Jump to content

Jędrek

Member
  • Content Count

    257
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Posts posted by Jędrek

  1. 12 minut temu, Shear napisał:

    Jak ktoś nie chce, niech nie zapina pasów, nigdy nie miał wypadku, to wszystko jest OK.

    Nie szczepiłem się i łagodnie przeszedłem covid, to wszystko jest OK, po co się szczepić 😉

    Nie chcę tu wywołać dyskusji na temat szczepionek czy pasów, ale brzmi znajomo prawda?

    Niestety nie mogę się zgodzić. To, że raz, czy drugi, czy dziesiąty się komuś "udało" to nie znaczy, że tak powinno się robić. I żeby był jasność nie mówię tu o lecie i kimś kto ma sportowe sandały gdzieś na Rysach, tylko przede wszystkim o sezonie zimowym. Odpowiedni sprzęt zmniejsza prawdopodobieństwo problemów (tylko tyle i aż tyle). Jak już te problemy wystąpią, to niestety ale to już nie tylko nasz problem, bo istnieje duża szansa, że ktoś będzie ryzykować życiem, żeby nam pomóc.

     

    Spokojnie. 

    Zbyt daleko idące wnioski wyciągasz, w ten sposób można wszystko o wszystkim napisać, ale po co?

    Pozdrawiam.

    • Like ! 1
  2. Na początku swojej górskiej aktywności też mi się zdarzało oceniać ludzi po stroju czy butach, ale szybko z tego na szczęście wyrosłem. 

    Jeśli oceniam, to jedynie to jacy są i co robią. Skoro nie hałasują bez sensu, nie śmiecą, nie płoszą zwierzyny itp itd, to niech sobie idą jak chcą i w czym chcą.  

    Kiedyś na Rysach w ciepły letni dzień spotkałem gościa około 50-ki w dżinsach, bawełnianym tiszercie, adidaskach marki nołnejm i z buteleczką 1/2 litra wody w dłoni. Wszedł od Morskiego, posiedział chwilę, zrobił ze dwie fotki komórką (wtedy na topie były takie rozsuwane), łyknął wody i poszedł z powrotem. O tak, jak się idzie na Krupówki czy inny Monciak. Nawet się, kurka wodna, nie spocił  🙂  I zapewne zdążył zejść przed burzą która mnie dopadła nieco powyżej Czarnego Stawu.

    Co do "adidasków" - miałem kiedyś takie, które nawet na ubitym śniegu czy mokrej skale praktycznie się nie ślizgały. Żadna super hiper vibram podeszwa w moich rozmaitych mega górskich butach nie miała do nich startu jeśli chodzi o przyczepność. Idealny but na Giewont po prostu, kupiony przypadkiem ponad 20 lat temu w Lidlu w Hamburgu, razem z nołnejm polarkiem, który zresztą mam po dziś dzień. 

    Parę lat temu odkryłem  😎🙃 że bardzo fajnie chodzi się latem w czasie deszczu z ... parasolem. Wiadomo że nie wtedy gdy wieje i nie tam gdzie trzeba używać rąk do "walki o życie".  Ale nieraz widzę zdziwione spojrzenia mijających mnie wtedy ludzi okutanych w goretexy albo opatulonych w pelerynki.

    Buty noszę za kostkę, ale głównie dlatego że jedną  z tych kostek miałem wielokrotnie zwichniętą i jest podatna na takie kontuzje,  zaś druga została parę ładnych lat temu okuta blachą, a zapewniam że uderzenie, nawet lekkie, tą blachą w skałę jest doznaniem niezapomnianym 😂

    Ale na wszelkich asfaltach i innych bardziej płaskich miejscach najchętniej zakładam sandały, kilka lat temu nabyłem takie za 99.90 w decathlonie i po sprawdzeniu że są: 

    a) wygodne

    b) solidne

    c) dość przyczepne

    szybko dokupiłem jeszcze dwie pary, więc na kilka lat mam spokój. A co tam kto sobie o tym myśli ... mam w tzw. życi 😁

     

    Jeszcze co do stroju - podchodziłem kiedyś w upalną niedzielę pod Gerlach, z Wyżnich Hagów. Ciężko było jak jasna cholera, chyba ze 40 stopni w słońcu, pot lał się ze mnie strumieniami, co trzy metry chciałem zawrócić, albo chociaż walnąć plecakiem w kosówkę.

