Jump to content
Sign in to follow this  
Luk_

Krywańskie starlinki

Recommended Posts

Tym razem podróż zaczyna się w połowie sierpnia w Warszawie, w nietypowym składzie osobowym - jedziemy z chłopakami we czwórkę, gdzie tylko z jednym z nich byłem wcześniej w górach. Umawiamy się o 18. To znaczy umówiliśmy się we trójkę. Ostatni członek ekipy (kierowca 🙄) się nie wyrobił i był o 19. Musimy dojechać aż do Trzech Studniczek, bo w planach Krywań + wschód słońca, więc wyczuwam, że tempo będzie musiało być dosyć konkretne by zdążyć przed tzw. "złotą godziną". Przed Krakowem zamieniam się z kumplem na miejscu kierowcy. Jeszcze szybki postój na Subwaya i już bez zbędnego zatrzymywania się jedziemy w kierunku Słowacji. Gdybyśmy nie zauważyli informacji, że znajdujemy się już na terenie naszych południowych sąsiadów to z pewnością poinformowałaby nas o tym droga - równa jak stół to nie jest. Do tego dochodzi jej cudowne oznakowanie. Zawsze jak tamtędy jeżdżę to mam wrażenie, że Słowakom zapasy białej farby drogowej skończyły się jakieś 20 lat temu. Brakowało jeszcze jakiejś takiej gęstej mgły (ale nie było na to szans, @Zośka wtedy w Tatrach nie była) i wtedy w ogóle zaczęłaby się zabawa, bo nie mielibyśmy zielonego pojęcia czy jesteśmy na drodze, czy już nie. Standardowo na skrzyżowaniu odbijamy w prawo, w kierunku Tatrzańskiej Łomnicy. Wyczuwam lekką podjarkę w zespole - dla chłopaków będzie to pierwszy wschód słońca, dla mnie pierwszy od prawie dwóch lat, więc też nie mogę się doczekać. Co nie zmienia faktu, że jazda zaczyna się dłużyć. Widoków brak, aut jak na lekarstwo. a prognozowany czas przyjazdu grubo po 1. Ciemno jak w d*pie, nawet pasów nie ma na drodze, gdy nagle pada pytanie od pasażerów z tyłu:

- Łukasz, a weź zgaś światła w aucie XD

- No dobra XD

I pyk, światło zgaszone na 0,5 sekundy, ale mamy z czego się pośmiać, że właśnie zniknęliśmy 😄 Taka zabawa na studenckim poziome 😛 Nagle natrafiliśmy na auto przed nami i kierowca chyba trochę spękał jak po kolejnym wyłączeniu świateł prawdopodobnie całkowicie mu zniknęliśmy z lusterek 😄 Tak się wystraszył, że aż nas przepuścił, chociaż był daleko przed nami 😛

