Skocz do zawartości

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.06.2024 w Odpowiedzi

  1. No to kontynuujemy wspomnienia. Na Rysy wybierałem się kilka razy w czasie wakacji w Skawie ale pogoda była mega nieprzewidywalna a wtedy prognozy bardzo ogólne tzn. na całą Małopolskę bez wyszczególnienia Tatr i dwa razy chmury i deszczyk nas zawróciły. Trzeci raz była piękna pogoda ale nad Czarnym Stawem była jakaś akcja stali strażnicy i blokowali wejście już nawet nie wiem dlaczego ale chyba chodziło o pasmo kilku wypadków. Uratowało nas to że szedłem z moim kuzynem który był studentem uczelni w ówczesnym Leningradzie należał do klubu wspinaczkowego był nawet na Elbrusie i Kazbeku. Pokazał legitymację i zadziałało. To było niesamowite szliśmy sami po godzinie na szczyt dotarły dwie dziewczyny piękne więc udało im się zauroczyć strażników. Podobne perypetie mieliśmy idąc na Przełęcz pod Chłopkiem. Wtedy szlak całkiem zamknęli w powodu obrywu który częściowo zablokował ścieżkę. Przyjechaliśmy na Włosiennicę już o 5 rano i nad Morskim Okiem byliśmy sami całą trasę też szliśmy sami. Dwa razy tuż przed nami że ścieżki zeszły ale spokojnie kozice. Pogoda i trasa marzenie a dużo mniej popularna niż na Rysy. Na przełęczy leżeliśmy 2 godziny i z zazdrością patrzyliśmy na turystów wędrujących po Słowackiej stronie na Koprowy Wierch. Na naszą przełęcz też weszło kilkoro turystów słowackich bo wtedy był szlak znad Hińczowych Stawów obecnie zamknięty. A jak ziściły się marzenia czyli wędrowanie po całych Tatrach już niedługo. Ciekaw jestem o czym najbardziej marzyliście w Tatrach i czy udało się je spełnić.
    3 punkty
  2. Tu pojawia się jeszcze problem tzw rasizmu. Koleżanka jest w Anglii, mówiła że innym nacjom tym z ciemniejszą karnacją to prawie wszystko wolno oczywiście nieoficjalnie, bo sporo osób boi się im coś zarzucać aby nie być oskarżonym o rasizm , paranoja.
    2 punkty
  3. Witajcie no to może powspominamy o Tatrach. Moja pierwsza wycieczka była jak byłem w 6 tej klasie. Miałem mętne pojęcie o trasie tylko porady od dwa lata starszego kolegi. Szliśmy moja Mama ja mój brat i kolega ze Skawy. Trasę zrobiliśmy piękną bo przez Dolinę Kondratową na Giewont potem Kopa Kondracka i Kasprowy Wierch i zejście do Kuźnic. Pogoda była ok chociaż na grani od Kasprowego szli przemoczeni turyści bo był tam mały deszczyk. Rok później poszedłem po raz pierwszy w Tatry Wysokie. Trasa wiodła z Kuźnic przez Skupniów Upłaz na Halę Gąsienicową i Czarny Staw na Kościelec a powrót obok Zielonego Stawu i Dolinę Jaworzynki. To jest naprawdę piękna trasa bo Kościelec jest piękny i robi się kółeczko wracając innym wariantem. Ale moje zdanie że tuż pod szczytem Kościelca powinien być mały łańcuch. Bo niby nie jest aż tak trudno ale ruch jest duży i o potrącenie i wypadek łatwo. Potem były kolejne wyprawy a Rysy i Orla Perć dopiero na studiach. Można powiedzieć że smakowałem piękno Tatr powoli i tak powinno być. No bo jak pierwsza wyprawa to Rysy to co potem? A jak było dalej to w kolejnym odcinku.
    2 punkty
  4. https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-piorun-uderzyl-w-grupe-ludzi-20-osob-poszkodowanych,nId,7572380 https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-piorun-uderzyl-w-grupe-ludzi-sa-poszkodowani,nId,7572380 tyle,że ewakuacja stamtąd to prosta sprawa , zwykła karetka da radę
    1 punkt
  5. Bardzo dobrze. O tym trzeba mówić głośno i przy każdej okazji. Zwłaszcza mężczyznom. Nikłe szanse
    1 punkt
  6. Odwiedziłem Małą Fatrę poraz drugi, tym razem późną wiosną. Pogoda dopisała, widoki i przyroda rewelacja. Taka mieszanka Tatr, Pienin i Bieszczad.
