pmwas Opublikowano 4 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 4 Grudnia 2025 Cześć! Skoro hyde park to hyde park. Nie epatuję to moim zegarkowym hobby, ale tym się pochwalę. To Theodore Avril, zegarek z Genewy z około 1750-1760 roku. Z uwagi na przeciętny stan kupiłem raczej niedrogo, natomiast dla mnie bardziej liczy się wiek niż stan, bo przecież to nie do użytku, tylko do kolekcji. Dla mnie niesamowite jest to, że pamięta czasy Stanisława Augusta Poniatowskiego. Może nawet Augusta III. I wciąż chodzi, choć trochę spieszy. To naprawdę niesamowite uczucie trzymać w ręku tak stary zegarek. 3 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 2 godziny temu, pmwas napisał(a): Nie epatuję to moim zegarkowym hobby Jak dla mnie to śmiało możesz poepatować, chętnie rzucę okiem. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 2 godziny temu, pmwas napisał(a): To Theodore Avril, zegarek z Genewy z około 1750-1760 roku. Nawet na zdjęciach robi wrażenie a co dopiero mieć to cudo w ręku. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 9 godzin temu, pmwas napisał(a): Nie epatuję to moim zegarkowym hobby pokazuj , nie samymi górami się żyje ,tym bardzie ,że pogoda fatalna. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 5 Grudnia 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 (edytowane) To chyba mój najlepszy zakup. Kupiłem na allegro za niecałe cztery stówki, bo nie wiedziałem,, co to. Z reguły takie zakupy okazują się być niczym szczegółnym, natomiast ten tutaj to bardzo wczesny zegarek firmy Lange (wtedy Gutkaes&Lange) z Glashuette. To taki zegarek, ze nawet jak się ma kase, to jeszcze trzeba znaleźć. Nr seryjny 2207. Dodam, że w zakresie nieco powyżej 2000 montowano już inną kotwicę, słynny goldanker, wiec znaleźc egzemplarz ze starszą wersja wychwytu to niemal niewykonanle. W samym Glashuette byłem 2 razy... Mają tam - a jakże - piękne muzeum zegarów... Parę fotek z wnętrza ponizej: c.d.n. Edytowane 5 Grudnia 2025 przez pmwas 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wjesna Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 @pmwasałez Ty masz piękne hobby, sama przyjemność oglądać rzeczy rzeczyą i historią 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 5 Grudnia 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 Moje zegarkowe hobby zaczęło się dzięki sąsiadce z mieszkania piętro niżej. Swiętej Pamięci już Pani Urszula byłą wnuczką Antoniego Barańskiego... Pan Antoni Barański to sosnowiecki nauczyciel, który pracę zaczynał w Szkole Aleksandrowskiej jeszcze za czasów, gdy Sosnowiec lezał na zachodnich rubieżach Carskiej Rosji.Szkołę (a później także słynną sosnowiecką Szkołę Realną) utworzył niemiecki przemysłowiec Henryk Dietel, który w Sosnowcu miał fabrykę włókienniczą. Fabryki te (Schoenów, Dietel'a) powstawały tuż za granicą, bo tak mozna buyło omijać wysokie cła na produkty importowane do Rosji z Prus. Swego czasu nawet dorwałem ksiażkę z włąsnoręcznym podpisem m.in. Antoniego Barańskiego z tamtych właśnie czasów... Później Pan Barański był dyrektorem szkoły w międzywojennym i powojennym Sosnowcu... ...a przez kilkka dni września 1939 nawet p.o. prezydenta miasta Sosnowca. Od Pani Urszuli dostałem jego zegarek. W sumie w tym wieku (miałem 16 lat) byłem o wiele za głupi by docenić wagę tego prezentu (a ze wyglądałem mądrze, to ludzie mnie widać przecieniali), ale na szczęście zegarka nigdzie nie posiałem i dalej go mam. To taki sobnie Zenith, zuzty, uszkodzony, do tego jeden z zegarmistrzówm postanowił wypolerować płyty mechanizmu na błysk, co sie zawsze marnie kończy... Ale jest. I działa. \ W tym stanie przedstawia niewielka wartosc materialną, ale za to ma sporą wartośc historyczną, przynajmniej tu w Sosnowcu. Choć raczej niewielu mieszkańców Sosnowca przywiązuje jakąkolwiek wagę do historii tego - na pozór - nieciekawego miejsca. Zegarek podobał mi si.