jaaga76 Opublikowano 30 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 (edytowane) Zgoda na kolejne w wakacje w Bieszczadach była natychmiast, ale perspektywa chodzenia znanymi szlakami nie wydawała się specjalnie nęcąca. Z pomocą przyszedł Tour the France, który z pasją oglądamy. I tak rowery przyjechały z nami, a my oglądamy Bieszczady z perspektywy siodełka... Dzień pierwszy przeznaczyliśmy na "rozjazd". Z Wetliny, w której mieszkamy, ruszyliśmy szosą w stronę Smerka i Kalnicy. W tej ostatniej odbijamy w prawo i wjeżdżamy w boczną asfaltówkę. Jedzie się przyjemnie. Rozglądamy się na boki, bo wzdłuż drogi poprowadzono szlak Bieszczady Odnalezione. Dzięki niemu utrwala się pamięć o dawnych wioskach i ich mieszkańcach. Na naszej drodze pierwszą wioską jest Jaworzec. Zanim jednak poszukamy jego śladów, bardzo mozolnie wspinamy się do schroniska Jaworzec. Ciche, spokojne i urokliwe miejsce. Zaczyna kropić więc zbieramy się dalej. W sumie niewiele brakowało, a byśmy nie zboczyli lekko z drogi. Na całe szczęście wrodzona ciekawość dała o sobie znać i już po chwili byliśmy na terenie dawnej wioski, z której dziś pozostały ruiny chaty i cerkwisko. Wokół pola, zdziczałe drzewa owocowe i pustka... Jeszcze dwie dekady z kawałkiem i minie 100 lat... Pogoda nas nie rozpieszcza. Jedziemy jeszcze kawałek w stronę wsi Łuh (Ług), ale coraz bardziej dokuczliwy deszcz zawraca nas w stronę Kalnicy i Wetliny. Długość trasy to 25 km. Trudności technicznych brak. Poza podjazdem na Jaworzec do schroniska (tu droga szutrową) przyzwoity asfalt. Cdn... Edytowane 6 Sierpnia 2025 przez jaaga76 8 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Zośka Opublikowano 30 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 @jaaga76 ciekawy pomysł na rowerowe Bieszczady. Ja też byłam kilka dni w Bieszczadach ale to był mój pierwszy raz i na razie skupiliśmy się na górach. Myślę jednak że jeszcze tam wrócimy bo takiego spokoju jak tam nie doświadczyliśmy jeszcze w żadnych górach. To był totalny reset. Może następnym razem też zabierzemy rowery 2 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wjesna Opublikowano 30 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 @jaaga76posoba mi się Twoja wycieczka, już widzę, że musze przejsc Twoja trasę. Czekam na więcej 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wjesna Opublikowano 30 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 32 minuty temu, Zośka napisał(a): Myślę jednak że jeszcze tam wrócimy bo takiego spokoju jak tam nie doświadczyliśmy jeszcze w żadnych górach. To był totalny reset. To jest właśnie to. Nie chcę się stamtąd wracać. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Fibi Opublikowano 30 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 Nie zgodzę się z Wami, zimą mieliśmy tak okropną pogodę i warunki że się nie mogliśmy doczekać kiedy w końcu te Bieszczady opuścimy Nawet się chyba tu nie przyznałam że byliśmy @jaaga76 fajny pomysł z rowerami i piękna zieleń na zdjęciach Bacówkę Jaworzec wspominam bardzo miło, zimą trzeba było zdjąć buty i chodzić w środku w tamtejszych kapciach, pierwszy raz się z czymś takim spotkałam w schronisku. 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 30 Lipca 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 (edytowane) No to jedziemy . Drugi dzień ma charakter nieco sentymentalny, bo będzie powrotem do miejsca, gdzie bywałam niemal trzy dekady temu... Z Wetliny ruszamy dziś w drugą stronę, czyli w kierunku Ustrzyk Górnych. Pierwszym punktem na mapie są Brzegi Górne, ale zanim tam dojedziemy czeka nas solidny, bo 3 km podjazd na Przełęcz Wyżnią. Jazda pod górę w deszczu nie jest przyjemna.... Na pocieszenie - jak się wjeżdża, to i się zjeżdza! I tak też się dzieje - 3 km pięknymi serpentynami