaskakującej bo jeszcze przed 9.30. Kolejka na łańcuchach o tej porze jeszcze więc dość "nieuciążliwa", na szczycie Giewontu około 15 osób i ... dość duży wiatr, który - przynajmniej mnie - szybko "zmotywował" do zejścia. Zdążyłem zrobić parę fotek na Zakopane i Wyżnią Kondracką Przełęcz, a potem zejście po łańcuchach, chyba trochę bardziej uciążliwe niż samo wejście. Ale udało się nie spaść. Powrót do Doliny Strążyskiej przez Przełęcz w Grzybowcu, a więc kolejnym szlakiem którego jeszcze nie miałem okazji przejść. Po drodze staram się zmotywować kilkoro turystów idących na Giewont i pytających "jak daleko jeszcze" (co ciekawe, im bliżej Przełęczy w Grzybowcu - tym takich "komandosów" więcej).

    Dzień piąty i umówione spotkanie oraz wycieczka z @vatra na Trzydniowiański Wierch - czerwonym szlakiem od Polany Trzydniówki. Czyli znowu spacerek przez Chochołowską - na szczęście zarówno Natalia jak i ja nic do niej nie mamy. W schronisku śniadanko i ruszamy w drogę najpierw przez Krowi Żleb, wyżej przez przyjemnie chłodzący (w ten gorący dzień) las. Wędrówka na pewno dość męcząca, ale po wyjściu z lasu widzimy już cel naszej wędrówki. Na krótką chwilę słońce przesłaniają chmury nadchodzące znad Słowacji, ale - jak się potem okaże - równie szybko sobie gdzieś odpłynęły, więc wejście na Trzydniowiański spokojne i bezpieczne. Na górze robimy kilka fotek, zachwycamy się widokami z Trzydniowiańskiego i podejmujemy decyzję, żeby ... jednak nie iść na Kończysty. Natalia, która w tych okolicach jak dotąd nie była stwierdza, że musi częściej zaglądać w wyższe partie Tatr Zachodnich. Pełna zgoda! Po krótkim posiłku schodzimy drugą stroną - czyli "czerwono - papieskim" szlakiem do Polany Chochołowskiej. Potem spacerek na Polanę Huciską i - jako, że mamy już w nogach sporo kilometrów - zgodnie stwierdzamy, że lepiej ten ostatni odcinek przejechać ciuchcią. Dzień w pełni udany i miłe towarzystwo.

    Po zdobyciu Giewontu i Trzydniowiańskiego postanawiam, że kolejny dzień będzie mniej uciążliwy, więc wybieram wyjście do Wąwozu Kraków - czyli tam, gdzie także jeszcze nie byłem. Mówiąc krótko ... "bajka!". Kto jeszcze tam nie był - z całego serducha polecam! Mogliby tam kręcić filmy fantasy, bo sceneria jest niesamowita. Skałki robią wrażenie, roślinność również. Oczywiście nie obyło się bez słynnej drabiny, aczkolwiek przez Smoczą Jamę nie przechodzę - tego dnia było tam dość mokro i błotniście, więc wybrałem drogę obok, także przez łańcuchy. Nie żałuję, trochę adrenalinki było ... ale widoczki zacne, na pewno lepsze niż w samej jaskini. Potem krótki posiłek i spokojny powrót do Kościeliskiej.

    Siódmego dnia wybieram się na Przełęcz Liliowe. Powiecie, że niby nic ciekawego, ale chciałem tam wejść "niezaliczonym" dotąd zielonym szlakiem od strony Hali Gąsienicowej. Poza tym zawsze lubiłem sobie zejść Doliną Jaworzynki, a teraz - tak dla odmiany - postanowiłem, że wejdę nią do góry na Przełęcz Między Kopami. Pogoda zmienna, ale sam cel udaje się osiągnąć, a przy tym zrobić fajne fotki zarówno górek polskich jak i słowackich. Potem Beskid (mój jedyny na tym urlopie pobyt na wysokości powyżej 2000 m), posiłek w najdroższej restauracji w Polsce (Kasprowy) i zejście zielonym szlakiem do Kuźnic.

