Jump to content

Trip po Gorcach, Pieninach i Beskidach, cz. 2/5


Luk_

3,065 views

Ja pier*olę, co za upał - to pierwsza myśl jaka mi przychodzi do głowy w chwili, gdy dzwoni budzik. Niby środek zimy, a czuję się jak na Saharze. Organizm krzyczy jeszcze "spać, daj mi spać!", ale brutalnie tłumię wszelkie ludzkie odruchy i siadam na łóżku, by się troszkę rozbudzić. "Kuuur*a, co to za jeb*ny piekarnik..." - tylko takie słowa cisną mi się do ust. Chłopaki też powoli zaczynają się zbierać. Podchodzę do okna, odsłaniam zasłonkę: "Hm... No dobra jeszcze wcześnie, może słonko podniesie tą chmuro-mgłę". Powoli się ubieramy i jemy śniadanko. Niezbyt żywy idę nastawić wodę na herbatę do termosu w kuchni turystycznej. Woda bulgocze, zalewam Liptona i dodaję standardowe 8 łyżeczek cukru. Przydałby się plasterek cytrynki, no ale cóż - jest to luksus na który nie możemy sobie pozwolić. Podobnie czynię z termosami Matiego i Pitera. Mieliśmy w planach wschodzik słońca, ale póki jest mleko nie bardzo nam się spieszy. Wracam do sauny, pakujemy rzeczy. Po około godzince od wstania jesteśmy gotowi do wyjścia. Otwieramy drzwi wejściowe, stawiam pierwszy krok i... ahhh, jak przyjemnie. Mróz przyjemnie chłodzi moją rozpaloną twarz. Bardzo nie lubię spać w takim upale, bo po przebudzeniu czuję się jakby brało mnie jakieś choróbsko. Robimy ostatnie poprawki by plecaki leżały wygodnie na plecach. Czołówki mamy założone, ale nie ma już jakiejś wielkiej ciemności, także są całkowicie zbędne. Ruszamy w stronę Turbacza.

IMG_20190215_064337.thumb.jpg.ff973c0fdeb5437701ccdedfa3cd0e72.jpg

Mleczko eleganckie, śnieg się zlewa z przykrytymi śniegiem gałęziami drzew. Uwielbiam ten zimowy widok, gdy drzewa aż się "składają" pod naporem śniegu. Gdyby świeciło do tego słoneczko to by w ogóle była bomba! Idąc w stronę Turbacza odnosimy wrażenie, że mimo popularności tego szczytu to odcinek Stare Wierchy - Turbacz jest bardzo rzadko uczęszczany. Co prawda, szlak jest delikatnie przetarty, ale nie na tyle by szło się komfortowo (w pewnym miejscu zresztą ślady się skończyły). Właściwie to torujemy. A właściwie to ja toruję - cóż taki przywilej osoby, która jako jedyna ma stuptuty ? Oczywiście, jako, że idę pierwszy i wybieram trasę to jestem też jedyną osobą, którą trzeba wyciągać gdy stanie na jakiejś poduszce śnieżnej i zapada się po pas. Dobrze, że kumple są w porządku i mnie wyciągają, bo samemu to nie byłoby takie proste (a nie zdziwiłbym się, gdyby mnie zostawili! Takie mamy zwyczaje! ?) Na szlaku jest bardzo dużo powalonych drzew, które trzeba omijać. Przekłada się to oczywiście na wpadanie we wszelkiego rodzaju dziury, co bardzo spowalnia marsz. W ogóle zima 2019 była całkiem śnieżna, więc na oko tego śniegu to było z 2m ? Przemieszczamy się powoli - podświadomie czuję, że raczej na Lubań w takich warunkach nie mamy co liczyć. Zwłaszcza, że nie wzięliśmy tych jabłuszek. Na każdym zejściu zyskiwalibyśmy trochę czasu! No i jakie atrakcje! Zjazd po śniegu, wiatr we włosach, drobinki lodu wciskające się do oczu, połamane nogi, gdy się trzaśnie w drzewo! Moc emocji i to większych niż w wesołym miasteczku!