ę bardzo i.. przez te wszystkie lata uzbierałęm pokaźną kolekcję lepszych i gorszych zegarków. Te gorsze też się czasem przydają 5 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Zośka Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 @pmwas imponująca kolekcja. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 (edytowane) 8 godzin temu, pmwas napisał(a): Choć raczej niewielu mieszkańców Sosnowca przywiązuje jakąkolwiek wagę do historii tego - na pozór - nieciekawego miejsca. Ogólnie tak się dziwnie utarło, że Sosnowiec jest, oględnie mówiąc, słaby. Kiedyś bywałem tam raz, dwa razy w roku, samochodem, praktycznie tylko na starej hali hokejowej, w charakterze kibica ówczesnego Stoczniowca Gdańsk. Ale raz pojechaliśmy na mecz pociągiem i pamiętam do dziś szok na widok pięknie odnowionego, czystego, wręcz pachnącego dworca. Potem byliśmy jeszcze gdzieś w centrum na kolacji i tam też było bardzo przyjemnie. No ale stereotypy trzymają się najmocniej. Edytowane 5 Grudnia 2025 przez Jędrek 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 5 Grudnia 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 (edytowane) No to kolejna historia. Mógłbym tak długo, bo nazbierało się tego trochę, ale tym razem z zupełnie innej beczki, a konkretnie to zza oceanu. To jest historia, która swój początek ma również gdzieś przed moimi osiemnastymi urodzinami, kiedy w sosnowieckim antykwariacie znalazłęm amerykańskiego Elgina. O tego: Wbrew pozorom to bardzo zwykły zegarek. Pamiętam, ze znegocjowałem go z 350 na 330zł (pani byłą zniesmaczona, ale dała się uprosić ) i zakochałem się (w zegarku, nie w pani). Te przykręcane łożyska kamieni, balans bimetaliczny... to naprawdę bardzo zwykły, średniej klasy Elgin, ale czułęm się, jakbym kupił sobie Rolexa. Ponieważ to nie forum zegarkowe - Elgin National Watch Company to jeden z największych producentów zegarków w historii w ogóle. Firma działąjaca w Elgin w Illinois przez około 100 lat (1864-1965) wyprodukowała około 50 milionów zegarków cywilnych i wojskowych. Zegarki zawsze cechowała dobra jakość, co nie uchroniło firmy przed bankructwem. Fabrykę - niestety - zburzono, ale nazwa w USA wciaż jest świetnie kojarzona. Tak oto zaczęła się moja przygoda z zegarkami z uSA, która z początku okazała się zbyt droga. Pierwsze kilak zegarków finalnie sprzedałem, ale tego sobie zostawiłem na pamiątkę. Do tematu wróciłęm później i dziś ma ich... Dużo. Za dużo. I choć w USA byli producenci lepsi niż Elgin, Elgin wciaz zajmuje wazne miejsce w moim - że tak powiem górnolotnie - sercu. Przez lata moja kolekcja Elginów rosła, ponizej przedstawię kilka pięknych mechanizmów tej zasłużonej fabryki. Oczwiście marzyły mi się róznież wczesne egzemplarze i tak oto znalazłęm najpierw ten mechanizm (koperta dobrana do mechanizmu, bo to standardowy rozmiar i da się dobrać).. Następnie damski, rzadki model Frances Rubie: I wreszcie perłą w koronie, mechanizm (również z dobraną kopertą, bo kupiłem sam mechanizm) o numerze seryjnym 558, z pierwszych serii mechanizmów wypuszczonych przez fabrykę w Elgin: Dodam, ze mam tego naprawdę sporo i mógłbym tak niemal bez końca... Z ciekawych rzeczy, które jeszcze mógłbym omówić, został elektromechaniczny zegarek opracowany wspólnie z francuskim Lipem.... ...który jednak okazał się klapą (psuły się). I... Jest jeszcze jeden Elgin, o któym Wam opowiem, ale to w następnym poście. Edytowane 5 Grudnia 2025 przez pmwas 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 4 godziny temu, Zośka napisał(a): imponująca kolekcja. Kolekcja to dopiero się nam ukaże, mam nadzieję 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 12 minut temu, pmwas napisał(a): Dodam, ze mam tego naprawdę sporo i mógłbym tak niemal bez końca... Śmiało, ja np. bardzo lubię ludzi z pasją, którzy do tego potrafią o tej pasji opowiadać. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 17 minut temu, pmwas napisał(a): Za dużo. Ale to twoje zdanie, czy np. żony? 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 5 Grudnia 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 (edytowane) A zatem skoro już zacząłem tą gawędę, to ją i skończę, przynajmniej w temacie fabryki w Elgin. Kiedyś, jak jeszcze miałem więcej czasu i mniej obowiązków jeździłem sobie po pracy - ot tak - do Krakowa. Bo lubię się przejśc po rynku, na Kazimierz, pod Wawel, bo jest tam dobra meksykańska knajpa... A na rynku jest zegarmistrz, do którego wpadłem spytać o zegarki z USA. Ogólnie w Polsce temat ciężki. Większośc zegarków, które mam, kupiłęm za Oceanem, ale od kiedy UE zaostrzyła przepisy celne - niestety - mam kłopot ze sprowadzaniem tanich rzeczy (tzn rzecz musi być na tyle droga, zeby warto byo płacić agencji celnej za usługi). Ale - bo co szkodzi - zapytałem. Pan pomyślał i przypomniał sobie, że ma, ale nie zrobiony. I wyjął... to: Nic Wam to pewnie nie mówi, ale mnie ciśnienie skoczyło. H-U-L-B-U-R-D???? W P-O-L-S-C-E??? Już wyjaśniam. Model Hulburd wprowadzono na rynek w latach 20-tych jako pokaz "potęgi" przeżywającej wówczas złoty okres fabryki. Nazwany na cześć ówczesnego prezesa, pana Hulburda, był produkowany na indywidualne zamówienie w bardzo małych ilościach. Sprzedawał się marnie, bo mało kto chciał tak drogiego Elgina (jak wspominałem - Elgin to aż Elgin i jednocześnie tylko Elgin), więc potem - w latach 30-tych - mechanizmy te zaczęto sprzedawać w zegarkach gotowych, od ręki, również w bardzo małych iloscoach. I tak z Hulburdem to jest tak, że: - ciężko trafić na identyczny egzemplarz, bo to zamawiający wybierał poszczególne elementy z katalogu (ten ma chyba nieoryginalne wskazówki, ale mniejsza z tym) - Hulburdy kosztują dużo, dużo, za dużo, a nawet jak masz pieniądze, to niekoniecznie znajdziesz jakiegoś na sprzedaż. Pan chciał za niego 2 tysiace, bo złoty. Wówczas dla mnie cena bardzo wysoka, ale nie zaporowa. A takiej okazji po prostu nie warto było przepuścić. Nie wolno było. Poleciałem do bankomatu, szybko wsadziłem zegarek do kieszeni i poszedłem do Taco Mexicano na jedzenie. Traf chciał - nie miałem czym otworzyć zegarka, wiec musiałem trzymać go w kieszeni. Czemu to ważne? Zaraz powiem. Po jedzeniu - powrót do samochodu. Noc zapadła, a ja wciaz myślałęm, ze to sen. Albo ze to pomyłka. Że w domu otworzę zegarek, a tam będzie to: Swoją drogą też przyzwoity mechanizm Ale nie, otworzyłem zegarek i... tam wciaz był Hulburd! Naprawdę, do dziś uważam, ze miałem niesamowite szczęście. Moze nie jest to tyle ksy co szóstka w Lotto, ale prawdopodobieństwo chyba podobne. Edytowane 5 Grudnia 2025 przez pmwas 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 5 Grudnia 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 2 minuty temu, Jędrek napisał(a): Ale to twoje zdanie, czy np. żony? Hmmmm... wiadomo 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 11 minut temu, pmwas napisał(a): to ją i skończę, dajesz ,dalej ,Ja np. nic nie wiem o zegarkach . Jedyny przyzwoity jaki miałem to się nazywał Geneva i niestety poległ w starciu z włazem wieży T-55. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 5 Grudnia 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 (edytowane) 32 minuty temu, barbie609 moder napisał(a): dajesz ,dalej ,Ja np. nic nie wiem o zegarkach . Jedyny przyzwoity jaki miałem to się nazywał Geneva i niestety poległ w starciu z włazem wieży T-55. No to jeszcze jeden z wielkich producentów. Zaczynał trochę wczesniej, ale i szybciej poległ, bo już w latach 50-tych, choć sama marka wciaż żyje w Szwajcarii. Mowa o Waltham'ie, drugiej wielkiej fabryce zegarków z USA, której fabryka - w odróżnieniu od tej z Elgin - stoi nadal, ale od 70 lat żaden zegarek w niej już nie powstał. Parę mechanizmów, no bo dlaczego by nie... Ten powyżej to mała perełka, dość rzadki, choć dla "prawdziwych" kolekcjonerów naprawdę rzadkich Walthamów - wciaż nic takiego. Z innych perełek, przez moje rece przewinął się kiedyś zepsuty mechanizm z repetycją (wybija godzinę na żądanie).... ...ale sprzedałem go kolekcjonerowi z USA. Poniewaz byłem wtedy jeszcze bardziej naiwmy niż teraz - sprzedałem go "honorowo" za cenę, za jaką go kupiłem. A myślę, ze wart był z 10x tyle, ale.. ja i moje głowa do biznesu... Zresztą - mam 2 UAZy, to mówi wszystko Dodam, zę Waltham był chyba jedymym amerykańskim producentem produkującym repetiery, a i tak szybko dali sobie z tym spokój. Rynek amerykaski to zupełnie co innego niż Europa... Z aktualnie posiadanych sklarbów: Zegarek dość pospolity, ale stary (wg archiwów fabryki maj 1865) i z pięknym grawerem z przodu: Następnie taki rzadki mechanizm sprzed Wojny Secesyjnej: I wreszcie pora na najważniejsze. Ale najpierw znów trochę historii. Dawno dawno temu, np w czasach zegarka z pierwszego postu, nie było czegoś takiego jak standardowa część zamienna. Każdą uszkodzoną część należało naprawić lub dorobić, czasem bazujac na półproduktach, czasem od podstaw. To się zmieniło w połowie XIX wieku. Dyskusja czy ojcem tej zmiany był pan Dennison i jego Boston Watch Co, czy szwajcarski Vacheron&Constantin oczywiście trwa, ale jednak to Dennisonowi i jego fabryce bliżej do wspólczesnych metod produkcji. Ogólnie w okolicach roku 1850, w Boston, pan Aaron Dennison zapoczątkował coś, co dziś jest oczywiste. Fabrykę produkujacą powtarzalne części, z których można poskładać zegarek bez dodatkowego przerabiania, dopasowywania części itp. Ułatwia to montaż, ułatwia to serwis, bo części po prostu można zamówić. Pierwsza fabryka Dennisona działała krótko i wyprodukowała ledwie niecały tysiąc mechanizmów. Potem się restrukturyzowała, przeniosła z Bostonu do Waltham właśnie i również wyprodukowała finalnie miliony czasomierzy, ale pierwszych mechanizmów Boston Watch Co jest niecały tysiac. Dodam,ze istnieją w przyrodzie jeszcze rzadsze prototypy z tej fabryki, bo to, co pokażę to już wersja finalna "produkcyjna", ale ich naprawdę powstało mniej niż tysiąc. Mechanizm kupiłem bez koperty, bo na kompletny zegarek absolutnie (nawet dzisjaj) nie bardzo mnie stać, a i znaleźć ciężko. I kupiłem tylko dlatego, ze po starej znajomości sprzedawca pozwoliłmi płacić w ratach i wysłał jak juz wpłaciłem ostatnią. NIby mała przysługa, ale na pewno dałby rade sprzedać szybciej, a jednak zgodził się poczekać, aż uciułam. I naprawdę jestem mu wdzięczny. Kopertę mu znalazłem. Niedobrą, bo to iestety niestandardowy rozmiar, ale wizualnie jak najbardziej podobną do oryginalnej. Z tą różnicą, ze nie jest srebrna no i... widać szparę między otworem a mechanizmem... Przykrecając śrubkę nieznacznie zarysowałem mechanizm, o co do dziś jestem na siebie bardzo zły. To niestety moja wada. Im bardziej się staram i uważam, tym predzej mi łapa zadrży. Niemniej udało mi się go jakoś "zakopertować" i mogę go sobie czasem nawet nosić, bo to naprawdę rzadka i historycznie bardzo cenna rzecz. To naprawdę pierwszy mechanizm na świecie proidukowany