    Kolejny dzień to zapowiadana zmienna pogoda. Myślę, myślę, myślę ... i wymyślić nie mogę. Przyjechała już @jaaga76 i namawia na wspólne piwko na Kalatówkach i wyjście. Umawiamy się na piwko wieczorem, ale w górki wyruszam na razie sam - tym razem znowu na Rusinową, ale niebieskim szlakiem od strony Zazadniej, przez Złotą Dolinę. Cel udaje się osiągnąć dość szybko, chociaż trzeba przyznać, że szlak jest znacznie bardziej męczący niż ten z Wierchu Poroniec, bo tam po równym i w dół, a tutaj mozolnie pod (łagodną na szczęście) górkę. Po krótkim posiłku schodzę z Rusinowej i drogę zagradza mi stadko "łowiecek" pilnowanych przez w sumie trzy psiaki. Ponieważ nie chciały się przesunąć, to zaryzykowałem zdrowie wchodząc w trawę i obchodząc stadko szerokim łukiem. W ośrodku płazów i gadów nie spotkałem ich "niestety", a tutaj żadnej żmii nie spotkałem "na szczęście". Zejście do Palenicy już bez żadnych komplikacji. Przed wieczorem tego samego dnia spotykamy się z @jaaga76 i @Krzysiek Zd na wspólnym piwku i pogaduchach na Kalatówkach, po czym decydujemy się iść na zachód słońca na Nosal. Cel udaje się zrealizować połowicznie, na zachodzie słońca brak ... słońca, natomiast udaje się nam zaobserwować wschód księżyca, więc wyprawa nie była bezowocna. Zresztą towarzystwo takich ludzi jak Aga i Krzysiek zawsze bezcenne. Powrót do Zakopanego już w ciemnościach, na szczęście w sobotę Zakopane żyje także i w nocy. Agę miałem już przyjemność poznać, jednak z Krzyśkiem widzieliśmy się po raz pierwszy. Miło było poznać i do następnego spotkania!

    Dzień dziewiąty i ambitny plan ... czyli ja i @jaaga76 atakujemy Krzyżne od strony Murowańca. Do samego schroniska wszystko super, ale potem (zgodnie zresztą z zapowiedziami pogody) zaczynają się komplikacje. Po wyjściu na żółty szlak zaczyna się mgiełka, zaczyna się deszcz - więc w ruch idzie moja pelerynka i (testowana tego dnia) kurtka Agi. Po półgodzinie marszu zgodnie oboje stwierdzamy, że dalsza wędrówka nie ma sensu, bo nie dość, że 2,5 godziny deszczu przed nami, to jeszcze mogłoby się okazać, że wszechobecna tego dnia mgła popsułaby nam wszystkie widoki z Krzyżnego. Wracamy więc do Murowańca i ruszamy nad Czarny Staw Gąsienicowy. Po małym dylemacie "Karb czy Zmarzły Staw" wybieramy tą drugą opcję i ruszamy pod Zawrat. Cel osiągamy po jakichś 40 minutach od minięcia Stawu, w międzyczasie robimy sporo fotek, bo to dość interesujący widokowo (przynajmniej dla nas) szlak. Znajdujemy fajne miejsce na posiłek i z niebieskiego szlaku delektujemy się widokiem zarówno na sam Zmarzły Staw jak też na pojawiające się co jakiś czas (mgła!) widoki na podnóża Orlej Perci. Na szczęście o tej porze dnia już nie padało, dopiero później mieliśmy się dowiedzieć o burzy i ulewach w Zakopanem, więc stwierdziliśmy, że w okolicach Hali Gąsienicowej mieliśmy lepiej niż w samym mieście. Powrót znad Zmarzłego już spokojniejszy, tym razem z Murowańca przez Boczań.

    Kolejny dzień to zaliczenie przeze mnie kolejnego odcinka Ścieżki Nad Reglami. Tym razem ruszam z Gronika w stronę Polany Małołąckiej, skąd z kolei drepczę w stronę Przysłopu Miętusiego i Doliny Kościeliskiej. Spokojna wyprawa, aczkolwiek przy zejściu do Kościeliskiej znowu towarzyszem mojej wędrówki staje się rzęsisty deszcz. W planach miałem jeszcze tego dnia sfotografowanie bagienek przy szlaku na Smreczyński Staw, więc ruszam w stronę Ornaku. Po drodze udaje mi się uświadomić pewną przemiłą Panią z wózkiem, że nie ma sensu wybierać się z tym wózkiem nad Smreczyński Staw, gdyż dotrze co najwyżej do schroniska. Pani rezygnuje więc z dalszego spaceru, nawet "tylko" Doliną Kościeliską. Taki huncwot "zniechęcacz" ze mnie ... Dzień kończymy wspólną kolacją z Agą na Kalatówkach, po której się żegnamy na całe półtora miesiąca - bo tyle właśnie zostało do naszego wrześniowego spotkania forumowiczów. Dodam jeszcze, że ze Ścieżki Nad Reglami pozostał mi tylko do przejścia odcinek między Chochołowską a Kościeliską.

    Dzień ostatni bez historii ... trochę Krupówek, jakieś małe zakupy przed wyjazdem i ... nieudany atak szczytowy na Gubałówkę. Tak moi drodzy, wzrok Was nie myli - Gubałówka mnie pokonała (tu mina Jerzego Stuhra, wykrzykującego w "Seksmisji", że kobieta go bije). Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że tego dnia Gubałówka nie była wcześniej określonym celem, a raczej nagłym kaprysem, spontanem. Padało, a Janusze i Grażynki rozdeptały tą "nową" bezpłatną ścieżkę, więc gdy wszedłem w zwały błota, to po 10 minutach zawróciłem - stwierdziwszy, że ostatnią rzeczą jakiej potrzebuję przed odjazdem pociągu jest czyszczenie butów z tego całego błota. Wieczorem zameldowałem się więc na stacji kolejowej wykąpany i w czystych bucikach.