Udało się zbić trochę czasu i około 1:20 zajeżdżamy na parking. Pospieszam chłopaków, by się pospinali, bo trochę przed nami drogi. Szlakowskaz pamiętam, że pokazuje 3:45. Liczę na to, że uwiniemy się w 3:00 - rok temu tyle szliśmy z chłopakami na totalnym chillu i z milionem przerw na zdjęcia. Tutaj chłopaki może nie mają takiej kondycji, ale liczę, że prawie nie będziemy robić przerw. Tak czy siak mam przeczucie, że nie będą zadowoleni z koniecznego tempa. Przebranie się, dopakowanie wszystkiego zajmuje nam jakieś 30 minut, więc parę minut przed drugą ruszamy. Widać ciemną sylwetkę Krywania na tle trochę jaśniejszego nieba. Noc jest ciepła - założyłem bluzkę z krótkim rękawem, krótkie spodenki i komin. Chłopakom było z początku zimno, pozakładali bluzy i kurtki, więc po 15 minutach musieliśmy zrobić oczywiście postój 🙄 A mówiłem, ostrzegałem "nie zakładajcie tak ciepłych ubrań, zaraz się rozgrzejecie" 😛. Ja w tym czasie wsuwam na szybko snickersa, bo 15cm kanapka z subka nie była jednak zbyt obfitym posiłkiem. Podchodzimy zygzakami na szlaku, i po jakiś 30 minutach, widzę, że chłopaki zwalniają. "Dawać, dawać, musimy zdążyć przed wschodem, było się krócej przebierać!". Wiedziałem… wiedziałem, że za późno wyjechaliśmy i będzie trzeba się ścigać ze słońcem. Mijamy odbicie w kierunku bunkru, gdzie się bronili bodajże słowaccy partyzanci. Powoli zaczynamy podchodzić na Niżną Przehybę i poniżej nas dostrzegamy czołówkę. To znaczy, że na szczycie sami nie będziemy 😄 Piechur szybko nas dogania i wyprzedza. My dalej podążamy swoim niezbyt szybkim, równym tempem. Mam zasięg, więc z ciekawości sprawdzam, ile nam zostało na szczyt. Nie jest źle, ale nie jest wybitnie dobrze. Jeśli utrzymamy tempo to bez przerw powinniśmy być parę minut przed 5:00, a wschód był jakoś 5:20. Przy ostatnich zygzakach przed Przehybą trochę się od chłopaków oddaliłem, więc mogłem popatrzeć na okolicę. Zgasiłem czołówkę, patrzę w niebo i widzę lecące Starlinki, jeden za drugim 😄 Zawsze chciałem ten "pociąg" zobaczyć, ale zawsze coś stało na przeszkodzie (a to chmury, a to zbyt duże zanieczyszczenie światłem, itp). Tym razem w końcu się udało. Informuję o tym chłopaków i kumpel z ręki w trybie nocnym strzela im zdjęcie. Gdybym wiedział wcześniej to byśmy przygotowali się do ich przelotu i zdjęcia by wyszły zdecydowanie wyraźniejsze, ale co poradzić 😞 Mamy to co mamy, i wspomnienie jak świetnie to wyglądało. (Zdjęcie poniżej nie oddaje nawet ułamka tego, co było tam widać 😄)

 20200812_025933.thumb.jpg.8e3c90e6025a12efd7161774f6c1f4d0.jpg

 

Coraz częściej słyszę pytanie "Za ile przerwa?" (nie możecie jeść idąc? 🙄). Ehhh, niech Wam będzie. Przy początku trawersu Wielkiego Żlebu sobie odpoczniemy. Tylko ten początek trochę się odciąga w czasie, „jeszcze z 5 minut” mówione co 3 minuty sprawia, że udaje się nam dociągnąć do 1/3 szerokości żlebu. Siadamy i rozbijamy obóz. Każdy podjada co tam ma, mi idealnie wchodzą żelki.  Wyłączamy czołówki, by nie oślepiać się światłem. Piękna, gwiaździsta noc, w dole widoczny Liptovsky Mikulas i Poprad. Podziwiamy też co chwila spadające gwiazdy. Zupełnie przypadkowo (przypomniałem o tym sobie widząc pierwszą, świetlistą smugę), że trafiliśmy na apogeum roju perseidów. Co chwila niebo przecina jasna wstęga. Zauważam też, że powietrze trochę mętnieje i nie jest tak przejrzyste jak jeszcze 30 minut temu. Mimo wszystko i tak jest pięknie. Próbuję wypatrzyć już jakąś jaśniejącą łunę na niebie, jednak Krywań skutecznie mi ją zasłania. Widzimy też ludzi podchodzących całkiem sprawnie od strony Pawłowego. Lecą prawie jak szaleni.

Kończymy popas, bo czujemy, że na tej wysokości robi się już chłodnawo. Trzeba ruszać. Zauważam, że przez brak chmur dałoby się w sumie iść bez światła czołówek. Trochę bardziej ryzykownie, wiadomo, ale nie byłoby to skrajnie nieodpowiedzialne. Gdybyśmy mieli trochę więcej czasu moglibyśmy się tak „pobawić”, ale nasz słoneczny wyścig trwa 😄 

W miarę płaski fragment trasy i niejednoznaczny przebieg szlaku sprawia, że idziemy w miarę zwartą kupą, tak by nikt za bardzo nie odbił w bok. Staram się też odnaleźć ten świstaczy kamień, ale brak ich odgłosów i mrok nocy przekonuje mnie by uważniej rozejrzeć się podczas schodzenia.