Mijają kolejne minuty, słonko już dawno przekroczyło linię horyzontu, a ta chmurwa jak stała tak stoi. Wyciągam telefon, odpalam kamerki w Tatrach. Jasna cholera! Tam błękit nieba jest! Zerkam też na kamerki z innych regionów Polski. Tak pi razy drzwi ta chmura jest mniej więcej tylko w naszej okolicy. Co za pech! Ale nie poddajemy się, kawał dnia przed nami, może się poprawi. Pod Turbaczem ścieżka znacznie się rozszerza.

IMG_20200703_182832.thumb.jpg.815d5ef90453efaf454cfc8546f25e2b.jpg

Swoją drogą też lubicie wszelkie kształty i formacje tworzone przez śnieg na skałach, drzewach, itp.?

IMG_20200703_182901.thumb.jpg.cf0c31125a37d5f3f2edb20cb58ecabe.jpg

IMG_20200703_182929.thumb.jpg.581df83693f6a9bd4261f2e2a34bbf5b.jpg

Zaczynamy podejście, następnie skręcamy w prawo. Dochodzimy do jakiegoś obelisku na którym jest napisane "Turbacz". Hm... chyba to szczyt, nie? Dobrze, że ten kamol tu stoi, bo inaczej za nic w świecie nie ogarnęlibyśmy, że jesteśmy na szczycie. W tym czasie, gdy podziwiamy "widoki," nadchodzi grupka osób ubranych na sportowo - uczestnicy jakiegoś obozu biegowego. Stają w kółku, jakaś rozgrzeweczka, niektórzy w leginsach 3/4 - że takim to nie zimno! Z racji tego, że z naszej ekipy nikt nigdy nie był wcześniej na Turbaczu, to stwierdziliśmy, że dobrym pomysłem jest zapytać się, gdzie jest schronisko (było takie mleko, że nie zdziwilibyśmy się, gdybyśmy po prostu je minęli). Wskazali nam drogę, ruszamy przed siebie. Po jakiś 5 minutach zza drzew wychyla nam się daszek jakiejś chatki - chyba szczęśliwie dotarliśmy! Ale powiem Wam, że dobrze, że nie szliśmy wczoraj w nocy. Naprawdę moglibyśmy mieć problem z zauważeniem schroniska. Dach cały pokryty śniegiem. Gdyby nie wyróżniający się kolor tej chatki moglibyśmy jej (a może nawet i schroniska) nie dojrzeć.

IMG_20190215_085522.thumb.jpg.1c6cf99e9246ebaf1179ced9955aeaaa.jpg

Schronisko naprawdę słusznych rozmiarów, wbijamy do środeczka na śniadanio-obiad. Panuje bardzo duży ruch w jadalni, ponadto są jakieś obozy czy inne wariactwa (naprawdę cieszymy się z noclegu na Starych Wierchach, bo tutaj mogłaby nas czekać glebka). Na zewnątrz są organizowane zajęcia (chyba) ze wspinaczki lodowej na takiej niezbyt wysokiej, drewnianej ścianie. I chyba był jakiś festiwal czy coś, bo taki namiot stał przed schroniskiem. Ogólnie super, że schronisko potrafi działać aż na tylu płaszczyznach, bardzo mi się to podobało. Podobno z Turbacza są bardzo ładne widoki na Tatry, ale no właśnie - podobno ? Wiele nie widzieliśmy, więc równie dobrze za tą mgłą mogły stać Alpy bądź Himalaje i całkowicie mielibyśmy to wtedy w nosie. Znowu wleciały naleśniczki (nie ma to jak słodkie posiłki - uwielbiam!), herbatka z termosa, chwila oddechu i ubieramy się z powrotem. Wychodzimy przed schronisko i skręcamy w lewo. Wchodzimy na Halę Długą... Jeśli ktoś się zastanawia skąd ta nazwa - ona naprawdę się ciągnie w cholerę. Idziemy nią i idziemy, idziemy. Sekundka przerwy bo gdzieś się delikatnie zakopałem (taka dygresja - zauważyłem, że sporo też energii zabiera takie delikatne zapadanie się nogi - dosłownie 2cm - na takim lekko ubitym śniegu) i znowu idziemy, i idziemy, i idziemy, kur*a ile to trwa ? W końcu nasza mgiełka delikatnie ciemnieje - tam musi być las! Po dekadzie udało nam się przejść tą halę i wchodzimy między drzewa. Tutaj ścieżka trochę bardziej przedeptana, idzie się zdecydowanie przyjemniej, jednak i tak, co jakiś czas mój Rescue Team wyciąga moje zapadnięte 4 litery ? Po około 30 minutach docieramy do szlakowskazu na szczycie Kiczory. Naprawdę ilość śniegu tej zimy robi wrażenie. Spokojnie możemy na nim sobie usiąść. Nad śnieg wystają tylko tabliczki z podanymi czasami.

