Jump to content
  • entries
    80
  • comments
    44
  • views
    18,098

Goprówka na Danielkach.


Jerzy L. Głowacki

1,395 views

Goprówka na Danielkach.

 

            Na niektórych mapach Orawy widnieje obok Danielek miniaturka emblematu GOPR-u. Ten znak ma swoją historię. Cofnijmy się w lata osiemdziesiąte. Pewnego dnia schodząc z moreny Morskiego Oka zobaczyłem coś, co przypomniało mi natychmiast słowa Wieszcza: Hej Gerwazy, daj gwintówkę…! Gerwazego u mego boku nie było, gwintówki takoż, a palec wskazujący prawej ręki zgiął się bezradnie nie natrafiając na przepisowy opór dwudziestu niutonów. Co wyzwoliło u mnie tak ciepłe uczucia? Ano kilkunastu zomowców tuptających w ordynku po ceprostradzie. Profanacja!!!

 

            W Roztoce zapytałem Gazdę, po co cały ten cyrk. Odpowiedź była prosta i treściwa. Sam wiesz najlepiej, kto po górach chodzi to i ćwiczą. Nie powiem, poczułem się dowartościowany.

 

            Zomowców wprowadzało w Tatry trzech instruktorów. Jeden z nich, najlepiej mi znany rzecz określił samokrytycznie: sprzedałem się. Drugiego „sprzedawczyka” też znałem, o trzecim nie wiedziałem nic,  poznałem go dopiero latem 2007 roku na Danielkach. W wiadomym czasie stała się głośna w mediach sprawa tzw. Raportu Taterników, związanego z procesem plutonu specjalnego, biorącego udział w pacyfikacji Kopalni Wujek. Podobno raport ten powstawał w ten sposób, iż po wspinaczce dwóch instruktorów ostro piło z zomowcami, a trzeci, trzeźwy rzecz spisywał. Pili Hierzyk i Szafirski, a pisarzem był Jaworski. Jak tam było naprawdę to oni sami wiedzą, ale na pewno Jaworski jest postacią nietuzinkową. Zaczął się wspinać w 1965 roku, został instruktorem wspinaczki, był judoką w stosunkowo rzadkim wtedy stopniu 4 dan i trenerem w milicyjnym klubie. Kulturę Dalekiego Wschodu ponoć traktował tak poważnie, iż opanował japoński w mowie i piśmie, stał się abstynentem. Roninem jednak wcale szybko nie został, bo zdarzyło mu się podczas wojny polsko-jaruzelskiej też dowodzić plutonem specjalnym, ale nie kazał strzelać, a być może mu strzelać nie kazano. „Wypisał” się z milicji fingując wypadek narciarski i symulując poważne uszkodzenie mózgu, kupił dom na Danielkach i przyozdobił go emblematem GOPR-u. Gdy ostracyzm środowiska mu dopiekł („sprzedawczyki”) – wyjechał do Niemiec, ale ostatecznie wrócił na Danielki i na serio zajął się propagowaniem kolarstwa górskiego, co też czyni po dzień dzisiejszy odwalając kawał dobrej roboty.

 

            Danielki – śliczne miejsce, ale niewiele tam rodzin mieszka. Nic dziwnego, trudno tam mieszkać i jednocześnie gdzieś pracować, bo podczas tradycyjnej orawskiej zimy lepszy tam skuter śnieżny niż samochód, nawet terenowy. Od drogi Rabka – Chyżne idzie się latem trzy kwadranse, z Podszkla mniej więcej tyle samo. Widok na Tatry imponujący, a pola między Danielkami, a Pająków Wierchem trochę przypominają Nepal (minus Himalaje) z racji mini tarasików. Jesienią cała gama kolorów, bo z zielenią świerków mieszają się wszelkie odcienie żółci i czerwieni. Pośrodku przysiółka maleńka kapliczka i najmniejsza na Orawie dzwonnica. Takie dzwonnice, zwane burzowymi albo loretańskimi są typowym dla Orawy elementem krajobrazu – dźwięk loretańskich dzwonów miał rozpędzać burzowe chmury. Również w Podsarniu jest taka dzwonnica, a dźwięk dzwonu o określonych porach dnia jest codziennością, każda rodzina raz do roku płaci po dwadzieścia złotych dzwonnikowi, który bardzo sumiennie wywiązuje się ze swoich obowiązków. To już historia, przy kościele jest dzwonnica z dzwonami „full automat”.