Jako pierwsi dochodzimy do znacznika Krywańskiego Żlebu, gdzie łączą się szlaki. Ludzie idący od strony Szczyrbskiego są parędziesiąt metrów od nas, więc robi się raźniej. I głośniej 😄 Bez zbędnego czekania przemieszczamy się dalej. Zaczynają się pierwsze trudności, więc jeden ziomeczek postanawia zostawić kijka, którego dzielnie wyrwał z objęć lasu. Zapowiada, że na powrocie weźmie go z powrotem 😛 Z racji trudniejszego terenu nasze tempo trochę zwalnia, przez co zaczynam się niecierpliwić. Jest kilka minut przed 4:00, z grani już może być widoczna łuna. Najchętniej ruszyłbym szybciej by móc ze szczytu delektować się widokiem, ale potulnie idę wraz z towarzyszami. Mam też wrażenie, że jak byłem już raz na Krywaniu za dnia, to po prostu sprawniej się te utrudnienia pokonuje ze względu na zapamiętanie przebiegu szlaku. Z racji tego, że podejście od złączenia szlaków do najłagodniejszych nie należało to robimy drugą przerwę. Małe co nieco i czas na fotki miast w dole.

IMG_20200812_043841.thumb.jpg.4bbee86ad9de8abf5d1dc11f14ba1ac5.jpg

Fajnie z tego miejsca widać kolorowe światełka lotniska obok Popradu. Z racji tego, że do wschodu słońca już niedaleko (jakaś 1h 15min) pytam się chłopaków czy mogę ruszyć przodem by nastawić timelapsa na szczycie. Nie mają nic przeciwko, więc oddzielam się od reszty. Mijam Mały Krywań, chwile idę po płaskim, później delikatnie pod górę i po paru minutach zaczyna się końcowe strome podejście na sam szczyt. Z racji, że ten fragment przypomina mi trochę końcówkę szlaku od strony słowackiej na Rysy (czyli idź jak uważasz) staram się ominąć taką skalną płytę dla której musiałbym przytroczyć kijki z powrotem do plecaka (ci co byli myślę, że na pewno kojarzą ten fragment, jest taki… „Kościelcowy” 😉). Niestety jak na złość moja próba ominięcia go nie wyszła. Naprawdę, nie chce mi się składać kijków więc przy pomocy jednej ręki i wsparciu dwóch palców drugiej w miarę sprawnie ją pokonuję. Zaczynam już widzieć na szczycie faceta, który nas minął, dosłownie minutka i jestem. Godzina 4:30 na zegarku, prawie godzinka do wschodu, nieźle. Ustawiam timelapse na GoPro i stwierdzam, że czas się ubrać, bo na szczycie delikatnie piźd*i. Zaczynam od bielizny termoaktywnej (czy słowo „kalesony” wyszło już z użycia?), bluzka, bluza i softshellowa kurtka biegowa. Do kompletu jeszcze czapka i rękawiczki. Żałuję, że nie wziąłem kurtki zimowej z domu i długich spodni z auta, no ale trudno. Raczej nie zamarznę.

W oczekiwaniu na resztę chłopaków robię parę fotek i piję gorącą herbatkę. Pięknie widać kawał grani. Hruby Wierch, Rysy, Łomnica, Wysoka, Gerlach, Lodowy, Kończysta i można by dalej wymieniać i wymieniać 😊

IMG_20200812_043148.thumb.jpg.abcd320ef08d21388e55d520120a86d3.jpg

IMG_20200812_044954.thumb.jpg.5441664d1889e4882737539a22e4d140.jpg

Mam też czas, by jeszcze w ciszy i spokoju poobserwować sobie nasze piękne Tatry, a dzień powoli coraz bardziej zaczyna wypierać mrok. Po około 20 minutach, dociera pierwszy ziomek i ma niestety niewesołą nowinę:

- Kurde, Krzychu stwierdził, że nie będzie wchodzić, bo nie czuję się na tych skałach zbyt pewnie i poczeka na nas niżej.

Wychylam się by go zlokalizować w jakiej jest odległości, ale go nie widzę. Wyciągam telefon i próbuję się dodzwonić, by poczekał to po niego zejdę, jednak chyba nie ma zasięgu. Po chwili dociera drugi kumpel i mówi, że nasza zguba odpuściła jakieś 10 minut przed szczytem. Dostrzegam jego czołówkę, próbujemy dźwiękami i ruchami czołówek jakoś się porozumieć, ale przez zniekształcenie głosu i nieustalenie konkretnych znaków świetlnych przed wejściem nie udaje nam się dogadać 😛 No trudno, czasem tak bywa, ale z drugiej strony nie ma co ryzykować. W moje oko wpada skrzynka na szczycie z zeszytem. Odświeżam pamięć, kiedy mniej więcej byłem na Krywaniu… Hm… jakoś po 20 września 2019. Wertuję kartki, nie wiem czy ja się wtedy w ten zeszyt wpisywałem, ale Piter na pewno (siedział chyba wtedy z 5 minut i coś tam w nim mazał). Daty są strasznie wymieszane, więc próbuje doprecyzować dzień. Wyciągam telefon, przeglądam zdjęcia. 26 września. Jeszcze paręnaście sekund wertowania i jest! 😄Cykam sobie fotkę Piterowego wpisu na pamiątkę i wracam do chłopaków. Gdy podchodzę do nich słyszę:

