Jump to content

Wschód na Czerwonych Wierchach


Recommended Posts

Lato coraz bliżej (chociaż pogoda na to nie wskazuje), więc naszło mnie na jeszcze jedną historię z wyprawy w Tatrach 😉

Akcja ma miejsce podczas tego samego wyjazdu, gdzie wraz ze swoimi ziomkami wchodziłem na Krywań, Rysy i Koprowy. Po dniu relaksu na Rusinowej decydujemy się na wyjście na jeszcze jeden wschód słońca – tym razem na Krzesanicy.

Po dniu restu jesteśmy wypoczęci. Grzecznie idziemy spać w okolicach 22, by wstać po pierwszej. Heh, o tej porze to ja zazwyczaj się kładę. Snu było niewiele, ale lepiej coś niż nic 😉 Zbieramy się z łóżek, „poranna” toaleta, spakowanie ostatnich rzeczy do plecaka i ładujemy się do autka. Przejazd zajmuje nam około 25 minut. Stajemy na bezpłatnym parkingu w okolicach Kościeliskiej i parę minutek po drugiej startujemy. Pierwszą część doliny, do odbicia czerwonego szlaku, pokonujemy spokojnym tempem. Ogólnie koncepcja chłopaków była taka, żeby iść na całkowitej chillerce, więc wyliczyłem, że musimy wystartować około 3h przed wschodem, aby dotrzeć na Krzesanicę. O dziwo, póki co, startujemy o zaplanowanej porze. Po odbiciu zaczyna się powolne pięcie pod górę  - szlak jest mokry, więc trzeba poświęcić trochę skupienia by przy większym kroku się gdzieś przypadkowo nie uślizgnąć i nie obić niepotrzebnie kolana. Albo głowy 😄 Po godzince od rozwidlenia szlaków docieramy w okolicę polany poniżej Pieca. Dla mnie super, to oznacza, że trasy biegnącej przez las wiele nie zostało. Korzystając, że na polanie drzew nie ma to spojrzałem w niebo, może znowu jakieś Perseidy czy Starlinki zobaczę. No niestety, totalna dupa. Nic nie widać, chmury nad nami. Wiedziałem, że delikatnie coś może się chmurzyć, ale miało się mniej więcej o wschodzie wypogadzać. Na to też liczymy, bo nie po to idę na wschód słońca, by nie zobaczyć wschodu 😛

Pod Piecem robimy przerwę na śniadanko, w moim przypadku jak zawsze słodkie. Na stole ląduje 7days. Czekoladowy 😉 Posilając się obserwujemy też oświetlone Zakopane i okolice – tam gdzieś są nasze ciepłe łóżeczka. Nachodzi mnie myśl, że następny wschód trzeba zorganizować ze spaniem na szczycie, w końcu już stary się robię. Powoli czas przestać się katować takimi wycieczkami 😛

Kilkanaście minut później zbieramy się i ruszamy dalej. Zaczynają się schodki, czyli chyba najbardziej stromy fragment trasy. Las za nami, zaczęła się kosówka, więc drzewa już nie tłumią powietrznych perturbacji i odczuwamy pierwsze podmuchy wiatru. Jednak wiecie – jest na tyle chłodno, żebyście coś założyli, ale z drugiej strony jest na tyle ciepło, że się zapocicie 😉 Decyduję się więc dalej iść na krótki rękaw, bo zapocona bluza to nic przyjemnego. Po przejściu schodów dochodzimy do źródełka wody. To jest najlepsze górskie źródełko chyba w całych Tatrach. Dzięki niemu można tak zaplanować przejście, by na dole wziąć minimalną ilość wody, a resztę uzupełnić przy nim. Dzięki temu zaoszczędzamy swoim plecom 1-2kg wody, które trzeba by wnieść pod górę.

Po uzupełnieniu wody następnym checkpointem jest Chuda Przełączka. Na Ciemniak z niej już niedaleko.

