Jump to content

Trip po Gorcach, Pieninach i Beskidach, cz. 5/5


Luk_

499 views

Nie wiem czy ktoś to w ogóle przeczyta, skoro zobaczyliście psa - głównego bohatera tych powieści 😛 Ale może znajdą się też tacy, których interesuje co dalej 😁 Jednak ostatni dzień też był super! Serio, warto przeczytać! 😛 

Wstajemy około 7:30, powoli zaczynamy się zbierać. Jakieś małe co nieco na śniadanie, ubieram się i... hmm... czuję obtarcie 🙄 No nieee, ostatniego dnia... Zgłaszam problem Houstonowi. 

- Piter kurna, przed nami zacny dystans, ale z zatarciem mogę nie dojść.

- Poczekaj, mam na to sposób.

Po chwili grzebania w swoich rzeczach Piter podaje mi wazelinkę! Tak się zaczęła moja przygoda z tym zacnym specyfikiem. Podjarany jak dziecko ulatniam się do łazienki, by zaaplikować słuszną warstwę tego specyfiku. Napęd nasmarowany, kilka wymaszków, przysiadów. Uff, działa, powinno być gites. Wazelinkę oddaję Piterowi z zastrzeżeniem, by jej jakoś głęboko nie chował. Nigdy nie wiadomo, kiedy znowu będzie mogła się przydać 😉 

Schodzimy po buty do kotłowni. Super sprawa, takie cieplutkie i suche są po raz pierwszy od pierwszego dnia. Z przyjemnością zakładamy je na stópki. Wracamy do pokoju i żegnamy się z Matim. Niestety, wczorajsze zejście tak dojechało czarne palce Matiego, że musiał podjąć męską decyzję i odpuścić. Mati decyduje się w pokoju jeszcze posiedzieć, bo za około godzinkę miał busa do Krakowa. Wraz z Piterem decydujemy o wymarszu, bo śnieg po nocy powinien być jeszcze całkiem nieźle zmrożony, więc nie powinniśmy się w nim zapadać. Dodatkowo mamy najdłuższy dystans ze wszystkich dni do przejścia. No co, lubimy sobie z Piterem dowalić na koniec 😄 

Wyskakujemy z chałupy na zewnątrz. Robimy wdech - achhhh, cudowne, zimowe powietrze ze sporą domieszką smogu. Idealnie, typowy zapach gór. Dobrze, że zimą chyba jeszcze się nie spotkałem z "opłatą klimatyczną" w górach, bo chyba bym jeb*ął ze śmiechu. Mijamy rynek Piwnicznej-Zdrój, przechodzimy przez przejazd kolejowy i zaczynamy podchodzić niebieskim szlakiem w stronę Łomnicy-Zdrój. W miarę szybko zaczynają się pierwsze widoczki. (Dopiero teraz ogarnąłem, że ten budynek na zdjęciu to jakaś rozlewnia czy coś Piwniczanki) 😛 

IMG_20190218_083958.thumb.jpg.1ecde3b7fc3ee9db14aa6b0a252d5383.jpg

Tempo mamy przyjemne, tereny dobrze znane Piterowi, bo co roku biega ultra w tych regionach. Świr. Dochodzimy do wysokości ok. 500 m n.p.m., gdzie kończy się asfalt. No fajnie co teraz? Bo właśnie wylądowaliśmy na czyimś polu. Cofamy się kawałek. O, są znaki! Notujemy by bardziej się skupić na tych biało-niebieskich malunkach i ruszamy. Wychodzimy na grzbiet, mamy fajną jesienno-zimową aurę. Idziemy może z 10 minut, po czym szlak skręca w dół. Ech, szkoda, lubię chodzić "górą", najprzyjemniejsza część każdej wycieczki, gdy można iść nie patrząc jednocześnie pod nogi. No cóż, mus to mus - lecimy w dół.