- To co… Pijemy 😄?

Wyciągamy przygotowane małpeczki. Mamy cytrynówkę (tylko ją jestem w stanie zdzierżyć bez uszczuplania zasobów wody) i „czarny bez” Saskiej. Jestem ciekaw jak mój organizm na nie zareaguje, bo dobija 19h bez snu, a jak do tego dochodzi wysiłek, to moje ciało idzie spać bez uzgadniania tego ze mną 😛

Na szczycie robi się coraz bardziej tłoczno, ale w końcu nadchodzi ten długo wyczekiwany moment – wschód słońca 😊 Dla mnie z całego wschodu najbardziej magiczny jest ten moment, dosłownie sekundy, kiedy pierwszy punkcik wychodzi nad horyzont/chmury
i zaczyna oświetlać otoczenie. Coś niesamowitego.

IMG_20200812_052457.thumb.jpg.01aadd3e268a8e59d086226ffae67b67.jpg

IMG_20200812_054339.thumb.jpg.d07cf5e69d6112d984b9780d9567bb8c.jpg

IMG_20200812_052544.thumb.jpg.9fa16abc90791dfc5f03a69b775edb43.jpg

Napawamy się widokiem, ale warto też zerknąć w przeciwną stronę. „Cień Wielkiej Góry” – powraca zza zachodniego horyzontu by za kilkanaście godzin zniknąć za wschodnim. Pięknie również prezentują się Kopy Liptowskie i Tatry Zachodnie.

 IMG_20200812_054128.thumb.jpg.ad15c0336b612f2c0c23815091777270.jpg

2025636739_IMG_20200812_061125-kopia.thumb.jpg.f95829b9086cbe7c806bb07f2c96d32a.jpg

Schodzimy trochę ze szczytu w kierunku Krótkiej. Znajduje tam się przymocowany czekan upamiętniający taternika zmarłego w tej okolicy parę lat wcześniej. W dole znajduje się piękny Staw Ważecki, na który kiedyś prowadził szlak. Będzie trzeba się tam kiedyś wybrać 😉

Jest po szóstej, więc powoli (niestety) trzeba się zbierać i schodzić do auta. Tego dnia mamy jeszcze w planach Rysy i Koprowy (przynajmniej liczę, że reszta ekipy nie zmieni zdania). Schodzimy, mięśnie zmarznięte. do tego dochodzi rozluźnienie po małpce, więc pierwsze kroki muszą być stawiane czujnie. Z czasem jednak idzie się coraz przyjemniej. W rękach kijki, więc tym razem widząc z góry tą płytę obchodzę ją wygodnie po lewej stronie. (Na zdjęciu chyba inny płyta, niż ta, o którą mi chodziło).

IMG_20200812_062107.thumb.jpg.f06092e804149c2969103bb60beda219.jpg

Przy zejściu udało mi się nie użyć ani razu rąk. Mam nadzieję, że jak będę tam wchodził następnym razem to pod górę będę w stanie odwzorować ten wariant trasy 😄 Chłopaki są kawałek za mną, ale Mały Krywań już w zasięgu dosłownie 2-3 minut, więc decyduję się, że tam na nich poczekam. Siadam wygodnie, zdejmuję kurtkę, która jest już zbędna i jednocześnie podziwiam Tatry i obserwuję szlak czekając na kompanów.

IMG_20200812_070024.thumb.jpg.ca0377223e0f8b53be206bccc099d65a.jpg

Mija 5 minut, wydaje mi się, że ich słyszę. Mija kolejnych parę minut dalej ich nie ma. Jestem zdziwiony, bo jak widziałem ich ostatni raz to byli dosłownie minutę za mną. Wywołuję ich imiona cisza. No cóż, szlak przysłaniają skały, więc mogą nie słyszeć. Po kolejnych 5 minutach słyszę „Łukasz, huhuuu, tu jesteśmy!”. Machają do mnie dwie wesołe mordki zza jakiś trawek niemalże w połowie Wielkiego Żlebu?