 

            W Wigilię 1983 roku podarowałem małżonce gawędę krajoznawczą zatytułowaną „Orawą…Podhalem…Spiszem…” pióra Jerzego Młodziejowskiego. Ciężkie to były czasy i stać mnie było tylko na kupienie książki, ale co odwlecze to nie uciecze i ostatecznie kupiłem Ali dom na Orawie. Autor gawędy to postać cokolwiek się różniąca od bohatera pierwszej części tego rozdziału. Geograf, badacz stawów tatrzańskich, taternik, krajoznawca i fotografik, a także kompozytor i dyrygent. Wędrował po Babiej Górze i Orawie w latach trzydziestych, potem znalazł się w oflagu w Woldenbergu, skąd wrócił w Tatry i na Podtatrze. Po 37 latach przerwy wrócił na Babią i Orawę, a były to już lata siedemdziesiąte. Nawiasem mówiąc w moim przypadku analogiczna przerwa była dłuższa, bo liczyła sobie lat 41. Gawęda Młodziejowskiego wraz z opowieściami, co starszych sąsiadów pozwoliła nam, choć w części odtworzyć wygląd i obyczaje tej części Orawy. Przy okazji dowiedzieliśmy się, iż owa miniaturowa dzwonnica w Danielkach była sfotografowana i opisana w literaturze krajoznawczej już w 1931 roku. Jak już wspomniałem niektóre góry obrastają legendami – miała i swoją legendę Królowa Beskidów, bo jeszcze w XVIII wieku wierzono, że na wierzchołku Babiej istnieje jezioro. Z legendą ową rozprawił się ostatecznie nikt inny, jak Stanisław Staszic. Z biegiem lat coraz bardziej go podziwiam. Nie młody, by nie powiedzieć w podeszłym wieku mieszkaniec miasta wszedł jako pierwszy na Kołowy Szczyt w Tatrach, a na niełatwej przecież Łomnicy spędził na pomiarach całą dobę.

 

            Młodziejowski cytuje też innego klasyka, Ludwika Zejsznera, który w swojej relacji z podróży po Orawie Anno Domini 1853 odnotowuje: dziwną jak na góralską zapalczywość słodycz usposobienia Orawiaków i ich miły spokój duszy, oddychający wewnętrznym szczęściem domowym. Tu polecam przypatrzenie się kilku zdjęciom wykonanym przez Alę w Podsarniu, zdjęcia te pozostawiam bez komentarza.

 

            A teraz sam King, czyli Melchior Wańkowicz w Ziele na kraterze: Ziemia Orawska jest jak podpłomyk posmarowany miodem. Zielona, nagrzana słońcem, podana już ku południowemu morzu, ku winnicom, ku wartkiemu biegowi Wagu, płynącego do Dunaju, szczerbata po górskich uskokach ruinami zamków, połyskliwa parzenicami wyszywanymi na góralskich portkach, co wieś to inaczej, z zatulonymi w zieleń odwiecznych drzew stromymi drewnianymi kościółkami, rozśpiewana od ciepła i ciągnących woni polnych wieczorami, pilikająca na dudach, lipowych skrzypeczkach, zbyrcąca ciupagami, przewiewna w swych miodopłynnych równinach przez rześkie smrekowe ciągi z gór, mrugająca w dojezdne wieczory oknami karczmisk jak z „Legendy”, jak z „Sędziów” Wyspiańskiego, z szynkwasem, Żydem w jarmułce, tablicą i kredą, chłopami w serdakach, pociągającym lulki i alkierzem dla lepszych gości, gzie Żyd przynosi pejsachówkę, wino rodzynkowe i pstrągi. Uff, to naprawdę (na mój dusiu!) jedno zdanie. Cóż pejsachówki niestety już brak, w Podsarniu karczmę zastępuje sklep, a kredę i tablicę zeszyt (zapiszcie na zeszyt – b. wygodne, gotówki nie trzeba nosić). Po Jankielach ostał się ino kirkut w Podwilku, a resztki żydowskiego lasu idą na nowowznoszoną, katolicką plebanię i kościół. Serdaków się, na co dzień nie widzi, czasami tylko w święta i to też mało. Ale reszta się zgadza i dzięki pewnemu układowi z S. paszportu nie trzeba, aby pod stary zamek podjechać.

 

            Orawa i Tatry, dwa światy – to prawie motto tej kroniki. A co na to pan Melchior? Ano przewróćmy dwie kartki jego wspomnień i przeczytajmy: Zabawne to tak rozmawiać nad Morskim Okiem. Woda jest przejrzysta, powietrze rżnięte w ostry kryształ, skały przetchłe odwiecznością wyroków Bożych – a na tamtym końcu szeregu spraw ludzkich – confetti, kokoty, szampan, gigolaki, manekiny stąpające zabawnym, wymizdrzonym krokiem. Ba dodałbym tu parę myśli Dziadka vel Komendanta vel Marszałka, który nie pomny na szlacheckie urodzenie, a raczej na redagowanego przez siebie Robotnika poniektórych (delikatnie mówiąc) posłów RP nazywał wprost i szczerze sprzedajnymi dziwkami.      

 

1.JPG

2.JPG

3.JPG

4.JPG

Danielki_2006_010.JPG

Danielki_17102007_011.JPG

Danielki_17102007_020.JPG

Danielki_28012011_013.JPG

Danielki_30092007_035.JPG

Danielki_30092007_053.JPG

Danielki_30092007_076.JPG

  • Like ! 1

0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...