IMG_20190218_090311.thumb.jpg.eeb4af93eedb386d44cb05ddd9a46acb.jpg

Szczekanie czworonogów informuje nas, że pierwsze zabudowania są blisko. Schodzimy do Łomnicy. O matko, ta miejscowość jest chyba na końcu świata. A przynajmniej miałem takie wrażenie. Według takie pobieżnego zerknięcia na mapę podczas planowania trasy to do niej można wjechać tylko z jednej strony. Przemierzamy wieś kierując się delikatnie w górę. Idziemy asfaltem, i idziemy, i idziemy. Tereny powoli dziczeją, coraz mniej budynków, więcej lasu. Zbocza coraz bardziej "zbliżających" się gór powodują, że światła słonecznego dociera coraz mniej co przekłada się na większą ilość śniegu. Dzięki samochodom, które z drogi korzystają nie musimy zastanawiać się nad jej przebiegiem, więc trasa mija nam na rozmowie. W pewnym momencie ewidentny ślad się kończy - chyba tylko do tego miejsca ktoś dośmigał autem. Ewidentnie ta droga leci dalej, ale zdajemy sobie sprawę, że dawno nie widzieliśmy niebieskich oznaczeń szlaku. Ech, no co zrobić. Wyciągam telefon, odpalam mapę turystyczną, by nie dupać w razie czego z powrotem. Zasięg 2/10, mapa ledwo chce się załadować, zasięg GPS'a też nie tęgi. W końcu wszystko jasne, jak to bywa przeoczyliśmy odbicie szlaku z drogi XD Powinniśmy iść bardziej na wprost, i zejść z tej trasy. No cóż, potulnie robimy w tył zwrot i podkręcamy tempo. Busa do Krakowa z Krynicy-Zdrój mamy jakoś po 17, więc każde dodatkowe kilometry zacieśniają nam widełki czasowe. A do rozejścia mamy niecały kilometr. Znajdujemy odbicie, schodzimy w dół uważając by nie zamoczyć naszych suchych (jeszcze) butów w potoku i rozpoczynamy podejście - chyba najbardziej strome dzisiejszego dnia.

IMG_20190218_102153.thumb.jpg.83e5c67f6d054f156488c95c349644cd.jpg

Naprawdę, konkretna kosa pod górę, czyli coś co bardzo lubimy. Wysokość zdobywamy bardzo szybko. Po około 15-20 minutach teren zaczyna się wypłaszczać. Po kolejnych 5 minut dochodzimy do polanki, na której decydujemy się zrobić przerwę. Aura jest cudowna, cieplutko. Może nie tak jak wczoraj, ale nadal mega przyjemnie. Posilamy się z widokiem na góry, których nie jesteśmy w stanie nazwać 😄 Tatr niestety nie widać. W międzyczasie zmieniłem sobie skarpetki, które niestety trochę zmokły. Ale jest ciepło, więc... wysuszę je! Kombinowałem jak je przypiąć do plecaka, ale stwierdziłem, że najrozsądniej będzie je przerzucić przez pas biodrowy. Dzięki temu będę miał je cały czas na oku, słonko powinno je podsuszyć, a jak te zmienione zmokną to będę znów mógł założyć jakieś suche 😄 Plan doskonały.

Ruszamy z Piterem dalej, w kierunku Hali Łabowskiej. Co chwilę zerkamy w niebo, bo samoloty tną dzisiaj niebo jak cholera. Co chwilę przelatuje nad nami albo Qatar albo Emirates. 

IMG_20190218_111827.thumb.jpg.06d120ee7ea8e8a4d5548a6e7bc0632e.jpg

Na jednej z hal natykamy się nawet na igloo. Raczej byśmy się w nim nie zmieścili, ale dobrze mieć taki backup w razie czego 😛

IMG_20190218_115850.thumb.jpg.69b582da6e7cddd1d7d1b6c44a2a7e91.jpg

Schronisko na Hali Łabowskiej przyprószone słusznie śniegiem. Zastanawiamy się czy nie wstąpić do środka na jakiś obiadek, ale szkoda nam czasu. Napieramy dalej. 

