Jump to content

beniabeniova

Member
  • Content Count

    2
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

5 Neutral
  1. Wchodziłam parę lat temu na Kozi Wierch - wspaniałe przeżycie! Najtrudniejsza (psychicznie) chyba była dla mnie drabinka, a przy schodzeniu Żleb, dla mnie naprawdę bardzo wymagający. Aha i jeszcze niedźwiedź w okolicach Murowańca - dziś się śmieję, że pomógł mi bardzo sprawnie zejść do Kuźnic, bo już ledwo człowiek szedł po 12 h w górach, ale wtedy mi do śmiechu nie było ? Co do Orlej to zdecydowanie chcę zrobić większą część, bo jakoś tak nie po drodze było ostatnimi czasy. Ktoś wyżej pisał o traumie po Kościelcu i chyba też tak trochę mam, okazał się dla mnie o wiele trudniejszy niż ws
  2. O, właśnie dokładnie tę dyskusję mieliśmy kilka dni temu z rodziną. Ja jednak jestem z tych, co wolą wchodzić przez Boczań, a schodzić Jaworzynką (chyba już zrobiliśmy każdą możliwą kombinację w górę i w dół :D). Osobiście uwielbiam pod koniec trasy Jaworzynką ten chill, ochłonięcie po dniu chodzenia i sielskie widoczki :) Schodzenie przez Boczań wspominam ciężko właśnie przez te "kocie łby", chociaż oczywiście to też piękna trasa! U mnie to chyba zależy od formy - po prostu wtedy byłam po wyczerpującej trasie i te kamienie mnie dobiły ;)
×
×
  • Create New...