Jump to content

Marcowy Mnich 2068 m n.p.m.

RudaMaRysia

273 views

Jechać, czy nie jechać… do Murzasichla jest 600 km, więc jeśli się okaże, że prognozy jednak się nie sprawdzą, to z wejścia na Mnicha – nici, a paliwo spalone! 😉

Tak więc była 7 rano, my nadal siedzieliśmy w pokoju, jeszcze w ogóle nie spakowani, czekając na jakieś wieści o dobrych prognozach na jutrzejszy dzień. A jutro miał być dzień kobiet! Więc zdobycie tej pięknej góry, nad wyraz rozpoznawalnej - bo chyba każdy wie gdzie leży i jak wygląda Mnich, 8 marca byłoby niezłym prezentem dla mnie 😉 W końcu zielone światło! Jędrek pisze, że do 12 mamy okno pogodowe, ale trzeba będzie uważać na podmuchy wiatru. Decyzja o wyjeździe zapadła po długich przemyśleniach, ale około 10:30 w końcu wyjechaliśmy. Nigdy jeszcze tak późno nie jechaliśmy na Podhale 😉 Na miejscu byliśmy o 22:00. Tego dnia ruch na drodze był naprawdę spory i nie tylko na Podhalu wiało. Wtedy w całej Polsce zapowiadali duże podmuchy wiatru, więc trzeba było być uważnym.

Nazajutrz pobudka o 4 rano, bo umówiliśmy się z Jędrkiem na 5 w Palenicy. Autem przewodnika podjechaliśmy na Włosienicę, uzupełniliśmy braki w sprzęcie i ruszyliśmy w stronę Morskiego Oka. Tam chwilka na śniadanko, małą kawkę i w drogę… na Mnicha! Po ubraniu się w sprzęt zimowy, rozpoczęliśmy naszą zimową, górską wyprawę.

Szliśmy tak jak przebiega szlak letni, ponieważ była wtedy lawinowa 1 i małe zagrożenie, że coś może wyjechać spod nóg. Poza tym śnieg był na tyle twardy i dobrze związany, że było raczej bezpiecznie. Ja oczywiście zarzucałam Jędrka pytaniami, czy tu możemy iść, czy aby na pewno nic nie wyjedzie, a on z uśmiechem odpowiadał, że wszystko w porządku. No co.. przezorny zawsze ubezpieczony, a że dopiero wprawiam się w zimowe wysokogórskie wędrowanie i ciągle się uczę, zadawanie przeze mnie pytań, doświadczonemu przewodnikowi, jest w tym wypadku bardzo na miejscu 😉

Z każdym krokiem nabieraliśmy wysokości. Jędrek przypomniał, nam techniki chodzenia w rakach, które poznaliśmy u niego na kursie w styczniu 2019. Swoją drogą fajny kurs i gorąco polecam! Tak więc pięliśmy się w górę, co raz wyżej i im wyżej byliśmy, tym piękniejsze nas witały widoki. W pewnym momencie się wypłaszczyło i szliśmy prawie po równym śniegu. Słonko już zaświeciło gdzieś znad Żabiego Szczytu, ogrzewając nas cudownym ciepłem. Dzień był marcowy, więc i marcowa temperatura, a było około -7 stopni i przy świecącym słońcu, nawet całkiem ciepło, przyjemnie i miło.

Skręciliśmy bardziej w lewo i lekkimi zakosami zaczęliśmy podchodzić pod ścianę Mnicha. Tam ubraliśmy uprzęże, kaski i związaliśmy się liną. Najpierw Jędrek wszedł w ścianę i zaczął się wspinać, a następnie założył stanowisko do asekuracji. Potem po kolei zaczęliśmy swoją wspinaczkę. Hah wspinaczka dużo powiedziane! Wdrapywanie się w rakach po granitowej skale, nie należy do zbyt prostych i przyjemnych 😜 Dlatego chyba z nadmiaru adrenaliny nie bardzo pamiętam to przejście 😉 Ale pamiętam jedno – dużo emocji!