    Ale gdy wyprzedził mnie bez większego wysiłku Słowak, na oko 65-70 lat, ubrany tak jakby właśnie wracał z niedzielnej mszy (zresztą może i wracał, kto wie  😄 ), jakoś zebrałem się w sobie i poszedłem za nim. 

     

    Zresztą to jest przecież temat - rzeka. Niech sobie każdy chodzi w czym mu wygodnie. Skoro daje radę, to wszystko jest ok. 

     

    • Like ! 4
  3. 1 godzinę temu, Mnich Moderator napisał:

    Ja pamiętam czasy, kiedy mapy, metalowe kubki i buty za kostkę kupowałem w składnicy harcerskiej...

    W tamtych czasach jeszcze po górach nie chodziłem, za to trochę żeglowałem. I pamiętam że np. porządne  kalosze, nadające się na sztormową pogodę kupowało się w latach 80-tych od czechosłowackich żeglarzy którzy je przywozili do Gdańska. Były w jednym kolorze (obłędnie żółte), ale za to w miarę lekkie i dość wygodne. Szkoda że już ich nie mam, zadałbym szyku w deszczowy dzień nad Morskim Okiem. 😎

    • Haha 4
  4. 1 godzinę temu, barbie609 napisał:

    szlachta na koń wsiędzie ,ja z synowcem na czele i jakoś to będzie

    Tutaj pełna zgoda. 😀  Sporo ludzi niestety tak postępuje, nie tylko w górach zresztą. To co potrafią rodacy wyczyniać np. na drogach, nieraz z całą rodzinką na pokładzie. ZERO wyobraźni, a potem ... lament.

    Ale to temat - rzeka, poza tym na zupełnie inną opowieść. 

     

    Pewnie już to tutaj pisałem, ale wciąż w Tatrach zaskakuje mnie zwyczajna ludzka niewiedza, wręcz ignorancja - w sytuacji gdy każdy ma pod ręką smartfona z dostępem do wszelkich informacji, z pierdylionem funkcji itp. itd.  

    Kiedyś  by się czegoś o Tatrach dowiedzieć, trzeba było się wysilić, np. pójść do księgarni, kupić przewodnik (jeśli akurat był jakiś, np. w Gdańsku jeszcze w latach 90-tych to wcale nie było takie hop - siup  🙃  ), jakieś albumy itp. A potem jeszcze to (o zgrozo) przeczytać, niejeden raz.

    Teraz wszelkie informacje wszyscy mamy w zasięgu ręki - i wielu wciąż nie potrafi/nie chce z tego skorzystać. Bo po co, przecież "jakoś to będzie" :classic_cool:

    • Like ! 2
  5. 3 minuty temu, Mnich Moderator napisał:

    Teraz to w łyżwach mógłbyś dotknąć 🙂 

    Jednak najbardziej lubię go dotykać gdy jest suchy i rozgrzany słońcem. 

    Czasem mnie kusi żeby jakiś większy kawałek sobie zabrać do domu  :classic_cool: zawsze mógłbym go sobie podgrzać w razie potrzeby. 

     

    A na ⛸️ byłem dziś rano. 

    • Wow 1
  6. 4 godziny temu, barbie609 napisał:

    Jak już artykuły o pechu i bezpieczeństwie to polecam.

    https://gazetakrakowska.pl/tragedia-w-pieninach-nie-zyje-czworo-turystow-zdjecia/ga/625567

    jeśli coś może pójść źle to wcześniej czy później pójdzie

    Tej akcji z Pienin w ogóle nie pamiętam, jakoś mnie ta informacja musiała wtedy ominąć. W sumie całkiem możliwe bo w 2012 nie mogłem pojechać w Tatry, więc i nie śledziłem jakoś specjalnie doniesień z południa Polski, żeby się nie denerwować 😉😎

     

    Ale ten tekst: "jeśli coś może pójść źle to wcześniej czy później pójdzie" to tylko oklepany slogan, który można dokleić do dowolnej sytuacji. 