- WTF, jak Wy się tam znaleźliście? Chodźcie do mnie!

Wychodzę im naprzeciw, by mieli mnie cały czas na widoku. Po 5 minutach znowu jesteśmy razem.

- Jak Wy się tam znaleźliście w tym Wielkim Żlebie 😛?

- Myśleliśmy, że tak jakoś szlak idzie. Schodziło się spoko, więc szliśmy.

Jak z dziećmi, nie można ich spuszczać z oczu 😄 Dobrze, że było sucho, bo przy mokrych  trawkach już tak łatwo mogło nie być. Staramy się wypatrzyć Krzycha, ale niestety nigdzie go nie widzimy. Za to obserwujemy już całkiem sporą ilość osób zmierzających na szczyt. Schodzimy w kierunku rozejścia szlaków, odnajdujemy zostawiony przez Krzycha kijek. Pewnie musiał inaczej zejść niż jak wchodziliśmy, co później okazuje się prawdą. Rok temu moja droga wejścia i zejścia znacząco się różniła. Mam wrażenie, że oznakowania szlaku powyżej złączenia szlaku są trochę tak dla picu, bo ścieżek i potencjalnych dróg jest cała masa.

W końcu udaje nam się też dodzwonić do Krzycha – powoli zaczyna wchodzić w kosówkę, także jest sporo przed nami. Próbuję znowu wypatrzeć świstaki, i faktycznie, słyszę je, ale nie widzę. Kamienia zresztą też. No trudno. Zejście nie jest jakoś mega ciekawe, daje powoli też
o sobie znać brak snu.

IMG_20200812_075428.thumb.jpg.78a50c93f3d6089ba0f2214f8dec5bce.jpg

Trafiamy w końcu na Krzycha i wraz z nim idę przodem. Odwiedzamy jeszcze bunkier i po godzinie 9:00 jesteśmy na dole. Zerkamy na Krywań  - z dołu ten kolos robi ogromne wrażenie.

 IMG_20200812_090718.thumb.jpg.235ea149f9c1584676d9a7d117e02bf1.jpg

Dochodzimy do auta. Wsiadamy. Proponuję by uzupełnić zapasy jedzenia, kimnąć się gdzieś na trawce i za chwilę ruszyć na Rysy i Koprowy. Nie widzę nawet krzty entuzjazmu, więc czuję nosem, że to dziś nie pyknie. Padają pytania „a może coś krótszego? Może wróćmy do Polski i później przyjedziemy?”. Jest to totalnym bezsensem bo pojechać do Polski by kupić rzeczy i wrócić to 2h. Dobra odpuszczamy na dzisiaj. Decydujemy się na obiad, przyjazd do kwatery i wyjście gdzieś wieczorem. Jadąc i zerkając na góry stwierdzam, że może faktycznie lepiej odpuścić, bo chmury zaczynają się już kotłować. Jazda nieklimatyzowanym autem plus brak snu też daje się we znaki. Moja głowa zaczyna pękać, więc pierwszą rzeczą jaką kupuję po przyjeździe do Polski jest Ibuprom. Zajeżdżamy na pizzę. Zawsze po wschodzie mam taki dziwny feeling, bo pizzeria niedawno otworzona, a człowiekowi już przez to wędrowanie nocą i nad ranem pół dnia upłynęło, więc ma się wrażenie, że zaraz powinien być wieczór a tu nie ma nawet jedenastej 😄

Na kwaterze meldujemy się przed 14:00, szybki prysznic i do spania. Cudem zwlekamy się z łóżek po 18:20 i idziemy jeszcze na Polanę pod Kopieńcem. Tam sobie jeszcze chillujemy, po czym wracamy i przygotowujemy się na następny dzień. Rysów i Koprowego tym razem nie odpuszczę 😉

Edited by Luk_
  • Like ! 8
  • Wow 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eeeh @Luk_ chciałabym mieć takie tempo wchodzenia jak Ty😉. Niesamowity ten wschód i te Starlinki👌