w dół. Gdyby nie duży ruch na drodze, to pewnie byłby to mega fajny odcinek. W Brzegach skręcamy w kierunku Dwernika, mijając po drodze Nasiczne. Mamy nadzieję na zakup pączka, ale okazuje się, że sklep w Dwerniku nie działa od dwóch lat... Nie pozostaje nam nic innego, jak tuż za leśniczówką, skręcić w szutrową drogę, która przez nieistniejącą wieś Caryńskie zaprowadzi nas do akademickiego schroniska Koliba. To dziś zupełnie inne miejsce, niż to zapamiętane sprzed lat... Cóż... Czas nie próżnuje.... Zanim jednak dotrzemy do Koliby dość masakryczną drogą, jeśli chodzi o nawierzchnię, ale niezwykle urokliwą, mijamy tereny wsi Caryńskie. Dziś po liczącej ponad 500 mieszkańców wsi pozostało cerkwisko i kilka grobów. Podobno wiosną, nim trawa urośnie, można dostrzec miejsca stojących we wsi budynków. Dojeżdżamy do Koliby. Kiedyś stała tu prosta chałupa, dziś okazały budynek z bufetem i noclegami. Teren wokół mocno zaskakuje. Wylegujemy się przed schroniskiem, korzystając z okna pogodowego. Ale droga przed nami daleka. Nie chcemy wracać tą samą drogą. Kierujemy się na Bereżki. Teoretycznie miała być tam droga rowerowa. Teoretycznie, bo okazuje się końskim duktem... Błoto jest koszmarne. Na szczęście to tylko 2 km, ale dają się nam we znaki. Z ulgą witamy asfalt. Przed nami droga powrotna. Jedziemy do Ustrzyk. Jest pomysł na jedzenie, ale chmury nad Rawką przekonują nas do dalszej jazdy. Przed nami dwa podjazdy na przełęcze Wyżniańską (która jakoś nam umknęła) i już raz pokonywaną Wyżnią. Nie powiem, żebym się nie zmęczyła...., a do tego zaczyna lać. Kończymy w Wetlinie kompletnie przemoczeni, zmęczeni, ale mega zadowoleni. Długość trasy to 55 km. Sporo dość trudnych podjazdów, cześć po niezbyt wygodnych szutrach. Edytowane 30 Lipca 2025 przez jaaga76 7 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 30 Lipca 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 1 godzinę temu, Zośka napisał(a): takiego spokoju jak tam nie doświadczyliśmy jeszcze w żadnych Coraz z tym gorzej i w Bieszczadach... Ale rowery sporo spokoju zapewniają. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 30 Lipca 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 Godzinę temu, wjesna napisał(a): musze przejsc Twoja trasę. Czekam na Polecam! Można to dołączyć ze spacerem na Sine Wiry. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Fibi Opublikowano 30 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 @jaaga76nic mi nie mów o szukaniu pączków w Bieszczadach. W tłusty czwartek pół dnia szukaliśmy Nie wiedziałam, że taka wytrawna rowerzystka z Ciebie, jakoś mi się z kijkami kojarzysz 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 30 Lipca 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 (edytowane) Trzeci dzień. Wracamy na trasę w kierunku Cisnej, ale nie ona jest dziś naszym celem. W Kalnicy ponownie skręcamy w znaną nam już drogę, którą poprzednio jechaliśmy do Jaworzca. Tym razem jednak zmierzamy do Rezerwatu Sine Wiry. Podobnie jak poprzednio jedziemy wygodnym asfaltem, by po minięciu wioski Ług wjechać na szutrówkę. Dziś towarzyszyć będzie nam Wetlina i San. Droga nie nastręcza trudności, powoli się przyzwyczajamy do jazdy na wymagającej nawierzchni. Po drodze zatrzymujemy się na terenie wsi Zawój. Przypinamy rowery i pniemy się pod górkę na tereny dawnego cmentarza i cerkwi. I znowu tylko ruiny i okazałe drzewa są świadectwem dawnego życia. Robimy sobie chwilę przerwy. Widzę drogowskaz do ścieżki widokowej, ale nie starcza mi cierpliwości i wracam po 300 metach. Jak się okazuje zupełnie niesłusznie, bo ścieżka biegnie tuż przy Sanie i jest widowiskowa. Z rowerem raczej kiepsko bym tam było przejść. Schodzimy nad rzekę w następnym miejscu. Sine Wiry to piękne i popularne miejsce, o czym świadczy