    1 punkt
  7. Mój pierwszy raz w Tatrach miał miejsce dość późno bo w 2003 roku. Nie liczę wcześniejszych wycieczek szkolnych do Zakopanego i wizyty nad Morskim czy w dolinie Kościeliskiej. Jeżeli chodzi o staż tatrzański 21 lat to w porównaniu z wieloma osobami na forum jest stosunkowo niewielki. W 2023 były to dość ambitne i długie trasy przynajmniej jak na pierwszy raz i wtedy tak naprawdę bezgranicznie zafascynowały mnie Tatry. Byłem z ekipą znajomych którzy mieli już spore doświadczenie. Zaczęliśmy od Słowacji. Pierwszy dzień lightowy - rozbiegowy magistralą z Hrebenoka nad Popradskie Pleso i symboliczny cmentarz pod Osterwą. Drugi dzień Z Tatrzańskiej Łomnicy na Skalnate Pleso i dalej Rakuska Czuba, chata pod Zielonym Plesem i wejscie na Jagnięcy szczyt z niesamowitym widokiem na ścianę Małego Kiezmarskiego. Trzeci dzień Łysa Polana, Dolina Białej Wody, Polski Grzebień , Śląski Dom i Stary Smokovec. Na Polskim Grzebieniu zastała na burza w dodatku złapała mnie kontuzja kolana i z tym bolącym kolanem schodziłem do Smokovca. Następny dzień przejazd do Zakopanego problem w tym że miałem kontuzjowane kolano, ale wracać do domu po 3 dniach nie miałem ochoty. Nie było to rozsądne z mojej strony bo chodziłem dalej na tabletkach przeciwbólowych. Kolejny dzień były Rysy od strony Polskiej przy genialnej pogodzie. Następny dzień wyjazd do Smokovca Herbenok, Terycho Chata, Lodowa Przełęcz i cała Dolina Jaworowa, powrót do Zakopanego. Kolejny dzień to Kasprowy "z buta", Świnica, Zawrat i Mały Kozi Wierch, zejście z Zawratu do Gąsienicowej i dalej do Kuźnic przez Boczań. W końcu stwierdziłem że nie ma sensu dalej obciążać kolana (ile można) , wróciłem do domu. Od następnego roku zacząłem chodzić z kijkami ze względu na te uraz. W kolejnych latach bywałem czasem kilkukrotnie w Tatrach w ciągu jednego roku. Choć w wielu miejscach już byłem są jeszcze takie w których nie byłem i chciałbym być.
    1 punkt
  8. Sprawa gór a w szczególności OP czy innych trudnych szlaków nie raz była wałkowana. Statystyki wypadków w górach i tak pewnie są mniejsze niż wypadków drogowych. Niejednokrotnie też pojawiały się naciski na bezpieczeństwo (zamykać, przerobić na bardziej bezpieczne, obwarować przepisami). Może jeszcze schody i poręcze zamontują, paranoja. Moim skromnym zdaniem góry z natury są niebezpieczne i trzeba umieć mierzyć siły na zamiary. Z górami nie ma żartów. Ja w zasadzie jestem przeciwny wszelkim ułatwieniom typu kolejki, bryczki i inne wynalazki, choć w uzasadnionych przypadkach niektóre mogą się przydać. Przykład kolejki na Kasprowy z jednej strony dobrze że jest ale z drugiej strony "szlifierze Krupówek" wjeżdżają na prawie 2000 m i wygodą ścieżką idą w kierunku Świnicy. Myślę że potrzebny jest wzrost świadomości społecznej, niestety mam wrażenie że społeczeństwo jest coraz bardziej ogłupiane i zwalniane z umiejętności samodzielnego myślenia. Idąc w góry podejmujesz ryzyko jeżeli ulegniesz wypadkowi trudno podjąłeś ryzyko, oczywiście są służby ratownicze i chwała im za to co robią. Jeżeli ktoś wchodzi do wody i nie umie pływać może się utopić , podobnie jest w górach. Skale trudności powinno dobierać się w zależności od umiejętności, na własna odpowiedzialność. Żadne regulacje prawne tego nie zmienią. Góry są dzikie, piękne, niebezpieczne, dostarczają niezapomnianych wrażeń i takie powinny pozostać. Uważam że każdy może z nich korzystać ale z zachowaniem rozsądku, poszanowania dla środowiska oraz innych turystów. Przypinanie dzieci do rodziców to dośc kontrowersyjna sprawa być może kiedy dziecko poleci rodzic będzie w stanie zareagować i utrzymać, ale co wtedy kiedy poleci rodzic? Kiedyś na OP widziałem Ojca z synem około 8 lat byli spięci liną, jakoś mnie to nie przekonuje. Najgorsze jest chyba to że ludzie popełniają błędy i nie są świadomi że popełnili błąd. Być może już to kiedyś opisywałem. W 2019 roku w dniu tragicznego wypadku na Giewoncie, byłem na Granatach. Kiedy zaczęło na dobre padać byłem już przy Czarnym Stawie Gąsienicowym, jeszcze przed Murowańcem słyszałem grzmoty. Wracając przez Boczań widziałem śmigłowiec w okolicach Giewontu ale o tym co się stało dowiedziałem się dopiero na dole. Uwaga TVN nakręciła reportaż w którym był wywiad z niektórymi poszkodowanymi. Jeden z poszkodowanych powiedział że nigdy już nie pójdzie w góry. Nikt nie wspomniał że popełniono przynajmniej dw błędy. Po pierwsze za późno wyszli w góry. W pensjonacie w którym wtedy nocowałem spotkałem Panią która tego samego dnia rano około godziny 6 kiedy już wychodziłem powiedziała że chce się wybrać na Giewont. Doradziłem jej aby wyjść możliwie wcześnie najpóźniej o 8. Ta Pani tego dnia weszła i zeszła szczęśliwie bo cała tragedia rozegrała się kiedy już była prawie na dole. Po drugie kiedy Ci ludzie podchodzili pod szczyt juz padało, w tym momencie powinni zawrócić. Giewont z tym krzyżem i specyficznymi skałami ze sporą zawartością żelaza jest bardzo ryzykowany podczas wyładowań, podobnie jak Czerwone Wierchy .
    1 punkt
  9. https://tygodnik.interia.pl/news-smierc-26-osob-w-zakopanem-doktor-zwiedza-tatry-nic-nie-zapo,nId,7545770
    1 punkt
  10. "Widok z Morskiego Oka należy do najpiękniejszych w całych Tatrach" Onecie, na litość boską, nie idźcie tą drogą... https://przegladsportowy.onet.pl/alpinizm/cierpiace-konie-toaleta-wiszaca-nad-przepascia-uwazajcie-tu-mozna-zginac/elnnsbe
    1 punkt
×
×
  • Dodaj nową pozycję...