IMG_20190215_104030_HDR.thumb.jpg.ce6730ec85c5629c771c19788fa28a59.jpg

Po paru obowiązkowych foteczkach ruszamy dalej - w kierunku Przełęczy Knurowskiej, zwłaszcza, że jest już przed 11:00. Idziemy non stop z tymi obłędnymi widokami - ogrom panoramy powoduje, że kręci nam się w głowie ? 

IMG_20200703_183007.thumb.jpg.4c715a98b4e20ac901a4e308eb473de9.jpg

Prognozy coś się nie sprawdzają, takich górofilów nie nagrodzić żadnym widoczkiem! A meteoblue pokazuje na dzisiaj i na najbliższe dni słoneczko. Bardzo nieładnie! W pewnym momencie idziemy z Matim za Piterem. Hm... patrzymy na jego śpiwór, karimatę, z czymś nam te kształty się kojarzą... ?IMG_20190215_133106.thumb.jpg.c00e2e1d389fab4e8058720e01869894.jpg

Mimo połowy lutego temperatura oscyluje w granicach zera. W pewnym momencie czujemy, że robimy się głodni. Decydujemy się na postój. Siadamy na plecaczkach, coby nie "dostać wilka" jak to mawiają babcie (po prostu nie chcieliśmy by nam dupki zmokły?) Wyciągamy przysmaczki, zapijamy herbatką. Samopoczucie w porządku, jednak to brak widoków mocno zbija morale. Ja siedzę w samej bluzie (tempo marszu wystarczająco mnie grzeje na tyle, że z reguły nie chodzę zimą w górach w kurtce, którą awaryjnie trzymam w plecaku) jednak brak ruchu powoduje, że powoli zaczynają mi kostnieć dłonie. Czas się zbierać. Obozowisko zwinięte, ogień ugaszony - ruszamy. Idziemy już w dół, co oznacza, że przełęcz niedaleko. W butach z gorkiem jest już tak mokro, że cieszymy się, że nie ma tęgiego mrozu, bo paluszki to by już nam chyba same się ułamały ? A tak propo butów. Nie kupujcie Salomonów - gówniana marka, nie warto. Mimo impregnacji, dbania i chuchania na nie, skubane przepuszczały wodę jak papier toaletowy. W pewnej chwili znowu idziemy za Piterem i coś nam nie pasuje...

- Piter, chyba zgubiłeś swoje zielone "jądra"...

