Jump to content

Gerlach 2655 m n.p.m. - "wycieczka" z przewodnikiem

RudaMaRysia

865 views

Spaliśmy wtedy w ukochanej Roztoce. ❤️

Pobudka o 3:30 i zejście na Palenicę, gdzie o 5:00 czekał już nasz przewodnik. Zapakowaliśmy się do jego auta i w drogę! Naszym przewodnikiem był Edi, min. zawodowy ratownik TOPR, także wiedzieliśmy, że na pewno jesteśmy w dobrych rękach 😄 Dojechaliśmy do Tatrzańskiej Polanki, a potem trzęsącym się a'la busem, do Śląskiego Domu. Tam chwilka na jakieś szybkie śniadanko, toaletka i w drogę ... w góry, na najwyższy szczyt Karpat!

Wyruszyliśmy około 7:00 spod hotelu w kierunku Polskiego Grzebienia. Sierpniowa pogoda w 2018 była cudowna, słońce jeszcze nisko, fajny chłodek, lekki wiatr, nic tylko iść ... Za Stawem Wielickim zaczęliśmy nabierać wysokości. Po kilku chwilach, zeszliśmy ze znakowanego szlaku i rozpoczęliśmy podejście pod Wielicką Próbę. Będąc już pod ścianą, ubraliśmy uprzęże i kaski oraz związaliśmy się liną. Tam nagrałam jedyny super extra szybki filmik, gdyż przewodnik już nas popędzał do wspinaczki.

Zaczynał się pierwszy etap wspinania. Uczucie towarzyszące mi wtedy, pamiętam bardzo dobrze, ponieważ uwielbiam dotykać dłońmi tatrzańską skałę. Czułam się w swoim żywiole, intuicyjnie chwytałam się skały, co raz bardziej nabierając wysokości. Po około godzinie wdrapywania się, przeszliśmy na drugą stronę grani, gdzie znaleźliśmy się na Przełączce nad Kotłem. Tutaj nad Gerlachowskim Kotłem, z łatwością pokonywaliśmy zbocze Małego Gerlacha. Co jakiś czas mijały nas zespoły prowadzone przez innych przewodników, głównie słowackich. Doganialiśmy ich, a ze względu na duży ruch, Edi wybrał jednak trudniejszą technicznie drogę, obfitującą w dość mocne ekspozycje. Mogliśmy wszystkich ominąć i tym samym przeżyć jeszcze lepszą przygodę! 

Trawersowaliśmy zbocza Małego Gerlacha i co jakiś czas wspinaliśmy się w górę, czy schodziliśmy w dół. Po kilku takich wejściach i zejściach, po skale, przy dużej ekspozycji, która była naprawdę spora, weszliśmy na szczyt i grzecznie czekając na swoją kolej, dotknęliśmy krzyża... Widoki ze szczytu oczywiście przepiękne! Ale pamiętam, że panorama nie zachwyciła mnie tak jak widok z Rysów, który uważam jak dotąd za najpiękniejszy, jaki widziałam. A może przytłoczył mnie ogrom Jego Wysokości? Lodowy, Durne, czy Łomnica były za daleko, a do innych bliższych szczytów, jakieś 200 metrów niżej i też miałam wrażenie, że są sporo dalej. Egoistycznie, po prostu lubię mieć górki dla siebie „na wyciągnięcie dłoni”, dlatego pewnie takie miałam odczucia 😊

Na szczycie było z nami o zgrozo - jakieś 15 osób! Co i tak nie przebija, ilości ludzi w sezonie letnim, na naszym najwyższym szczycie 😉 Obowiązkowo wpisaliśmy się do księgi pamiątkowej, umieszczonej w metalowej skrzynce i po około 30 min., podziwiania, wzdychania i cykania fotek, ponownie związani liną, zaczęliśmy zejście Batyżowiecką Próbą. Potem Edi powiedział, że byliśmy jedyni, którzy tak długi czas spędzili na szczycie. Inne zespoły po zrobieniu pamiątkowej foty, od razu schodziły. Pomyślałam - nie ma mowy, żebym po 5 min. od wejścia miała od razu schodzić!

