Skocz do zawartości

Mont Pelat- 3050 npm. po raz pierwszy :D


Fibi

Rekomendowane odpowiedzi

Tegoroczny "urlop główny" spędziliśmy na południu Francji. I chociaż celem było zwiedzanie Lazurowego Wybrzeża, to jakieś konkretne góry musiały się znaleźć w naszym planie podróży. Szybka analiza mapy i już wiem co chcę zobaczyć- Park Narodowy Mercantour. Znajduję jedną jedyną relację w języku polskim na temat wejścia na Mont Pelat- najwyższego szczytu pasma o tej samej nazwie. Opis jest zachęcający i razem S. stwierdzamy, że na pierwsze wejście na trzytysięcznik nada się idealnie.

Do miejsca docelowego mamy około 150 km. z campingu na którym mieszkamy- ciut daleko, ale na jednodniowy wypad ujdzie. No to jedziemy. Nawigacja wepchnęła nas na jakąś górską krętą drogę o szerokości 1 samochodu więc momentami jest ciekawie 😉 Dojeżdżamy do turystycznej miejscowości Allos- skąd już nieco lepsza droga zaprowadzi nas na parking du Laus położony na wysokości 2100 m. npm. Dzięki temu na szczyt mamy tylko 900 metrów w pionie do pokonania- jak z Kuźnic na Kasprowy😎

f1.jpg.974e0f4ade2639f49759990edf667bfd.jpg

Początek szlaku to ceprostrada- nic zresztą dziwnego, gdyż czerwony szlak doprowadza do tutejszego "Morskiego Oka"- mieliśmy zahaczyć w drodze powrotnej, ale to dołożyłoby nam ok 1,5 godziny, a tyle czasu to nie mieliśmy.

O ile w Tatarach najbardziej boję się burz i niedźwiedzi, czasem też przepaści albo tego, że nie poradzę sobie w trudnym miejscu, tak tutaj dochodzi dodatkowy strach- cały poprzedni dzień czytałam o chorobie wysokościowej i tylko czekałam aż nas dopadnie 😉 Problemem było to, że stacjonowaliśmy nad samym morzem czyli dokładnie na 0 npm. W ramach przygotowań 2 razy weszliśmy na górki 500 m. npm(czyli pagórki raczej) oraz wjechaliśmy samochodem na 1200 m. Czyli pod katem aklimatyzacji byliśmy przygotowani raczej słabo😐

Tymczasem opuszczamy ceprostradę i wchodzimy do lasu.

f2.jpg.ade498025bc7f8b327d88b83df7ed8c8.jpg

Napotkani na szlaku Włosi mówią nam Bą żur, no milusio jest. Za lasem wchodzimy do zielonej dolinki:

f3.jpg.59e5958f28f25078d629ebbf0a73ea9f.jpg

Im wyżej, tym teren robi się coraz bardziej surowy:

f4.jpg.826724536f560312dfa3e758eddd94a1.jpg

Większość trasy to zakosy i trawersy, idzie się bardzo przyjemnie.

Jest i "Morskie Oko" w dole:

f5.jpg.92d24d0d6a2b2f7a4054c3df83038e4d.jpg

Bliżej szczytu szlak robi się mniej przyjemny- bardzo wąska ścieżka trawersuje dość strome zbocze usłane pierdyliardem maleńkich kamyczków które tylko czekają na wyjazd spod czyjegoś buta. Ten fragment przechodzę trochę z duszą na ramieniu, myśląc "a co to na zejściu będzie"

f6.jpg.238bcab0fd2d836682b926e2e7993b6e.jpg

Po drodze przechodzimy przez 2 wielkie płaty śniegu- na szczęście raki niepotrzebne(ale w plecakach były)

 

fs.jpg.e0a64eaf3ee82faf0d0968fa3adac8d1.jpg

Bliżej szczytu upierdliwe piargi się kończą i robi się bardziej skaliście.

f7.jpg.1dc9a4c68acf101deada7e3eba5c6a90.jpg

Samo wejście przypomina nieco wejście na Rysy od Słowacji- gdzieniegdzie trzeba pomóc sobie kończyną górną, ale raczej nic trudnego.

f8.jpg.b5f240a609aa6dd2a24d97d6b5a76a7a.jpg

Wlazłam i nawet nie dopadła mnie choroba wysokościowa 😄

f9.jpg.09842128ba5e496e8dace50166d48307.jpg

Na szczycie robimy sobie dłuższą przerwę- chyba zasłużyliśmy 😉 Niestety widoczność nie jest najlepsza.

f10.jpg.8d3b0b2e42dbbb2e4bbf1e7e39c352ec.jpg

f11.jpg.5fb25c6713d1645130ca1c7a73571730.jpg

Ja to bym chciała moment zejścia odwlec w nieskończoność, bo już trzęsę portkami przed piargowiskiem.

Ale okazało się jednak, że nie jest tak źle.

O, tyle już zeszliśmy:

f13.jpg.a09947f5ccc9739a76fde14498415a99.jpg

Większym problemem na zejściu okazały się miejsca ze śniegiem, który pod wpływem popołudniowego słońca miejscami przeobraził się w wodospady.