seryjnie z powtarzalnych części. I... naprawdę na całym świecie jest ich najwyzej kilkaset. Tyle na dzisiaj, wrócęz kolejnymi fabrykami, ale to, co najlepsze w mojej Amerykańskiej kolekcji już zobaczyliście... Choć inne rzeczy też mam fajne Edytowane 5 Grudnia 2025 przez pmwas 4 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 (edytowane) Godzinę temu, pmwas napisał(a): Tyle na dzisiaj Świetnie się czyta i ogląda, więc czekam na cd A przy okazji - od jakichś kilkunastu lat nie noszę zegarka, ostatni rozwaliłem w Tatrach, był to Swatch (miałem 4 Swatche po kolei, zresztą jeden z nich być może leży jeszcze gdzieś na dnie Zatoki Gdańskiej ), nawet je lubiłem - były lekkie, zabawnie kolorowe i nie miały zaznaczonych godzin na cyferblacie - co mi się szczególnie podobało. Gdy ten ostatni straciłem, to przez pewien czas nawet szukałem kolejnego, ale nic już mi w oko nie wpadło, a po paru miesiącach uznałem że skoro i tak zawsze mam ze sobą telefon, to na co mi kolejny gadżet. Nie noszę żadnych łańcuszków, medalików, kolczyków itp, więc i zegarki poszły w odstawkę. Krótko potem pozbyłem się też okularów, zamieniając je na szkła kontaktowe Parę lat później dostałem pod choinkę jakiś duży, wielofunkcyjny, reprezentacyjny czasomierz ("bo mężczyzna musi mieć zegarek") - założyłem go ze trzy razy i do dziś leży gdzieś w szufladzie. Miałem też jako nastolatek jakiegoś zwykłego Atlantica - sąsiad mi go dał bo "i tak nie działa", a mój dziadek, tzw. złota rączka (czego tak naprawdę nie doceniałem, gdy żył) dorobił, co było trzeba i zegarek naprawił. Ale jakiś czas potem ten padł - chyba czasie gry w nogę. A nie grałem na trawiastych boiskach, oj nie... Na 60-te urodziny mojego ojca sprawiliśmy mu z mamą i bratem złotego Rolexa z wygrawerowaną dedykacją - też gdzieś leży u rodziców w domu, bo tato woli swój stary zegarek - który zresztą i tak zakłada tylko gdy wychodzi z domu. Ale on nie nosi ze sobą komórki . Rolex ma już prawie 25 lat, zostanie pewnie w rodzinie na pamiątkę... Na zegarku "znałem się" już mając jakieś niecałe 4 lata i szybko dostałem swój pierwszy, oczywiście ruski Wostok - bo co można było kupić w miarę tanio i od ręki na przełomie lat 60-70 ubiegłego wieku... Sytuacja ta zresztą parę lat później zbulwersowała moich rodziców chrzestnych, którzy oczywiście "na przyjęcie" chcieli mnie tradycyjnie obdarować "pierwszym zegarkiem" Ale to tak na marginesie i w oczekiwaniu na cd twoich opowieści. Edytowane 5 Grudnia 2025 przez Jędrek 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 5 Grudnia 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 Ja w Tatry zabieram różne rzeczy. Głownie wodoszczelne ruskie Amfibie czy Kamandirskie... Czasem Citizena... Ale czasem biorę coś starego... A na Pyszniańską wziąłem coś z okresu świetności Pysznej, zegarek który niby również w tamtych czasach na Pysznej mógłby się znaleźć... ...gdyby Niemcy odwiedzali wówczas Pyszną Bo to Glashuette z okresu chyba już nazistowskiego, albo tuż przed dojściem Adolfa do władzy. Piękny zegarek, tak swoją drogą... Mam nadzieję, że duchy Pysznej wybaczą mi faux pas, że na wyprawę poświęconą zniszczonemu przez Niemców schronisku wziąłęm niemiecki zegarek... 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 5 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 5 Grudnia 2025 57 minut temu, pmwas napisał(a): ...gdyby Niemcy odwiedzali wówczas Pyszną Bo to Glashuette z okresu chyba już nazistowskiego, albo tuż przed dojściem Adolfa do władzy. Kto wie, choćby w czasie wojny mógł się tam znaleźć ktoś z takim czasomierzem. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 6 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 6 Grudnia 2025 9 godzin temu, pmwas napisał(a): gdyby Niemcy odwiedzali wówczas Pyszną o ile wiem to przez jakiś czas był tam posterunek Grenzschutz-u więc może..... Chociaż wojskowe to raczej takie naręczne były. 10 godzin temu, Jędrek napisał(a): od jakichś kilkunastu lat nie noszę zegarka, 10 godzin temu, Jędrek napisał(a): że skoro i tak zawsze mam ze sobą telefon, to na co mi kolejny gadżet ja też jak miałem już pierwszą komórkę to przestałem nosić zegarek , ale jak przesiadłem się na smartfona , który jest niewygodny to sobie czasomierz zakupiłem , oczywiście tani/ kiedyś o nim pisałem na forum/ 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 7 Grudnia 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 7 Grudnia 2025 Zeby nie robić miszmaszu, pociągnę temat zegarków amerykańskich. Nie czas i nie miejsce, żeby opisywać każdego profucenta osobno, bo było ich bardzo dużo. Ogólnie USA wówczas to fabryki, podcxzas gdy Europa to raczej mniejsze zakłady, choć często pozyskujące pólprodukty z wiekszych zakładów. Jednak zwłaszcza przed rokiem 1900. w Europie dominowała zupełnie inna filozofia produkcji. Z amerykańskich fabryk, o których nie będę się nadmiernie rozpisywał: Illinois Watch Co w Springfield w Illinois (zaczynająca jako Springfield Watch Co, potem IllinoismSpringfield Watch Co, a potem Illinois Watch Co), Rockford Watch Company z Rockford w Illinois: Aurora Watch Company z Aurora w Illinois (jak widać Illinois było jednym z dwóch "zagłębi" zegarkowych w USA) Następnie firma, która sama, lub której maszyny, migrowały między New Jersey, Nowym Jorkiem, Fredonią, by w końcu skończyć również w Illinois, w Peorii konkretnie:. ' Z firm, o których można, a nawet wypadaloby napisać dużo, wymieniłbym jeszcze na pewno E. Howard Watch Co.wywodzącej się ze wspominanej już fabryki w Waltham (Howard był jednym z pierwotych wspólników Dennisona, ale się odłączył na wczesnym etapie i zalożył swoją fabrykę, jedną z najleopszych w USA) Marka potem zostałą sprzedana i zdecydowania większosć Howardów dostępnych w necie to już zegarki z fabryki Keystone-Howard (dobre, acz nieuznawane przez fanów Howarda za "prawilne" Howardy): Prawdziwego Howarda mam tylko jednego, dobrego, ale w marnym stanie i troszkę ulepa... Ale i tak fajnie, że w ogóle mam. Potem Newark/Cornell - fabryka, która swe krótkie istnienie zakończyła w San Francisco, ale wielkiej kariery nie zrobiła... A z producentów "budżetywych" np New York Standard Watch Co: I tu bym na ten moment zakończył. Zostały mi jeszcze ze trzy, cztery posty o USA i możemy isć dalej w inne rejony świata 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 7 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 7 Grudnia 2025 Springfield to się mi kojarzy z innymi urządzeniami aczkolwiek też z metalu,ale to chyba tak jak Łucznik , maszyny do pisania i do szycia robili ........ też a w temacie zegarków , u nas na ścianie w mieszkaniu wisi takie cuś w środku ma napis Kaiser Gong GB .O ile zdążyłem się zorientować to nie jest żaden rarytas. Na Podhale przywędrował z Dolnego Śląska w latach 40-tych XX w jako ... hmm , prywatna forma reparacji wojennych. Wiele lat wisiał u moich dziadków. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
pmwas Opublikowano 7 Grudnia 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 7 Grudnia 2025 Jak rozumiem Becker. Zegary popularne, ale słynące z jakości 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 7 Grudnia 2025 Udostępnij Opublikowano 7 Grudnia 2025 1 godzinę temu, pmwas napisał(a): ale słynące z jakości działa do dzisiaj , chociaż wisi w charakterze dekoracji/pamiątki a nie czasomierza 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.