Dwa razy próbowałam zobaczyć wschód słońca w górach i dwa razy bez powodzenia ale jak czytam Twoją relację i ogląda zdjęcia to chyba już mi brakuje wymówek żeby wcześnie wstać i wreszcie takie cuda obejrzeć własnymi oczami😍

  • Like ! 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Zośka nic tylko ćwiczyć 🙂

13 minut temu, Zośka napisał:

chyba już mi brakuje wymówek żeby wcześnie wstać

Dlatego mam na to sposób - nie chodzę spać przed wyjściami na wschód 😉 Przynajmniej nie muszę toczyć nierównego boju z ciepłą kołderką 😛

  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Luk_ masz rację to dobry sposób tylko że ja jestem strasznym śpiochem i bez snu chodzę na najniższych obrotach😁. Tym bardziej podziwiam kondycję i prędkość wejścia👍

  • Like ! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uwierz mi, że przy nieprzespanej nocy ja też nie działam na dużo większej mocy niż Ty 😛 Prędkość wejścia też nie była jakaś wielka. Szliśmy takim zwykłym, turystycznym tempem 🙂 a akurat w przypadku Krywania ten czas na szlakowskazie jest wg mnie podany z całkiem sporym zapasem w porównaniu do innych słowackich szlaków, gdzie żeby w ogóle utrzymać czas przejścia podanych na tabliczkach to trzeba naprawdę mocno grzać 🙂

  • Like ! 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że to raczej kwestia tego, że długo mnie w Tatrach nie było i poziom fascynacji znacznie przewyższał zmęczenie 😀

Edited by Luk_
  • Like ! 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fotki extra 😍 i dzięki bo miałam w planie dziś cos tam poczytać .... 😉 więc mała rozgrzewka jest 😂 

To jak ja będę na Krywaniu poszukam Twojego wpisu 😁 zobaczymy czy tam też tak treściwo się wpisałeś 😂 jako, że mam przy sobie tez zawsze jakiś "płaskowniczek" czas znajdę 😅

 

  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Anuśmojego nie ma 😛 to ziomek tylko się wpisywał 😀 jakiś rysunek gór tam zrobił nawet 😂😂😂 jak trafisz na wpis to zrób zdj i wyślij mi fotke! Chyba, że do tej pory zmienią zeszyt... Wiele tam miejsca już nie zostało 😞

  • Like ! 1
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze, że nie poszliście na te Rysy i Koprowy, bo już chciałam Cię od cyborgów zwymyślać 😉 😛  Wschodu słońca zazdroszczę, chyba nie jestem w stanie wstać w środku nocy no i chodzę o wiele wolniej, także cieszę się, że chociaż na Twoich zdjęciach pooglądam 😉

 

  • Like ! 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Luk_ napisał:

@Anuśmojego nie ma 😛 to ziomek tylko się wpisywał 😀 jakiś rysunek gór tam zrobił nawet 😂😂😂 jak trafisz na wpis to zrób zdj i wyślij mi fotke! Chyba, że do tej pory zmienią zeszyt... Wiele tam miejsca już nie zostało 😞

To zapewne zmienią 😂 ja na Krywań wybieram się drugi sezon... ale w końcu tam dotrę 💪

  • Like ! 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Fibi napisał:

Dobrze, że nie poszliście na te Rysy i Koprowy, bo już chciałam Cię od cyborgów zwymyślać 😉 😛 

Gdyby kierowca się nie spóźnił godzinę na wyjazd z Warszawy to w planie mieliśmy zakupy po trasie 🙄 Wtedy po prostu poprosiłbym o wyrzucenie mnie przy Szczyrbskim i poleciałbym na Koprowy i przez Rysy zbiegł do Polski 😀 a bez szamy na taką trasę się porywać to taki średni pomysł 🙂

Ale finalnie brak pożywienia i ból głowy sprawiły, że odpuściłem. Ale następnego dnia z chłopakami byliśmy i na jednym i na drugim 😛

Edited by Luk_
  • Like ! 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Anuś nie ma co go odkładać w planie. Na pewno będziesz zadowolona, bo panorama ze szczytu jest po prostu genialna 🙂 To jest ten rodzaj góry, na który z wielką chęcią wraca się za każdym razem 🙂

  • Like ! 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Luk_ nie ma miejsca w Tatrach gdzie bym nie była zadowolona 😁😂 tam poprostu wszędzie zaciesz ...