705W8j9Q0kTHDWnRpvZy_snWuJteDMhESi8TkHW8UqHBiyiVWFqetTc76sktF4GF1croUWD1vJZdVmsjsZVfpHOWlT7tc_nbV6vhJT3Z_RSjtieWwUKoAQa5qLqj0Rf9gstGdJjYbrMmHeZ9CQX93vcPVYw5q-lNsp-UdZe8PS-C1CgqswqU30HTx6tekWcdiMWzriCD6lqEr6cNN9ZUFuKTX5dksACbMIzyQSbljvIUNPRTzzzV4lqu4t2rMtTFgd08GKdr42-lTTkxdUbZGAx478KUFuUFTm2ol-8lZdCTN3O584Xtqpoh1tet5z_ATTTQ08hD5Fq3-eLXTDkLx4qj2ak9aaPhr_9TZzEkHJDF_BCsO82lW_Wzxw3eU5dpYezG8ukiAypQmMuAwHpRLUwCXD2fBNkGjqrAAvXrMazn72w6kBSfjfdF7jGdUXm7jm8R9CLDR1PKTvKFiCtZGsQxWD9CU1eeurrIMOvWTz9mwhdwzbsrSMmiOlY4mhhJOf__P7iA2NFXoub3Ii6BzuKUDwZ4pwC-R2--V38qftSnCgSKH1O_S4cJPCseR7A3-G8GjnkBvsHP1JOucLjPGG6AzINYrglDmQG-3w-jqmcUn5r5eSn_63EZ8d75kuQCX44BVoYwgxdXO41o0pofYI1SKTZZGWI9aecs7dQUCYmjy7nxmnf1DqT_eHFb7sXnZOzqHtc8GVbKOO-8SBuoxRkH=w836-h627-no?authuser=1

 

Zerkam na grań Ornaku po prawej stronie – kurde, co te chmury tak nisko. Wygląda to trochę tak, jakby padał  z nich deszcz. A miało nie padać! Nie widzi mi się moknięcie, poza tym Windy żadnego deszczu w tych godzinach nie prognozowało. Zerkam na radary, bo prognozy prognozami, a rzeczywistość rzeczywistością. Na szczęście radar nie pokazuje żadnego opadu. Z kolei po lewej stronie widzimy sznureczek latarek w drodze na Giewont. Tam to chyba będzie tłoczno 😛 Idziemy więc dalej. Wiatr się wzmaga, temperatura się obniża, więc granica dylematu „założyć bluzę czy nie” została przekroczona. Przebieramy się w cieplejsze ubrania, a korzystając z postoju to wlatuje batonik. Brzuszek doładowany, więc idziemy dalej. Lubię ten widok z tego szlaku na Dolinę Mułową i górującą nad nią ścianą Krzesanicy. Niestety, ku naszemu niezadowoleniu podstawy chmur zaczynają muskać wierzchołki Czerwonych Wierchów. No halo, nie taki był plan! Została niecała godzinka do wschodu, najwyższy czas, by chmury się rozchodziły a nie schodziły niżej! 

Jakieś 25 minut od Chudej dochodzimy do Ciemniaka. No tam się robi już na tyle chłodno, że aż zakładam czapkę i rękawiczki. Jest niby już w miarę jasno, ale jednak nadal ciemno, bo te chmury… schodzą coraz niżej. Na Ciemniaku nie zamierzamy się zatrzymywać, bo jeśli się wypogodzi to i tak słoneczko zasłoni nam Krzesanica. Poza tym tam prościej jest się skryć przed wiatrem. Schodzimy w stronę Mułowej Przełęczy, parę minutek podejścia i jesteśmy – stajemy na najwyższym z Czerwonych Wierchów. No po prostu strasznie się cieszę. Eh te widoki. Mleko. Nie było widać nic. Radością nie tryskam. Mała ilość snu, zimno, wieje. Dla takiej pogody to ja tak wcześnie wstawać nie muszę! Gdybym wiedział, to bym wyszedł o 6 rano, a nie 2…

IMG_20200815_051438.thumb.jpg.9bb57e97b0d8ebc31121fa62a42d7502.jpg

 

Wiatr daje jeszcze mocniej niż na Ciemniaku. Zmuszony jestem do założenia softshellu. Żałuję tylko, że nie wziałem dłuższych spodni, bo bielizna termo przed wiatrem chroni strasznie średnio 😛 

Znajdujemy miejsce trochę osłonięte od wiatru. Beznadziejność tego wschodu słońca zamierzam zrekompensować sobie II śniadaniem – żelkami i batonem. Gdy żuję, wiatr przepycha przez grań kolejne chmury. Raz coś widać, raz nie. Lepszy widok jednak mamy na zachód niż wschód, co jakiś czas widać Tomanowy.

145606764_IMG_20200815_053511-kopia.thumb.jpg.7ca17bf4b82d43ea4f0c38cf4fa2fa4e.jpg

 

Z kolei po drugiej stronie, na Małołączniaku, przystanęła sobie taka oto fotogeniczna chmurka.