Okazało się, że przymocowany śpiworek Pitera został gdzieś na odcinku ostatni postój - zabudowania przed Przełęczą Knurowską. Żeby nie tracić czasu Piter zostawia nam swój plecak (chyba ważył z 30?kg ?), cofa się, a my z Matim trzymając go w rękach idziemy dalej (no i widzicie, znowu jabłuszko by się przydało, bo tak to byśmy wrzucili go na dupolot, na chwycie od dupolotu przymocowalibyśmy sznurek i byłyby prowizoryczne sanie, a tak to dupa). We dwójkę powoli docieramy na przełęcz. Kurde, ale dzicz. Jest jakaś tabliczka z rozkładem jazdy autobusu - w to miejsce przyjeżdżał chyba tylko 2 czy 3 razy dziennie. Odludzie totalne, nie zdziwiłbym się, gdyby w tamtym miejscu psy dupami szczekały, a internet nosiłoby się w wiadrach ? Ale i tak takie miejsca mają swój urok. Szkoda tylko, że wszędzie daleko ? By nie tracić czasu uzupełniamy braki w cukrze za pomocą... cukru! ? zawartego w batonach, a po chwili dogania nas Piter ze swoim zielonym śpiworem  ? Możemy ruszać dalej - nasz następny punkt nawigacyjny - Baza Turystyczna Studzianki (to znaczy teraz mogę stwierdzić, ze to był nasz punkt nawigacyjny, bo wtedy o istnieniu tego miejsca nie miałem pojęcia ?). Znowu podchodzimy pod górę i w las. W butach coraz bardziej mokro. Robi się też nam po prostu zimno, ostatni ciepły posiłek był na Turbaczu, więc od wewnątrz nie ma co nas grzać (ahh... trzeba było nie wypijać tej wódki tak szybko ?). Na szczęście powoli dochodzimy do wspomnianej wyżej bazy turystycznej. Oczywiście nie chcieliśmy się tam zatrzymywać, ale fajnie widzieć cywilizację ? W tej chwili Mati mówi mu, że musi się cieplej ubrać. Stajemy przy takim murku, Mati zakłada bieliznę termoaktywną na nogi, gdy w tej chwili przyleciał pies. Śmialiśmy się, że, hehe, pewnie poczuł kiełbasę (od) Matiego? Komfort termiczny całego teamu poprawiony, bo sam założyłem też kurteczkę, więc idziemy dalej. Następny planowany postój na odbiciu szlaku niebieskiego. Żegnamy się z Bazą Turystyczną (swoją drogą przy ładnej pogodzie musi być stąd naprawdę śliczny widok) i przemy przed siebie. Po dwudziestukilku minutach dochodzimy pod Kotelnicę, i wychodząc z lasu na taką małą polankę nagle... pogoda się poprawia! Dosłownie w 3 minuty z mleka odkrywa nam się błękit nieba! Słoneczko pięknie świeci, jeszcze przygrzewa, morale strzela w górę jak korek od szampana. Wiemy już, że na Lubań jest zbyt późna pora - nie wiemy jak dalej z przetarciem szlaku, nie znamy okolicy i nie wiemy jak wygląda zejście do Czorsztyna. W takim wypadku decydujemy się na relaksik na tym ośnieżonym polu i oddajemy się błogiemu odpoczynkowi.

IMG_20190215_153638.thumb.jpg.88d995f8553f6c5613493b31939c3b2d.jpg

Dopijamy resztki herbaty i posilamy się. Rzucam do chłopaków:

- Ciekawe czy będzie widać Tatry jak wyjdziemy z tego lasu.

Jest 15:40, do zachodu słońca mamy jakoś godzinkę. Trochę boli ten Lubań, bo według mapy powinniśmy tam dojść w jakieś 2h, ale nieznajomość trasy i warunu zmusza nas do zejścia. Wchodzimy w las, po 20 minutach dochodzimy do pierwszych zabudowań miejscowości Huba. Nooo, w takich okolicznościach przyrody to ja mógłbym mieć chatkę ? Tylko może lepiej by było bliżej Tatr i gdzieś wyżej, bo na tym Podhalu powietrze potrafi być naprawdę hardkorowe ? 

IMG_20200703_185643.thumb.jpg.a1b7131075f6fba12075d2bba42c4a6e.jpg

Idziemy asfaltową drogą z widokiem na Tatry i słońce chylące się w kierunku horyzontu. Takie piękne kolory to chyba w ramach przeprosin za tą nieudaną randkę wczoraj z pogodą. Oczywiście przeprosiny przyjęte, bo byliśmy naprawdę urażeni ? 

IMG_20190215_202757.thumb.jpg.ff3ad311d4856420fed2dd49e1f899ae.jpg

Schodzimy w kierunku głównej drogi, cały czas patrząc w niebo. Jednak ostatecznie słonko niestety się chowa ? No cóż, do zobaczenia (oby) jutro!