    Podsumowując ... dziwny to był pobyt. Plany miałem ambitniejsze (Kozi, Skrajny, Zadni, Krzyżne) a wyszło, jak wyszło - albo ze względu na pogodę, albo też z powodu zamknięcia szlaków (Skrajny Granat). Trochę więcej pospacerowałem więc w niższych partiach Tatr (od razu zaznaczam, że wędrówki po lesie też lubię). Ale lepszy taki urlop niż praca - to chyba oczywiste. Nie udało mi się spotkać zbyt wielu zwierzaków, nie licząc oczywiście kaczek nad Czarnym Stawem Gąsienicowym albo widzianych z daleka kozic (de facto dostrzegła je bystrooka @jaaga76 gdzieś na zboczach pod Przełęczą Karb). Za to towarzystwo miałem przemiłe. Jeszcze raz pozdrowienia w tym miejscu dla @vatra, @jaaga76 i @Krzysiek Zd - do zobaczenia we wrześniu na naszym spotkaniu!

    A teraz zapraszam do przejrzenia fotek ?

     

    1 - Przełęcz Bobrowiecka (1356 m.n.p.m.).jpg

    2 - widok na Kominiarski Wierch z Polany Chochołowskiej.jpg

    3 - Ośrodek czynnej ochrony płazów i gadów.jpg

    6 - Dolina Olczyska, inny fragment Olczyskiego Potoku.jpg

    7 - żółtym szlakiem z Polany Olczyskiej na Nosalową Przełęcz.jpg

    9 - widok z Rusinowej Polany na Gerlach i Tatry Słowackie.jpg

    11 - widok z Gęsiej Szyi na Tatry Słowackie.jpg

    12 - widok z Gęsiej Szyi na masyw Wołoszyna i Dolinę Waksmundzką.jpg

    13 - zejście z Gęsiej Szyi na Rusinową Polanę.jpg

    15 - niebieskim szlakiem z Hali Kondratowej na Kondracką Przełęcz.jpg

    16 - na Giewoncie (1894 m.n.p.m.). Widok na Sarnią Skałę i Zakopane.jpg

    17 - Kopa Kondracka i Wyżnia Kondracka Przełęcz, widziane spod Giewontu.jpg

    18 - Dolina Małej Łąki widziana spod Wyżniej Kondrackiej Przełęczy.jpg

    20 - widok z Trzydniowiańskiego Wierchu na Kominiarski Wierch i Dolinę Starorobociańską.jpg

    21 - zejście z Trzydniowiańskiego Wierchu do Doliny Jarząbczej.jpg

    22 - nad potokiem w Wyżniej Dolinie Chochołowskiej.jpg

    23 - na Szlaku Papieskim, w pobliżu Polany Chochołowskiej.jpg

    25 - Wąwóz Kraków, sceneria jak w filmie fantasy.jpg

    26 - Wąwóz Kraków, żółtym szlakiem w stronę Smoczej Jamy.jpg

    27 - Wąwóz Kraków, sąsiedztwo Smoczej Jamy.jpg

    28 - Jaskinia Smocza Jama w Wąwozie Kraków.jpg

    29 - żółtym szlakiem z Wąwozu Kraków do Doliny Kościeliskiej.jpg

    30 - Zielony Staw widziany z podejścia na Przełęcz Liliowe.jpg

    31 - na Przełęczy Liliowe (1952 m.n.p.m.) - widok na słowacką Dolinę Cichą.jpg

    32 - czerwonym szlakiem przez Beskid (2012 m.n.p.m.) w stronę Kasprowego Wierchu.jpg

    33 - na Rusinowej Polanie. Same nie zeszły, trzeba było ominąć.jpg

    34 - niebieskim szlakiem z Rusinowej Polany do Palenicy Białczańskiej.jpg

    36 - stała bywalczyni Czarnego Stawu Gąsienicowego.jpg

    37 - niebieskim szlakiem w stronę Zmarzłego Stawu pod Zawratem.jpg

    38 - nad Zmarzłym Stawem (1788 m.n.p.m.) u podnóży Orlej Perci.jpg

    41 - patrząc znad Zmarzłego Stawu w stronę zamglonych tego dnia Granatów.jpg

    42 - zejście znad Zmarzłego Stawu nad Czarny Staw Gąsienicowy.jpg

    43 - jak się nie ma co się lubi, to się je co się ma ... czy jakoś tak.jpg

    44 - nad jednym z ujść Czarnego Stawu Gąsienicowego.jpg

    45 - okolice Zawiesistej Turni i Przysłopu Miętusiego.jpg

    46 - Ścieżką Nad Reglami z Przysłopu Miętusiego do Doliny Kościeliskiej.jpg

    47 - Miętusi Potok w pobliżu Doliny Kościeliskiej.jpg

    48 - bagienka w Tatrach przy czarnym szlaku ze schroniska Ornak nad Smreczyński Staw.jpg

    • Like ! 13
×
×
  • Create New...