Towarzysze zejścia(jak i wejścia)

f12.jpg.21d8f4e36434b79295d8c4df91d274de.jpg

Nie liczyłam ile świstaków spotkaliśmy na tej wycieczce, ale szacuję że jakieś 50.

Gdy z powrotem jesteśmy w zielonej dolince robimy sobie dłuuugą przerwę na jedzenie picie itp.

f14.jpg.64a63a4776f9d286cda944ac5ef48249.jpg

Schodzimy na parking, który w ciągu dnia zdążył opustoszeć, na camping wracamy już inną drogą- bardziej cywilizowaną za to 20 km dłuższą

Wspaniała to była wyprawa, polecam każdemu 😄 Szlaków w tamtych okolicach gęsto więc myślę, że kiedyś wrócimy.

 

 

 

  • Lubię to ! 11
  • Dziękuję 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pięknie, zazdroszczę takich wypadów. Ale co zrobić kiedy mnie się wciąż nie chce tyłka ruszyć poza Tatry 🙃 A życie ucieka i góry coraz wyższe się robią. 🥾

 

Fragment o chorobie wysokościowej oczekiwanej na 3 tys metrów rozbawił mnie do łez, a już szczególnie ten aklimatyzacyjny wjazd samochodem 🚗 

Edytowane przez Jędrek
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@Jędreknie śmiej się bo my wysiedliśmy z samochodu na tych 1200 m. i nooo... oddychaliśmy tym powietrzem 😝

Wg internetow to źle można czuć się już powyżej 2500m. npm., a jak mieszkasz na nizinach to i wcześniej 🙄

8 godzin temu, Jędrek napisał(a):

A czytałaś "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)"?

Nie, czytałam tylko o facecie w łódce (Śmierć w Wenecji)😉

  • Haha 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 godzin temu, Jędrek napisał(a):

Fragment o chorobie wysokościowej oczekiwanej na 3 tys metrów rozbawił mnie do łez,

Dawno dawno temu za PRL był przepis , który mówił że wycieczki szkolne składające się z uczestników na codzień mieszkających na wysokości chyba poniżej 200 mnpm /pewny nie jestem/ nie wolno było  od razu wyprowadzać powyżej 1000 m.n.p.m. Nas na co dzień żyjących na tych 500-600 m to nie dotyczyło. Oczywiście nie chodziło o tlen a raczej o ciśnienie atmosferyczne u mnie na biurku w tym momencie jest 943Hpa a w Gdańsku podają 1009 , jeśli ktoś jest wrażliwy może już odczuwać. W mojej obecności doświadczony górołaz na co dzień żyjący na nizinach   w dniu przyjazdu był na rozruchu tak ok 800 m.n.p.m , dzień później znaleźliśmy się prawie na dwóch tysiącach i ciśnienie zaczęło mu wariować. Tak,że do końca lekceważyć nie można. Grażyna opowiada ,że do nich do gabinetu dość często trafiają psy z nizin leczone tam kardiologicznie , w momencie przyjazdu do Z-nego następuje pogorszenie stanu. 

  • Lubię to ! 4
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13 godzin temu, barbie609 moder napisał(a):

Dawno dawno temu za PRL był przepis , który mówił że wycieczki szkolne składające się z uczestników na codzień mieszkających na wysokości chyba poniżej 200 mnpm /pewny nie jestem/ nie wolno było  od razu wyprowadzać powyżej 1000 m.n.p.m. Nas na co dzień żyjących na tych 500-600 m to nie dotyczyło. Oczywiście nie chodziło o tlen a raczej o ciśnienie atmosferyczne u mnie na biurku w tym momencie jest 943Hpa a w Gdańsku podają 1009 , jeśli ktoś jest wrażliwy może już odczuwać. W mojej obecności doświadczony górołaz na co dzień żyjący na nizinach   w dniu przyjazdu był na rozruchu tak ok 800 m.n.p.m , dzień później znaleźliśmy się prawie na dwóch tysiącach i ciśnienie zaczęło mu wariować. Tak,że do końca lekceważyć nie można. Grażyna opowiada ,że do nich do gabinetu dość często trafiają psy z nizin leczone tam kardiologicznie , w momencie przyjazdu do Z-nego następuje pogorszenie stanu. 

No proszę, co się pośmiałem, to moje - a teraz jeszcze zyskałem nową wiedzę. Nie ma to jak przyjemne z pożytecznym👍 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

14 godzin temu, Jędrek napisał(a):

Wracam do tej książeczki co jakiś czas

Mam ją w swojej biblioteczce domowej. Moje córki kiedy były małe chciały żebym im poczytała bo myślały że to bajka. Ja czytałam a one w skupieniu słuchały i bardzo im się podobała a starsza (wtedy jakieś 4-5 lat ) stwierdziła że to bardzo mądra bajka i jak już będzie sama dobrze czytać to ją jeszcze raz przeczyta i jak powiedziała tak zrobiła. Wszystkie trzy co jakiś czas lubimy ją sobie poczytać.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...