IMG_20200703_183305.thumb.jpg.55d8d6a0ddc3e72eeacf2887690fcaa3.jpgIMG_20190215_171534.thumb.jpg.b874013de76bcd0bdf11c07f1a15a93e.jpg

Dochodzimy do przystanku, czekamy na busa do Czorsztyna. W końcu jakiś staje - bezpośrednio do wsi nie wjeżdża, ale zatrzymuje się niedaleko - będziemy musieli dojść około 2 km. No cóż, bierzemy. Jazda trwa dosłownie kilkanaście minut, wysiadamy na przystanku. Jest już ciemno, przydadzą się czołówki. Ruszamy, oddalamy się na jakieś 500m, gdy Piter orientuje się, że nie ma śpiwora. Wracamy z powrotem na przystanek by go poszukać, może gdzieś wypadł przy wysiadaniu. Niestety, nigdzie przy drodze go nie było, więc prawdopodobnie przepadł bezpowrotnie ? Zmierzamy po raz drugi w kierunku Czorsztyna, omijamy zamarznięte kałuże (prawie wywinąłem orła na jednej). Po około 30 minutach mijamy pierwsze domy i szukamy naszego noclegu. Szczęśliwie udaje nam się go znaleźć. W tym samym ośrodku jest jakaś wycieczka szkolna (czy inne kolonie), więc liczymy, że załapiemy się na jakąś dyskotekę z szóstoklasistami ? Pytamy gospodynię o jakiś sklep by uzupełnić szamkę, a ona mówi, że dobrze trafiliśmy, bo za niewielką opłatą będziemy mieli kolację! Szczęście jak przy wygranej szóstce w totka! ? 

Po kolacji wracamy do pokoju. Wszyscy mamy mokre buty, więc one od razu lądują na kaloryferach. Fajnie by było, gdyby po przyjściu na spanko można było od razu się położyć, ale niestety są obowiązki - pranie skarpet, bielizny termoaktywnej, bluzek, itp. (inaczej mogłoby to wszystko się zakisić, a przy odpowiednich warunkach może by się wykształciły na nich jakieś inteligentne istoty). Trochę czasu nam schodzi. Martwi nas też stan Matiego, gdyż dojechał nieźle palce u stóp schodząc do Huby - jego paznokcie są czarne, a chodzenie sprawia mu ból. Cóż, takiego obrotu spraw się nie spodziewaliśmy. Mój ziomek mówi, że jutro zobaczymy czy da radę iść, bo póki co - czarno to widzi.

Zmęczeni, ale zadowoleni z tego wypogodzenia zapadamy w sen. Jutrzejszego dnia mamy dwa cele:

1. Wyspać się.

2. Przejść Pieniny ?

Na pewno mega wcześnie wstawać nie będziemy ?

  • Like ! 5

65 Comments


Recommended Comments



Ale żeś się chłopaku rozkręcił? czytam po kawałku w pracy i dopiero dobrnęłam do końca ? 

A psa jak nie było tak nie ma ??

  • Haha 1
Link to comment
2 godziny temu, Zośka napisał:

A psa jak nie było tak nie ma ??

Jak to nie ma?!? Przecież przyszedł jak Mati się przebierał ?

  • Haha 2
Link to comment
1 godzinę temu, vatra napisał:

Jak to nie ma?!? Przecież przyszedł jak Mati się przebierał ?

Masz rację. Czytałam w pracy i gdzieś mi to umknęło?

  • Haha 2
Link to comment

@Zośka rozkręciłem w sensie, że za dużo tekstu ??

@vatra, @Zośka piesek o którym mówię dopiero się pojawi ? ale nie w najbliższym czasie ? bo to dopiero przedostatniego dnia ?

 

  • Like ! 2
Link to comment

@Luk_ rozkręciłeś się w sensie większej ilości słów i zdjęć. I wiem dlaczego tak się ociągasz z tym psem? boisz się że zagra pierwsze skrzypce tak jak kot a Ty i koledzy będziecie robić za tło dla psa? Zgadłam ?