    W górach zawsze coś może pójść źle, a jednak pomimo wielu tysięcy rozmaicie przygotowanych ludzi walących w Tatry w sezonie, wypadków tak naprawdę jest malutko, . A jednocześnie ktoś super obyty, przygotowany na wszystko - oberwie większym kamieniem, spadnie i zginie. 

     

    Jeśli coś może pójść źle, to owszem, może - ale czy pójdzie, tego nie wiemy. 

     

  7. Mnie ostatnio mocno trafił ten tekst:

    Chwila pecha i zmiana całego życia. Oto jak Iza złamała kręgosłup na Sarniej Skale (RELACJA) - TATROMANIAK - Serwis Miłośników Tatr

     

    Niby człowiek wie że i w takim "niewinnym" miejscu można polecieć, ale co innego wiedzieć, a co innego poczytać o konkretnym wypadku i jego konsekwencjach. Współczuję tej kobiecie. 

     

     

    Fragment kroniki TOPR z 14 08 2016:

     

    "O godz. 13.39 informacja o upadku turystki z Sarniej Skały w kierunku Czerwonej Przeł. Wystartował śmigłowiec. Z jego pokładu ratownicy desantowali się w pobliżu miejsca gdzie leżała turystka. Okazało się, że turystka w wyniku około 30m. upadku doznała urazu kręgosłupa, głowy, klatki piersiowej, mocnych otarć i potłuczeń. Po zaopatrzeniu turystka śmigłowcem została przetransportowana do szpitala.  Do wypadku doszło przez nieuwagę podczas pozowania do zdjęcia."

     

    A swoją drogą cotygodniowa kronika TOPR robiona przez Adama Maraska to też ciekawa lektura, mimo swej lakoniczności. 

    • Like ! 3
  8. A przy okazji, skoro już piszę w tym dziale, zaproponuję coś chyba mniej znanego, bo wydane dawno temu i raczej nie wznawiane. 

    Hermann Geiger  "Pilot alpejskich lodowców"

    Czyli wspomnienia człowieka który m. in. ratował z opresji ludzi w Alpach za pomocą ... samolotu. 

    Potrafił lądować (i startować) w takich miejscach że naprawdę aż trudno w to uwierzyć. A jednak  😎

     

    Do kupienia na allegro dosłownie za parę zł. 

    pilot-alpejskich-lodowcow-herman-8035036.jpg

    • Like ! 1
  9. 2 godziny temu, Kasia K napisał:

    A ja obecnie pożeram Everest😁 

    Film,, Everest "znacie napewno wszyscy, bo to klasyk... Ale książka to poprostu petarda!! Polecam wszystkim, którzy nie mieli jej w rękach!!! 😃 DSC_6398.thumb.JPG.3dccdfe37d06e371029bd1411ba23501.JPG 

    Czytałem już parę razy i pewnie za czas jakiś jeszcze wrócę, bo to jest po prostu bardzo dobre. 

    • Like ! 1
  10. Dnia 8.09.2021 o 14:08, wjesna napisał:

    Jak tak patrzę na te  tytuły to myślę sobie,  jak to dobrze,  że niektórzy mieli życie które warto opisać.  Bo co byśmy czytali?

    Jakieś 3/4 książek w mojej dość obszernej biblioteczce to rzeczy dotyczące w ten czy inny sposób rozmaitych ... wojen. W tym kontekście czasem dopada mnie taka przewrotna myśl "jak to dobrze że byli Hitler, Stalin , Napoleon, Juliusz Cezar, Aleksander Macedoński, Chmielnicki, Nelson, Chrobry ... i parę setek innych wojowniczych przywódców, dowódców, dyktatorów. Bo co ja bym czytał, gdyby nie oni?" 😁🙃

    • Like ! 2
×
×
  • Create New...