Batyżowiecka Próba dała nam wiele pozytywnych emocji, ale załatwiła mi kolana. Nie ma co się dziwić, gdyż samo zejście po skałach, to jakieś 500 m ciągłego, stromego parcia w dół. Kilka umieszczonych klamer, po pionowej ściance, dostarczyło nam lekkiego dreszczyku emocji. Gdyby jednak ich tam nie było, myślę że konieczny byłby zjazd po linie, a to dopiero emocje!

Dolina Batyżowiecka jest przepiękna, a otaczający ją masyw Gerlacha i inne szczyty, robią przeogromne wrażenie. Szliśmy dalej w dół doliny, po drodze mijając Staw Batyżowiecki. W górze słońce tak nie dokuczało jak w dolinie, a nam niestety kończyła się woda. Przemierzając kolejne metry, z każdą upływająca chwilą, robiło się coraz cieplej, była godzina 13. Na szczęście do celu było już blisko i po jakimś czasie, dostrzegliśmy w dole Śląski Dom.

Obowiązkowe piwko przed hotelem, smakowało wybornie i nawet nie zwróciłam uwagi, że miało 3,5% 😉 Czekaliśmy jeszcze na a'la busa. Kilka innych przewodników witało się z naszym i wtedy usłyszeliśmy słowa skierowane, do Ediego - Witamy najlepszego topografa Tatr! Spojrzeliśmy na siebie nawzajem, dumnie się uśmiechając, że to właśnie Edi prowadził nas na legendarny Gerlach. Wyprawa dobiegła końca i wróciliśmy do Roztoki. Tam przynajmniej miałam swoją Fortunkę, którą opiłam naszą zdobycz 😉

 

Ps. Celowo użyłam wcześniej słowa wycieczka, ponieważ jak to z reguły bywa na zaplanowanej wycieczce, na nic więcej czasu nie ma, oprócz trzymania się kurczowo planu. Tak było również wtedy. Przewodnik nadał dosyć duże tempo, dlatego nie zrobiłam wielu zdjęć z podejścia, nad czym mega ubolewam. Myślę, że jeśli kogoś marzeniem jest, wejść na Gerlach, to wybranie przewodnika jest najłatwiejszą opcją, nie mylić z najtańszą 😉 Taka przygoda, to jednak spory wydatek, ale i tak sądzę, że warto. Gdybym mogła jednak wejść jeszcze raz, to poszłabym bez przewodnika, ale wtedy inną drogą. Ta którą szliśmy jest niestety, drogą tylko na wejścia przewodnickie.


Z górskim pozdrowieniem!
Mili ✌️

20180818_094701.jpg

20180818_095519.jpg

20180818_105336.jpg

20180818_105520.jpg

20180818_110534.jpg

20180818_113106.jpg

20180818_113117.jpg

20180818_121401.jpg

20180818_121404.jpg

20180818_122205.jpg

20180818_123308.jpg

  • Like ! 10


35 Comments


Recommended Comments



Dnia 19.09.2020 o 20:45, Zośka napisał:

trzymam kciuki za udane wejście 🙂

@Daerkopolo też życzę powodzenia! I koniecznie daj potem opis i zdjęcia na forum 🙂👍 