IMG_20200815_055725.thumb.jpg.c8616ec481279b5ca3e269ec9b132f3a.jpg

 

Z każdą minutą jednak chmur robi się coraz mniej. Jednak niestety już jest po wschodzie. Złota godzina minęła, więc powoli zbieramy się dalej. Ruszam dalej, chłopaki jeszcze zerkają w stronę Tomanowego i okolicy. Przekraczam grzbiet i… Ooooo, no dobra, dla takiego widoku jednak mogłem tu iść 😉 Wybaczam Krzesanicy jej humorki. Piękne lasery światła padają na Goryczkowe, Kasprowy i Świnicę. Zdjęcie tego nie oddaje, ale widok był naprawdę niesamowity 😄 

 552820966_IMG_20200815_062040-kopia.thumb.jpg.6d551e19b0b6012b6863d323f16b92cf.jpg

 

Od razu mój humor poszedł w górę – mogliśmy kontynuować wycieczkę. Niespiesznym tempem minęliśmy Małołączniak i Kopę Kondracką, na której zrobiliśmy znowu krótką przerwę na jedzenie.

1918532063_IMG_20200815_064600-kopia.thumb.jpg.c4741efb2ed0dfba4f43fb81f6b27773.jpg

 

 Gdyby dalsze prognozy była korzystne to bym naciskał na Kasprowy i Świnicę, ale z Kopy kierujemy się na północ – chłopaki chcą wejść na Giewont. Nie pozostaje mi nic innego jak się zgodzić. Poza tym o tej porze nie będzie jeszcze kolejek na łańcuchach, więc Giewont jest akceptowalny. Schodzimy na Kondracką Przełęcz, i zaczynamy się piąć w górę. Na szczycie ludzi tak o, nie za dużo, nie za mało. Widoki wg mnie średnie. Chwilę posiedzieliśmy, więc powoli czas zacząć schodzić. Do przewidywanej godziny pierwszych burz coraz bliżej.

1708448804_IMG_20200815_072648-kopia.thumb.jpg.b614c26aadf155146c88305fe6e81f48.jpg

588580441_IMG_20200815_083921-kopia.thumb.jpg.b6fca979e26efeed1080ad3b78d74bb1.jpg

Niezależnie od ruchu to przy zejściu muszą być kolejki… na łańcuchach, a gdzieżby inaczej. Postanawiam je obejść i poczekać na chłopaków na Wyżniej Kondrackiej. Po 10 minutach docierają i zaczynamy marsz w stronę Przełęczy w Grzybowcu. Schodząc widzimy że chmurzy się coraz bardziej.

IMG_20200815_093523.thumb.jpg.5900fe55fb186d86c89af6c0f33197bd.jpg

Czy będzie burza – jeszcze nie wiadomo, ale wszelkie znaki na niebie i ziemi mówią, że raczej trzeba spie*dalać, bo za kilkadziesiąt minut może być nieciekawie. Wierzchołki już w chmurach, więc tym bardziej dziwię się ludziom, którzy mimo takich oznak zaczynają swoją wędrówkę. Zwracamy mijanym ludziom uwagę, zwłaszcza tym z dziećmi, że lepiej sobie odpuścić już wyjście w wyższe partie gór, bo może być różnie. Jednak ze spotkanych osób, tylko dwie po rozmowie z nami doszły do wniosku, że faktycznie warto odpuścić. Cóż, według mnie podobna tragedia do tej na Giewoncie to kwestia czasu. Mimo, że o tamtych wydarzeniach było naprawdę głośno to ludzie nie wyciągają wniosków. I o ile sam uważam, że nie trzeba latem mieć wypasionych górskich butów, to jednak te adidasy by się jednak przydało na nogach mieć. Nie wyobrażam sobie zejścia schodząc w deszczu/po deszczu z Giewontu po tych wyślizganych skałach w Lacostach. Ekspertem nie jestem, ale nie sądzę by ta podeszwa była jakoś mega przyczepna 😛 Ale w sumie to co ja tam wiem…

IMG_20200815_101943.thumb.jpg.dbfbe377c89ab9fd302f392b1591fe64.jpg

IMG_20200815_101954.thumb.jpg.d39b1da20bd7dd6b8ceb9293a36abd51.jpg

Z przełęczy w Grzybowcu schodzimy w stronę Małej Łąki, a następnie wracamy do Kościeliskiej przez przysłop Miętusi.