rosnąca z każdym metrem jazdy ilość ludzi. A jedziemy w dół. W planach mamy jeszcze zjazd do Łopienki, ale szybka kalkulacja czasu i kilometrów do przejechania powoduje, że pomysł odkładamy. Ruszamy asfaltem pod górę wśród pędzących samochodów. Nie jest to przyjemne. Droga prowadzi przez Terkę i Sakowczyk. Przed mostem ma Sanie skręcamy do miejscowości Rajskie. Kiedyś tętniąca życiem miejscowość wypoczynkowa wygląda jak wymarła. Po drodze naszą uwagę zwraca zardzewiałe urządzenie, które okazuje się pozostałością po działającej do lat 90 XX wieku kopalni ropy. Zaskakujące. Jedziemy dalej wzdłuż Sanu. Znowu masakryczną szutrówka, a przed nami jeszcze podjazd na Przełęcz Szczycisko. To chyba najgorszy fragment na naszych wyprawach. Z ulgą dojeżdżam do kolejnego mostu na Sanie, bo prowadzi na znaną już mam drogę do Kalnicy i Wetliny. Długość trasy to 56 kilometrów. Trasa jest trudna, głównie z uwagi na ostre podjazdy i zjazdy po szutrach. Dla mnie jej wartości obniża również jazda ruchliwą drogą. Lepszą alternatywą jest powrót przez Buk i Dołżycę. Edytowane 31 Lipca 2025 przez jaaga76 7 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 30 Lipca 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 A dziś państwo mieli regenerację i poszli na Połoninę Wetlińską. Pięknie kwitnie wierzbówka. 9 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Jędrek Opublikowano 30 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 30 Lipca 2025 5 godzin temu, jaaga76 napisał(a): Bieszczady z perspektywy siodełka... Niezły pomysł. Grupka moich znajomych ostatnio tak oglądała Alpy - znaleźli firmę która busem dowozi ekipę z Polski w wybrane miejsce i po umówionym czasie z innego miejsca odbiera i zawozi z powrotem do Polski. Chwalili sobie taki urlop. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wjesna Opublikowano 31 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 31 Lipca 2025 @jaaga76na zdjeciach pogoda ładna, zatem coś pogodnego nieba się trafiło. Zieleń piekna. Aż chce się tam być. Miło było pooglądać. 9 godzin temu, Fibi napisał(a): Nie zgodzę się z Wami, zimą mieliśmy tak okropną pogodę i warunki że się nie mogliśmy doczekać kiedy w końcu te Bieszczady opuścimy Cała @Fibi 1 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 31 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 31 Lipca 2025 10 godzin temu, Fibi napisał(a): nie przyznałam owszem nie przyznałaś się , a to nieładnie 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Q'bot Opublikowano 31 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 31 Lipca 2025 Ale, że tak rowery bez zamontowanych toreb? Gdzie piwo przewoziliście? Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 31 Lipca 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 31 Lipca 2025 (edytowane) 5 godzin temu, Q'bot napisał(a): Ale, że tak rowery bez zamontowanych toreb? Gdzie piwo przewoziliście? W bukłaku i piliśmy do obiadu Oczywiście po rowerach! Żeby nie było. Na rowerze zawsze trzeźwo. Edytowane 31 Lipca 2025 przez jaaga76 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
barbie609 moder Opublikowano 31 Lipca 2025 Udostępnij Opublikowano 31 Lipca 2025 21 minut temu, jaaga76 napisał(a): W bukłaku i piliśmy do obiadu hm , oczywiście już później nigdzie nie jechaliście ..... mam nadzieję. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 31 Lipca 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 31 Lipca 2025 33 minuty temu, barbie609 moder napisał(a): hm , oczywiście już później nigdzie nie jechaliście ..... mam nadzieję. To był żart, bo bukłaków nie mamy! Obiad i piwo zawsze po rowerach. W tym wypadku nie ma zmiłuj. 