Wiem wiem, ale zawsze jakas inna górka ... moze w zime się wybiore 🤔

Ale dziękuję za motywacje 😁

  • Like ! 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Anuś nie wierzę, że masz zaciesz schodząc Chochołowską 😉 To jest poprostu niemożliwe 😛 Ona jest tylko dla masochistów. 😂

Powiem Ci, że zimą również musi być świetny! Czytałem ostatnio parę relacji i opisów z wejścia zimą. Idzie się podobnie tylko bez trawersu Wielkiego Żlebu i wchodzi południowo-zachodnim grzbietem/granią. Jak tylko zrobię kurs turystyki zimowej to Krywań jest moim must have 😀

  • Like ! 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Luk_ napisał:

To jest ten rodzaj góry, na który z wielką chęcią wraca się za każdym razem 🙂

Nooo.......ja już sześć😉

  • Like ! 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Luk_ No i jak ja mam Cię lubić, no jak??? 😉 piękne plan, super wykonanie, foty takie, że dech zapiera 😍😍😍 A zazdrość mnie zżera 😉😉😉

Jak zawsze jestem pod wrażeniem! Rewela!!!

Edited by jaaga76
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Luk_ napisał:

@Anuś nie wierzę, że masz zaciesz schodząc Chochołowską 😉 To jest poprostu niemożliwe 😛 Ona jest tylko dla masochistów. 😂

 

Gdyby @Anuś się nie przyznała, że lubi Chochołowską to ja jestem tą masochistką 😉🙂

Edited by jaaga76
  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, jaaga76 napisał:

No i jak ja mam Cię lubić, no jak??? 😉

 

8 minut temu, jaaga76 napisał:

Gdyby @Anuś się nie przyznała, że lubi Chochołowską to ja jestem tą masochostką 😉🙂

To chyba jak ja mam Cię lubić skoro Ty bronisz Chochołowskiej! 😂 Przecież tu powinna być specjalna opcja do banowania użytkowników, którzy chwalą tą chorą dolinę 😛 W sumie to jest ciekawe, nikt tutaj nie narzeka na jakieś strome podejścia czy zejścia, ale większość wylewa pomyje na równiutką Chocho 😂

Edited by Luk_
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Luk_ napisał:

 

To chyba jak ja mam Cię lubić skoro Ty bronisz Chochołowskiej! 😂

 

Mnie się lubi niezależnie 🤣🤣🤣

1 minutę temu, Luk_ napisał:

W sumie to jest ciekawe, nikt tutaj nie narzeka na jakieś strome podejścia czy zejścia, ale większość wylewa pomyje na równiutką Chocho

Bo to jest dolina dla koneserów! 🤣🤣🤣

  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Luk_ @jaaga76 słuchajcie serio mam tam zaciesz schodząc nawet też no tak mam 😂 to ze jestem masochistką górską słyszałam już nie raz własnie przez to że mimo ze jest cięzko to mam uśmiech na twarzy ... poprostu to lubie...

Chochołowska nie jest taka zła z tym uśmiechem idzie łatwiej spróbuj Luk 😂 

Jeżeli pojawia się smutek to dlatego ze już z tych szlaków schodzić trzeba ☹

  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Anuś napisał:

 

Chochołowska nie jest taka zła z tym uśmiechem idzie łatwiej spróbuj Luk 😂 

 

@Anuś lubię Cię dwa razy mocniej!!! W końcu ktoś, kto lubi Chocho 👍👍👍

  • Thanks 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak jest ciężko, tzn. jest stromo bądź trudno to też to lubię. Ale nie po tej dolinie, no proszę Was 😛

Uśmiech w niej to ja tylko mam, gdy idę w kierunku schroniska albo gdy wchodzę na Siwą Polanę i wiem, że już niedaleko do końca 😂 Ale mimo wszystko nawet ta dolina jest lepsza niż jakiś miejski park bądź podmiejski las 🙂

  • Like ! 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Luk_ napisał:

 

Ale mimo wszystko nawet ta dolina jest lepsza niż jakiś miejski park bądź podmiejski las 🙂

@Luk_ jest dla Ciebie nadzieja!!! Jeszcze trochę i będziesz po właściwej stronie 😎😎😎

  • Like ! 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, jaaga76 napisał:

@Anuś lubię Cię dwa razy mocniej!!! W końcu ktoś, kto lubi Chocho 👍👍👍

A jaka pyszna szarlotka tam jest 😁

  • Like ! 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...