Ilość ludzi na szlaku zaczyna się zwiększać, głównie w postaci skiturowców. W ogóle im się nie dziwię, w miarę płasko, nic tylko śmigać 😄 Nasz kolejny cel to Runek z którego już bardzo blisko do Jaworzyny Krynickiej. Przed Runkiem zaczynają się w końcu jakieś widoki na Tatry. Niestety - zmętnione niebo nie pozwala się im pokazać w swojej najlepszej odsłonie 😞 

PANO_20190218_123246.thumb.jpg.0253bd2d24f665dd8cddf93117e85da3.jpg

Docieramy powoli do zakręt, ostatnie podejście i Runek. Cóż, nie ma czasu do stracenia - czas na Jaworzynę. Od tego miejsca szlak staję się trochę szerszy, zdecydowanie częściej jest uczęszczany 😛 Nie mamy czasu do stracenia, podkręcamy tempo. Po jakimś czasie docieramy do rozejścia szlaku do schroniska pod Jaworzyną. W pierwotnych planach mieliśmy tam wstąpić, deficyt czasu zmusza nas do wykonania ostatniego, dzisiejszego podejścia. Dosłownie parę minutek i jesteśmy na szczycie. Jaworzyna Krynicka - zdobyta 😛 

IMG_20190218_152534.thumb.jpg.031ab17fd00ff42585b0cbab2b5e4a3f.jpg

Wygląda trochę jak taka mała Gubałówka, albo Śnieżka 😛 Jakieś budyneczki, ma to swój klimat. Wraz z Piterem decydujemy się na jedno z nielicznych, wspólnych foto. I ogólnie beka, bo zapomniałem, że nadal mam skarpetki przy tym pasie biodrowym. Więc na zdjęciu jak człowiek się przyjrzy to zauważy dyndające skarpetki przy brzuchu 😛 

Okej zdjęcia porobione, czas schodzić do Krynicy. Szukamy czerwonego szlaku, jest! Tylko wejście na niego z nartostrady było zagrodzone (i chyba napisane, że zimą jest nieczynny czy coś). Aha, no to mamy problem. Tak stoimy na skraju tej nartostrady patrzymy w lewo. Eeeej! Ale chyba szerszej drogi w dół to mieć nie możemy 😄 Zejdziemy sobie nartostradą! (Nie chcieliśmy tego robić, ale zbytnio czasu nie mieliśmy i innych możliwości😛) Dobiliśmy do krawędzi stoku i w dół. Mieliśmy nadzieję, że ludzie nas nie skoszą jadąc z góry. Największą zabawą było jak musieliśmy przebiec z prawej strony stoku na lewą. Dobrze, że ruch nie był bardzo duży, dzięki czemu mogliśmy sprawnie przelecieć i nikomu nie przeszkadzać w zjeździe 😛 Docieramy do odbicia czarnej trasy narciarskiej. Jest zamknięta, więc rozkminiamy czy tamtędy nie zejść, ale jest bardziej stroma do tego byśmy szli trochę naokoło.

IMG_20190218_154501.thumb.jpg.734fbf60c20cf173cc86b43772155dcd.jpg

Wyciągam mapkę - okej obok zbiornika powinien iść zielony szlak. Decydujemy się, że przetniemy przez las i spróbujemy na niego wejść poniżej. Gó*no widać, więc podjęliśmy decyzję, że pomykamy w dół jak najbliżej tego czynnego stoku (gdyby śnieg był kopny to na niego wrócimy i nim zejdziemy). I faktycznie był głęboki - średnio po kolana, więc... a zbiegniemy sobie trochę! Taki głęboki śnieg nie pozwoli nam chociaż pojechać 😛 Po 10 minutach udaje się dojść w końcu do tego zielonego szlaku. Jakiś super wydeptany nie był, ale pozwolił nam zejść w kierunku dolnej stacji wyciągu w miarę komfortowych warunkach. 