  • Haha 2
Link to comment
Luk_

Posted (edited)

@Zośka to fakt, z tej wycieczki mam baaardzo dużo zdjęć, bo po prostu widoki sprzyjały ? a jak tu nie fotografować Tatr, Trzech Koron, Sokolicy, Dunajca, i błękitu nieba ? to się aż samo o to prosi!

Edit: sprawdziłem! Relacja z Rohaczy i Banikova była dużo dłuższa!

Słuchaj, to nie jest tak, że zgadłaś czy nie zgadłaś ? Oboje dobrze wiemy, że w ogóle opisuję tą 5-dniowa wyprawę tylko po to, by nakreślić wstęp dla głównego bohatera, jakim był Grześ (tak go nazwaliśmy ?). Sama widzisz, że niezależnie od wpisu, w komentarzach pojawia się temat jakiegoś zwierzaka, także doskonale zdaje sobie sprawę, że moje wojaże to tylko tło dla psa?

Edited by Luk_
  • Like ! 1
  • Haha 1
Link to comment

@Luk_No tak. Wszyscy czekają na psa a Ty budujesz suspens jak Hitchcock? Już myślę że zaraz się pojawi a tu pstryk i koniec na dzisiaj ?  Ale pisz dalej to część tej psiej sławy i splendoru spłynie na Ciebie jako kronikarza ?

Edited by Zośka
  • Haha 1
Link to comment

@Luk_ niezależnie od zwierzęcia? Twoją relacje czyta się naprawdę dobrze ? tym bardziej, że te wszystkie zakamarki po których się wlóczycie są mi bardzo bliskie i bywam tam dosyć często!

  • Like ! 1
  • Thanks 1
Link to comment

@Zośka podsunęłaś mi genialną myśl! Nawet nie wiedziałem, że ja tak marnuję swoje życie! A przecież to takie proste! ? Mogę zawodowo się zająć spisywaniem dziejów górskich psów, kotów, świnek morskich i innych zwierząt ? A z tym budowaniem napięcia to tak celowo, jakbym zaczął od psa, to już dalszych części nikt by nie czytał ? To jak z odcinkami w serialach, gdy najbardziej niespodziewane wydarza się na koniec i nie wiadomo co dalej, więc nie możesz się doczekać kolejnego ? ? 

@vatra oczywiście, że niezależnie! Mam nadzieję, że w końcu się trafi jakiś bardziej nietypowy towarzysz... No nie wiem... kozica! Oooo! Albo niedźwiedź! Wtedy miałbym co pisać! O ile to spotkanie nie byłoby zbyt... bezpośrednie ? 

 Też bardzo lubię czytać relacje z innych miejsc, w których bywam ? Mogę sobie porównać odczucia, emocje, wysiłek w to włożony ? Mega ciekawa sprawa!

 

Link to comment

Pomysł, by pisaniem o wyrypach zarabiać na życie  jest wart rozważenia! Masz talent i do tego super foty ????. A teraz kto żyw książki pisze, a na te górskie podobno jest popyt.....? Subiektywny przewodnika - to może być hit ?

A propos psa... już myślałam, że i on stanie się "plecakowym" ?...

 

20190804_191157.jpg

20190804_104843.jpg

20190805_170845.jpg

20190805_184302.jpg

Edited by jaaga76
  • Like ! 3
Link to comment
Luk_

Posted (edited)

O nie, nie ? tamten pies z tej bazy turystycznej to był jakiś owczarek niemiecki ? prędzej to on by mnie wziął do plecaka. A Grzesiu to taki szczeniak chyba był ? a przynajmniej tak wyglądał i się zachowywał ? Do plecaka by wszedł, ale miał tyle energii, że zdecydowanie to my z chłopakami byliśmy tym słabszym ogniwem w teamie ?

Czy to pole na zdjęciach to Hala Długa? ?

Edited by Luk_
  • Like ! 1
  • Haha 1
Link to comment

Zimą zawsze można zaprzęgi psie formować... No tak... ale dupozjazdów nie mieliście ? 