Najgorsze, że zaczęły się zapowiadane podmuchy wiatru, które strasznie obniżały odczuwalną temperaturę. Ale na szczęście samo wejście na Mnicha, nie zajęło nam dużo czasu, bo jakieś pół godzinki. Na samym szczycie, Jędrek od razu zaczął przygotowywać stanowisko do zjazdów. W tym czasie udało mi się nagrać krótki filmik, aby zapamiętać jak najwięcej się da. Wiatr się wzmagał, trzeba było ostrożnie się ewakuować. Najpierw zjechał Tomek, potem ja. Dobrze, że byłam parę razy na ściance, dlatego miałam w miarę dobre obycie z liną 😉 Zadziwiłam się totalnie, gdy po zjeździe, łzy napłynęły mi do oczu. Nie wiedziałam, czy to ze szczęścia, czy ze strachu. Pomyślałam jednak, że to chyba adrenalina tak zadziałała, a wzmagający się wiatr i napływające chmury, spotęgowały kłębiące się w mojej głowie myśli, o tym, czy uda się uciec ze szczytu przed załamaniem pogody. Szczęśliwie po zjeździe, wiatr zmalał, jednak pogoda nadal się zmieniała. Zaczęliśmy schodzić, wtedy już z uśmiechami na twarzach, co jakiś czas spoglądając na górę, na której przed chwilą stanęliśmy. Przed nami jawiło się piękne błękitne niebo, lekko muśnięte białymi obłokami. Po 10:00 byliśmy już dość nisko i szło się nam bardzo przyjemnie. Było tak błogo, że nie zważaliśmy już, na to, że za naszymi plecami toczy się walka słońca z ciemnymi chmurami śniegowymi. Przy Morskim Oku, spojrzeliśmy na Mnicha żegnając go w myślach, jak dobrego znajomego i udaliśmy się na Włosienicę, gdzie zaparkowaliśmy. Jędrek pojechał do domu, a my skoczyliśmy na obiad do Roztoki ❤️

Tak naprawdę załamanie pogody przyszło w nocy. Gdy w dzień, chmury pozostały nad górami, w Murzasichlu była całkiem znośna pogoda i dość ciepło. Dopiero w nocy, przekonaliśmy się co znaczy halny wiatr. Nad ranem nasza Pani gospodyni, powiedziała, że to.. to jeszcze nie wiało tak ostro!.. My jednak byliśmy pod wrażeniem, że góralskie chaty takie solidne! 😉


Z górskim pozdrowieniem!
Mili ✌

20190309_062152.jpg

20190309_070050.jpg

20190309_070925.jpg

20190309_072721.jpg

1597085613623_1597085603750_1597085601772_20190309_073547.jpg

20190309_093232.jpg

20200810_205448.jpg

20190309_101305.jpg

20190309_100725.jpg

20190309_101258.jpg

20190309_105135.jpg

20190309_110206.jpg

  • Like ! 6
  • Wow 1


13 Comments


Recommended Comments

To 3. zdjęcie od góry jest świetne 🙂 Ten "płaski" teren na dole to tafla MOKa? 🙂

  • Like ! 2

Share this comment


Link to comment

@Luk_ Morskie Oko jest już daleko w dole. A my jesteśmy tam na około 1700 m i dochodzimy do progu Doliny za Mnichem, czyli do miejsca, gdzie rozdziela się szlak turystyczny na Wrota Chałubińskiego i Szpiglasową Przełęcz 🙂 

  • Like ! 2

Share this comment


Link to comment

O kurde, teraz spojrzałem... Chodziło mi o 4. zdjęcie od góry, nie 3. 😛Zdradzisz, w którym jest miejscu? 🙂

  • Like ! 1

Share this comment


Link to comment

Extra wyprawa i fajne foty 😍 zimowe zdobywanie Tatr ma cos w sobie magicznego, i jakby radość mnożyła się razy kilka 😁