Edited by RudaMaRysia
  • Like ! 1
  • Thanks 1

Share this comment


Link to comment

Fotki ładne i jakby nie było z tym przewodnikiem to zawsze jakies doświadczenie, myślę o wejściu na Mięguszowiecki Wielki albo właśnie na Gerlach z przewodnikiem... ( nie wiem jeszcze który wybrac ale chyba MW😉). Szczrze to za bardzo tez mi sie to nie podoba, nigdy nie chciałam wchodzić z przewodnikiem właśnie ze względu na to poganianie... ja lubie się rozglądać... i posiedzieć na szczycie .... ( serio długo ), ale podchodzę  do tego w ten sposób, że może się nauczę czegoś przydatnego w spinaczce... ( choć nie wiem czy sie da na takim wypadzie, jak uważasz???) No i zależy mi też na tym zeby trochę ogarnąć taką orientację pozaszlakową .... potem moze i bym spróbowała sama.... takie pierwsze koty za płoty z kimś " mądrzejszym" 😉😁

Lista "fajnych" przewodników oczywiście to bardzo dobry pomysł...

  • Like ! 1

Share this comment


Link to comment

Ostatnio rozmawiałem  góralem miał z 60 lat krzepę widać ,że zeby zdarł w Tatrach,rozmawialiśmy o MW i tam też są kopce usypane z kamienia,więc do przejścia tylko kopce trzeba lokalizować. MC było to w zasadzie proste.Wiec kiedyś ,ale to przyszły rok jest tam gdzieś zapisany MW namawiałem tego górala żeby pokazał,ale mówił ze chodzi sam,byłoby prościej.

Zawsze przy przewodniku coś podpatrzysz podpytasz więc pewnie warto mi szkolenie w rakach i wyjście na Przedni Granat powiedział 1200zl w ramach ćwiczeń.Może wziąsc trzy osoby więc szukam trzech osób?następny etap to Gerlach pewnie z tydzień później cena 1400zl.

  • Like ! 2

Share this comment


Link to comment
Dnia 22.09.2020 o 22:28, Anuś napisał:

nie wiem czy sie da na takim wypadzie, jak uważasz?

Anuś myślę, że wycieczka z przewodnikiem, to dobry pomysł, na jakieś większe cele jak właśnie Mięguszowiecki Wielki. Na pewno pozwoli na większe obycie ze skałą, choć czy z orientacją, hmm wydaje mi się, że trochę pewnie tak. Ale z uwagi na to, że wynajęcie przewodnika do tanich nie należy, jest to dobra opcja na jeden, dwa szczyty pozaszlakowe. 👍 Potem trzeba sobie radzić samemu 😊 dużo czytać i znać dobrze drogę, bo z tym ani rusz. A z orientacją w terenie wysokogórskim, to myślę, że albo się ją ma, albo trzeba jej się nauczyć. Ja na razie się jej uczę 😉

  • Like ! 1

Share this comment


Link to comment
1 godzinę temu, RudaMaRysia napisał:

Ale z uwagi na to, że wynajęcie przewodnika do tanich nie należy, jest to dobra opcja na jeden, dwa szczyty pozaszlakowe. 👍 Potem trzeba sobie radzić samemu

1-2 szczyty z przewodnikiem a potem już można samemu  ???

Share this comment


Link to comment

@J@n nie mówię, że można od razu pchać się na jakieś trudne drogi, mówię tu o drogach 0, 0+ 🙂 Chodziło mi o to, że jeśli kogoś nie stać na przewodnika, a chce zacząć chodzić u nas poza szlakiem, to musi sobie radzić 🙂

  • Like ! 2

Share this comment


Link to comment
16 minut temu, RudaMaRysia napisał:

Chodziło mi o to, że jeśli kogoś nie stać na przewodnika, a chce zacząć chodzić u nas poza szlakiem, to musi sobie radzić 🙂

to jak konkretnie ma sobie radzić jeśli na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego chodzenie poza szlakiem jest zabronione ?

Share this comment


Link to comment
Dnia 21.10.2020 o 08:26, RudaMaRysia napisał:

Chodzi mi o uprawianie taternictwa, a to swego rodzaju chodzenie poza znakowanym szlakiem

chcesz uprawiać taternictwo na 

Dnia 21.10.2020 o 07:45, RudaMaRysia napisał:

 drogach 0, 0+

???

Share this comment


Link to comment

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...