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 31 Lipca 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 31 Lipca 2025 (edytowane) Dzisiejsza trasa była zaplanowana pod pogodę. Od 15.30 miało padać i faktycznie tak się stało, więc czasu nie było dużo. Nasza trasa wiodła dziś do Majdanu, gdzie swoją stację ma kolejka bieszczadzka i Cisnej. Kilka lat temu mieliśmy okazję podróżować kolejką i polecamy, bo trasa jest bardzo ładna. Pierwsze kilometry naszej wyprawy to dojazd do Smerka, za którym skręcamy w lewo, by po krótkim podjeździe dojechać do naszej dzisiejszej trasy o wdzięcznej nazwie Fereczata. Trasa ciągnie się tzw. stokówkami wśród bukowych lasów i jest bardzo przyjemna. W sumie nawet trochę żałujemy, że nie wjechaliśmy na nią już w Wetlinie, ale cóż ... następnym razem. Po drodze o mały włos i bym wylądowała w rowie, bo w ostatnim momencie zauważyłam zaskrońca i uratowałam mu życie ostro skręcając. Dojeżdżamy do Majdanu spotykając po drodze parę rowerzystów i kilka osób zmierzających na Jasło. Poza tym pusto i uroczo. Z Majdanu jedziemy do Cisnej. W planie kawa i lody - te drugie były paskudne. Czas mija, chmury się zbierają, więc ruszamy w kierunku Dołżycy. Można oczywiście szosą prosto do Wetliny, ale dlaczego sobie nie uatrakcyjnić wycieczki? I takim sposobem przez najbliższe kilka kilometrów wspominamy się na przełęcz po drodze pełnej paskudnego tłucznia. Miłym zaskoczeniem jest kilka pustych retort, które oglądamy z zaciekawieniem. Tak na marginesie poza wypałem węgla dziś z retorty można napić się kawy. Podjazd daje się nam we znaki, więc z ulgą witamy przełęcz. Przed nami zjazd, po którym diagnozuję u siebie zespół człowieka wytrząśniętego. Zjeżdżamy do znanej nam już Kalnicy i dalej do Wetliny. Pierwsze krople deszczu spadaj, gdy bezpiecznie docieramy do domu. Długość dzisiejszej trasy to 40 km. Trudności technicznych brak, poza podjazdem na przełęcz, ale można ja spokojnie ominąć i jechać szosą. Edytowane 31 Lipca 2025 przez jaaga76 7 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Q'bot Opublikowano 1 Sierpnia 2025 Udostępnij Opublikowano 1 Sierpnia 2025 16 godzin temu, jaaga76 napisał(a): To był żart, bo bukłaków nie mamy! Obiad i piwo zawsze po rowerach. W tym wypadku nie ma zmiłuj. Ja bym usechł... No i nie miałbym sił jechać bez zasilania piwnego Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 1 Sierpnia 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 1 Sierpnia 2025 10 godzin temu, Q'bot napisał(a): Ja bym usechł... No i nie miałbym sił jechać bez zasilania piwnego W Bieszczadach byś raczej szybko w jakimś rowie skończył... Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
jaaga76 Opublikowano 1 Sierpnia 2025 Autor Udostępnij Opublikowano 1 Sierpnia 2025 Zmęczyły nas rowery, więc w ostatni dzień dobijamy nasze piesze kilometry. Dzień ma być słoneczny, więc szukamy takiego szlaku, żeby jak najwięcej skorzystać. I tym sposobem wybieramy Szeroki Wierch. Rozpoczynamy wędrówkę w Wołosatem i już na początku szlaku jesteśmy mocno zmęczeni tłumem ludzi idących w górę. Umacnia nas to w postanowieniu ominięcia Tarnicy. Po godzince meldujemy się na przełęcz i po przerwie "coś na ząb" skręcamy w lewo, podchodząc pod Szeroki Wierch. Panorama jest godna. Fantastycznie widać Połoniny Caryńską i Wetlińską Otryt, Bukowe Berdo z Połoniną Dzwiniacką, a z drugiej strony m.in. Rawki Szkoda tylko, że mocno wieje i coraz więcej chmur nad nami. Słoneczny spacer pozostaje planem. Przejście połoniną zajmuje nam godzinkę. Kolejne półtora to spokojne zejście bukowym lasem do Ustrzyk. Tak na pożegnanie. PS. Ten piękny "robal" to biegacz zielonozłoty 8 1 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
wjesna Opublikowano 2 Sierpnia 2025 Udostępnij Opublikowano 2 Sierpnia 2025 Ten robal jest rzeczywiście wybitnie kolorowy. Wygląda jak broszka. 2 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.