To chyba nie jest Hala Długa. Nie wiem czy to nie było robione gdzieś między Turbaczem a Starymi Wierchami... Muszę raz jeszcze zerknąć na foty.

Owieczki są z Długiej ?

  • Like ! 1
Link to comment
18 godzin temu, Luk_ napisał:

@Zośka podsunęłaś mi genialną myśl! Nawet nie wiedziałem, że ja tak marnuję swoje życie! A przecież to takie proste! ? Mogę zawodowo się zająć spisywaniem dziejów górskich psów, kotów, świnek morskich i innych zwierząt ? A z tym budowaniem napięcia to tak celowo, jakbym zaczął od psa, to już dalszych części nikt by nie czytał ? To jak z odcinkami w serialach, gdy najbardziej niespodziewane wydarza się na koniec i nie wiadomo co dalej, więc nie możesz się doczekać kolejnego ? ? 

@vatra oczywiście, że niezależnie! Mam nadzieję, że w końcu się trafi jakiś bardziej nietypowy towarzysz... No nie wiem... kozica! Oooo! Albo niedźwiedź! Wtedy miałbym co pisać! O ile to spotkanie nie byłoby zbyt... bezpośrednie ? 

 Też bardzo lubię czytać relacje z innych miejsc, w których bywam ? Mogę sobie porównać odczucia, emocje, wysiłek w to włożony ? Mega ciekawa sprawa!

 

A co powiecie na takiego towarzysza ...? Siwa Przełęcz w ubiegłym roku. Niestety przyszedł na śniadanie. Kompletnie nie bał się ludzi ?

20190626_125327.jpg

  • Like ! 4
Link to comment
53 minuty temu, jaaga76 napisał:

Niestety przyszedł na śniadanie. Kompletnie nie bał się ludzi ?

Poczekaj, poczekaj ? "Niestety przyszedł na śniadanie"... Chcesz powiedzieć, że został zjedzony?! ?

Powiem Ci, że jeszcze nie widziałem ani nie słyszałem świstaka. Może albo słabo się rozglądam albo mnie unikają ?

Ale mimo wszystko takich towarzyszy nie chciałbym mieć, niech to co zostało udomowione pozostanie udomowione, a to co jest dzikie niech zostanie dzikie ?

  • Like ! 2
Link to comment
1 godzinę temu, Luk_ napisał:

Poczekaj, poczekaj ? "Niestety przyszedł na śniadanie"... Chcesz powiedzieć, że został zjedzony?! ?

Powiem Ci, że jeszcze nie widziałem ani nie słyszałem świstaka. Może albo słabo się rozglądam albo mnie unikają ?

Ale mimo wszystko takich towarzyszy nie chciałbym mieć, niech to co zostało udomowione pozostanie udomowione, a to co jest dzikie niech zostanie dzikie ?

Hehehe.... kanpeczkę turyści rzucili. Nie pogardził.

A jakbyś kiedyś chciał popatrzeć na świstaki  to proponuje Dolinkę za Mnichem, albo kawałek dalej w stronę Wrót. Tam są takie stawki i jak się chwilę posiedzi to  można wypatrzeć świstaki. A i kozica się  często trafi. 

Edited by jaaga76
  • Like ! 2
Link to comment
14 minut temu, jaaga76 napisał:

 

A jakbyś kiedyś chciał popatrzeć na świstaki  to proponuje Dolinkę za Mnichem, albo kawałek dalej w stronę Wrót. Tam są takie stawki i jak się chwilę posiedzi to  można wypatrzeć świstaki. A i kozica się  często trafi. 

Często można je też zobaczyć pod Świnicką Przełęczą a wchodząc na Krywań z Trzech Źródełek zawsze je słychać i czasem widać.

  • Like ! 2
Link to comment

To jak już tak nam się "zoologicznie" zrobiło to powiem Wam, że prawie zawał serca miałam schodząc że Stołów W Kościeliskiej, bo wpadłam  na misia....? zamiast na szlak patrzyłam w telefon  i .... "coś" mi na drodze stanęło...???  