IMG_20200815_104202.thumb.jpg.3d293efea8de8282721e7c85209ab163.jpg

1995320106_IMG_20200815_111153-kopia.thumb.jpg.179bdc1573449fb2e8cb3e1006511d77.jpg

I przysłop miło mnie zaskoczył. Fajna miejscóweczka na relaks. Gdyby nie było tam o tej porze milion ludzi to może byśmy tam przystanęli. Jednak zdecydowaliśmy się iść dalej i po niecałej godzince jesteśmy już na dole i możemy jechać na zasłużony obiadek 😉

1532436001_IMG_20200815_113036-kopia.thumb.jpg.657402a227f2cf522d14e9475d2cf9f0.jpg

 

  • Like ! 8
Link to post
Share on other sites

@Luk_ relacja jak zwykle fajna👍, a że pogoda trochę nie bardzo.....nic to, nie w taką się chodziło. To dopiero frajda jak słońce na chwilę wyjrzy zza chmur, a jak jeszcze uda się nie zmoknąć to już pełen sukces😉.

  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites

@Luk_Nie wszystkie wschody są zawsze rano😉. Czasem jak cały dzień jest pochmurno a potem wieczorem słonce się pokaże to jest taki wschód o zachodzie😂

Edited by Zośka
  • Haha 3
Link to post
Share on other sites

No powiem Ci, że będąc na tej Krzesanicy i więcej było widać tego Toamnowego, Bystrej etc, to żałowałem że nie ma zachodu słońca 😛 z tamtej strony może byłoby coś widać 😁 a jakoś dwa lata temu też byłem w okolicach Ciemniaka na Zachodzie 🙂 Wtedy też były burze cały dzień i tylko pod koniec dnia udało się wyskoczyć na zachodzie.

Ale lepsze od samego wschodu czy zachodu jest wschód i zachód w ciągu jednego dnia, będąc w górach 😉 cały dzień wykorzystany 😁

  • Like ! 1
Link to post
Share on other sites

😂😂 tak, gdy moja świadomość zachodziła za horyzontem to słońce wtedy wschodziło 😂

Ale fajnie by było zobaczyć zachód, a PÓŹNIEJ wschód 😁 taki nocny marsz, też fajna sprawa 🙂

Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Luk_ napisał:

 

Ale fajnie by było zobaczyć zachód, a PÓŹNIEJ wschód 😁 

No to jak już zobaczysz ten zachód to musisz się odwrócić i iść w drugą stronę😉. Jak będziesz szedł w tę samą to znowu zobaczysz zachód😀

  • Haha 2
Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
7 minut temu, Zośka napisał:

Jak będziesz szedł w tę samą to znowu zobaczysz zachód😀

A nie mogę iść po prostu naprzód i podczas zachodu obrócić się w jego stronę? 😁

Dzięki @jaaga76 🙂 Tu nie ma co podziwiać 😁 Po prostu trzeba wcześnie wstać albo się nie kłaść i wyruszyć 🙂 spróbuj, nie pożałujesz 🙂

Edited by Luk_
  • Like ! 3
Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Luk_ napisał:

 

Dzięki @jaaga76 🙂 Tu nie ma co podziwiać 😁 Po prostu trzeba wcześnie wstać albo się nie kłaść i wyruszyć 🙂 spróbuj, nie pożałujesz 🙂

Biorę sobie do serca Twoją radę :-). Może w końcu kiedyś 😄

Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nie nie @jaaga76. Nie "kiedyś" 😛 Już tłumaczę Ci jak to się robi 😁 A więc bierzesz kalendarz, otwierasz go na miesiącu kiedy masz najbliższy urlop i jedziesz w Tatry 😀 Chwytasz czerwony mazak, zaznaczasz odpowiednią datę kółeczkiem i podpisujesz "WSCHÓD NA >tu wpisz nazwę szczytu<". Później czekasz, jedziesz i wchodzisz. Kiedyś pytałaś o warunki w maju na Koprowym. Myślę, że na Koprowym będzie super widok 😁

Edited by Luk_
  • Haha 2
Link to post
Share on other sites

Wczesne wstawanie można sobie zrekompensować fajną drzemką na szczycie. Na początku może być wrażenie, że się spada ale da się do tego przyzwyczaić. Ewentualnie dobra kawka przy promieniach takiego Słońca, to też złoto 😄 

  • Haha 3
Link to post
Share on other sites

Na początku zawsze jak leżałem na lekkim zboczu, to miałem uczucie, że się osuwam 🎿 Najgorzej jak jeszcze mi się sniło, że lecę w dól ale to było podczas pierwszej drzemki na Kończystym 😛 

Edited by szesc_kolorow
  • Like ! 2
  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...