IMG_20190218_161206.thumb.jpg.c30f878fa2a38bbb0a887f137934cf88.jpg

Stojąc na parkingu mamy dwie opcje - albo na wprost przez górę do Krynicy, albo w prawo - po asfaltowej drodze. Asfaltem będzie dłużej, ale ostatecznie decydujemy się na tą opcję. Boimy się głębokiego śniegu, który mógłby nas skutecznie powstrzymać. Odpalamy Google Maps - docelowo mamy przyjść jakieś 10-15 minut przed odjazdem autobusu. Podkręcamy tempo i ruszamy. Na szczęście przemieszczamy się w miarę szybko, także na dworcu znajdujemy się aż 20 minut przed odjazdem 😛 Trochę czasu udało się zbić, chociaż schodząc tym zielonym szlakiem z Jaworzyny to myślałem, że nie zdążymy 😛 

I tak kończy się ten trip 😉 Wspaniałe 5 dni w górach, w świetnym towarzystwie przy pięknej pogodzie. Polecam każdemu 😄 

  • Like ! 4

29 Comments


Recommended Comments



@Luk_ szkoda że to już koniec opowieści. Fajnie się  czytało (nawet bez psa)😀. no i nareszcie wyjaśniła się tajemnica wazeliny.........bo ja myślałam że Ty nią podeszwy smarujesz jak narciarze narty a tu.....no wiadomo co😂 

  • Like ! 1
Link to comment

Coś się kończy, coś się zaczyna 🙂 W górach trochę czasu spędzam, więc de facto mam o czym pisać 😛

No pewnie, że wiadomo 🙂 Sucha skóra, zdejmowanie sztucznych rzęs czy demakijaż 😏 Po to ją właśnie noszę.

Kiedyś może spotkam jakieś dziewczę na szlaku i padnie pytanie:

- Masz może wazelinę? Sztuczna rzęsa mi wypadła z lewego oka to wyciągnę i z prawego.

A ja wtedy:

- Mam. Ale nie pytaj do czego była wykorzystywana 😏

Edited by Luk_
  • Haha 3
Link to comment

Muszę zapamiętać żeby nigdy nikogo na szlaku nie pytać o wazelinę tylko zawsze mieć własną😂

A tak serio i merytorycznie😉 to fajny ten wasz wypad. Dobrze ze robisz dużo zdjęć z trasy bo widoki naprawdę świetne i zachęcają do obejrzenia ich na żywo👍🏻

Edited by Zośka
  • Like ! 2
Link to comment

Nieee, nie bierz. Z chęcią Ci ja pożyczę 😂

Aaaa to z tymi zdjęciami to wiesz... 😂 Wszystko dzięki Piterowi 😛 jakieś 60% zdjęć w tych wpisach jest jego 🙂 Ja robiłem mało 😛 Poza tym ja fotografuję widoczki a on wszystko jak leci 😂 

 

Edited by Luk_
  • Haha 2
Link to comment
21 minut temu, Zośka napisał:

zachęcają do obejrzenia ich na żywo👍🏻

Góry zimą na Ciebie czekają 😉

  • Like ! 1
Link to comment
4 minuty temu, Luk_ napisał:

Góry zimą na Ciebie czekają 😉

Ja zimą siedzę jak te niedźwiedzie w gawrze i czekam na lato😂

 

6 minut temu, Luk_ napisał:

Nieee, nie bierz. Z chęcią Ci ja pożyczę

Nie nie ! Jeszcze Tobie zabraknie😉

  • Haha 2
Link to comment

Teraz zimy w Polsce liche. My mieliśmy wyższe temperatury niż Ty w lipcu we mgle na MPpCh 😉 Więc nie taka zima zła 😛

Serio, mi wystarczy! Po co masz kupować, jeszcze się zmarnuje! 😛 Zostało z pół tubki do d... emakijażu starczy 😛

  • Haha 2
Link to comment
4 minuty temu, Luk_ napisał:

 

 😛 Zostało z pół tubki do d... emakijażu starczy 😛

Wiesz co, właściwie to ja rzadko makijaż robię, a w góry to prawie wcale. Ty dużo biegasz to na pewno się nie zmarnuje😁

  • Like ! 1
Link to comment

No popatrz, też się nie maluje w góry!😛

A z tym bieganiem to różnie  bywa 😀 Raz zaciera, raz nie, nie wiem w czym tkwi zależność, więc zużycie wazelinki nie jest proporcjonalne do wyjść w góry 😛

  • Haha 1
Link to comment

@Luk_ tym razem skarpety skradł opowieść... jak sobie wyobraziłam Ciebie z taka ozdobą u pasa... 🤣🤣🤣🤣 

Fajna opowieść. Wiesz, że tyle razy jeździłam na nartach na Jaworzynie i przenigdy nie wpadłam na to, że Tatry tam można zobaczyć...🤦‍♀️🥴

Ile łącznie km przedreptaliście w ciągu tych 5 dni?