  • Like ! 2

Share this comment


Link to comment

@Anuś masz rację! W zimowych Tatrach jest coś enigmatycznego, co mnie przyciąga i to bardzo 😍 Uwielbiam letnio-jesienne wędrówki, wspinanie się po skale, ale zimowe wędrowanie, to zupełnie inna bajka. Szlaki, po których chodziło się wcześniej, zimą zmieniają się nie do poznania. Jest też spokojniej, bo mniej ludzi na szlakach. Zimą czuję w Tatrach jeszcze większy respekt, chyba ze względu na ten wszechobecny śnieg, ale radość z trącania ze śniegu gałązek świerków, jest bezcenna! 😄😍🏔😀

  • Like ! 3

Share this comment


Link to comment

Taak jest wtedy jakoś inaczej....

Co prawda moge powiedzieć, że dopiero zaczynam przygode z Tatrami zimowymi ( kiedys myslałam, że to dla kogos bardziej obeznanego, że nie dam sobie rady.... wystarczyło ze raz sie przełamałam i założyłam raki... teraz juz wiem, że założę je ponownie bo to była istna magia.... ) no i małymi kroczkami do przodu... pierwsze niskie szczyty i dolinki już zdobyte i mam nadzieje zdobywać doswiadczenie z roku na rok coraz wyższe...😁 

Ale Twoj Mnich to jest szacun 💪

  • Like ! 2

Share this comment


Link to comment

@Anuś To, że Mnicha zdobywaliśmy z przewodnikiem, sprawiło, że czułam się w miare bezpiecznie 🙂 Jednak chodzenie zimą "na własną rękę" jest dla mnie większym wyzwaniem. Też dopiero zaczynam z zimowym wędrowaniem i choć byłam na Kozim, Karbie, Szpiglasie, czy Rysach w warunkach zimowych, to i tak wiem, że muszę się jeszcze dużo nauczyć i nie czuję się sto procent pewnie zimą. Jednak jak mi powiedział kiedyś Jędrek - trzeba chodzić zimą i próbować, tylko tak się człowiek nauczy oceniać ryzyko 🙂 I to mam zamiar robić, muszę tylko mieć dobrego kompana do wspólnych wędrówek 🙂🏔💕

  • Like ! 2

Share this comment


Link to comment
9 minut temu, RudaMaRysia napisał:

dopiero zaczynam z zimowym wędrowaniem

 

9 minut temu, RudaMaRysia napisał:

Rysach

"Dopiero" i Rysy 😛? Rysy zimą są podobno cholernie trudne i baaardzo lawiniaste. Niezły początek 😉

  • Like ! 1

Share this comment


Link to comment
16 minut temu, Luk_ napisał:

cholernie trudne i baaardzo lawiniaste

Dokładnie jest tak jak mówisz. Ja mówię o zdobyciu przeze mnie Rysów w warunkach zimowych, a było to w czerwcu 🙂 Szliśmy  wariantem letnim. Na zimowe Rysy, myślę że jeszcze trochę czasu upłynie zanim się wybiorę 👍🙂

Poniżej jak to w czerwcu 2019 wyglądało 🙂

20190608_085911.jpg

20190608_085907.jpg

Edited by RudaMaRysia
  • Like ! 2

Share this comment


Link to comment

Zawsze mi się to podoba jak w czerwcu widzę ludzi z rakami i czekanem 🙂 niby lato, a zima.

Mam nadzieję, że powstaną tu Twoje relacje z innych, zimowych wejść 🙂 Letnie też mogą być jakby co 😛

  • Like ! 1

Share this comment


Link to comment
6 minut temu, Luk_ napisał:

Mam nadzieję, że powstaną tu Twoje relacje z innych, zimowych wejść 🙂 Letnie też mogą być jakby co

Będę wrzucać na pewno 👍😉 

  • Like ! 1

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...