pmwas Opublikowano 6 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 6 Grudnia 2025 (edytowane) Do Wisły mam względnie niedaleko, zatem często bywam... a raczej bywałęm póki mnie nie zatrzymywały obowiązki rodzinne... Z reguły wybór jest prosty - z Wisły na Czantorię i z powrotem, bo to szybka przebieżka i przyjemne czeskie schronisko nieco poniżej szczytu... Ale tym razem w Wiśle akurat byłem na cały tydzień, a Czantoria była tylko wstępem. Jak widać - warunki wciaż zimowe, ale co mi tam - to tylko Beskid. Następny dzień rozpoczynam pod krótszym ze słynnych wiaduktów niedokończonej trasy kolejowej do Zwardonia. Tak - pierwszy przystanek - Stożek. Postój krótki, bo czas naglił (liczyłęm na zrobienie długiej trasy), widoki żadne, ogólnie raczej fajny spacerek niż ciekawa wycieczka. Ale zejśxcie ze Stożka na Kubalonkę (górą, bo tam chyba są dwa szlaki) już nieco ciekawsze... Z dużym naciskiem na nieco. Ogólnie w Beskidach nie lubię tego, ze w zasadzie cała wycieczka sprowadza się do łażenia po lesie, czyli tego, co w Tatrach jest najnudniejszym pierwszym i ostatnim etapem wyprawy. Jeszcze z fajną ekipą bywa weselej, natomiast Beskidy samemu są mocno "kontemplacyjne" i trzeba mieć nastrój, bo trasa po prostu bedzie raczej nudna i monotonna. Oczywiście to tylko moja opinia, bo znam takich (w tym mojego rodzonego brata), co Beskidy lubią, a Tatr nie. Na Kubalonke zszedłem dosc wcześnie i stabnąłem przed dylematem, czy szturmować Baranią, czy nie, bo dzień jeszcze krótki. Finalnie zdecydowałem, że idę. Droga dłuuuga, ze łomatkobosko. Miałą łądniuejsze momenty, ale znów - długi i ciagnący się w nieskończoność spacer po lesie. Do tego zimno i sił ubywa szybciej niż w bardziej sprzyjających warunkach. Na etapie tego drogowskazu miałem już serdecznie dość, ale już dolazłem tu, to cóż było robić - poszedłęm dalej. ] W schronisku postój na coś w rodzaju podwieczorku. Czas już nagli bardzo bardzo i trzeba było ruszać.Się baran na Baranią wybrał, normalnie pogratulować . Oczywiście - stąd już bardzo blisko, ale nogi miałem dawno wejdzione w cztery litery i każdy kolejny krok to już żadna przyjemność, zwłaszcza że Barania to... ...tylko Barania. Cytując słynnego pingwina "białawo tutaj"... Jak widać już troszkę zaczynało być ciemno, wiec minąłem wieżę i rozpocząłem zejscie do Wisły Czarne. I tu zaczęły się schody. I to strome. Otóż o drugiej stronie zbocza zaskoczyły mnie mocno warunki na szlaku, a konkretnie fakt, ze szlaku po prostu nie było. Zasypany śniegiem miejscami sięgającymi do połowy uda, czego o tej porze roku się już jednak nie spodziewałęm, wszak poza górami już wiosna za pasem. Do tego nikt tędy nie szedł i nie było żadnych śladów - nic. Zejscie na azymut, ale przecież nie znam Baraniej tak dobrze, żeby na azymut zejść do Wisły. Muszę powiedzieć, że byłęm troszkę w kropce. Mogłem po prosu wrócić na szczyt i do schroniska, ale nie bardzo mikałem czas na taki odwrót.Albo mogłem dalej szukać jakiegokolwiek oznaczenia szlaku, które jednak były - w tym miejscu pozbawionym lasu - przysypane śniegiem i nie było szans na ich znalezienie. Trzeba było wejśc w las i szukać na drzewach, ale las spory, więc ciężki temat. Ale jak się szuka, to się jednak znajdzie, wypatrzyłęm gdzieś jakąś tablicę, a skoro jest tablica dla ludzi, to pewnie gdzieś przy szlaku. Potem jeszcze triochę szukałem na wyczucie i w końcu znalazłęm! Pojawiłą się przede mną ścieżka. To znaczy najpierw znalazłem ślady czyjegoś odwrotu - widać było, że ścieżka mu si,e skończyła i po krótkim brodzeniu w kopnym śniegu ktoś zawrócił, a potem juz ewidentna ścieżka i znaki. Do Wisły dotarłęm o zmroku, ale... no właśnie. Ostatni autobus daaaawno już odjechał i czekał mnie jeszcze nocny spacer do centrum Wisły, a to spory kawałek. Aleto już po chodniku, wiec bez problemu. Od znalezienia ścieżki dostałem (chyba ze szcześcia) przypływu świezej energii na zejście i dziarsko do centrum doszedłem. W plecaku miałem jescze trochę wody... zimnej. Widać jaka byłą temperatura, skoro mi woda w plecaku zamarzła :D Ogólnie super wycieczka, choć troszeczkę przeszacowałem swoje możliwości, no ale... to wszak tylko Beskidy! Edytowane 6 Grudnia 2025 przez pmwas 3 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 7 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 7 Grudnia 2025 9 godzin temu, pmwas napisał(a): no ale... to wszak tylko Beskidy! no hardokorowo poszedłeś. A i Beskidach można się zmienić w mrożonkę ....... 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.