I choć wiem, że trzeba wolno, odruch biegu jest nie do opanowania....???

  • Haha 4
Link to comment

 A wracając, poziom synatropizacji zwierzaków w TPN jest bardzo wysoki. Nie tylko świstaki, ale też rysie! A to już jest ewenement. Co prawda nie dają się jeszcze karmić, ale ludzi się nie boją zupełnie... przy drodze do Morskiego Oka buszuje rysica z młodymi... szkoda ich.

No, ale mialo byc o Gorcach...  

  • Like ! 3
Link to comment
37 minut temu, Zośka napisał:

Często można je też zobaczyć pod Świnicką Przełęczą a wchodząc na Krywań z Trzech Źródełek zawsze je słychać i czasem widać.

Byłem w  tych dwóch miejscach. Ani widu ani słychu ?

@jaaga76O rysiach to nie słyszałem. Przy MOKu to chyba znowu króluje ten jeleń co był rok temu. A co do synatriopizacji nic już na to nie poradzimy ?Ludzie nie widzą dzikiego zwierzęcia tylko maskotkę. Dopóki nie zmienią swojego myślenia (a nie sądzę by coś uległo poprawie, gdyż pod Tatry przyjeżdżają głównie osoby nie mające pojęcia o górach), to pozostanie tak jak jest albo będzie tylko gorzej...

  • Like ! 1
Link to comment

Podejrzewam, że pisząc o Krywaniu to masz na myśli gdzieś regiony Wielkiego Żlebu? Tam jest taki teren "świstakowy" ?

O proszę, widzę, że jesteś znawcą tych gryzoni ? Zdjęcia porób, warto wiedzieć, gdzie mieszkają. W razie w to może nawet mnie przekimają, gdyby zaszła taka potrzeba ?

  • Haha 1
Link to comment
19 minut temu, Luk_ napisał:

Byłem w  tych dwóch miejscach. Ani widu ani słychu ?

@jaaga76O rysiach to nie słyszałem. Przy MOKu to chyba znowu króluje ten jeleń co był rok temu. A co do synatriopizacji nic już na to nie poradzimy ?Ludzie nie widzą dzikiego zwierzęcia tylko maskotkę. Dopóki nie zmienią swojego myślenia (a nie sądzę by coś uległo poprawie, gdyż pod Tatry przyjeżdżają głównie osoby nie mające pojęcia o górach), to pozostanie tak jak jest albo będzie tylko gorzej...

Jeleń ma tam stałą miejscówkę od lat. Wdzięcznie pozuje do fotek. 

Marne widoki rysujesz... ?. Dlatego trzeba ludziska edukować. Nie ma innej rady. 

 

  • Like ! 1
Link to comment
55 minut temu, jaaga76 napisał:

No, ale mialo byc o Gorcach...  

@jaaga76 - tej zimy w Gorcach ryś też buszował? nie wiem na ile jest oswojony ?

  • Like ! 1
Link to comment
12 minut temu, Luk_ napisał:

Podejrzewam, że pisząc o Krywaniu to masz na myśli gdzieś regiony Wielkiego Żlebu? Tam jest taki teren "świstakowy" ?

O proszę, widzę, że jesteś znawcą tych gryzoni ? Zdjęcia porób, warto wiedzieć, gdzie mieszkają. W razie w to może nawet mnie przekimają, gdyby zaszła taka potrzeba ?

Przezimować chcesz że świstaczą rodzinką? ??? 

  • Haha 1
Link to comment
4 minuty temu, vatra napisał:

@jaaga76 - tej zimy w Gorcach ryś też buszował? nie wiem na ile jest oswojony ?

W którym rejonie? 

Swoją drogą "ryśków" ( a wiadomo, że wszystkie Ryśki  to fajne chłopaki) się trochę porobiło ostatnimi czasy. Co niezmiernie cieszy bo to przepiękne zwierzaki ???  Do Wielkopolski też dotarły ?❤!

Edited by jaaga76
  • Like ! 2
Link to comment

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...