Ps. Wazelinke rozkminiłam juz wcześniej.... Nie ma to jak biegowa brać...

  • Like ! 2
Link to comment

@jaaga76Z tymi skarpetami to beka. Parę dni później siedzimy z Piterem i Matim na jakimś browarku i wspominamy. I wtedy doznaje olśnienia "Kurde Piter, ja chyba tych skarpet do zdjęcia nie ściągnąłem!". Wyciągam telefon i faktycznie są 😂😂 Śmialiśmy się, że wyglądają jak taki "niezbędnik". To co istotne ma się pod ręką 😛

A widzisz! Daleko to nie jest. Chociaż to nie jest żadna spektakularna odległość 😁 Widać je też z Bieszczad, a chyba ostatnio chyba ktoś ustrzelił Rumunię z Tatr 😀

W ciągu 5 dni zrobiliśmy około 100km 🙂

A tak z ciekawości - jakie dystanse biegasz 😁?

  • Like ! 2
Link to comment

@Luk_Lajcikowo.... półmaratony głównie. I raczej truchtam niż biegam 🤣🤣🤣. Pogadać muszę, pooglądać i takie tam. Gen ścigania nieobecny 😎

Edited by jaaga76
  • Like ! 1
  • Haha 1
Link to comment
9 minut temu, Luk_ napisał:

 

A widzisz! Daleko to nie jest. Chociaż to nie jest żadna spektakularna odległość 😁 Widać je też z Bieszczad, a chyba ostatnio chyba ktoś ustrzelił Rumunię z Tatr 😀

A skąd wiedział, że to Rumunia???🤔🤔🤔

9 minut temu, Luk_ napisał:

W ciągu 5 dni zrobiliśmy około 100km 🙂

 

Solidny dystans. Zimą...szacun.

  • Like ! 2
Link to comment
4 godziny temu, Zośka napisał:

Wiesz co, właściwie to ja rzadko makijaż robię, a w góry to prawie wcale. Ty dużo biegasz to na pewno się nie zmarnuje😁

@Zośka ale, że nawet rzęski nie pociagniesz tuszem... Nie wierzę 🤣 

  • Haha 1
Link to comment

Ooo to i tak bardzo ładny dystans w jakim tempie byś go nie robiła 😁 Gratki 🙂 a po górach też coś biegasz czy tylko po płaskim?

2 minuty temu, jaaga76 napisał:

A skąd wiedział, że to Rumunia???🤔🤔🤔

Są strony symulujące widok z danego szczytu 🙂 Jeśli kształt gór i okolicy zgadza się z tym że zdjęcia to znaczy że to musi być to 😁 Zimą tego roku ustrzelono Alpy z Tatr Niżnych (bodajże z Ostredoka) 😀

Zimą z dystansem jest ten problem, że jak śnieg jest kopny to można iść 10 kilometrów kilka godzin... Pamiętam jak na Halę Miziową wchodziłem chyba z 3-4 godziny, więc... tempo zabójcze 😛 Śnieg po kolana non stop 😀

  • Like ! 1
  • Thanks 1
Link to comment

@Luk_ dzieki. Trochę daleko mam w góry, więc raczej po płaskim. Jedyny wyjątek do tripy po Puszczy Zielonce - tam jest "górsko" 😉🙂.  

 

Te programy mnie zaciekawiły. To z  panoramkami w poprzedniej epoce zostałam...🤣🤣🤣

Zimą  i czas i dystans liczy się inaczej... trochę śniegu i człek odpada... 

Edited by jaaga76
  • Like ! 2
Link to comment

Ważne by działać 😁 Btw,.wpadła mi dwa dni temu w ręce książka o treningu pod góry. Są też tam wskazówki jak przygotować się do takich biegów, gdy w około jest płasko jak cholera 😛

Podrzucam Ci w takim razie link do takiego generatora: https://www.udeuschle.de/panoramas/makepanoramas_en.htm

Obsługa jego jest dziecinnie prosta, ale jakbyś potrzebowała jakiś wskazówek to pisz 🙂

  • Like ! 1
Link to comment
12 godzin temu, jaaga76 napisał:

@Zośka ale, że nawet rzęski nie pociagniesz tuszem... Nie wierzę 🤣 

Pociągnę ale potem i tak wytrę rękawem jak przecieram oczy z podziwu 🤩

 

16 godzin temu, Luk_ napisał:

No popatrz, też się nie maluje w góry!😛

 

No nie mów 😂 To dlatego używasz wazeliny z innej strony ?😁😆

  • Haha 2
Link to comment

Dokładnie 🙂 jakbym się malował to by nie mogło starczyć na te miejsca, od których w górach zależy to czy pójdę czy nie 😛

  • Haha 2
Link to comment

@jaaga76 przeczytałem 90% książki, zostały mi już tylko takie ogólne porady, więc chyba mogę się już wypowiedzieć na temat tej książki 🙂

Ogólnie bardzo polecam. Książka jest podzielona na bodajże 4 sekcje. W pierwszej są omówione procesy metaboliczne, jakieś biochemiczne itp. jakie zachodzą w organizmie pod wpływem treningu. Bardzo dużo jest o wydolności tlenowej, i jest prosto i przejrzyście wyjaśnione dlaczego 80-85% treningu powinno być wykonywane na niskich zakresach tętna. Taki wstęp teoretyczny, który sporo porządkuje wiedzy. Dla przykładu wiedziałem, że dużo treningów robi się na niskim zakresie, ale dlaczego to wiedziałem tak pobieżnie. Tutaj jest wszystko logicznie wyjaśnione i dodatkowo poparte badaniami.

W drugiej sekcji jest napisane, na co zwrócić uwagę podczas treningu, jak powinno budować się wytrzymałość, jak sprawdzić stan swojego organizmu, jak reagować na choroby organizmu, unikać przetrenowania i "czuć" organizm 🙂

W trzeciej sekcji są testy siłowe, które pomagają określić w jakim stanie są nasze mięśnie pod względem wytrzymałości, na co zwrócić uwagę jeśli któraś z partii jest słabsza, itp.

Ostatnia sekcja jest spięciem wszystkich pozostałych, gdzie dają wskazówki jak tworzyć własny plan treningowy, w jakim czasie wplatać kolejne elementy, jak zwiększać intensywność treningu itp.

Ogólnie naprawdę polecam, porządkuje dużo w głowie, jest dużo podpowiedzi co i jak. Dla każdego, który lubi sporty wytrzymałościowe wydaje mi się, że jest to bardzo ciekawa propozycja. Polecam podczas czytania zaznaczać jakimiś zakładkami bardziej istotne informacje, bo to taki raczej "podręcznik" do którego trzeba wracać, żeby wszystkie elementy ze sobą współgrały w treningu 🙂

  • Thanks 1
  • Wow 1
Link to comment

@Luk_ ta książka jest dla zaawansowanych czy każdy kto chce być trochę szybszy w górach może coś w niej dla siebie znaleźć ?

  • Like ! 1
Link to comment

Dla totalnych amatorów jak ja czy Ty, ale też bardziej zaawansowani też znajdą coś dla siebie 🙂 Więc jeśli ktoś zaczyna od zera znajdzie masę porad. Fajnie jest wytłumaczony zakres stref tętna, w których powinno się przebywać by podnieść wydolność, a tętno to czynnik indywidualny, także każdy może ułożyć swój własny plan treningowy 🙂

Jesli myślisz nad poprawą kondycji, ale nie wiesz jak zacząć by było dobrze i mądrze to są tam wszystkie niezbędne informacje jak wszystko rozplanować by było dobrze i nie przeciążyć organizmu 🙂 Fajna sprawa, wiele rzeczy z tej książki będę aplikował do swojego własnego treningu 🙂

Edited by Luk_
  • Thanks 1
Link to comment

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...